W marcu 1695 roku z ambony kościoła Świętej Trójcy w Gdańsku padły słowa, które miały na długo zaważyć na losach miejscowych ewangelików. Rektor Gimnazjum Akademickiego i pastor tej świątyni, doktor Samuel Schelwig, grzmiał o „wypędzaniu diabła rojowego" — Schwarm-Teuffel — i piętnował tych, których nazywał schizmatykami, odszczepieńcami, dziwakami i nowinkarzami: „Schismaticos, Rottenmacher, Singularisten, Sonderlinge, Neulinge, Schwärmer".1 Adresatami tej tyrady byli gdańscy pietyści — ludzie, którzy nie chcieli zakładać nowego Kościoła, lecz odnowić ten, który już istniał.
Pietyzm nie był herezją. Był ruchem wewnątrz luteranizmu — oddolnym dążeniem do pogłębienia pobożności, do tego, by wiara przekładała się na codzienne życie, a nie zamykała w uczonych dysputach. Jego symbolicznym ojcem był Philipp Jakob Spener (1635–1705), prepozyt przy kościele św. Mikołaja w Berlinie i autor programowego pisma Pia desideria (1675), które wzywało do reformy „prawdziwego Kościoła ewangelickiego" przez świadomą katechizację wiernych i aktywny udział świeckich w życiu religijnym.2 W Gdańsku ten program znalazł zwolenników — ale i zaciekłych przeciwników.
Miasto u schyłku XVII wieku było jednym z ważniejszych ośrodków Prus Królewskich, a zarazem twierdzą luterańskiej ortodoksji. Władze miejskie pilnowały „czystej" nauki Marcina Lutra i nie zgadzały się na to, co w niemieckim wariancie pietyzmu było jego znakiem rozpoznawczym — na konwentykle, czyli prywatne zgromadzenia wiernych poza murami kościoła, tak zwane Collegia pietatis. Takie spotkania w Gdańsku nigdy nie zostały dopuszczone, a próby ich organizowania groziły surowymi karami.3 Dlatego pietyzm przyjął tu postać umiarkowaną — skupioną raczej na polemice i obronie własnych racji niż na faktycznej pracy duszpasterskiej.
„Studium ćwiczenia się w pobożności i to, jak należy żyć pobożnie, stało się ku wielkiemu zgorszeniu materią sporu, powodem do kłótni."4✦ ✦ ✦
Pierwszym z czterech ludzi tej historii był Constantin Schütz — i prawdopodobnie to on odegrał w gdańskim pietyzmie rolę najdonioślejszą. Urodził się 14 września 1646 roku w Gdańsku, uczył się w tutejszym gimnazjum, a potem studiował w Królewcu, Wittenberdze, Lipsku i Jenie. Po powrocie do rodzinnego miasta w 1673 roku przyjął najpierw wiejską parafię w Cedrach Wielkich na Żuławach Wiślanych, a w 1680 roku został diakonem kościoła św. Katarzyny i drugim pastorem (pastor secundus) przy kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny — gdańskiej Mariackiej. Funkcję tę pełnił aż do śmierci 12 kwietnia 1712 roku.5
Schütz nigdy oficjalnie nie przyznał się do pietyzmu, ale jego kazania i posługa były nim przeniknięte. Głosił „Kościół relacji", bliskość z Bogiem, dojrzałą formację chrześcijańską — i odrzucał czysto szkolne, akademickie podejście do teologii. To wystarczyło, by ściągnąć na siebie gniew Schelwiga, który z ambony i w licznych pismach urzędowych domagał się, by zaprzestał głoszenia „nowinek pietystycznych".6 Skargi obu stron trafiały do Rady Miasta, która już w 1693 roku powołała komisję. Ta nie stwierdziła jednak odstępstwa od prawowiernej nauki — uznała tylko, że różnią się sposobem głoszenia, i zaleciła wstrzemięźliwość.
Pojednanie okazało się pozorne. Doszło do scen niemal teatralnych — podarcia listów z zażaleniami, uroczystych przyrzeczeń — a mimo to spór toczył się dalej. Schütz odpowiadał Schelwigowi pismami w rodzaju Apologia Catalogo Schelguigiano Opposita (1695), broniąc się przed katalogiem przypisywanych mu „błędów".7 Schelwig dostał wprawdzie formalny zakaz polemizowania, ale batalia kaznodziejska nie ustała. Ostatnie pisma ukazały się jeszcze w 1702 roku, a spór zakończył się dopiero rok później — i to jedynie formalnym pojednaniem teologów.8 (Trudno dziś rozstrzygnąć, czy Schütz wyszedł z tej kontrowersji obronną ręką — administracyjnie wyparł się wszelkiej nauki niezgodnej z Lutrem i zachował swoje urzędy, lecz w kręgach pietystycznych całej Europy zyskał raczej sławę „męczennika".)
