Gdańsk i Pomorze Gdańskie · ślady ewangelickie

Kościół, którego nazizm nie zdołał połknąć

Po 1933 roku ideologia narodowosocjalistyczna zaczęła przenikać do niemieckich wspólnot ewangelickich na Pomorzu i w Wielkopolsce. Oto historia Kościoła, który rozdzierany od wewnątrz między lojalnością wobec Berlina a lojalnością wobec Warszawy, próbował ocalić wiarę przed polityką — i nie do końca mu się to udało.
Czas czytania ~8 min · źródła w przypisach

Wiosną 1939 roku w kościołach Pucka, Wejherowa i Kościerzyny rozegrała się scena, która mówi o tym Kościele więcej niż niejeden dokument. Przy tablicach upamiętniających poległych w pierwszej wojnie światowej zawisły wieńce ze swastykami — a ewangeliccy pastorzy odmówili ich przyjęcia. W Skórczu pod Starogardem próbowano nawet odciąć wstęgę z hitlerowskim krzyżem. Lokalne koło Partii Młodoniemieckiej odpowiedziało gwałtownym atakiem w swoim pisemku „Der Stosstrupp", wydawanym w pomorskich Skarszewach.1 Ten drobny, zapomniany konflikt — o wieniec na ścianie wiejskiego kościoła — był jednym z ostatnich aktów dramatu, który przez sześć lat rozsadzał największą wspólnotę protestancką polskich ziem zachodnich.

By zrozumieć tę scenę, trzeba cofnąć się o dwie dekady. Zdecydowana większość protestantów zamieszkujących województwa pomorskie i poznańskie należała do Kościoła Ewangelicko-Unijnego. Do 1918 roku był to po prostu pruski Kościół państwowy — z superintendentami, konsystorzami królewskimi i naczelną radą kościelną w Berlinie, której głową był sam król pruski. Gdy granice się przesunęły, struktura ta nie zniknęła. W kwietniu 1920 roku nadzwyczajny synod w Poznaniu uchwalił tak zwaną „Notverfassung" — ustawę doraźną, która podporządkowała ewangelickie gminy unijne Konsystorzowi w Poznaniu, a przede wszystkim podtrzymała łączność z władzami kościelnymi w Berlinie.2 Władze polskie nigdy tej ustawy nie uznały. Przez cały okres dwudziestolecia stosunek prawny tego Kościoła do państwa pozostał nieuregulowany — i ten nierozwiązany węzeł zaważy na wszystkim, co nastąpi.

W 1927 roku Kościół Unijny liczył — według własnych statystyk — ponad 292 tysiące wiernych w blisko czterystu gminach luterańskich i siedmiu reformowanych.3 Byli to w większości Niemcy; niewielkie grupy ewangelików polskojęzycznych, o często nieugruntowanej świadomości narodowej, trwały na obrzeżach. W Poznaniu rezydował generalny superintendent Paul Blau, zachowujący niemieckie obywatelstwo. Po wyjeździe do Rzeszy większości niemieckich urzędników, nauczycieli i lekarzy to właśnie pastorzy stali się przewodnią siłą mniejszości niemieckiej — integrowali ją na płaszczyźnie narodowej i religijnej zarazem. Współpraca z Berlinem, skąd płynęła znaczna pomoc finansowa, stała się źródłem nieustannych tarć z polską administracją.4

✦ ✦ ✦

Wszystko zmienił rok 1933. W lipcowych wyborach kościelnych w Niemczech około 70 procent głosów zdobył ruch „Niemieckich Chrześcijan" (Deutsche Christen), otwarcie głoszący idee narodowosocjalistyczne. Powstał Kościół Rzeszy, a na biskupa wybrano zaprzyjaźnionego z Hitlerem Ludwiga Müllera. Wprowadzenie „paragrafu aryjskiego" i zasady wodzostwa (Führerprinzip) do Kościoła wywołało opór, lecz prawdziwy rozłam przyniosła osławiona manifestacja w berlińskim pałacu sportowym 13 listopada 1933 roku. Padły tam żądania odrzucenia Starego Testamentu i jego — jak mówiono — „żydowskiej moralności kupieckiej". W odpowiedzi rok później narodził się Kościół Wyznający (Bekennende Kirche).5

