Na dachach trzech sąsiadujących kamienic przy ulicy Korzennej w Gdańsku stało coś, czego nie miało wówczas żadne inne miasto Europy: prawdziwe obserwatorium astronomiczne. Pomiędzy lunami i instrumentami z mosiądzu chodził człowiek, który za dnia liczył beczki słodu, a nocą — gwiazdy. Nazywał się Jan Heweliusz, był rajcą i browarnikiem, a swoje przyrządy szlifował własnymi rękami1.
Urodził się 28 stycznia 1611 roku w zamożnej gdańskiej rodzinie luterańskiej2. Browarnictwo miał we krwi — warzyli piwo jego ojciec Abraham, dziad i pradziad. Sam Jan wstąpił do cechu browarników w 1636 roku i z czasem stał się jego starszym, a jego specjalnością było gdańskie piwo jopejskie: ciemny, dubeltowy napój warzony tylko w chłodnych miesiącach, od września do maja2. Z tego piwa płynęły pieniądze, które pozwalały patrzeć w niebo.
Zanim jednak Heweliusz został astronomem, był prawnikiem i podróżnikiem. Po nauce w gdańskim Gimnazjum Akademickim wyjechał w 1630 roku studiować prawo do Lejdy w Holandii, a potem zwiedził Anglię i Francję. W Awinionie spotkał uczonego jezuitę Athanasiusa Kirchera2. Po powrocie do Gdańska wszedł w życie miasta na dobre: był ławnikiem, a od 1651 roku aż do śmierci — rajcą Starego Miasta, sędzią, inspektorem cechów piwowarów, szklarzy i rzeźników2.
✦ ✦ ✦A jednak to nie ratusz ani browar dały mu nieśmiertelność, lecz Księżyc. W 1647 roku Heweliusz wydał dzieło Selenographia sive Lunae descriptio — staranny opis Srebrnego Globu, w którym zawarł najdokładniejsze do tej pory mapy jego powierzchni. Był to pierwszy obszerny atlas Księżyca, który przez następne sto lat pozostał wzorcem dla całej Europy3. Heweliusz rysował to, co sam widział przez lunety własnej roboty, do których osobiście szlifował soczewki1.
Po Księżycu przyszły komety, Saturn, przejście Merkurego przed tarczą Słońca i wielkie tomy obserwacji — wśród nich licząca ponad tysiąc stron Cometographia. Sławę przypieczętowało członkostwo, jakiego przed nim nie dostał żaden cudzoziemiec: w 1664 roku gdańszczanin został pierwszym zagranicznym członkiem londyńskiego Royal Society2. Doceniali go królowie — francuski Ludwik XIV wypłacał mu pensję, a Jan III Sobieski podczas pobytu w Gdańsku w 1677 roku przyznał astronomowi stałą roczną pensję i zwolnił jego browar z podatków2. W podzięce Heweliusz umieścił na mapie nieba nowy gwiazdozbiór — Tarczę Sobieskiego, Scutum Sobiescianum24.
✦ ✦ ✦Los nie oszczędził mu jednak ciosu. W 1679 roku pożar strawił obserwatorium na Korzennej i wraz z nim część instrumentarium, które astronom budował przez całe życie2. Heweliusz nie był wtedy sam — od 1664 roku jego żoną była Elżbieta, która pomagała mu w obserwacjach, a po jego śmierci dokończyła dzieło męża, wydając pośmiertnie ostatni katalog gwiazd2. (Jej własna, niezwykła rola w dziejach astronomii zasługuje na osobną opowieść.)
Jan Heweliusz zmarł 28 stycznia 1687 roku — dokładnie w dniu swoich siedemdziesiątych szóstych urodzin2. Pochowano go w gdańskim kościele św. Katarzyny, gdzie niemal sto lat później prawnuk ufundował mu epitafium2. Tak skończyło się życie człowieka, który łączył dwa światy, jakich nikt nie spodziewał się obok siebie: woń słodu z dziedzińca przy Korzennej i lodowate światło gwiazd nad gdańskimi dachami.
← wszystkie odcinki cyklu „Umysły znad Motławy”