✦ ✦ ✦Drugim człowiekiem tej opowieści był Ernst Lange — nie duchowny, lecz poeta i autor pieśni religijnych. Urodził się 3 stycznia 1650 roku w Gdańsku i tu zmarł 20 sierpnia 1727 roku. Był sekretarzem, służył na polskim dworze w Warszawie, a w rodzinnym mieście został najpierw ławnikiem, potem rajcą. W 1698 roku odbył podróż do Niderlandów, gdzie zetknął się z naukami mennonitów i pietystów — i ta podróż odmieniła jego życie. Po powrocie, dzięki kontaktom z tymi środowiskami, popadł w niełaskę u ortodoksyjnych pastorów.9
Lange zapisał się jednak w pamięci Kościoła nie sporami, lecz pieśnią. Czerpał najpierw z chorałów samego Lutra, potem tworzył samodzielnie do luterańskich melodii. Jego utwory weszły do śpiewników i przetrwały do dziś — najbardziej znany to Unter denen großen Gütern, die uns Christus zugeteilt.10 Ale jego sympatie wyznaniowe sprowadziły na niego ostry konflikt z Schelwigiem oraz z Friedrichem Christianem Bücherem, ortodoksyjnym pastorem kościoła św. Katarzyny.
O tym sporze opowiada anonimowy druk z 1700 roku — Das Unvergleichliche Bild Orthodoxorum Orthodoxissimi — pełen relacji o oszczerstwach, jakimi obrzucono Langego.11 Zarzucano mu posiadanie „niechrześcijańskich" książek, przychylność wobec mennonitów i kwakrów, a nawet podawanie w wątpliwość prawd zawartych w księgach wyznaniowych. Jeden z rajców miał o nim powiedzieć gorzko: „Wir haben an ihm eine Schlange im Busen erzogen" — „Wyhodowaliśmy na własnej piersi węża".12 Schelwig nazywał go „obrzydliwym entuzjastą i zaciekłym, choć bezsilnym wrogiem wszystkich wiernych sług Chrystusa".
A jednak edyktem z 21 czerwca 1701 roku Rada Miasta uznała oszczerstwa pod adresem Langego za bezzasadne, jego poglądy oceniła poprawnie, a całą sprawę poleciła puścić w niepamięć — by „popadła w zupełne zapomnienie" i nigdy więcej nie była wywoływana ani z ambony, ani inaczej.13 (Postawa Langego — świeckiego, który ośmielił się kwestionować autorytet pastorów — wpłynęła zresztą na późniejszą krytykę gdańskiego duszpasterstwa i zmusiła kaznodziejów do przemyślenia własnego stosunku do katechizacji i ewangelizacji w obliczu nadchodzącej epoki oświecenia.)
✦ ✦ ✦Niemal trzy dekady po wygaśnięciu pierwszych sporów Ministerium Duchowne — kolegium gdańskich duchownych — znów musiało zmierzyć się z pietyzmem. Tym razem za sprawą Johanna Georga Abichta, teologa i językoznawcy urodzonego 21 marca 1672 roku w Königsee, zmarłego 5 czerwca 1740 roku w Wittenberdze. Był to człowiek o imponującej karierze: profesor języka hebrajskiego w Lipsku, doktor teologii, rektor lipskiej uczelni, a od 1717 roku rektor Gimnazjum Akademickiego i pastor kościoła Świętej Trójcy w Gdańsku — tej samej świątyni, z której niegdyś grzmiał Schelwig.14
Co ciekawe, Abicht uchodził raczej za przeciwnika pietyzmu. Był jednym z pierwszych teologów, którzy zarzucili żywą jeszcze dysputę o XVII-wieczny pietyzm, a zamiast tego krytykowali filozoficzny materializm Locke'a, Woltera, Leibniza i Wolffa, dostrzegając w nim drogę ku ateizmowi.15 A jednak to właśnie jego — paradoksalnie — wzięto za pietystę. W 1728 roku, przy okazji rozpatrywania wniosku pewnego Wagnera, absolwenta pietystycznie nastawionego uniwersytetu w Halle (stąd przezwisko Pullus Hallensis, „kurczę z Halle"), Abicht ogłosił krótkie łacińskie pismo. Rozważał w nim istotę prawdziwej pobożności, biorąc za motto słowa z Pierwszego Listu do Tymoteusza: „pobożność zaś przydatna jest do wszystkiego" (1 Tm 4,8).16
Posłużył się przy tym dwuznacznym słowem Frömmigkeit — „pobożność" — zamiast wprost napisać Pietismus. To wystarczyło. 22 listopada 1728 roku Bartholomäus Hauck, kaznodzieja w gdańskim Lazarecie, przekazał Ministerium notę dyskredytującą zwolenników Spenera i sięgnął po tę samą dychotomię, którą niegdyś operował Schelwig — przeciwstawienie pietas i Pietismus, Frömmigkeit i Frömmelei, czyli pobożności prawdziwej i jej zafałszowanego naśladownictwa.17 Abichta przedstawiono jako sympatyka ruchu, gotowego zaryzykować wysoką pozycję dla szerzenia błędów doktrynalnych — porównywano je nawet z naukami muzułmanów, kwakrów i latitudynarystów.