Te wstrząsy obserwowano w Poznaniu z niepokojem. Otwarta krytyka „Niemieckich Chrześcijan" była jednak trudna — Kościół Unijny pozostawał finansowo zależny od współwyznawców w Rzeszy. Już 3 listopada 1933 roku zwołano konferencję około osiemdziesięciu pastorów, poświęconą łączności z „Kościołem macierzystym" (Mutterkirche). Paul Blau zdał relację z podróży do Berlina: delegacja z Polski została przyjęta przez biskupa Müllera, który zapewnił o utrzymaniu więzi. Drugi z hierarchów, biskup Joachim Hossenfelder, obiecał nawet, że nie będzie zakładał grup „Niemieckich Chrześcijan" w Polsce. Z jednym zastrzeżeniem — że nie może zabronić poszczególnym pastorom przystąpienia do ruchu.6 W tym zastrzeżeniu krył się cały przyszły kłopot.

✦ ✦ ✦

Linia obrony, jaką obrał Paul Blau, była z pozoru prosta: wstrzymać się od wszelkiej polityki. Na konferencji pastorów 24 kwietnia 1934 roku zalecił, by duchowieństwo nie popierało ani nie zwalczało Partii Młodoniemieckiej — bo zadaniem Kościoła jest jednoczyć wiernych, a nie ich dzielić. Trzy tygodnie później prośba ta zmieniła się w formalny zakaz wszelkiej działalności politycznej, szczególnie dotkliwy dla pastorów z niemieckim obywatelstwem, którym groziło natychmiastowe wydalenie z Polski.7

Zakaz okazał się jednak nieszczelny — i to z winy samych władz kościelnych. Już w maju 1934 roku na łamach „Posener Tageblatt" ukazała się całostronicowa odezwa atakująca Partię Młodoniemiecką i wzywająca do utworzenia Niemieckiego Bloku Jedności. Pod odezwą widniały pełne nazwiska i tytuły radców poznańskiego konsystorza: Gottfrieda Heina i Richarda Hildta.8 Było to nie tylko złamanie własnego zakazu, lecz formalne opowiedzenie się Kościoła po jednej ze stron sporu. Pastor Gottfried Greulich z Wronek zauważył trzeźwo, że jeśli ci, którzy zakazują polityki, sami ją uprawiają, osłabiają i swój autorytet, i posłuch wśród wiernych.9 Niebawem sam Blau uczynił wyjątek: w październiku 1934 roku zalecił duchownym z polskim obywatelstwem wstępowanie do nowo zatwierdzonej organizacji Deutsche Vereinigung in Westpolen — tłumacząc, że to nie partia, lecz „jednolita niemiecka organizacja narodowa".10

✦ ✦ ✦

Partia Młodoniemiecka nie zostawiła tego bez odpowiedzi. Jej centrala w Bielsku zarzuciła Kościołowi działalność polityczną i zagroziła przeniesieniem sporu na forum publiczne — co Blau słusznie odczytał jako szantaż i odrzucił.11 Wówczas zaczęły się ataki. Organ partii, poznańskie „Deutsche Nachrichten", publikował napaści na czołowych duchownych; organizowano demonstracje antykościelne, jak ta w gnieźnieńskim kinie „Słońce" w październiku 1935 roku. Swoiste apogeum nadeszło w styczniu 1936 roku, gdy monachijskie pismo „Am Heiligen Quell Deutscher Kraft" ogłosiło, że władze Kościoła Unijnego są żydowskiego pochodzenia i próbują „uczynić z Niemców w Polsce Żydów". Bydgoskiemu superintendentowi Juliusowi Assmannowi zarzucono, że jest mistrzem loży masońskiej „Janus" — co akurat było prawdą. Konkluzja brzmiała: „Żyd, jezuita i mason zjednoczyli się, by zwalczać przebudzenie rasowe w Niemczech".12

„Żyd, jezuita i mason zjednoczyli się, by korzystając z prawnej ochrony przysługującej Kościołom, zwalczać i lżyć przebudzenie rasowe w Niemczech."

