Ród von Krockow w powiecie puckim panował przez stulecia. Krokowa — ich gniazdo, Krockow — to zamek, to park, to kościół i rozległy patronat nad okolicznymi wsiami pod jedną parafią ewangelicką. Krockowie tworzyli to miejsce przez pokolenia, a pokolenia tworzyły Krockowie.1
W każdym długim rodzie są ludzie prości i ludzie osobliwi. W rodzie von Krockow — zgodnie z tym, co przetrwało w przekazach — byli obaj: malarz i szaleniec. Ich groby są różne. Ale pamięć o nich zlała się w jedną legendę — o człowieku pochowanym z końmi i psami pod posadzką kościoła — i tę legendę trzeba rozdzielić.
✦ ✦ ✦Oscar von Krockow żył od 1826 do 1871 roku.2 Gdy umarł, pochowano go pod posadzką kościoła w Krokowej — kościoła rodowego, kościoła pańskiego, który przez stulecia służył tutejszym parafianom. To, co przekazy rodowe dodają do tej postaci — opowieść, że Oscar był malarzem scen myśliwskich, a jego obrazy zdobiły kościół — nie znajduje potwierdzenia w żadnym zachowanym źródle. Pewne jest tylko miejsce pochówku.2
Albert von Krockow: według podania — na wzgórku z koniem i psami.
Dwie postaci — jedna legenda.
Albert von Krockow żył w innym pokoleniu — umarł w 1823 roku.3 Okoliczności jego śmierci i pochówku przekazuje legenda rodowa — bo takiego pochówku nie można było dokonać jawnie, przy kościelnych świadkach, z oficjalnym zapisem metrykalnym.
Albert nie mógł — z powodów, których szczegóły nie przetrwały lub przetrwały jedynie w formie podania — spocząć na poświęconym cmentarzu. Prawo ewangelickie (jak i katolickie) odmawiało kościelnego pochówku samobójcom, ateistom, ludziom ogrodzonym kościelnym wyrokiem. Czy Albert był samobójcą, czy szaleńcem kanonicznie wykluczonym ze wspólnoty, czy po prostu kimś, dla kogo rodzina znalazła inne miejsce — nie wiadomo dokładnie.
Pochowano go na wzgórku, poza cmentarzem, z koniem i z psami — jego towarzyszami życia.3 Grób na wzgórku. Koń i psy obok.
✦ ✦ ✦Z tych dwóch postaci i dwóch grobów w usta ludu weszła jedna historia: „von Krockow pochowany pod posadzką z obrazami i psami". Pochówek Oscara pod kościołem i zwierzęta z podania o Albercie połączyły się w opowieść o ekscentrycznym arystokracie, który kazał złożyć siebie ze swoimi ulubionymi przedmiotami i zwierzętami.
To częsty mechanizm legendy: dwie odrębne postaci i dwa odrębne zdarzenia, które ze względu na wspólne imię rodu i bliskość miejsca zlewają się w jedno opowiadanie. Legenda jest efektowna i łatwa do zapamiętania. Rzeczywistość była bardziej skomplikowana — i być może ciekawsza.
Zamek w Krokowej stoi do dziś — przebudowany, przekształcony, dziś jest hotelem. Kościół stoi. Wzgórek z grobem Alberta — jeśli wierzyć podaniu — jest gdzieś w okolicach; dokładna lokalizacja nieustalona.
Dwa groby, dwa von Krockow, jedna legenda.
← wszystkie odcinki cyklu