Kiedy mieszkaniec Pomorza Gdańskiego wchodził w połowie XIX wieku do nowego kościoła ewangelickiego, najpierw uderzała go pustka tam, gdzie spodziewałby się przepychu. Brakowało bocznych ołtarzy ze świętymi i konfesjonałów, nie było też mrocznego, oddzielonego prezbiterium, do którego nie wolno wejść. Zamiast tego rozciągało się jasne, podłużne wnętrze — najczęściej jedna sala na planie wydłużonego prostokąta — z wieńcem drewnianych empor pod ścianami i z trzema sprzętami, wokół których organizowało się wszystko: ołtarzem, chrzcielnicą i amboną.1 Ten układ nie wynikał ani z przypadku, ani z samej oszczędności — był teologią przełożoną na mury.
Reguła luterańska jest prosta: w centrum nabożeństwa stoi Słowo — czytane, śpiewane i głoszone — oraz dwa sakramenty: Chrzest i Wieczerza Pańska. Wnętrze świątyni miało więc służyć słuchaniu i widzeniu. Wierny powinien dobrze słyszeć kazanie i dobrze widzieć, co dzieje się przy ołtarzu, gdzie udzielana jest komunia. Stąd brały się decyzje, które dla katolickiego oka wyglądały zaskakująco: ambona wysunięta ku środkowi, a nie schowana w prezbiterium; empory piętrzące słuchaczy bliżej kaznodziei; rezygnacja z bazylikowego podziału na trzy odrębne, oddzielone ścianami nawy.
Oskar Hossfeld, autor wpływowego podręcznika Stadt- und Landkirchen z 1905 roku, zauważał wprost, że scalanie wnętrza miało znaczenie ideowe: brak wyraźnego potrojenia bryły miał symbolizować protestancką jedność wszystkich członków wspólnoty. Gdy już dzielono przestrzeń na nawy, robiono to smukłymi filarami, a nie ciężkimi ścianami na arkadach — tak, by empory można było skierować licem ku środkowi i by każdy obserwował czynności pastora w prezbiterium.2
„Brak trójnawowego rozczłonkowania bryły miał symbolizować protestancką jedność wszystkich członków wspólnoty ewangelickiej.” — myśl Oskara Hossfelda✦ ✦ ✦
Aby zrozumieć, dlaczego dziewiętnastowieczne kościoły Pomorza wyglądały tak, a nie inaczej, trzeba cofnąć się do długiego sporu o to, czym w ogóle ma być budynek ewangelicki. Pierwotny instynkt Reformacji był skromny: kościół to przede wszystkim miejsce, gdzie głosi się Słowo — Predigtkirche, „kościół kaznodziejski”. Ale w połowie XIX stulecia wśród niemieckich teologów i architektów narastało poczucie, że budowle ewangelickie zatraciły „kościelny” charakter, że bywają „zwykłymi domami”. Krytykowano je, ale ostrzegano też przed odwrotną skrajnością — zbyt wiernym naśladowaniem średniowiecza, które nadawało protestanckim wnętrzom „za bardzo rzymski, a zatem nieewangelicki charakter”.3
Z tej dyskusji zrodziły się dokumenty, które na pół wieku ujednoliciły budownictwo ewangelickie. W 1856 roku konferencja w Barmen przyjęła program liczący dwadzieścia pięć punktów. To on ustanowił „hierarchię ważności” wyposażenia: w pierwszej linii ołtarz, chrzcielnica i ambona; w drugiej — prezbiterium, organy i zakrystia. Ołtarz miał nosić scenę Pasji albo Ostatniej Wieczerzy, a najchętniej krzyż jako zwieńczenie nastawy. Co istotne, dokument podkreślał już dostojeństwo prezbiterium jako miejsca ołtarza, „przy którym udzielana jest komunia” — pewną sakralizację wnętrza, jakby trochę wbrew pierwotnym sugestiom Lutra.4
Pięć lat później, 17 grudnia 1861 roku, ogłoszono w Berlinie szesnastopunktowy druk: Regulativ für evangelischen Kirchenbau, znany jako regulatywa z Eisenach. Ten konserwatywny dokument stał się najważniejszą regulacją budownictwa kościelnego aż do I wojny światowej.5 Jego wprowadzenie w Prusach powierzono uczniowi Karla Friedricha Schinkla, nadradcy budowlanemu Friedrichowi Augustowi Stülerowi.