Atmosfera stała się tak gęsta, że w poznańskim konsystorzu postanowiono odpierać zarzuty „głupie i niesmaczne" na ich własnym, upiornym poziomie — poproszono przebywającego w Dreźnie generalnego superintendenta, by przysłał swoje drzewo genealogiczne na dowód aryjskiego pochodzenia.13 Kościół, który chciał trzymać się z dala od polityki rasowej, dał się w nią wciągnąć choćby przez konieczność tłumaczenia się z własnej krwi.

✦ ✦ ✦

Najgroźniejszy nie był jednak wróg z zewnątrz, lecz pęknięcie wewnątrz. Już w styczniu 1935 roku na konferencji pastorów w Poznaniu grupa duchownych sprzyjających Partii Młodoniemieckiej wystąpiła zwartym frontem; padło oskarżenie o spiskowanie i chęć przejęcia władzy w Kościele.14 W marcu, podczas poufnego spotkania w Lwówku koło Pniew, działacze partii zasiedli z kilkoma pastorami, których gospodarzem był Heinrich Grothaus. Uznano zbieżność poglądów, choć bez konkretnych planów.15 Z tego środowiska wyrosła Wspólnota Biblijna (Biblische Arbeitsgemeinschaft für Volks-Kirche) — i jej program „Zielsätze", podpisany w kwietniu 1935 roku przez jedenastu pastorów.16

Program ten zapowiadał budowę „Kościoła ludowego" (Volks-Kirche) — opartego nie na pogłębianiu wiary poszczególnych osób, lecz na zbiorowościach: rodzinnych, sąsiedzkich, rodowych. Żądał likwidacji organizacji kościelnych, zwłaszcza młodzieżowych, i zastąpienia ich „okręgami sąsiedzkimi" z cotygodniowymi „ewangelickimi wieczorami sąsiedzkimi" służącymi „umacnianiu życia narodowego".17 Był to — jak trafnie ujął to historyk — program o jawnie narodowosocjalistycznym charakterze, zakładający Kościół oparty na wartościach narodowych, nie uniwersalnych. (Warto odnotować różnicę stopnia: w samym programie zabrakło haseł skrajnie antysemickich — żądań „odjudaizowania" chrześcijaństwa czy paragrafu aryjskiego, które rozdzierały Kościół w Rzeszy.) A jednak rozwiązanie organizacji kościelnych przekreśliłoby całą piętnastoletnią pracę Kościoła Unijnego w Polsce.

Odpowiedzią władz nie były represje, lecz argument. Ekspertyzę przeciw „Zielsätze" przygotował pastor Otto Cornels z Witkowa, który rozesłał do wszystkich gmin proste rozróżnienie: nie można porównywać życia według reguł boskich z życiem według reguł narodowych — Kościół i naród to dwie różne rzeczy.18 Gdy rok później Grothaus rozwinął swe tezy w obszernym referacie „Volk und Kirche", Cornels odparł z gorzką ironią, że właściwy tytuł powinien brzmieć: „Jak mogę udowodnić, że narodowy socjalizm da się pogodzić z chrześcijaństwem?".19

✦ ✦ ✦

Tymczasem ławki pustoszały. Spadała frekwencja na nabożeństwach; superintendent okręgu Inowrocław–Mogilno tłumaczył to bogactwem rozrywek oferowanych przez Partię Młodoniemiecką, lecz wkrótce zaczęto wprost mówić o bojkocie Kościoła i jego duchownych.20 Paul Blau, choć niechętny mieszaniu polityki do kazań, musiał zabrać głos. W odezwie noworocznej na 1936 rok wymienił trzy zagrożenia: ruch bezbożniczy, neopogański „niemiecki ruch wyznaniowy" odrzucający chrześcijaństwo oraz — od wewnątrz — dążenie do „odjudaizowania" wiary przez odrzucenie Starego Testamentu.21

