W cyklu o twarzach pomorskiego protestantyzmu trafia się i taka, która z amboną nie miała wiele wspólnego, a przecież należy do tego świata — świata ewangelickiego ziemiaństwa Pomorza, w którym pobożność szła nieraz w parze z pasją poznawania. Eugen Ferdinand von Homeyer był jednym z najsłynniejszych przyrodników, jakich wydała ziemia słupska: ornitologiem, podróżnikiem i kolekcjonerem, którego nazwisko znano w całych Niemczech.1
Urodził się w 1809 roku w Medow koło Anklam, na Pomorzu Przednim. Z ziemią słupską związał się od 1840 roku, a w latach 1852–1874 był właścicielem majątku w Warblewie.1 To tam, we własnym dworze, urządził rzecz na owe czasy niezwykłą: muzeum ptaków i park. Nie była to fanaberia bogatego pana — była to praca życia. Kto chciał na Pomorzu poważnie mówić o ptakach, prędzej czy później trafiał do Warblewa.
✦ ✦ ✦Homeyer nie poprzestał jednak na swoim majątku i okolicznych lasach. Należał do ludzi, których ciekawość świata gnała daleko poza granice ojczystego kraju. Odbył wielką wyprawę naukową — jak zapisano, dookoła świata — w towarzystwie arcyksięcia Rudolfa Habsburga, następcy tronu austro-węgierskiego, który sam słynął z zamiłowania do przyrody.1 Naturalistyczne zainteresowania arcyksięcia Rudolfa i jego wyprawy badawcze to fakt z ogólnej historii nauki XIX wieku; szczegóły wspólnej podróży podaję wyłącznie w zakresie, w jakim relacjonuje je źródło parafialne. Dla pomorskiego ziemianina była to droga, jaka mało komu wówczas była dana: obserwować ptactwo świata u boku przyszłego cesarza.
Uznanie środowiska przyszło naturalną koleją rzeczy. Homeyer został prezesem Niemieckiego Towarzystwa Ornitologicznego — stanął więc na czele tych, którzy w Niemczech zajmowali się nauką o ptakach. Pisał: zostawił po sobie dzieła naukowe i podróżnicze.1 Ale najbardziej przemawia do wyobraźni to, co zgromadził fizycznie. Jego kolekcja liczyła 6800 spreparowanych ptaków, 5000 jaj i 160 gniazd.1 Trudno dziś wyobrazić sobie tę skalę: niemal siedem tysięcy ptaków, pięć tysięcy jaj — całe archiwum skrzydlatego stworzenia, zebrane przez jednego człowieka w jego pomorskim dworze.
✦ ✦ ✦Zmarł w 1889 roku w Słupsku — tam, gdzie spędził większą część dorosłego życia.1 Co taka postać robi w opowieści o ewangelickim Pomorzu? Przypomina, że dziedzictwo protestanckie tych ziem to nie tylko kościoły, plebanie i cmentarze. To także dwory, biblioteki, gabinety przyrodnicze — cały świat ziemiańskiej kultury, w którym ewangelicy Pomorza żyli, gospodarzyli i poznawali świat. Luterańska tradycja od dawna afirmuje świat stworzony jako dzieło Boże, godne poznania i podziwu; tę myśl przywołuję jako tło, nie jako poświadczony pogląd samego Homeyera, którego osobistej duchowości źródło nie opisuje.
Pozostaje w tej sylwetce coś z pogody. Wśród twarzy, które w tym cyklu naznaczone są wygnaniem, wojną i prześladowaniem, Homeyer jest człowiekiem, który po prostu liczył ptaki — cierpliwie, przez całe życie, z pasją, która przeżyła jego samego w postaci kolekcji i ksiąg. Bywa, że i takie życie jest świadectwem: świadectwem zachwytu nad światem, który ktoś uznał za wart tego, by go opisać do ostatniego pióra.