Cmentarze Pomorza · odcinek 7

Ewangelicki cmentarz pod Kurowem

Przy bezimiennej drodze na Pomorzu pasjonaci znaleźli ewangelicki cmentarz, na którym zostały tylko groby dzieci. Wszystkie nagrobki dorosłych zniknęły — zabrali je złodzieje, bo żeliwne krzyże i kamienne tablice miały wartość złomową. Najmniejszych mogił nikt nie ruszył. Może dlatego, że były za małe. Może z innego powodu.
Czas czytania ~4 min

Żeliwne krzyże z ewangelickich cmentarzy Pomorza zniknęły w kilku falach. Pierwsza: w czasie i zaraz po II wojnie światowej, gdy metal był towarem deficytowym i każdy kilogram żeliwa szedł do przetopienia. Druga: złomiarze w dekadach PRL, gdy cmentarze były niczyje i nikt ich nie pilnował. Trzecia: złomiarze nowszej generacji, aż do dziś.1

Cmentarz na trasie Ciekocinko–Kurowo, w obrębie wsi Kurowo (gmina Choczewo, powiat wejherowski) — po kolejnych falach wyglądał tak: puste place po krzyżach, wgłębienia po podmurówkach, fragmenty kamienia. I wśród tego zniszczenia: kilka małych mogił, ledwie widocznych, z małymi nagrobkami.2

Były to groby dzieci.

✦ ✦ ✦

Złodzieje zabrali wszystko, co miało wartość. Żeliwo się opłacało. Kamień było trudniej zabrać — cięższy, w zbyt małych kawałkach. A dziecięce nagrobki były zwykle skromniejsze od nagrobków dorosłych: mniejsze krzyże, tańszy materiał, mniej metalu. Prawdopodobnie dlatego ich nie ruszono.

Możliwe, że zadziałało jeszcze coś innego. Pewne granice złodzieje respektują — z przesądu albo z resztek sumienia. Grób dziecka pozostaje grobem dziecka, niezależnie od wyznania i języka napisu.

Dlaczego dziecięce mogiły ocalały, nie wiadomo. Ocalały — i to jest jedyne, co można o nich powiedzieć z pewnością.

✦ ✦ ✦

Jest jeszcze jeden szczegół, który utrwalił się w opisie tego cmentarza: po wojnie polskie dzieci były chowane w tej samej ziemi.2 Nowi mieszkańcy wsi, przesiedleni po 1945 roku, nie zawsze mieli dostęp do czynnego kościelnego cmentarza. Ewangelicki cmentarz — porzucony, niczyj — stawał się miejscem pochówku z konieczności. W tej samej ziemi, obok ewangelickich dzieci z przełomu XIX i XX wieku, spoczęły polskie dzieci z lat czterdziestych i pięćdziesiątych.

Nie wiadomo, czy ktoś wiedział. Prawdopodobnie wiedziano — bo w małej wsi każdy grób jest sprawą publiczną. Ale nie ma na to dokumentów, tylko taki szczegół w relacji forumowej.

Cmentarz pod Kurowem to miejsce, w którym historia Pomorza zdarzyła się bez dokumentów, bez tablic i bez dat — została zapisana tylko w ziemi i w małych nagrobkach, których nikt nie zabrał.

← wszystkie odcinki cyklu

Skąd to wiemyŹródła i uwagi

  1. Zjawisko kradzieży żeliwnych krzyży i kamiennych nagrobków z ewangelickich cmentarzy Pomorza — motyw powracający w 122 wątkach forum.eksploracja.pl (f=128). Złomiarze jako główna przyczyna zniszczeń po 1945. 🟡 niepotwierdzone w dostępnej literaturze (po sprawdzeniu) — obserwacja oparta na relacjach forumowych.
  2. Cmentarz ewangelicki na trasie Ciekocinko–Kurowo (Kurowo, gm. Choczewo, pow. wejherowski) — wątek forumowy, atlas cmentarzy ewangelickich Pomorza, forum.eksploracja.pl. 🟡 niepotwierdzone w dostępnej literaturze (po sprawdzeniu). Lokalizacja: Kurowo, gm. Choczewo, pow. wejherowski (FotoExploracje, „cmentarz na trasie Ciekocinko–Kurowo”). Dane cmentarza (NID, daty) nieustalone. Informacja o polskich dzieciach chowanych po 1945 na tym samym cmentarzu: relacja forumowa, brak potwierdzenia archiwalnego.