Recepta Blaua zdradzała jednak całą dwuznaczność jego położenia. Wzywał do wierności „ewangelickiej wierze ojców", lecz zarazem podkreślał jej niemiecki, narodowy charakter — dowodząc, że to właśnie protestantyzm winien skupiać mniejszość niemiecką. Wielokrotnie przypominano zasługi Marcina Lutra, którego osoba miała „na wszystkie czasy" łączyć Kościół ewangelicki i naród niemiecki.22 Była to próba mówienia językiem przeciwnika — dostosowania się do nacjonalistycznej frazeologii, by zachować dusze. Z czystszą intencją polemizował poznański superintendent Arthur Rhode, który w 1937 roku w siedmiu kolejnych numerach „Glaube und Heimat" dowodził rzeczy z pozoru oczywistej: nie można odrzucać ksiąg, z których czerpał sam Jezus Chrystus.23

✦ ✦ ✦

Pomoc nadeszła z najmniej oczekiwanej strony — od polskiej administracji. W lutym 1937 roku pastor Grothaus, posiadacz niemieckiego obywatelstwa, został wydalony z Polski. Władze nie podały przyczyn, lecz nie ulega wątpliwości, że chodziło o jego działalność polityczną.24 Po jego odejściu liczba zwolenników Wspólnoty Biblijnej gwałtownie zmalała; na zebranie w czerwcu 1937 roku przybyło zaledwie dziesięć osób, a wypowiedzi wyraźnie stonowano — w nadziei na pomoc konsystorza w razie zatargów z polskimi starostami.25 Paradoks położenia tego Kościoła trudno o lepszy: presja polskiego państwa, źródło tylu skarg, okazała się tarczą przed nazyfikacją.

Władze kościelne broniły się jeszcze inaczej — odcinając młodych. W 1936 roku synod krajowy postanowił zrezygnować ze studiów zagranicznych i przekształcić poznańską Szkołę Teologiczną w Wyższą Szkołę Teologiczną. Oficjalnie chodziło o trudności paszportowe; w istocie — o zahamowanie kontaktu młodych teologów z hitlerowską ideologią płynącą z Rzeszy.26 Z tych samych powodów Blau zawiesił udział pastorów w konferencjach teologicznych w Wolnym Mieście Gdańsku, organizowanych od 1926 roku wspólnie z tamtejszym środowiskiem; w 1934 roku zawiadomił o tym gdańskiego biskupa Beermanna, tłumacząc się chęcią zachowania neutralności wobec „walki kościelnej" w Niemczech.27

Decyzja ta ściągnęła nań ostry atak ze strony „Niemieckich Chrześcijan", którzy zarzucili poznańskiemu konsystorzowi chronienie pastorów przed „zakażeniem" ich ideologią.28 I tu odsłania się prawda o Paulu Blau. Był on niewątpliwie przeciwnikiem hitleryzacji Kościoła — lecz finansowa zależność od „Kościoła macierzystego" nie pozwalała mu na otwartą krytykę. O wiele wygodniej było tłumaczyć każdą decyzję szykanami polskiej administracji niż przyznać, że broni Kościoła przed własnymi rodakami.29

✦ ✦ ✦

Im słabsza stawała się pomoc z Rzeszy, tym bardziej demonstracyjna stawała się lojalność wobec Warszawy. Jeszcze 3 maja 1933 roku większość pastorów nie odprawiła nabożeństw z okazji polskiego święta. Ale już od 1934 roku nabożeństwa za polskie święta państwowe odprawiano regularnie w większości gmin — aż do 1939 roku włącznie.30 Czy była to szczera chęć porozumienia, dezaprobata dla Rzeszy, czy tylko asekuracja? Historyk waży ostrożnie: zapewne wszystkie te motywy naraz. Władzom zależało nade wszystko na uregulowaniu stosunku prawnego z państwem — tym pilniej, że ciężko chory Paul Blau, urodzony w 1861 roku, mógł wkrótce nie udźwignąć urzędu, a sprawy następstwa nie dało się rozstrzygnąć bez zgody Warszawy.31

Tak doszło do kroku przełomowego. Synod konstytucyjny w lutym 1938 roku uchwalił nowy statut, w którym zrezygnowano z instytucjonalnej łączności z Kościołem w Rzeszy. W mowie inauguracyjnej Blau wyznał słowa, które streszczają cały dramat tej wspólnoty:

„Jesteśmy, poprzez zrządzenie Boga, tym czym jesteśmy, Niemcami, ale Niemcami w państwie polskim."

