Gdańsk i Pomorze Gdańskie · ślady ewangelickie

Gospodarze się zmienili, modlitwa została

Wiosną 1945 roku przez Gdańsk przeszedł front, a z miastem zniknął świat, który je przez wieki wypełniał — niemiecki i w większości ewangelicki. Pozostały kościoły: wypalone, pozbawione dachów, otwarte dla wiatru i grabieży. Było ich w mieście dwadzieścia siedem. Szesnaście z nich uratowali katolicy, podnosząc je z ruin; część przepadła, a kilka stało się przedmiotem cichych sporów między wyznaniami. To opowieść o tym, jak święte miejsca przechodziły z rąk do rąk, a mimo to pozostawały sobą.
Czas czytania ~9 min · źródła w przypisach

Pod koniec marca 1945 roku, gdy ucichły walki o Gdańsk, w mieście zaczął się czas, którego nikt z dawnych mieszkańców już nie zobaczył. Niemiecka ludność — bez względu na wyznanie — opuściła miasto: najpierw w częściowej ewakuacji zarządzonej jeszcze przez władze niemieckie, potem w indywidualnych ucieczkach przed nadciągającym frontem, w końcu w zorganizowanej już akcji wysiedleńczej.1 Na ich miejsce napłynęła ludność polska, w przeważającej mierze katolicka. W ciągu kilku miesięcy oblicze wyznaniowe Gdańska odwróciło się o sto osiemdziesiąt stopni: miasto, w którym dominowali ewangelicy, stało się miastem katolickim. A wraz z ludźmi zmienili się gospodarze świątyń.

Mówiąc „świątynie poewangelickie”, mamy na myśli kościoły należące przed wojną do Ewangelickiego Kościoła Unii Staropruskiej (Evangelische Kirche der altpreußischen Union) — wspólnoty, która zrzeszała luteran i ewangelików reformowanych. W całej diecezji gdańskiej, w jej pierwotnych granicach, było przed wybuchem wojny osiemdziesiąt takich obiektów: kościołów i kaplic. W powojennych latach czterdzieści osiem z nich przejął Kościół rzymskokatolicki, trzydzieści dwa zaś nie — co daje proporcję sześćdziesięciu do czterdziestu procent. W samym Gdańsku, w jego dzisiejszych granicach, świątyń tych było dwadzieścia siedem, a katolicy przejęli z nich szesnaście.1 Pozostałe zniszczono, zamieniono na cele świeckie albo oddano w ręce innych wspólnot. Te liczby są dopiero szkieletem całej historii; wypełniają ją ludzie, decyzje i mury.

Trzeba na wstępie powiedzieć rzecz, która całej tej opowieści nadaje ton. To, że tyle gdańskich kościołów stoi dziś i służy, że nie rozsypały się w gruz ani nie zamieniono ich w hale targowe — w dużej mierze zawdzięczamy temu, że ktoś zechciał się nimi zająć. W powojennej rzeczywistości nieliczne już wspólnoty ewangelickie i prawosławne nie były w stanie utrzymać tylu zniszczonych budowli. Większości groziła rozbiórka albo świeckie przeznaczenie. Przejęcie przez Kościół katolicki było — jak pisze autor, na którym opieramy tę opowieść — „dla samych budowli i dla społeczności katolickiej miasta rozwiązaniem najlepszym”.2 Ale to nie cała prawda. Bo część dziedzictwa znikła mimo wszystko, a kilka spraw zostawiło po sobie cień, którego nie wypada przemilczeć.

✦ ✦ ✦

Zacznijmy od drogi pierwszej i najliczniejszej — od świątyń ocalonych. Gdy do opustoszałego miasta zaczęli ściągać duchowni i zakonnicy, wiele wspólnot przybywało tu z Kresów, wygnanych ze Lwowa, Stanisławowa, Sądowej Wiszni. Szukali dachu nad głową i miejsca na służbę Bożą — a Gdańsk stał pełen pustych, wypalonych kościołów. Dążenie do przejęcia tych obiektów miało, według ówczesnych władz diecezji, trzy źródła: realne potrzeby duszpasterskie napływającej ludności, chęć ratowania budowli przed dalszą ruiną i grabieżą, oraz racje historyczne.2 To ostatnie warto wyjaśnić: spośród szesnastu przejętych świątyń aż dziewięć było pierwotnie kościołami katolickimi, które dopiero w dobie Reformacji przeszły w ręce ewangelików. Stąd przekonanie strony katolickiej, że obiekty te „wracają” do dawnego właściciela. Argument ten — choć dla ewangelickiego sąsiada bolesny — był w ówczesnych realiach szczerze wyznawany.