Tym razem jednak Ministerium stanęło po stronie oskarżonego. Uznało wystąpienie Haucka za personalny atak i nieprecyzyjne odczytanie myśli Abichta. W jego obronie wystąpił też 77-letni pastor kościoła św. Katarzyny, Johannes Falck. Kolegium wydało Abichtowi świadectwo prawowierności i zamknęło sprawę. Jeszcze w tym samym, 1729 roku rektor został powołany do Wittenbergi i opuścił Gdańsk.18
✦ ✦ ✦Ostatnim z czterech był Paweł Świetlicki — i jego losy najlepiej pokazują, jak długo pietystyczny niepokój tlił się w gdańskim Kościele. Urodził się 13 stycznia 1699 roku w Ostródzie. Studiował w Lubece, Rostocku, Wittenberdze, Lipsku, Halle i Frankfurcie, a potem odbył kilkuletnią podróż naukową po Europie. W 1730 roku został polskim kaznodzieją w kościele św. Anny i lektorem języka polskiego w gdańskim gimnazjum, a z czasem — diakonem, wreszcie pastorem kościoła św. Jana. Był też jednym z założycieli gdańskiego Towarzystwa Przyrodoznawczego. Zmarł 9 listopada 1756 roku.19
Świetlicki wzbudzał niechęć kolegów kilkukrotnie. W 1736 roku głosił, że ci, którzy „odrodzili się na nowo" — i tu posłużył się terminem żywcem wziętym z teologii pietyzmu, Wiedergeburt, „nowe narodzenie" — nie potrzebują już nauczania o Bożych przykazaniach.20 Jego główne dzieło, Ordnung des Heils („Porządek zbawienia", 1747), rozpowszechniane bez zgody seniorów podczas katechizacji młodzieży, uznano za mieszaninę doktryny luterańskiej i reformowanej, stojącą na granicy prawowierności i herezji.21
Oliwy do ognia dolało jego nauczanie poza murami kościoła — zbyt podobne do znienawidzonych Collegia pietatis — oraz kazanie z 1748 roku, w którym ogłaszał nawrócenie Żydów. A jednak Świetlicki wychodził z każdej opresji obronną ręką, dzięki erudycji i pobożności. Rada Miasta uznała, że co do istoty trwa on w zgodzie z nauką wiary, i poleciła zakończyć spór — choć zarazem postanowiła odtąd stale nadzorować nauczanie kościelne, by nie dopuścić do dalszych odstępstw.22 Jego Ordnung des Heils pozostało w użytku katechetycznym, sankcjonując w pewnej mierze prawo do indywidualnej interpretacji doktryny.
✦ ✦ ✦W połowie XVIII wieku spory wygasły. Teologów gdańskich coraz bardziej pochłaniała myśl oświeceniowa, w której polemika i apologetyka ustępowały miejsca zadaniom humanistycznym i utylitarnym. Ostatnim echem pietyzmu było pismo Ernsta Augusta Bertlinga z 1756 roku — broniące już raczej ortodoksji przed kalwinizmem i katolicyzmem niż walczące z pietystami.23
Czym był więc pietyzm gdański? Ruchem co najwyżej drugoplanowym. Miasto dopuściło tu jedynie wariant umiarkowany, który nie mógł naruszyć ponad stuletniej tradycji luterskiej — bez konwentykli, bez życia wspólnotowego poza kościołem, bez prywatnej lektury Pisma przez osoby do tego nieupoważnione.24 Zwolennicy Spenera w większości pozostali anonimowi, a ci, których odnotowały źródła, niemal nigdy nie przyznali się do zmiany — uparcie trwali w przekonaniu o własnej prawowierności, wskazując co najwyżej na pożytek pewnych pietystycznych rozwiązań duszpasterskich.
Constantin Schütz, Ernst Lange, Johann Georg Abicht i Paweł Świetlicki nie zostawili po sobie wielkich szkół ani gromad uczniów. A jednak — każdy na swój sposób — skłonili gdańskich ewangelików, by spojrzeli na własny, być może już zbyt skostniały Kościół i zapytali, czy nie potrzebuje odnowy. To dążenie do „upraktycznienia chrześcijaństwa", do wiary dojrzałej i przeżytej osobiście, w poczuciu odpowiedzialności za siebie nawzajem i za własne zbawienie — oto ślad, jaki ci czterej ludzie zostawili w pamięci ewangelickiego Gdańska.25