Kościół w Kadynach — niewielki, ceglany, w „germańskim” neogotyku — Piotr Birecki przywołuje jako wręcz wzorcowy. Pisze, że lokalna tradycja budownictwa krzyżackiego, chętnie podnoszona przez pruskich królów i cesarza Wilhelma II, miała swą „kwintesencję” właśnie w świątyni projektu Arthura Kicktona w Kadynach.1 Za tą oceną kryje się cała historia: oto cesarz Niemiec wybrał sobie na wschodnich rubieżach wieś nad Zalewem Wiślanym i kazał wznieść w niej kościół z zakonnej, średniowiecznej cegły.
Żeby zrozumieć, dlaczego cesarz w ogóle trafił w to miejsce, trzeba cofnąć się do samego końca XIX wieku. Kadyny — niemiecki Cadinen — nie były wtedy niczyim marzeniem o letnisku. Majątek tonął w długach. W testamencie z 15 grudnia 1898 roku jego właściciel Arthur Birkner zapisał Kadyny Wilhelmowi II; do podsunięcia tego pomysłu miał się przyczynić Richard zu Dohna, u którego cesarz chętnie gościł.2 (Okoliczności zapisu — za kwerendą popularną; szczegóły wymagałyby potwierdzenia w opracowaniu archiwalnym.)
Wilhelm II miał środki, by z zadłużonego folwarku zrobić coś, czego ta okolica wcześniej nie widziała. Kazał odbudować podupadłą posiadłość, pałac przebudować na rezydencję letnią, a obok — postawić od podstaw nową wieś, według projektów berlińskich architektów, w tak zwanym stylu klasztornym.3 Nie było to zwykłe gospodarowanie majątkiem, lecz komponowanie całego krajobrazu od nowa.
✦ ✦ ✦Miejsce samo podpowiadało ton. Na wzniesieniu, w miejscu dawnego pruskiego grodziska plemienia Pomezanów, stał pofranciszkański zespół klasztorny. Murowane zabudowania wzniesiono w latach czterdziestych XVIII wieku, w miejsce wcześniejszej, prowizorycznej konstrukcji z końca wieku XVII; klasztor ostatecznie zamknięto 6 kwietnia 1826 roku, gdy trzej ostatni zakonnicy przenieśli się gdzie indziej.4 (Datacja i kolejni właściciele — za kwerendą popularną; w piśmiennictwie spotyka się rozbieżności co do zakonu i dat.) Obok rósł sędziwy dąb, dziś znany jako Dąb Bażyńskiego — jeden z najstarszych w Polsce. Cesarz nie budował więc na pustym polu, lecz wpisywał swoją rezydencję w miejsce, które już wcześniej miało pruską, zakonną i klasztorną przeszłość.
I właśnie ta pamięć była cesarzowi na rękę. Birecki pokazuje, że dla Wilhelma II styl nie był sprawą gustu, lecz polityki. „Sztandarowym stylem w Prusach Zachodnich stał się jednak »germański« neogotyk epoki wilhelmińskiego historyzmu, realizujący wyznaczone mu przez cesarza zadanie propagandowe i czerpiąc z lokalnej tradycji budowlanej Ordenslandu” — pisze badacz.5 O ile w głębi Niemiec cesarz wolał neoromanizm, o tyle w Prusach sięgał po gotyk, wskazując na siebie jako politycznego spadkobiercę zakonu krzyżackiego i rodu Hohenzollernów.
„O ile Wilhelm II w Niemczech preferował neoromanizm Hohenstaufów, o tyle w Prusach wybierał styl gotycki, wyraźnie wskazując na siebie jako politycznego spadkobiercę rodu Hohenzollernów.”
Krzyżacka cegła nie była więc dla cesarza zwykłym budulcem, lecz nośnikiem politycznego przesłania. W wielu fundacjach zaznaczał swe związki z zakonem — akceptował dekoracje kościołów garnizonowych, fundował dzwony z wizerunkami mistrzów krzyżackich do świątyń objętych jego opieką.5 Kadyny, ze swoim klasztornym tłem i neogotyckim kościołem, mieściły się w tej myśli idealnie.