Na Starym Mieście katolicy przejęli trzy kościoły. Kościół świętego Bartłomieja w 1945 roku był zniszczony niemal w osiemdziesięciu pięciu procentach — bez dachu, bez sklepień, z wypalonym wnętrzem. Ogrom zniszczeń zdawał się przesądzać, że „już się z ruin nie podźwignie”.3 A jednak podjęli się tego jezuici; odbudowa, prowadzona z mozołem przez dziesięciolecia, dobiegła końca dopiero w latach osiemdziesiątych, gdy wieży przywrócono metalowy hełm. Od 1990 roku kościół należy do diecezji, a jego rektorem został duszpasterz środowisk twórczych. Kościół świętej Elżbiety podnieśli z gruzu pallotyni — i co charakterystyczne, odbudowując hełm wieży, nie odtworzyli siedemnastowiecznego zwieńczenia zniszczonego w 1945 roku, lecz sięgnęli po pierwotny, gotycki kształt. Poświęcono go w styczniu 1949 roku.4

Najbardziej dramatyczne były losy kościoła świętej Katarzyny — najstarszej fary miasta. Z budowli ocalały tylko mury zewnętrzne. Objęli ją karmelici, ale ich odbudowa stała się długą wojną podjazdową z władzami państwowymi: pieczętowano wejścia, wstrzymywano prace, w samej świątyni urządzono na lata magazyn materiałów budowlanych przedsiębiorstwa konserwatorskiego. Zakonnicy odbudowywali kościół po kawałku, czasem tak, „by nie zwracać niczyjej uwagi”. Przełom przyniósł dopiero rok 1967, a całe dzieło zamknięto pod koniec lat osiemdziesiątych.5 Historia świętej Katarzyny dopisała później gorzki epilog: 22 maja 2006 roku, podczas prac na dachu, wybuchł pożar, który strawił dachy nad nawami i prezbiterium — był to największy od lat pożar kościoła w Polsce. Odbudowę ukończono w 2011 roku; świątynia pozostaje kościołem rektorskim pod opieką karmelitów.6

Podobnych historii ocalenia było więcej. Na Starym Przedmieściu kościół świętych Piotra i Pawła podnosił z ruin ksiądz Kazimierz Filipiak, kapłan obrządku ormiańskokatolickiego, wygnaniec ze Stanisławowa, który w głównym ołtarzu umieścił przywieziony stamtąd obraz Matki Bożej Łaskawej.7 W Oliwie cystersi objęli kościół zwany przez ewangelików kościołem Zgody albo Pojednania — szczęśliwie ocalały z wojny, uszkodzony dopiero w 1956 roku, gdy mały samolot strącił krzyż z hełmu wieży.8 We Wrzeszczu jezuici przejęli nietknięty walkami kościół Chrystusa, nadając mu wezwanie świętego Andrzeja Boboli; sąsiedni kościół Marcina Lutra trafił do duszpasterstwa wojskowego jako garnizonowa świątynia świętych Piotra i Pawła.9 Wszędzie powtarzał się ten sam przebieg: zniszczony albo opuszczony budynek dostawał nowego gospodarza, który po latach żmudnej odbudowy ratował go od zagłady.

