Parafia ewangelicka w Zinzelitz — po polsku: Dzięcielec, gmina Łęczyce, powiat wejherowski — nie zaczyna się od wielkiego kościoła ani od fundacji możnego rodu. Zaczyna się od skromnej kaplicy dworskiego patronatu na lewym brzegu Łeby, w ziemi, która przed reformacją należała nie do diecezji włocławskiej, lecz do pomorskiej diecezji kamieńskiej.1 Franz Schultz, dziejopis powiatu lęborskiego, pisze o niej ostrożnie: czy kiedykolwiek była samodzielną parafią, „wydaje się bardzo wątpliwe" — prawdopodobnie była tylko polową kaplicą urządzoną przez właścicieli dworu.2
Jeszcze w roku 1616, już za czasów protestanckich, Zinzelitz liczono jako filię kościoła macierzystego w Łebuni (Labuhn). Kazano w niej zaledwie trzy razy w roku — dwa razy w dzień Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny (2 lutego) i raz jesienią.2 Przejście na luteranizm nastąpiło tu wcześnie, razem z przejściem na nową wiarę samego rodu właścicieli dworu. Ale jeszcze przez całe pokolenie była to kaplica, nie kościół z własnym duszpasterzem.
✦ ✦ ✦Prawdziwa historia Dzięcielca to historia schronienia. By ją zrozumieć, trzeba spojrzeć na sąsiednią parafię — Rozłazino (Roslasin).
To Rozłazino, a nie Dzięcielec, było dużą parafią. Reformacja dotarła tam bardzo wcześnie: już w roku 1571 gmina była wizytowana przez generalnego superintendenta Stümmeliusa.3 W roku 1637 ewangelicki system parafialny w Rozłazinie obejmował czternaście miejscowości — i to właśnie ta liczba, czternaście wsi, krąży po późniejszych opracowaniach.3 Należała ona do Rozłazina, nie do Dzięcielca.
Dzięcielec dał tylko jedno — dach nad głową
wygnanemu pastorowi.
Rok 1637 przyniósł na te ziemie przełom. Po śmierci ostatniego księcia pomorskiego Bogusława XIV ziemia lęborsko-bytowska wróciła do Korony Polskiej, a wraz z nią ruszyła kontrreformacja. Kościoły patronatu królewskiego (fiskalnego) odbierano ewangelikom i zwracano katolikom. W roku 1641 przyszła kolej na Rozłazino. Tamtejszy ewangelicki pastor Jakob Grulicke musiał ustąpić — i schronił się właśnie w Dzięcielcu.3
✦ ✦ ✦To schronienie zmieniło wszystko. W opisie ziemi z roku 1658 Zinzelitz figuruje jeszcze tylko jako kaplica i kościół-córka Rozłazina. Ale ponieważ Rozłazino jako kościół fiskalny oddano katolikom, tamtejszy ewangelicki duchowny przeniósł się na stałe do Dzięcielca — i dopiero to ugruntowało samodzielność tutejszego kościoła.2 Kaplica, która przyjęła wygnańca, stała się parafią.
Pierwszym z nowej linii pastorów dzięcieleckich był ten sam Grulich (Grulicke) — duszpasterzował do około 1654 roku. Po nim szli kolejni: Wagner do 1669, Plachwitz do 1693, dalej aż po Magunnę (do 1803) i jego następców w XIX wieku.2 Księgi metrykalne parafii sięgają roku 1637 i ciągną się do roku 1967 — trzy stulecia i trzydzieści lat chrztów, ślubów i zgonów.1
✦ ✦ ✦Z czasem do kościoła w Dzięcielcu rzeczywiście przypisano kilkanaście miejscowości — Schultz wymienia m.in. Nawcz (Nawitz), Osiek (Osseck), Łowcz (Lowitz), Jeżewo (Jezow), Paraszyno, Mały Bożepole, Redystowo (Reddestow), a także — co znaczące — samo Rozłazino i Łówcz jako wsie obsługiwane z Dzięcielca.2 Dawna parafia stała się więc filią tej, która niegdyś dała jej pastorowi schronienie. Role się odwróciły.
Z czasem część tej sieci znów się usamodzielniła: Godętowo (Goddentow) wraz z Luggewiese wydzielono z parafii dzięcieleckiej w osobne probostwo pod koniec XIX wieku.2 Tak, w wiejskim protestantyzmie tych ziem, parafie nieustannie się dzieliły, łączyły i przesuwały — w zależności od tego, gdzie akurat mieszkał pastor i komu służył dwór patrona.
✦ ✦ ✦W roku 1967 parafia Zinzelitz/Dzięcielec przestała istnieć.1 Po 1945 roku ewangelicka społeczność ziemi wejherowskiej — jak w całym pasie Kaszub i Żuław — wyemigrowała lub została wysiedlona. Cmentarz parafialny, który przez stulecia gromadził zmarłych z okolicznych wsi, został z wioskami, które straciły dawnych mieszkańców i przyjęły nowych.
Na cmentarzu ewangelickim Zinzelitz/Dzięcielec — oznaczonym w atlasie znikających kościołów jako CM-0184 — leżą ci, którzy przez kilka stuleci tworzyli tę wspólnotę.4 Nawcz, Osiek, Łowcz, Redystowo — te wsie są dziś polskie lub zniknęły z map. Ale ktoś żyjący w nich przez wieki trafił w końcu na ten jeden cmentarz.
Z całej tej historii została najmocniejsza prawda: mała kaplica, która w roku przegranej — gdy sąsiedniej, większej parafii odbierano kościół — nie zamknęła drzwi, lecz otworzyła je przed wygnanym duszpasterzem. I z tego gestu wyrosła parafia, która przetrwała trzysta lat.
← wszystkie odcinki cyklu