✦ ✦ ✦Ten dobór stylu nie był prywatnym kaprysem. Birecki przypomina, że obowiązywała tu tak zwana regulatywa z Eisenach, która architektom wprost nakazywała opierać się nie na indywidualnym smaku, lecz na przeważającym charakterze budownictwa danego regionu.6 Wybór był więc skanalizowany odgórnie — od wytycznych teoretycznych, przez konsystorze, które aprobowały tylko projekty zgodne z linią władzy, aż po cegłę w murze wiejskiego kościoła. Architektura ewangelicka stawała się tu narzędziem politycznego programu.
A program był rozległy. W czasach Wilhelma II na Pomorzu Nadwiślańskim powstało około trzystu nowych kościołów i kaplic dla rozrastających się struktur ewangelickich.7 Cesarz i jego żona Augusta Wiktoria pełnili tu rolę hojnych mecenasów; wiele budowli było obiektem ich bezpośredniego zainteresowania.8 Birecki ujmuje to bez ogródek: Wilhelm II „wykorzystał Kościół ewangelicki, jego aparat administracyjny, duchowieństwo i kreowaną architekturę do umocnienia swej neoabsolutystycznej władzy”.9 Proklamowany „pierwszym ewangelickim cesarzem Rzeszy Niemieckiej”, chciał uczynić z państwa nową Ewangelicką Ziemię Świętą, którą — niczym Konstantyn Wielki — miał zarządzać jako głowa Kościoła i tronu zarazem.10
✦ ✦ ✦W tym właśnie zamyśle trzeba widzieć kadyński kościół ewangelicki — „Świątynię Pokoju”. Zaprojektował go w neogotyku radca budowlany Arthur Kickton z Poczdamu; kamień węgielny położono 12 czerwca 1913 roku, a budowę ukończono w 1916 roku.11 Birecki odnotowuje przy tym rzecz dla badacza techniki znamienną: w Kadynach, inaczej niż w większości skromnych wiejskich świątyń, zdecydowano się przesklepić zarówno prezbiterium, jak i nawę — rozwiązanie kosztowne, na jakie pozwalano sobie rzadko, w jednym rzędzie z największymi kościołami Elbląga, Wejherowa, Świecia czy budowlami garnizonowymi Torunia i Grudziądza.12 Wieś nad Zalewem dostała kościół z ambicjami daleko większymi, niż wskazywałaby jej wielkość.
Wojna pokrzyżowała jednak te plany. Gotowa już świątynia czekała na poświęcenie, a poświęcono ją dopiero 14 grudnia 1920 roku — gdy Wilhelm II nie był już cesarzem, lecz wygnańcem po abdykacji.13 (Datę konsekracji 1920 podaje kwerenda popularna; bywa też podawany rok ukończenia 1917 — rozbieżność wymaga ostrożności.) Kościół, pomyślany jako znak tronu zespolonego z wiarą, święcono w świecie, w którym tronu już nie było.
✦ ✦ ✦Obok świątyni rosło drugie dzieło cesarskiego mecenatu — Kadyny stały się ośrodkiem ceramiki. Z inicjatywy berlińskiego rzeźbiarza, przy aprobacie cesarza, w 1905 roku ruszyła manufaktura artystycznej majoliki, Majolika-Werkstatt Cadinen; w pobliżu wzniesiono szkołę i pocztę.14 Wytwórnia z czasem wypracowała własną, rozpoznawalną paletę — kadyńską czerwień, kobaltowy błękit i złoto. Cesarz osobiście zatwierdzał modele, zanim trafiały do produkcji.14 (Szczegóły organizacji manufaktury — za kwerendą popularną.) Ta sama cesarska wola, która dobierała cegłę kościoła, decydowała więc i o kolorze wytwarzanego tu dzbana.
Na tym chyba polega znaczenie Kadyn. Łatwo zobaczyć w nich tylko cesarski kaprys — letnisko możnego pana, wieś jak z teatralnej dekoracji. Birecki pokazuje jednak, że architektura ewangelicka tych ziem była częścią szerszego programu, w którym wiara, władza i kamień miały tworzyć jedność.9 Kościół w Kadynach jest tego programu skromnym, prowincjonalnym przykładem. Stoi nad Zalewem do dziś — jako ślad po świecie, który chciał zespolić tron z ołtarzem, na ziemi, gdzie ewangelicy pozostali już tylko wspomnieniem.