Gdańsk roku 1516 liczył około trzydziestu pięciu tysięcy mieszkańców i blisko czterystu duchownych — jeden ksiądz przypadał na dziewięćdziesiąt dusz. Proboszczowie sześciu parafii wywodzili się z najmożniejszych rodów — Ferberów, Bischofów, Giesów — i najczęściej przebywali daleko stąd, we Fromborku, w Rzymie czy w Inflantach, a w kościołach zastępowali ich nisko opłacani wikariusze. Tak wyglądało miasto, do którego przyjechał nowy oficjał.
Nazywał się Jakub Longus — przybysz z Krakowa, kanonik włocławski i doktor obojga praw. Oficjał gdański był sędzią kościelnym i zastępcą biskupa włocławskiego, a Longus objął ten urząd po poprzedniku, którego usunięto: Nicolaus Schwichtenberg odszedł w 1516 roku, oskarżony o lichwę i nadużycia finansowe. Po takim człowieku łatwiej byłoby zjednać sobie miasto łagodnością, lecz Longus postępował surowo.1
✦ ✦ ✦Pierwsze starcie przyszło w styczniu 1518 roku, gdy rada miejska chciała zdjąć dzwony z kościoła Barbary. Longus odpowiedział groźbą ekskomuniki i karą tysiąca dukatów węgierskich dla każdego, kto się tego dopuści. Tysiąc dukatów za zdjęcie dzwonów to suma ogromna — i miasto, które rok wcześniej przeżyło krach finansów i powołało Kolegium 48 mężów do ratowania kasy, przekonało się, ile kosztuje sięgnięcie po kościelny spiż.
Niecałe trzy miesiące później rada uchwaliła własne prawo. 8 kwietnia 1518 roku ogłoszono nową ordynację weselną — mniejsze wydatki na wesela i ustalone godziny ślubów. Była to sprawa porządku w mieście, a nie doktryny, lecz Longus uznał ją za skandal, ponieważ radni odważyli się ją wydać bez pytania władz kościelnych. Pismem zagroził wysokimi karami każdemu, kto się do niej zastosuje.1
Z czasem sporów przybywało. W listopadzie 1518 roku Longus wmieszał się w sprawę wikarego mariackiego i podległego mu kleryka, Georga Wilkego. Wilke odziedziczył po ojcu spadek i zamieszkał z matką, w czym oficjał dopatrzył się złamania prawa kanonicznego; swoje stanowisko wyłożył w liście z 22 marca 1519 roku. To, co dla mieszczanina było po prostu synem mieszkającym przy owdowiałej matce, dla Longusa stawało się sprawą do osądzenia.
W 1520 roku poszło o pieniądze — o kontrybucję, którą miasto nakładało na duchowieństwo na cele wojenne. Longus stanął okoniem. Spór wrócił w sierpniu 1522 roku, gdy chodziło o wyprawę duńską Eberharda Ferbera. Za każdym razem ten sam układ: rada chce, by księża płacili na obronę miasta, oficjał odmawia w imieniu Kościoła.1
Krążyła też opowieść mroczniejsza. Kronikarz Schnaase pisał, że Longus więził mieszczan we własnym domu, wbrew prawu miejskiemu, i sam wymierzał kary cielesne. Brzmi to jak obraz tyrana, lecz uczciwość każe dodać, że dla tej historii nie ma potwierdzenia w archiwach — pozostała plotką, a nie dokumentem.1
✦ ✦ ✦Longus nie tylko karał. W 1518 roku założył przy kościele Piotra i Pawła Bractwo Kapłańskie Zwiastowania Maryi — odpowiedź na pierwsze podmuchy Reformacji znad Wittenbergi. Wstępujący składali wyznanie wiary w „jeden święty, katolicki i apostolski Kościół”. Pieniądze na pobożność płynęły zresztą szerokim strumieniem: w 1517 roku odpusty przyniosły w Gdańsku 2133 grzywny, a w 1519 same parafie mariacka i Katarzyny zebrały 2414 grzywien.
Napięcie wciąż jednak narastało. 25 lutego 1522 roku biskup Drzewicki poskarżył się radzie na „kościelne nowinki” i nakazał oficjałowi zbadać sprawę. Miasto odpowiedziało miesiąc później nie pismem, lecz drwiną: w marcu 1522 roku Bractwo Świętego Rajnolda wystawiło przed dwustu widzami prześmiewczy spektakl, w którym papiestwo wynoszono na scenę ku uciesze gapiów.1
Longus chciał ugasić niepokój, a w istocie sam go podsycał. Każda jego groźba i kara — od tysiącdukatowej kaucji za dzwony po kolejne spory o pieniądze — spadała na miasto już i tak spięte, zadłużone i przeładowane duchowieństwem. Reformacja przyszłaby do Gdańska tak czy inaczej, ale niewielu zrobiło tyle, by mieszczanie powitali ją z taką ulgą.
← wszystkie odcinki cyklu „Reformacja w Gdańsku”