O panującym zamęcie świadczy fakt, że za konieczne uznano zapisanie w nowej ustawie rzeczy z pozoru bezspornej dla chrześcijan — iż podstawą wiary jest także Stary Testament.32 Tym dziwniejszy był brak reakcji polskich władz: Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego do września 1939 roku nie odpowiedziało na przesłany projekt ustawy.33

✦ ✦ ✦

Ostatnie miesiące pokoju przyniosły dwa równoległe dramaty. Z jednej strony trwały zatargi z Partią Młodoniemiecką — o swastyki w kościołach, o flagi partyjne na trumnach, o hitlerowskie pozdrowienia nad grobami. Gdy w marcu 1939 roku w Pobiedziskach członkowie partii zażądali pochówku z flagą i „Deutscher Gruss", radca konsystorza Gottfried Hein zgodził się na wartę honorową, lecz odmówił flagi i hitlerowskich pozdrowień nad grobem.34 Z drugiej strony — polskie społeczeństwo, nie dostrzegając różnic w postawach Niemców, kierowało wrogość ku całej mniejszości. Wiosną 1939 roku mnożyły się incydenty: wybijano szyby w kościołach, znieważano ewangelickie cmentarze, zakłócano nabożeństwa — często przy biernej postawie policji.35

Końcówka jest gorzka i pozbawiona zwycięzców. Latem 1939 roku represje uderzyły w sam Kościół: zarekwirowano „Dom Ewangelicki" w Poznaniu, zamknięto Wyższą Szkołę Teologiczną, 23 sierpnia wydalono większość pastorów z obcym obywatelstwem.36 Po wybuchu wojny internowano sześćdziesięciu sześciu duchownych unijnych; czternastu z nich straciło życie — wśród nich bydgoski superintendent Julius Assmann, ten sam, którego nazizm wcześniej szkalował jako masona.37

I oto najbardziej druzgocący akt tej historii. Sam Paul Blau — człowiek, który przez sześć lat bronił Kościoła przed nazyfikacją — we wrześniu 1939 roku, przebywając w Berlinie, przesłał do swoich wiernych odezwę witającą wkroczenie Wehrmachtu słowami: „Das Wunder ist geschehen! — Cud się dokonał! Wasze sny stały się rzeczywistością". Wódz miał być „wybawicielem z dwudziestoletniej polskiej tyranii".38 Opisy krzywd, jakich rzeczywiście doznali duchowni i świeccy, stały się natychmiast paliwem hitlerowskiej propagandy usprawiedliwiającej represje wobec ludności polskiej. (I właśnie ten splot — realnych cierpień i ich propagandowego nadużycia — sprawił, że w powojennej historiografii bardzo długo przeważał uproszczony obraz mniejszości niemieckiej jako jednolicie irredentystycznej i nazistowskiej.)

A przecież obraz prawdziwy był nieskończenie bardziej zawikłany. Większość pastorów zachowała wierność przełożonym; fascynacja nazizmem u części z nich miała charakter przejściowy, związany raczej z przejęciem frazeologii niż doktryny. Kościół Ewangelicko-Unijny w Polsce nie był ani gniazdem hitleryzmu, ani jego bohaterskim przeciwnikiem. Był wspólnotą ludzi rozdartych — między dwiema lojalnościami, dwoma państwami i dwiema epokami — którzy próbowali ocalić wiarę w czasie, gdy o wierze coraz częściej rozstrzygała polityka. To, że nazizm tego Kościoła nie połknął w całości, było nie tyle triumfem, co świadectwem, jak ciężko żyło się tym, którzy nie chcieli wybrać.

