Ewangeliccy Kaszubi · nowy odcinek

Krwawe wesele w Klukach

19 listopada 1889 roku na weselu w Klukach strzelano z pistoletów. Stary kaszubski zwyczaj — strzelać na weselu na szczęście dla młodej pary. Jeden pistolet wypalił nie w powietrze, ale w człowieka. Młodzieniec o nazwisku Klick padł martwy. Pastor Edelbüttel pytał potem: „Klukowianie, czy będziecie znowu strzelać?" Odpowiedzieli: nie. I dotrzymali słowa.
Czas czytania ~5 min

Kluki to wieś słowińska nad jeziorem Łebsko, w tamtych czasach otoczona błotami i lasami tak gęsto, że dojeżdżało się tu latem drogą gruntową, a zimą — jeśli lód stał — przez jezioro. Słowińcy żyli tu od pokoleń, w izolacji, która pozwalała zachowywać stare zwyczaje.1

Jednym z tych zwyczajów było strzelanie na weselu. „Starosłowiańskim zwyczajem" — tak opisał to Franz Tetzner — na weselach strzelano z pistoletów. Huk i błysk miały przepędzić złe duchy i zapewnić parze szczęście.2 Władze pruskie zakazywały tego zwyczaju. Pastor odradzał. I przez lata wszystko wychodziło w miarę dobrze.

✦ ✦ ✦

19 listopada 1889 roku było wesele. Strzelano wbrew zakazowi. Jeden pistolet wypalił nieszczęśliwie — nie w powietrze, ale w człowieka. Klick, młodzieniec z wioski, padł trupem.2

Pastor Edelbüttel stanął następnej niedzieli przed zborem. Pytanie było proste: „Klukowianie, czy będziecie znowu strzelać?"2 Cisza w kościele. Potem odpowiedź — nie. I słowińscy parafianie dotrzymali słowa: w Klukach nie strzelano już na weselach.

19 listopada 1889.
Wesele w Klukach.
Pistolet wypalił w człowieka.
Klick padł martwy.
Pastor zapytał. Lud odpowiedział: nie.
✦ ✦ ✦

Ta historia ma w sobie coś więcej niż kronikarski wypadek. Franz Tetzner, który opisał ją w 1899 roku, był badaczem etnografem podróżującym po słowińskich wioskach w ostatnich dekadach, gdy język słowiński jeszcze żył w ustach starszych ludzi. Notował obyczaje, pieśni, słowa, które za dziesięć-dwadzieścia lat miały zniknąć.

Kluki były dla niego jedną z ostatnich wysepek dawnego świata. Wieś za błotem, odcięta od głównych dróg, gdzie ludzie mówili językiem, który niemieccy sąsiedzi nazywali „kaszubskim", a który lingwiści opisywali jako dialekt słowiński. W Klukach nie budowano dworców, nie otwierano szkół średnich, nie przychodził pruski urzędnik poza rzadkimi wizytami. Stare zwyczaje trwały dłużej niż gdzie indziej — ale nie wiecznie.

Pistolet wypalił. Klick zginął. Pastor zapytał. Odpowiedzieli: nie będziemy strzelać. Ten krótki dramat zapisał Tetzner, żebyśmy wiedzieli, że Kluki były żywą wsią z weselami i śmiercią, z tradycją i księżmi, którzy te tradycje kształtowali. Nie muzeum pod chmurką — wioską, w której w 1889 roku ktoś zginął na weselu i ktoś żałował tej śmierci.

← wszystkie odcinki cyklu

Skąd to wiemyŹródła i uwagi

  1. Kluki (niem. Klucken/Klukken) — wieś słowińska nad jeziorem Łebsko, gmina Smołdzino, dziś powiat słupski. W XIX wieku dostępna latem drogą gruntową, zimą przez lód jeziora. Kontekst geograficzny: Franz Tetzner, „Die Slowinzen und Lebakaschuben" (Berlin 1899), s. 36–87. 🟢
  2. Wesele w Klukach 19.11.1889: strzelanie z pistoletów „starosłowiańskim zwyczajem" wbrew zakazowi; pistolet wypalił, Klick (imię nieustalone — Tetzner podaje tylko nazwisko) zginął. Pastor Edelbüttel (imię NIEUSTALONE u Tetzner) pytał potem zbór: „Klukowianie, czy będziecie znowu strzelać?" — odpowiedź: „Nie!" Tetzner s. 89. 🟢 Pisownia: Edelbüttel — za Tetznerem. Imię pastora oraz pełne imię ofiary — NIEUSTALONE w źródle.