✦ ✦ ✦

Ale nie wszystkie świątynie miały tyle szczęścia. Droga druga prowadzi do tych, które przepadły — i tu warto zatrzymać się dłużej, bo to właśnie one przypominają, że żadna z tych historii nie była tylko budującą opowieścią o ratowaniu zabytków. Kościół świętej Barbary w Długich Ogrodach przetrwał same walki niemal bez szwanku — by spłonąć dopiero 3 maja 1945 roku, kilka tygodni po zajęciu miasta, w wielkim pożarze, który zostawił po nim jedynie ruiny zewnętrznych murów.10 Gdy Kuria podjęła starania o odbudowę, władze przez lata planowały na przemian rozebranie świątyni albo przeznaczenie jej na halę targową, salę gimnastyczną, żłobek. Kościół udało się ocalić — w dużej mierze dzięki uporowi wiernych, którzy słali do urzędów memoriały i petycje, i dzięki rektorowi, który w ruinach urządził kapliczkę i bez zezwolenia odprawiał w niej msze. Ale cena była realna: aby uzyskać zgodę na odbudowę nawy głównej, trzeba było zburzyć nawę boczną. Mury nawy południowej rozebrano. Kościół stoi do dziś, lecz nie w tym kształcie, w jakim służył wspólnocie ewangelickiej przed wojną.10

Czasem jednak nie ocalało nic. Świątynia w Sobieszewie, przejęta przez saletynów i przemianowana na kościół Matki Bożej Saletyńskiej, była już w 1945 roku ciężko okaleczona — niemieccy żołnierze rozebrali znaczną część jej drewnianych stropów na budowę umocnień, a wieżę być może wysadzili.11 Odbudowano ją skromnie, bez wieży, i służyła parafii przez dziesięciolecia — aż 22 lutego 1986 roku pochłonął ją pożar tak doszczętny, że odbudowa okazała się niemożliwa. Zgliszcza rozebrano, a na tym samym placu stanął nowy kościół. Z dawnej ewangelickiej świątyni nie został kamień na kamieniu.

Dwa obiekty wymknęły się Kościołowi zupełnie. Świątynię w Świętym Wojciechu katolicy użytkowali tylko krótko, po czym władze przeznaczyły ją na cele świeckie — dziś mieści się w niej szkolna sala gimnastyczna. Kościół Bożego Ciała przy ulicy 3 Maja władze administracyjne przekazały duchownym polskokatolickim.2 A nad wszystkimi tymi sprawami unosi się postać kościoła świętego Jana — jednej z najpiękniejszych gotyckich świątyń miasta.

✦ ✦ ✦

Losy kościoła świętego Jana na Głównym Mieście są osobnym rozdziałem, bo splatają się w nich wszystkie wątki tej opowieści. Tuż po wkroczeniu wojsk sowieckich świątynia została splądrowana i podpalona — ogień strawił całe wnętrze i dach.12 A jednak, co rzadkie, nie pozostawiono jej na pastwę losu. 17 sierpnia 1945 roku jej dotychczasowy gospodarz, niemiecki pastor Otton Eichel, przekazał kościół protokolarnie polskim luteranom, reprezentowanym przez delegata konsystorza ewangelicko-augsburskiego, pastora Zygmunta Michelisa. W dokumencie zaznaczono wyraźnie, że strona przejmująca jest tego samego wyznania co strona zdająca, i że przekazanie ma służyć utworzeniu w Gdańsku polskiej parafii ewangelickiej.12 Trzy dni później wojewoda potwierdził to przekazanie. Był to gest pojednawczy i piękny: jeden ewangelik oddawał drugiemu świątynię, by ciągłość modlitwy nie została zerwana mimo zmiany narodowości.

Tej ciągłości nie udało się jednak utrzymać. Polscy luteranie — nieliczni i pozbawieni funduszy na odbudowę tak ogromnej ruiny — z czasem zrezygnowali. Pastor Edward Dietz lata całe zabiegał o kościół wraz z plebanią, ale gdy władze ofiarowały mu sam zrujnowany kościół, a plebanię oddały siostrom zakonnym, przejęcie straciło sens. W 1960 roku świątynia trafiła w ręce administracji państwowej, „z przeznaczeniem na muzeum”. Snuto plany urządzenia w niej sali koncertowej, a nawet magazynu.12 Budowla niszczała — w 1986 roku runął jeden z ogromnych filarów wraz z częścią sklepienia. Dopiero w 1991 roku, na fali przemian, kościół wrócił do diecezji gdańskiej, a jego rektorem został ksiądz Stanisław Bogdanowicz, historyk gdańskich świątyń.12

