„Vademecum pastorale" — po łacinie: idź ze mną, przewodnik w drodze — wydał w 1850 roku ks. Robert Fiedler.1 Była to pierwsza tego rodzaju polska książka dla ewangelickich duchownych: nie teologia, nie homiletyka, ale praktyczny poradnik dla pastora obsługującego parafian w języku polskim.
Zanim Fiedler ją napisał, polskojęzyczni pastorzy ewangeliccy nie mieli polskiego odpowiednika tego, co po niemiecku i łacinie było dostępne w bogatej literaturze kościelnej. Niemieccy pastorzy mieli podręczniki do wszystkiego — do udzielania sakramentów, do obsługi rodzinnych rytuałów, do nauczania w szkole parafialnej. Pastorzy służący polskim parafiom musieli albo korzystać z tłumaczeń ad hoc, albo polegać na tradycji przekazywanej ustnie od poprzednika.
✦ ✦ ✦Fiedler rozwiązał ten problem systemowo. „Vademecum" obejmowało to, czego pastorowi potrzeba przy codziennej pracy parafialnej: formularze kazań, teksty liturgiczne, wskazówki pastoralne — wszystko po polsku, w języku parafian, nie tylko w języku teologów.1
Jan Karol Sembrzycki, który opisywał historię ewangelicko-polskiej literatury w 1888 roku, traktował „Vademecum" jako ważny kamień milowy — dorobek, który pokazywał, że polska ewangelicka kultura religijna wciąż żyje i wciąż produkuje narzędzia do własnego przetrwania.2 W epoce, gdy germanizacja zjadała kolejne parafie i szkoły, taka książka była gestem oporu przez druk.
„Vademecum pastorale" — ks. Robert Fiedler.
Pierwsza polska książka pomocnicza dla ewangelickich pastorów.
Trzeci okres literatury ewangelicko-polskiej:
próba, zanim wszystko umilknie.
Fiedler pisał w połowie XIX wieku, gdy losy polskich ewangelickich parafii były już przesądzone w jednym kierunku. Germanizacja szkolnictwa, germanizacja urzędów, germanizacja Kościoła — presja była systematyczna i instytucjonalna. Pojedyncza książka nie mogła jej odwrócić.
Ale nie o odwrócenie chodziło. Chodziło o to, żeby pastor, który przyjeżdża do polskojęzycznej parafii gdzieś w Prusach Zachodnich czy na Mazurach, miał narzędzie. Żeby mógł służyć parafianom w ich języku nie dlatego że instytucja Kościoła mu nakazuje, ale dlatego że ma w ręce podręcznik, który mu to umożliwia.
Mrongowiusz głosił kazania po polsku do śmierci w 1855 roku. Fiedler wydał swój podręcznik pięć lat wcześniej, jakby wiedział, że po Mrongowiuszu przyjdą inni — i że ci inni będą potrzebować pomocy. Wydał go. Czy ktoś korzystał — tego Sembrzycki nie notuje. Historia zostawiła tytuł i rok. Reszta w milczeniu.
← wszystkie odcinki cyklu