Machowino leżało w orbicie kaszubskiej wsi, gdzie przez stulecia żyli obok siebie katolicy i ewangelicy, Polacy i Niemcy — i gdzie te podziały były zarazem wyraźne i przeplatające się, bo ziemia nie zna wyznania, a za sąsiedztwo płaci się codzienną obecnością, nie teologią.1 Majątek w Machowinie należał do rodu von Uckermann — rodziny szlacheckiej, której ewangelickie groby zaznaczały kolejne pokolenia na wiejskim cmentarzu.
Po roku 1945 ewangelicy Machowina wyjechali lub zostali wysiedleni. Cmentarz ostał się bez opiekunów — jak dziesiątki, setki innych ewangelickich cmentarzy na Pomorzu i Kaszubach, które w ciągu jednego pokolenia straciły wszystkich tych, którzy wiedzieli, czyje to groby i dla kogo te nagrobki cokolwiek znaczyły.
✦ ✦ ✦Przez kilka dekad cmentarz porósł trawą. Nagrobki zarosły mchem i dzikim bzem. Kto przechodził obok, nie musiał wiedzieć, że to cmentarz — mógł to wziąć za kawałek nieużytku, za zarośnięty skraj wsi.
W roku 2006 coś się zmieniło. Mieszkańcy Machowina — polscy katolicy, sąsiedzi grobów, których nie znali — przyszli na ten cmentarz z grabiami, kosami i workami na śmieci.1 Uprzątnęli. Odkryli nagrobki spod lat zaniedbania. Postawili tablicę.
Po 1945: cmentarz bez opiekunów, bez pamięci.
2006: sprzątanie przez mieszkańców.
Dwujęzyczna tablica — po polsku i po niemiecku.
Tablica była dwujęzyczna: po polsku i po niemiecku.1 To gest, który w polskich wsiach Pomorza nie jest oczywisty — tablica po niemiecku na starym cmentarzu wymaga woli, rozmowy, decyzji. Wymaga zgody na to, że historia tej ziemi ma więcej niż jeden język i że ludzie, którzy tu leżą, mieli swój własny, choć odmienny, związek z tym kawałkiem świata.
Tablica pojednania — bo to słowo się tu narzuca, choć nie zawsze pada wprost — jest innym rodzajem upamiętnienia niż odbudowany kościół czy rekonstrukcja cmentarza z grantu. To upamiętnienie przez sąsiadów, z własnej inicjatywy, bez zewnętrznego nacisku i bez architektów od rewitalizacji. Ktoś postanowił, że ten cmentarz zasługuje na porządek, i przyszedł.
✦ ✦ ✦Jak wiele ewangelickich cmentarzy Kaszub i Pomorza przetrwało w podobnym stanie — upominane dopiero przez inicjatywy oddolne, albo wcale — trudno policzyć. Machowino jest jednym z tych, gdzie inicjatywa zaistniała. Gdzie ktoś wziął grabie.
Nagrobki von Uckermannów leżą tam, gdzie leżały. Tablica stoi. Trawa jest koszona.
← wszystkie odcinki cyklu