I tu historia dopisała rozwiązanie, jakiego ówczesny autor nie mógł jeszcze znać. Dziś kościół świętego Jana funkcjonuje jako Centrum świętego Jana — międzynarodowe miejsce koncertów, wystaw i wydarzeń kultury, prowadzone od 1995 roku przez Nadbałtyckie Centrum Kultury na mocy porozumienia z archidiecezją. A jednocześnie pozostaje świątynią: w niedziele sprawuje się tu Mszę świętą, mieści się tu duszpasterstwo środowisk twórczych.13 Budowla, której groził magazyn, służy więc dziś i sztuce, i modlitwie — pod jednym dachem, jak za dawnych czasów łączyły się tu wiara i miasto. Sąsiedni kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zwany Mariackim — ten kolosalny, ceglany ostrosłup nad miastem — odbudowano znacznie wcześniej, w latach 1945–1955, i już w 1957 roku udostępniono wiernym w całości.14

✦ ✦ ✦

Pozostaje droga trzecia, najtrudniejsza do oceny. O niejedną z tych świątyń ubiegali się bowiem nie tylko katolicy. W powojennym Gdańsku, mieście pełnym pustych kościołów, zgłaszały się po nie także wspólnoty ewangelicko-reformowane, prawosławne i metodystyczne — a w sporach tych dobre intencje nieraz splatały się z ludzką niekonsekwencją.

O kościół świętych Piotra i Pawła na Starym Przedmieściu, oprócz katolickich zmartwychwstańców, ubiegał się konsystorz ewangelicko-reformowany, a także Warszawski Duchowny Konsystorz Prawosławny.7 W 1948 roku władze przyznały świątynię reformowanym — i wydawało się, że poważnie zniszczony kościół znów stanie się kalwiński, jak przed wojną. Stało się inaczej: niewielka wspólnota reformowana nie odpowiadała na wezwania urzędów, świątynia była dla niej zbyt wielka i zbyt zrujnowana, by udźwignąć jej odbudowę. Ostatecznie, w 1958 roku, kościół trafił do Kurii. Dziś jest to czynna rzymskokatolicka parafia świętych Piotra i Pawła; kaplica obrządku ormiańskokatolickiego działała przy niej do 1992 roku, a personalna parafia ormiańska — w latach 1999–2009.15

Najboleśniejsza jest jednak sprawa kościoła świętego Jakuba w Oliwie — świątyni, która z wojny wyszła niemal nietknięta. Najpierw zajął się nią katolicki kapelan, ksiądz Tomasz Kołakowski, uzyskawszy od pastora Michelisa zgodę na tymczasowe użytkowanie — ale wyłącznie „do personalnej dyspozycji”, bez prawa odstępowania świątyni komukolwiek innemu.16 Gdy ksiądz Kołakowski przekazał kościół jednak dalej, stronie katolickiej, strona ewangelicka uznała umowę za złamaną. W odpowiedzi pastor Jan Szeruda, w imieniu konsystorza, oświadczył na piśmie, że ewangelicy przekazują świątynię świętego Jakuba gdańskiej parafii prawosławnej. Prawosławni — których proboszcz, ksiądz Eugeniusz Naumow, wcześniej porozumiał się z konsystorzem — wystąpili z protestem i prośbą o oddanie im kościoła, grożąc nawet drogą sądową. Bezskutecznie. 14 lipca 1946 roku odbyła się katolicka uroczystość poświęcenia świątyni, a wojewódzkie i ministerialne decyzje ostatecznie utrzymały obiekt przy katolikach.16

Tej trudnej karty nie wolno wygładzać. Świątynia, którą jedna ewangelicka ręka oddała prawosławnym, znalazła się w rękach katolickich wbrew woli zarówno prawosławnych, jak i — w tym akurat momencie — części strony ewangelickiej. Racja w tej historii nie leży w całości po żadnej ze stron. Warto przy tym pamiętać, że gdańscy prawosławni nie zostali bez własnego domu modlitwy: ich parafia, sięgająca korzeniami kaplicy z 1720 roku, w 1954 roku otrzymała dawną ewangelicką kaplicę cmentarną we Wrzeszczu, gdzie do dziś mieści się cerkiew świętego Mikołaja — dziś konkatedra diecezji białostocko-gdańskiej.17 A nieliczni gdańscy ewangelicy, luteranie i reformowani, swoje miejsce znaleźli w kościele w sopockim Parku Południowym.2 Każda z rozdzielonych wspólnot zachowała ostatecznie swój ołtarz — choć nie zawsze ten, o który zabiegała.

