Nazywał się trzema imionami naraz. Po ojcu — Brüggemann, bo rodzina Brüggemannów była w Słupsku znana od połowy szesnastego wieku, obecna w archiwach miejskich przez całe pokolenia.1 Po własnym wyborze — Mostnik, bo Brücke znaczy po niemiecku most, i ktoś — może on sam — spolszczył to nazwisko na tę właśnie formę. I po łacinie — Pontanus, bo pons, pontis to po łacinie most. To samo nazwisko w trzech językach, jeden człowiek. W posłowiu do swojego najważniejszego dzieła podpisał się wszystkimi formami naraz: „Michał Mostnik alias Pontanus albo Brückmann”.2
Urodził się w roku 1583 w Słupsku — choć przez ponad dwieście lat uważano, że pięć lat wcześniej, bo taki błąd wkradł się do literatury i trwał, powtarzany z monografii do monografii, aż dopiero Friedrich Lorentz w dwudziestym wieku dotarł do inskrypcji na obrazie namalowanym za życia samego Mostnika i odczytał właściwą datę.3 Błąd przepisywany przez dziesięciolecia z monografii do monografii sprostował dopiero badacz, który dotarł do źródła zachowanego w zapomnianym kościele.
✦ ✦ ✦Zanim trafił nad jezioro Łebsko, zdążył odwiedzić pół Rzeszy. Studiował w Magdeburgu, Wittenberdze, Helmstädt, Jenie i Lipsku — a potem wrócił jeszcze raz do Wittenbergi, jakby jedno spotkanie z miastem Lutra mu nie wystarczyło.4 Pobyt w Wittenberdze w tamtych czasach znaczył coś konkretnego: człowiek przyjeżdżał po teologię reformacyjną prosto ze źródła, uczył się myśleć językiem sola scriptura i sola fide, a wracał z przekonaniem, że Słowo Boże ma docierać do wiernych w ich własnym języku — choćby tym językiem był dialekt rybackich wsi na końcu Pomorza.
W roku 1610 owdowiała księżna Erdmuta powołała go na dworską kaplicę w Smołdzinie.5 Smołdzino — po niemiecku Schmolsin — leżało na skraju Słowińszczyzny: za wsią zaczynały się bagna i wydmy, dalej jezioro Łebsko, a za jeziorem morze. Osada jak wiele innych na tej ziemi — rozrzucone domy, kościół, obejścia rybaków i rolników. Księżna Erdmuta mieszkała tam ze swoim małym dworem, a dwór potrzebował kapelana. Mostnik przyjechał i już nie wyjechał.
✦ ✦ ✦Na obrazie, który nakazała namalować księżna Anna de Croy i który zawisł przy ambonie smołdzińskiego kościoła, Mostnik trzyma w lewej ręce kaszubski katechizm — ten, który przetłumaczył.6 W prawej — lub na otwartej przed nim księdze — widać tekst w piśmie syryjskim, greckim i hebrajskim. Teolog z pięcioma uczelniami za sobą, znający języki biblijne w sposób, jakiego wymagało tamto wykształcenie, pochylony nad przekładem dla chłopów rybackich, którzy nigdy nie słyszeli słowa po syryjsku.
Nie wiemy dokładnie, jak wyglądał jego przekład katechizmu. Wiemy, że istniał i że za życia Mostnika był używany w duszpasterstwie.6 Wiemy też, że Kaszubi i Słowińcy na tej ziemi właśnie jemu zawdzięczali możliwość słuchania i rozumienia Słowa Bożego w swoim języku. Był jednym z tych, którzy — zanim germanizacja wywróciła Kościół ewangelicki ku niemczyźnie — traktowali luterańską zasadę języka narodowego dosłownie: każdy człowiek ma prawo słyszeć Ewangelię tak, jak mówi w domu.
✦ ✦ ✦Przez czterdzieści pięć lat chrzcił, konfirmował, grzebał, spowiadał i głosił.7 Przyszedł do Smołdzina jako młody mężczyzna po studiach i wyszedł z niego — naprzód, siedmego września 1654 roku — jako stary kapłan w siedemdziesiątym pierwszym roku życia. (Tu warto odnotować sprostowanie historyczne: przez dziesięciolecia podawano błędnie, że był w urzędzie 43 lata, bo tak zapisał Tetzner. Lorentz na podstawie akt wykazał, że to czterdzieści pięć.)3
Syn Thomas Pontanus zastąpił ojca jeszcze tego samego roku — substytuowany w 1654, ordynowany uroczyście w kościele zamkowym w Słupsku.8 Tak urząd w smołdzińskiej parafii przeszedł z ojca na syna. Trwałość rodu Pontanusów na tej ambonie jest godna uwagi jak na tak odległy zakątek bagnistego Pomorza.
✦ ✦ ✦Kilkadziesiąt lat po śmierci Michała Mostnika, na przełomie 1699 i 1701 roku, powstały w Smołdzinie tak zwane Perykopy smołdzińskie — zbiór tłumaczeń fragmentów liturgicznych z języka niemieckiego na język Słowińców.9 Robiło to kilku różnych autorów, każdy po swojemu, i właśnie dlatego tekst jest tak cenny dla językoznawców: widać w nim żywy, nieunormowany jeszcze język kaszubski w chwili, gdy próbuje zapisać samego siebie. Historycy języka uważają Perykopy za jeden z pierwszych kroków ku kaszubskiemu językowi literackiemu.
Mostnik nie dożył powstania Perykop, ale to on był pierwszy — albo przynajmniej pierwszy, o którym wiemy z imienia i daty. Katechizm, który przetłumaczył, pokazuje, że ktoś uznał za konieczne i możliwe zapisanie prawd wiary w języku tych wsi, i że luterańska zasada głoszenia Słowa Bożego w mowie zrozumiałej dla wiernych dotarła aż tutaj — na kraniec Pomorza, nad bagna i wydmy, do rybaków, którzy nie mieli powodu uważać się za uczestników wielkiej historii Reformacji. A jednak nimi byli.
← wszystkie odcinki cyklu