Ślady tej wspólnoty — opuszczone kościoły i cmentarze ewangelickie Pomorza — trwają do dziś. Można je odnaleźć na mapie dziedzictwa.
Atlas Dziedzictwa Ewangelickiego Pomorza →
← wszystkie odcinki cyklu „Gdańsk i Pomorze Gdańskie"

PrzypisySkąd to wiemy

  1. Konflikt o wieńce ze swastykami w kościołach Pucka, Wejherowa, Kościerzyny i Skórcza oraz atak pisemka „Der Stosstrupp" (Skarszewy, wrzesień 1938) — za: Olgierd Kiec, „Kościół Ewangelicko-Unijny w Polsce wobec narodowego socjalizmu 1933–1939", Przegląd Historyczny 85/4 (1994), s. 410 (przyp. 55: APP, KEP nr 2645).
  2. Struktura pruskiego Kościoła państwowego i „Notverfassung" z kwietnia 1920 — za: Olgierd Kiec, jw., s. 399.
  3. Statystyka z 1927 roku (ponad 292 tys. wiernych) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 399–400.
  4. Rola pastorów w mniejszości niemieckiej, generalny superintendent Paul Blau, zależność od Berlina i tarcia z polską administracją — za: Olgierd Kiec, jw., s. 400.
  5. Wybory kościelne w Rzeszy (lipiec 1933), Ludwig Müller, paragraf aryjski, manifestacja w pałacu sportowym 13 listopada 1933 i powstanie Kościoła Wyznającego — za: Olgierd Kiec, jw., s. 400.
  6. Konferencja 3 listopada 1933 w Poznaniu, relacja Blaua z rozmów z Müllerem i Hossenfelderem — za: Olgierd Kiec, jw., s. 400–401 (przyp. 7: APP, KEP nr 580).
  7. Wytyczne Blaua z 24 kwietnia 1934 i formalny zakaz działalności politycznej z 14 maja 1934 — za: Olgierd Kiec, jw., s. 401 (przyp. 8–9: APP, KEP nr 125).
  8. Odezwa w „Posener Tageblatt" (19 maja 1934) podpisana m.in. przez radców konsystorza Gottfrieda Heina i Richarda Hildta — za: Olgierd Kiec, jw., s. 401 (przyp. 10).
  9. Uwagi pastora Gottfrieda Greulicha z Wronek (18 maja 1934) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 401–402 (przyp. 11: APP, KEP nr 1592).
  10. Zalecenie wstępowania do Deutsche Vereinigung in Westpolen (1 października 1934) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 402 (przyp. 12: APP, KEP nr 295).
  11. Pismo centrali JDP z Bielska i odpowiedź Blaua (listopad–grudzień 1934) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 402 (przyp. 14–15: APP, KEP nr 295).
  12. Ataki „Deutsche Nachrichten", demonstracja w Gnieźnie (październik 1935) i artykuł Karla Hübschmanna w „Am Heiligen Quell Deutscher Kraft" (styczeń 1936); pismo wydawała Mathilde Ludendorff — za: Olgierd Kiec, jw., s. 402–403 (przyp. 16–17).
  13. Prośba konsystorza o drzewo genealogiczne generalnego superintendenta (17 marca 1936) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 403 (przyp. 18: APP, KEP nr 273).
  14. Konferencja 23 stycznia 1935 i oskarżenia o spiskowanie — za: Olgierd Kiec, jw., s. 403–404 (przyp. 20).
  15. Spotkanie w Lwówku koło Pniew (5–6 marca 1935), pastor Heinrich Grothaus — za: Olgierd Kiec, jw., s. 404 (przyp. 21: APP, KEP nr 1592).
  16. Wspólnota Biblijna i „Zielsätze der Biblischen Arbeitsgemeinschaft für Volks-Kirche" podpisane przez jedenastu pastorów (23 kwietnia 1935) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 404–405 (przyp. 25: APP, KEP nr 295).
  17. Treść „Zielsätze": Kościół ludowy, likwidacja organizacji, „okręgi sąsiedzkie" — za: Olgierd Kiec, jw., s. 405.
  18. Ekspertyza pastora Ottona Cornelsa z Witkowa (2 maja 1935) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 406 (przyp. 29: APP, KEP nr 2590).
  19. Referat „Volk und Kirche" (1936) i replika Cornelsa (30 października 1936) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 407 (przyp. 34–35).