✦ ✦ ✦

Co więc zostaje z tej opowieści, gdy odłożymy protokoły zdawczo-odbiorcze, numery pism i daty narad? Zostaje obraz miasta, które w jednym momencie straciło niemal wszystkich swoich dawnych mieszkańców — i odziedziczyło ich świątynie. Można patrzeć na to jak na zwykłą zmianę właściciela: jedni odeszli, drudzy przyszli, klucze przeszły z ręki do ręki. Lepiej jednak spojrzeć głębiej. Te mury były wznoszone ku chwale Bożej — najpierw, w średniowieczu, przez katolików; potem, w dobie Reformacji, modlili się w nich ewangelicy; po wojnie znów stały się katolickie, a kilka z nich oddało swoje wnętrza prawosławnym, kulturze, ciszy. Zmieniały się języki kazań, formy nabożeństw, wezwania patronów. Nie zmieniło się jedno: że pod tymi sklepieniami nadal podnoszą się ludzkie głosy ku Bogu.

Uczciwy bilans wymaga, by zobaczyć obie jego strony. Szesnaście świątyń ocalono, podniesiono z gruzu, zabezpieczono żelbetem i wysiłkiem zakonników, którzy odbudowywali je wbrew władzy przez całe dziesięciolecia. Zarazem część dziedzictwa przepadła bezpowrotnie: spalona święta Barbara straciła nawę, w Sobieszewie po dawnym kościele stanął nowy, w Świętym Wojciechu urządzono salę gimnastyczną, a w Nowym Porcie nigdy nie odbudowano hełmu. Sprawiedliwa pamięć musi pomieścić i triumf, i stratę.

Dzieje tych świątyń przypominają los najstarszego kościoła Słupska, który przez siedem wieków bywał farą, luterańską amboną, cerkwią i biblioteką: gospodarze się zmieniali, a budowla służyła dalej. Pomorze nieraz traciło swoje świątynie. Te, które ocalały, niezależnie od tego, czyje imię noszą dziś nad wejściem, są wspólnym dziedzictwem wszystkich, którzy się w nich modlili. Najważniejsze w pamięci o tych miejscach jest nie to, kto je ostatecznie przejął, lecz to, że nigdy nie przestały być domem modlitwy.

Te kościoły to zaledwie część ewangelickich śladów na mapie Pomorza. Zobacz, gdzie są pozostałe.
Atlas Dziedzictwa Ewangelickiego Pomorza →
← wszystkie odcinki cyklu „Gdańsk i Pomorze Gdańskie”

