17 maja 1782 roku w sali licytacyjnej w Starogardzie zapadła cisza, jaka zwykle towarzyszy zakupom mężczyzn. Pod młotek poszedł zadłużony majątek Krokowa na Pomorzu — gniazdo jednego z najstarszych rodów tej ziemi. Kupiła go kobieta. Hrabina Louise von Krockow przebiła konkurentów za 40 650 talarów i ocaliła rodzinną siedzibę przed obcymi rękami. Mogła to zrobić tylko dlatego, że jej mąż wyposażył ją wcześniej w tak zwane „prawo męskie" (Mannesrecht) — fikcję prawną, dzięki której ówczesny porządek w ogóle dopuścił ją do stołu.1
Nie była rodowitą Pomorzanką. Przyszła na świat 14 lutego 1749 roku w Morągu w Prusach Wschodnich jako Margarethe Regine Louise von Göppel. Ojciec, rotmistrz huzarów, uciekł z katolickiej Austrii; matka była kalwinką, mieszczką z Frankfurtu nad Menem. W 1765 roku szesnastoletnia Louise poślubiła hrabiego Heinricha Joachima Reinholda von Krockow — luteranina, dowódcę szwadronu huzarów. Ich małżeństwo było więc mieszane wyznaniowo: ona reformowana, on augsburski. W epoce, gdy o takich rzeczach rozstrzygały synody, oni żyli obok siebie ze swoimi katechizmami.1
Wojskowa służba męża oznaczała ciągłą nieobecność, a to z kolei oznaczało, że majątkami musiał ktoś zarządzać. Robiła to ona. Najpierw w Dobrzęcinie pod Słupskiem, potem w Pieszczu w powiecie sławieńskim, wreszcie — od 1782 roku — w Krokowej. Urodziła ośmioro dzieci, które dożyły wieku dorosłego; pierwsza córka zmarła tuż po porodzie. Ostatni syn, Albert, przyszedł na świat w 1783 roku i to on odziedziczył Krokowę.1
✦ ✦ ✦Tym, co odróżnia Louise od dziesiątek innych zaradnych szlachcianek epoki, jest to, że zostawiła po sobie słowa. Pisała. Była kobietą Oświecenia — wierzyła w Rozum i w Człowieka, buntowała się przeciw sztywnym kościelnym regułom. Spod jej pióra wyszła powieść w listach Briefe einer Vaterlandsfreundin („Listy przyjaciółki Ojczyzny") oraz pisma pedagogiczne, w tym Rath und That zu einem guten Werke — rzecz na tyle poczytna, że doczekała się trzech wydań w Berlinie i Królewcu w latach 90. XVIII wieku. Egzemplarz trzeciego wydania z 1800 roku przechowuje dziś biblioteka Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku.1
Jej największym pomysłem była szkoła. Louise zaprojektowała placówkę dla osieroconych i zubożałych dziewcząt — szlacheckich i mieszczańskich — finansowaną i prowadzoną wyłącznie przez kobiety. Program był zaskakująco świecki i praktyczny: religia, francuski, historia naturalna, rolnictwo, ogrodnictwo, gospodarstwo domowe. Zakazała kar cielesnych. Wymagała co najmniej godziny gimnastyki na świeżym powietrzu dziennie. Przewidziała bibliotekę i kolekcję przyrodniczych osobliwości. I — co wymowne dla pomorskiej mozaiki wyznań — chciała przyjmować dziewczęta trzech konfesji naraz: rzymskokatolickiej, ewangelicko-augsburskiej i ewangelicko-reformowanej. Wspólnotę nauczycielek nazywała Mitschwestern, „Współsiostrami".1
Nie był to pusty projekt na papierze. W krokowskim domu Louise zatrudniła jako nauczyciela domowego młodego, nieznanego jeszcze filozofa — Johanna Gottlieba Fichtego. Uczył jej syna Alberta i córki w latach 1791–1792, przysłany przez samego Immanuela Kanta. To właśnie pod dachem hrabiny Fichte odnalazł swoje powołanie i napisał dzieło, które przyniosło mu sławę. Do dziś przypomina o tym aleja w parku zamkowym, nazywana „Aleją Filozofów".2
✦ ✦ ✦Zamek, który kupiła, przebudowała w barokowy pałac i otoczyła parkiem ciągnącym się od wyspy zamkowej po Sowi Jar — ten park trwa do dziś.2 Urządziła w nim teatr amatorski, w którym grali nawet zawodowi aktorzy z Gdańska, sama pisała sztuki, korespondowała w sprawie przekładu z Goethem. Po śmierci pierwszego męża w 1796 roku poślubiła Theodora von Brauneck — młodszego od siebie o dwadzieścia siedem lat. Zmarła w lutym 1803 roku; miejsce jej pochówku pozostaje nieznane.1
Najtrafniej opisał ją własny syn, Carl, w swoim pamiętniku — choć w słowach swojej epoki, gdy pochwałą dla kobiety było porównanie jej do mężczyzny: „Moja matka, której silna budowa ciała, w połączeniu z wszelkimi darami męskiego i zdecydowanego umysłu, w pełni była dojrzała do tych ważnych zajęć, których podjęła się z wielkim zapałem".1 Dziś muzeum w krokowskim zamku prowadzi spacer historyczny „Śladami Luizy" — bo to jej śladem, a nie śladem rycerzy, najciekawiej zwiedza się ten dom.3
← wszystkie odcinki cyklu „Kobiety Reformacji”