✦ ✦ ✦Regulatywa eisenachska czytana dziś brzmi jak instrukcja montażu modelowego kościoła. Świątynię należało orientować — kierować prezbiterium na wschód, ku wschodowi słońca, co nawiązywało zarazem do dawnej tradycji i do dobrego oświetlenia. Wejście główne — od zachodu, tak by przez otwarte drzwi widać było w głębi ołtarz. Posadzkę prezbiterium podnoszono o trzy stopnie względem nawy, ale go nie odgradzano. Sam ołtarz odsuwano od ściany wschodniej na tyle, by można go było obejść, a wieńczyć miał go krucyfiks.6
Najciekawsze są zalecenia dotyczące ambony. Regulatywa odradzała tak zwane ołtarze ambonowe (niem. Kanzelaltar) — barokowe konstrukcje, w których kosz kazalnicy montowano w samym środku nastawy ołtarzowej, dosłownie piętrząc Słowo nad sakramentem. Zamiast tego ambona miała być samodzielnym meblem, stojącym przy łuku tęczowym albo blisko ołtarza, w nawie bocznej. Jej wysokość dobierano tak, by kaznodzieja był dobrze widoczny zarówno z posadzki, jak i z empor.7 Empory wolno było wznosić wzdłuż dłuższych boków nawy albo od zachodu — gdzie ustawiano organy. Ławek nie ustawiano przed wejściem do prezbiterium, by zostawić miejsce dla przyjmujących komunię. Każda z tych reguł miała wymiar zarazem praktyczny i teologiczny: chodziło o to, by wierny dobrze usłyszał i zobaczył nabożeństwo, a potem mógł przystąpić do komunii.
Osobny rozdział poświęcono wieży. Formalnie regulatywa uznawała, że wieża nie jest koniecznym elementem — dzwony można powiesić na osobnej dzwonnicy. W praktyce niemal każda gmina chciała wieżę.8 (Powód był nie tyle liturgiczny, ile prestiżowy: w prowincji, gdzie żyły obok siebie wspólnoty ewangelickie i katolickie, wieża zaznaczała obecność.) W aktach budowy dzwonnicy w Radzyniu Chełmińskim wprost zapisano, że dźwięk dzwonów miał obwieścić obecność ewangelików w mieście, gdzie dominowali katolicy z dzwonami na gotyckiej wieży. Gdy brakło pieniędzy — jak w Tucholi — wznoszono kościół bez wieży i wieszano dzwon na ażurowej, metalowej konstrukcji obok. Ale i wtedy gminy obiecywały sobie wieżę „w przyszłych latach”. W barokowym kościele ewangelickim w Toruniu, wzniesionym niegdyś bezwieżowo z powodu królewskiego zakazu, wieżę dobudowano dopiero w latach 1897–1899, po ponad stu latach zbierania funduszy.9
✦ ✦ ✦Jak ten zestaw reguł przekładał się na bryłę? Hossfeld uporządkował zachodniopruskie kościoły w kilka grup, a Birecki rozwinął tę typologię, biorąc za kryterium kształt zewnętrzny.10 Typ pierwszy i najpopularniejszy to kościół salowy: jednonawowa hala na wydłużonym prostokącie, z wyodrębnionym prezbiterium i dwu- lub trzykondygnacyjną wieżą od zachodu. Tak zbudowano świątynie w Stężycy, Oruni, Złotowie czy Mokrem pod Grudziądzem. Druga grupa to kościoły dwunawowe symetryczne, gdzie rząd filarów dzielił wnętrze na dwie nawy — jak kościół Lutra w Kościerzynie czy świątynia Zbawiciela w Sopocie.