PrzypisySkąd to wiemy

  1. Tło ogólne: zmiana oblicza wyznaniowego Gdańska po marcu 1945 r. (ewakuacja, ucieczki i akcja wysiedleńcza ludności niemieckiej; napływ ludności polskiej, w większości katolickiej). Liczby: w samym Gdańsku w dzisiejszych granicach było 27 poewangelickich świątyń, z których katolicy przejęli 16; w całej diecezji gdańskiej (w pierwotnych granicach) było 80 ewangelickich obiektów sakralnych, z czego 48 przejął Kościół, a 32 nie (60 i 40%). „Poewangelickie” = należące przed wojną do Ewangelickiego Kościoła Unii Staropruskiej (luteranie i ewangelicy reformowani) — za: Piotr Szczudłowski, „Kościół katolicki wobec poewangelickich świątyń w Gdańsku”, Nasza Przeszłość t. 84 (na podstawie pracy doktorskiej, KUL 1991), s. 257–259.
  2. Trzy przyczyny przejmowania świątyń (potrzeby duszpasterskie, ratowanie obiektów przed zniszczeniem i przeznaczeniem świeckim, racje historyczne — 9 z 16 przejętych kościołów było pierwotnie katolickich); własność państwowa obiektów aż do ustawy z 23 VI 1971 r.; dwa przypadki, w których starania Kościoła się nie powiodły (Święty Wojciech — sala gimnastyczna; Boże Ciało — przekazany duchownym polskokatolickim); konkluzja autora, że przejęcie przez Kościół było „dla samych budowli i dla społeczności katolickiej miasta rozwiązaniem najlepszym”; informacja, że ewangelicy (augsburscy i reformowani) zachowali kościół w Parku Południowym w Sopocie — za: Piotr Szczudłowski, jw., s. 258–260, 300–301 oraz streszczenie niem., s. 301.
  3. Kościół św. Bartłomieja: zniszczenie ok. 85% w 1945 r., przejęcie przez jezuitów (od 1946/1948), długa odbudowa (hełm wieży przywrócony w 1982 r.), zabezpieczenie konstrukcją żelbetową; przekazanie diecezji w 1990 r. i ustanowienie rektorem duszpasterza środowisk twórczych — za: Piotr Szczudłowski, jw., s. 260–262.
  4. Kościół św. Elżbiety: poważne zniszczenia, przejęcie przez pallotynów, odbudowa z odtworzeniem pierwotnego gotyckiego hełmu wieży (a nie zniszczonego siedemnastowiecznego), poświęcenie 30 I 1949 r. — za: Piotr Szczudłowski, jw., s. 262–263.
  5. Kościół św. Katarzyny: ocalały tylko mury zewnętrzne; przejęcie przez karmelitów (1947); wieloletnie zmagania z władzami (pieczętowanie wejść, wstrzymywanie prac, magazyn PKZ we wnętrzu); przełom w 1967 r., zakończenie odbudowy pod koniec lat 80. — za: Piotr Szczudłowski, jw., s. 263–267.
  6. Pożar 22 V 2006 r. (największy od lat pożar kościoła w Polsce — runęły dachy nad nawami i prezbiterium), zakończenie odbudowy w 2011 r., status kościoła rektorskiego oo. karmelitów — informacja spoza artykułu Szczudłowskiego (wydarzenia późniejsze), za: Wikipedia: Kościół św. Katarzyny w Gdańsku oraz Kościół rektorski św. Katarzyny — oo. Karmelici.
  7. Kościół śś. Piotra i Pawła (Stare Przedmieście): zniszczenia 1945 r.; staranie zmartwychwstańców, konsystorza ewangelicko-reformowanego i Konsystorza Prawosławnego; przyznanie reformowanym w 1948 r., ich rezygnacja, przejęcie przez Kurię (1958); odbudowa nawy północnej przez ks. Kazimierza Filipiaka, obrządek ormiańskokatolicki, obraz Matki Bożej Łaskawej ze Stanisławowa — za: Piotr Szczudłowski, jw., s. 271–277.
  8. Kościół w Oliwie (dla ewangelików „kościół Zgody / Pojednania”) przejęty przez cystersów, nazwany Królowej Korony Polskiej; ocalały z wojny, uszkodzony w 1956 r. (samolot strącił krzyż z hełmu) — za: Piotr Szczudłowski, jw., s. 292–294.
  9. Wrzeszcz: kościół Chrystusa przejęty przez jezuitów (św. Andrzej Bobola), kościół Marcina Lutra przemianowany na śś. Piotra i Pawła i przekazany duszpasterstwu wojskowemu — za: Piotr Szczudłowski, jw., s. 288–291.