  20. Spadek frekwencji i mowa o bojkocie Kościoła (sprawozdanie z 9 listopada 1935) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 406 (przyp. 30: APP, KEP nr 2644).
  21. Odezwa noworoczna Blaua na 1936 rok i trzy zagrożenia — za: Olgierd Kiec, jw., s. 406–407 (przyp. 31: APP, Superintendentura Poznań nr 4).
  22. Podkreślanie niemieckiego charakteru wyznania i zasług Marcina Lutra — za: Olgierd Kiec, jw., s. 407 (przyp. 32).
  23. Polemika superintendenta Arthura Rhode (1868–1967) w „Glaube und Heimat" (1937, nr 41–47) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 407 (przyp. 33).
  24. Wydalenie pastora Grothausa z Polski (luty 1937) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 407 (przyp. 37: APP, KEP nr 2590).
  25. Zebranie Wspólnoty Biblijnej (czerwiec 1937) i stonowanie wypowiedzi — za: Olgierd Kiec, jw., s. 408 (przyp. 38).
  26. Decyzja synodu (1936) o rezygnacji ze studiów zagranicznych i przekształceniu Szkoły Teologicznej — za: Olgierd Kiec, jw., s. 408 (przyp. 40).
  27. Zawieszenie udziału w konferencjach teologicznych w Wolnym Mieście Gdańsku; pismo Blaua do biskupa Beermanna (26 września 1934) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 408 (przyp. 42: APP, KEP nr 2574).
  28. Atak „Niemieckich Chrześcijan" w „Evangelium im Dritten Reich" (październik 1934) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 408–409 (przyp. 43).
  29. Ocena położenia Paula Blau (przeciwnik hitleryzacji uwikłany w zależność finansową) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 409.
  30. Nabożeństwa za polskie święta państwowe od 1934 do 1939 roku — za: Olgierd Kiec, jw., s. 410 (przyp. 50).
  31. Motywy lojalności wobec państwa polskiego i kwestia następstwa schorowanego Blaua (ur. 1861) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 410–411.
  32. Synod konstytucyjny (luty 1938), rezygnacja z łączności z Rzeszą, mowa Blaua i zapis o Starym Testamencie — za: Olgierd Kiec, jw., s. 411 (przyp. 52–53: APP, KEP nr 908).
  33. Brak odpowiedzi Ministerstwa WRiOP na projekt ustawy do września 1939 — za: Olgierd Kiec, jw., s. 411–412 (przyp. 54: APP, KEP nr 906).
  34. Konflikty o symbole partyjne na pogrzebach; sprawa w Pobiedziskach (marzec 1939) i decyzja Gottfrieda Heina — za: Olgierd Kiec, jw., s. 412 (przyp. 56: APP, KEP nr 2645).
  35. Incydenty antyniemieckie wiosną 1939: wybite szyby, znieważone cmentarze, zakłócane nabożeństwa — za: Olgierd Kiec, jw., s. 412 (przyp. 57).
  36. Represje lata 1939: rekwizycja „Domu Ewangelickiego", zamknięcie Wyższej Szkoły Teologicznej, wydalenie pastorów (23 sierpnia 1939) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 413 (przyp. 58).
  37. Internowanie 66 duchownych, śmierć 14 (w tym superintendenta Juliusa Assmanna) — za: Olgierd Kiec, jw., s. 413 (przyp. 60).
  38. Odezwa Paula Blau „An die befreiten Gemeinden der Unierten Evangelischen Kirche" (8 września 1939) witająca wkroczenie Wehrmachtu — za: Olgierd Kiec, jw., s. 413 (przyp. 61: APP, Superintendentura Poznań nr 2).

Odcinek opracowano w całości na podstawie: Olgierd Kiec, „Kościół Ewangelicko-Unijny w Polsce wobec narodowego socjalizmu 1933–1939", Przegląd Historyczny t. 85 (1994), z. 4, s. 399–413. Cytaty i datacje przytoczono wiernie za autorem; numery przypisów w nawiasach odsyłają do aparatu naukowego oryginału (m.in. Archiwum Państwowe w Poznaniu, zespół Konsystorza Ewangelickiego — APP, KEP). Narracja popularnonaukowa, bez ingerencji w ustalenia faktograficzne.