Trzecią grupę stanowiły kościoły dwunawowe niesymetryczne — z aneksem dobudowanym do jednej z naw, mieszczącym dodatkową emporę, a czasem przeszkloną salę dla kobiet z dziećmi (takie pomieszczenie zachowało się w Kawkach pod Brodnicą). Niesymetryczny rzut zastosowano między innymi w Gdańsku-Oliwie, Gdańsku-Wrzeszczu (kościół Lutra), w Sopocie i w Hopowie. Czwartą, najrzadszą grupę tworzyły duże kościoły trójnawowe z emporami na piętrach naw bocznych — przeznaczone dla najliczniejszych, rozwijających się parafii miejskich, jak garnizonowy kościół w Grudziądzu czy nieistniejący już kościół Trzech Króli w Elblągu z siedemdziesięciodwumetrową wieżą.11
Ciekawa jest sama oszczędność konstrukcji. Najtańsze rozwiązania były zarazem najczęstsze: zamiast kosztownych sklepień krzyżowo-żebrowych dawano płaskie stropy belkowe, a niekiedy pozorne, drewniane sklepienia beczkowe — jak w Hopowie czy Nowych Polaszkach. Murowane sklepienia z cegły powstawały zwykle tylko nad prezbiterium. Gdzie indziej z konieczności robiono cnotę: w Książkach, Bukowcu, Ryńsku i Konojadach intencjonalnie odsłaniano ozdobną, otwartą więźbę dachową, którą bądź polichromowano, bądź zostawiano w naturalnym kolorze drewna — i tak stawała się ona ozdobą wnętrza.12
✦ ✦ ✦Pod koniec stulecia regulatywa eisenachska zaczęła uchodzić za zbyt konserwatywną. W 1891 roku pastor Emil Veesenmeyer z Wiesbaden ogłosił, w porozumieniu z architektem Johannesem Otzenem, krótki, czteropunktowy program wiesbadeński — pierwszy program architektoniczny stworzony świadomie tylko dla ewangelików, w opozycji do administracyjnych nakazów.13 Jego myśl była radykalna: kościół to nie „dom Boży” w katolickim sensie, lecz „dom spotkania świętującej gminy”. Wnętrze miało więc urzeczywistniać zasadę Einheit der Gemeinde — Einheitlichkeit des Raumes: jedność wspólnoty wyrażona jednością przestrzeni, oparta na powszechnym kapłaństwie wszystkich wiernych.
W praktyce oznaczało to zniesienie ostrego podziału na chór i nawę, przeniesienie ołtarza „w środek wspólnoty” i — co najśmielsze — postawienie ambony za ołtarzem, jako miejsca równego mu rangą, bo z niej „Chrystus jest podawany gminie jako pokarm duchowy”. Wzorem stał się centralny Rundkirche Otzena w Wiesbaden z lat 1892–1894, skupiający wiernych wokół ołtarza.14 Na Pomorzu Gdańskim program ten się jednak nie przyjął. Trudno wskazać tu choćby jeden kościół zbudowany według jego zasad. Nawet projekt świątyni św. Anny w Elblągu autorstwa samego Otzena nie był rewolucyjny — co najwyżej spłycono w nim prezbiterium i przybliżono je do ławek. W Prusach Zachodnich zachowywano sztywny podział na nawę i prezbiterium oraz tradycyjne, „klasyczne” rozmieszczenie ołtarza, ambony i chrzcielnicy.15
✦ ✦ ✦Wszystkie te subtelności rozegrały się w czasie bezprecedensowego rozkwitu budowlanego. Po wygranej wojnie z Francją 1870–1871, po dojściu Wilhelma II do władzy i objęciu przez niego cesarskiego tronu, budownictwu kościelnemu wytyczono nowe zadania. W ciągu kilku dziesięcioleci w samych Prusach Zachodnich powstało około trzystu nowych kościołów i kaplic dla rozrastających się parafii — to właśnie ów „boom budowlany”.16 Wiele z tych inwestycji było przedmiotem osobistego zainteresowania cesarza i cesarzowej Auguste Viktorii, którzy występowali jako hojni mecenasi. Architektura wyznaniowa stała się narzędziem polityki: ewangelicka wieża miała górować w panoramie miasteczka „na równi z wieżą kościoła katolickiego”.
To dlatego, idąc dziś przez pomorskie miasteczka i wsie, wciąż napotykamy te budowle — czasem nadal ewangelickie, częściej przejęte przez inne wspólnoty, niekiedy opuszczone. Powtarza się w nich ten sam schemat: salowa hala, wieniec empor, wieża od zachodu i jasne wnętrze obliczone na słuchanie kazania i oglądanie ołtarza. Jest w tym murze zapisana pewna teologia — przekonanie, że kościół to przede wszystkim zgromadzenie ludzi wokół Słowa i sakramentu.