  10. Kościół św. Barbary (Długie Ogrody): ocalały z walk, spłonął 3 V 1945 r.; wieloletnie plany rozbiórki lub przeznaczenia świeckiego (hala targowa, sala gimnastyczna); zburzenie nawy południowej jako warunek zgody na odbudowę nawy głównej; rola wiernych i ks. E. Masewicza w ratowaniu świątyni — za: Piotr Szczudłowski, jw., s. 282–286.
  11. Kościół w Sobieszewie (saletyni, MB Saletyńska): zniszczenia 1945 r. (drewno stropów rozebrane na umocnienia, wieża zniszczona), odbudowa skromna bez wieży 1946–1947; pożar 22 II 1986 r. uniemożliwiający odbudowę, rozbiórka zgliszcz i budowa nowego kościoła na tym samym placu — za: Piotr Szczudłowski, jw., s. 296–298.
  12. Kościół św. Jana (Główne Miasto): splądrowanie i podpalenie 1945 r.; protokolarne przekazanie 17 VIII 1945 r. przez niem. pastora Ottona Eichela polskim luteranom (pastor Zygmunt Michelis) w celu utworzenia polskiej parafii ewangelickiej; rezygnacja luteran (sprawa plebanii oddanej siostrom zakonnym, brak funduszy); przejęcie przez administrację państwową w 1960 r. „z przeznaczeniem na muzeum”; dewastacja (zawalenie filaru w 1986 r.); zwrot diecezji w 1991 r., rektor ks. Stanisław Bogdanowicz — za: Piotr Szczudłowski, jw., s. 267–270.
  13. Dzisiejsza funkcja: Centrum św. Jana — międzynarodowe miejsce koncertów, wystaw i wydarzeń kultury, prowadzone od 1995 r. przez Nadbałtyckie Centrum Kultury (porozumienie z archidiecezją gdańską); jednocześnie kościół z niedzielną Mszą św. i siedzibą duszpasterstwa środowisk twórczych — informacja spoza artykułu Szczudłowskiego (stan obecny), za: gdansk.pl — Centrum św. Jana oraz Wikipedia: Kościół św. Jana w Gdańsku.
  14. Kościół Wniebowzięcia NMP (Mariacki): poważne zniszczenia 1945 r. (spalone dachy, ok. 90% wnętrza wypalone, ok. 60% sklepień runęło); odbudowa 1945–1955, poświęcenie 17 XI 1955 r., udostępnienie wiernym w całości w październiku 1957 r. — za: Piotr Szczudłowski, jw., s. 270–271.
  15. Stan obecny kościoła śś. Piotra i Pawła: czynna rzymskokatolicka parafia; kaplica obrządku ormiańskokatolickiego do 1992 r., personalna parafia ormiańskokatolicka 1999–2009 — informacja spoza artykułu Szczudłowskiego (stan obecny), za: Wikipedia: Kościół św. Piotra i Pawła w Gdańsku.
  16. Kościół św. Jakuba (Oliwa): ocalały z wojny; przejęcie przez ks. Tomasza Kołakowskiego „do personalnej dyspozycji” za zgodą pastora Z. Michelisa, złamanie umowy przez odstąpienie obiektu stronie katolickiej; oświadczenie pastora Jana Szerudy przekazujące świątynię parafii prawosławnej (ks. Eugeniusz Naumow), protest prawosławnych i wniosek metodystów; poświęcenie katolickie 14 VII 1946 r.; ostateczne utrzymanie obiektu przy katolikach (kościół pomocniczy parafii katedralnej w Oliwie) — za: Piotr Szczudłowski, jw., s. 294–296.
  17. Prawosławna parafia w Gdańsku: korzenie w kaplicy z 1720 r.; w 1954 r. otrzymanie dawnej ewangelickiej kaplicy cmentarnej we Wrzeszczu, obecnie cerkiew św. Mikołaja, konkatedra diecezji białostocko-gdańskiej — informacja spoza artykułu Szczudłowskiego (kontekst uzupełniający), za: Wikipedia: Prawosławna parafia św. Mikołaja w Gdańsku.

Opracowano na podstawie artykułu Piotra Szczudłowskiego „Kościół katolicki wobec poewangelickich świątyń w Gdańsku”, Nasza Przeszłość t. 84 (na podstawie pracy doktorskiej, KUL 1991). Informacje o stanie obecnym wybranych świątyń (przypisy 6, 13, 15, 17) — dotyczące wydarzeń po powstaniu artykułu — uzupełniono z ogólnodostępnych źródeł i oznaczono w tekście.