W 1586 roku w drukarni Jakuba Rhodego w Gdańsku wydrukowano książkę. Tytuł brzmiał: „Duchowne piesnie D. Marcina Luthera / y ynnych naboznich mężów". Autor — Szymon Krofey, pastor zboru bytowskiego.1 Był to kancjonał: zbiór pieśni do nabożeństwa. Ale nie był to zwykły kancjonał, bo pieśni były po kaszubsku — w języku, którym mówiły wsie nad Łebą i Słupią, który nie miał jeszcze żadnej tradycji pisanej religijnej.
Krofey wiedział, co robi. Reformacja luterańska opierała się na zasadzie zrozumiałości — nabożeństwo ma być w języku wiernych, nie w liturgicznej łacinie. Ale co znaczy „język wiernych" na Kaszubach w XVI wieku? Znaczy kaszubski. I Krofey napisał po kaszubsku.
✦ ✦ ✦Pół wieku później, w latach 1583–1654, żył Michał Pontanus. Pastor w Schmolsinie — dziś Smołdzinie — on też tłumaczył dla Kaszubów.2 Jego dziełem był Mały Katechizm Lutra przełożony na kaszubski: sześć podstawowych tekstów, które Luter w 1529 roku wypracował, żeby każdy wierny — chłop, rzemieślnik, dziecko — mógł wyuczyć się podstaw wiary w domu.
Pontanus tłumaczył Dekalog, Skład Apostolski, Ojcze Nasz i słowa sakramentów na język kaszubski. Robił to sumiennie i z przekonaniem. I umarł w biedzie.2 Franz Tetzner, który w 1899 roku zbierał wśród Kaszubów relacje o starych czasach, zapisał, że Pontanus skończył życie bez pieniędzy, pozostawiony bez wsparcia, w ubóstwie, które nieodłącznie towarzyszy ludziom przekonań pracującym bez mecenatu.
Gdańsk, druk Rhodego.
Pierwsza kaszubska książka religijna.
Pontanus (1583–1654) tłumaczy Katechizm.
Umiera bez grosza.
Obaj — Krofey i Pontanus — wierzyli, że kaszubski jest językiem godnym Ewangelii. To nie było oczywiste. W XVI i XVII wieku Kaszubi byli ludem bez własnego piśmiennictwa, bez miast, bez szlachty, bez instytucji, które dbały o prestiż języka. Mówili po kaszubsku w domach i na polach. Po kościele — coraz częściej po niemiecku.
Kancjonał Krofeja i Katechizm Pontanusa były próbą powstrzymania tego procesu siłą druku. Jeśli słowa modlitwy są po kaszubsku, modlitwa jest kaszubska, wiara jest kaszubska, lud nie musi przechodzić przez niemczyznę żeby modlić się do Boga. To była logika teologiczna z kaszubskim patriotyzmem w tle.
Ale logika to jedno, a procesy demograficzne i polityczne — drugie. Trzysta lat po Krofeju i Pontanusie Franz Tetzner podróżował po wsiach słowińskich i dokumentował wymieranie języka. Tam, gdzie w 1842 roku mieszkało stu pięćdziesięciu jeden Kaszubów-ewangelików pamiętających mowę przodków, w 1877 roku nie było już ani jednego.3
Kancjonał przetrwał w bibliotekach. Język — nie.
← wszystkie odcinki cyklu