Długi Targ w Gdańsku to dziś jedna z najpiękniejszych ulic Europy — pierzeje kamienic, fontanna Neptuna, turyści z lodami. Ale wiosną i latem 1526 roku był to plac egzekucji. Na oczach mieszkańców ścięto tam czternastu ludzi — przywódców buntu, który zaczął się od kazań o Bożej łasce, a skończył jako otwarta rewolta przeciwko władzy. To jest historia o tym, jak reformacja wkroczyła do największego miasta nad Bałtykiem — i jak omal go nie rozsadziła.
Nauki Marcina Lutra dotarły do Gdańska zaskakująco szybko. Już w 1522 roku, u stóp Góry Gradowej, pierwsze publiczne kazanie w duchu reformacji wygłosił Jakub Hegge.1 Trafiały one na podatny grunt: bogate, mieszczańskie, kupieckie miasto, utrzymujące ścisłe kontakty z Niemcami, chłonęło nowe idee religijne razem z nowymi towarami. Ale w Gdańsku reformacja od początku miała drugie dno — społeczne. Hasła o równości wobec Boga i o powrocie do prostoty wczesnego Kościoła łatwo przekładały się na pytanie znacznie bardziej wywrotowe: dlaczego rządzi nami bogaty, katolicki patrycjat?
✦ ✦ ✦W styczniu 1525 roku napięcie eksplodowało. Pospólstwo — rzemieślnicy, drobni kupcy, biedota — obaliło dotychczasowy magistrat i przejęło władzę w mieście. Spisano Artickelbrief, dokument żądań, w którym religijna reforma mieszała się z postulatami społecznymi i ustrojowymi. Niszczono ołtarze i obrazy uznane za „bałwochwalcze", usuwano katolickich duchownych. Na czele rewolty stanęli ludzie z ludu — między innymi kowal Peter König i prawnik Jan Wendland.2 Przez ponad rok Gdańskiem rządziła reformacyjna komuna.
Ale Gdańsk, mimo całej swojej autonomii, nie był miastem niezależnym — podlegał królowi Polski. A król, Zygmunt I Stary, nie zamierzał tolerować ani herezji, ani — co dla niego ważniejsze — buntu przeciwko prawowitej władzy. W kwietniu 1526 roku wkroczył do miasta na czele zbrojnej eskorty, liczącej według przekazów około ośmiu tysięcy ludzi.2 Rewolucyjny Gdańsk nie stawił oporu. Komuna upadła równie szybko, jak powstała.
✦ ✦ ✦Rozprawa była bezwzględna. Przywódców rewolty postawiono przed sądem i skazano na śmierć. Egzekucje odbyły się na Długim Targu, przed Dworem Artusa, w dwóch turach — 13 czerwca i 19 lipca 1526 roku. Ścięto łącznie czternastu najaktywniejszych przywódców buntu.2 (Liczba bywa podawana błędnie jako trzynaście — w rzeczywistości straconych było czternastu, w dwóch osobnych egzekucjach.) Dawny katolicki patrycjat wrócił do władzy, artykuły unieważniono, zakonników przywrócono do klasztorów. Reformacyjna rewolucja w Gdańsku została zdławiona.
I tu historia robi swój najciekawszy zwrot. Bo choć król stłumił bunt i przywrócił katolicki porządek, nie udało mu się zatrzymać samej reformacji. Idee Lutra były już zbyt głęboko zakorzenione w mieszczaństwie. W kolejnych dziesięcioleciach luteranizm wracał — tym razem nie jako uliczna rewolta, lecz jako spokojny, mieszczański, coraz powszechniejszy wybór wiary.
✦ ✦ ✦Ostateczne rozwiązanie przyszło pokolenie później i miało formę nie topora, lecz przywileju. W 1557 roku król Zygmunt II August zezwolił gdańszczanom na komunię pod dwiema postaciami — co w praktyce legalizowało protestanckie nabożeństwa.3 To, czego pospólstwo próbowało wywalczyć siłą w 1525 roku, mieszczaństwo uzyskało drogą porozumienia trzydzieści lat później. Gdańsk stał się miastem w przeważającej części luterańskim — i pozostał nim aż do 1945 roku.
Czternastu ludzi straconych na Długim Targu przegrało swoją rewolucję. Ale sprawa, za którą zginęli — wolność wyznania w ich mieście — ostatecznie zwyciężyła. Tyle że bez nich, inaczej i później, niż chcieli. Tak często bywa z tymi, którzy idą pierwsi.