Stogi to dziś gdańska dzielnica nad samym morzem, znana z plaży i kąpieliska. Zanim jednak stała się polskim osiedlem, była niemiecką wsią o nazwie Heubude — „sianowa buda”, jak chciałby dosłowny przekład — wydzieloną na samodzielną gminę wiejską 13 czerwca 1897 roku.1 Osada rosła szybko, a wraz z nią potrzeba własnego kościoła. Dotąd ewangelicy z Heubude należeli do odległej parafii świętej Barbary w Gdańsku; teraz, około 1899 roku, zadanie utworzenia nowej parafii i wzniesienia świątyni powierzono pastorowi Franzowi Schickusowi. Pierwszy budynek — prowizoryczny, z muru pruskiego — poświęcono jeszcze w połowie tego samego roku.
Parafia usamodzielniła się 15 lutego 1901 roku, a Schickus został 27 lipca jej pierwszym, samodzielnym pastorem; urząd ten piastował aż do śmierci.1 W 1902 roku wspólnota otrzymała dostęp do części cmentarza komunalnego, który działał obok świątyni już od 1840 roku. Kościół na Stogach nie miał patrona — pozostał, jak go określano, ewangelickim domem modlitwy, Bethausem. Nawet po rozbudowie w 1928 roku według projektu architekta Felixa Tiedego w dokumentach widniał skromnie: Evangelische Kirche (Bethaus) Danzig Heubude. To był kościół ludzi prostych — rybaków, robotników portu, rodzin z przedmieścia.
✦ ✦ ✦Drugim — i jak się okaże, ostatnim — pastorem tej wspólnoty był Oskar Schattat. Urodził się 13 lipca 1885 roku w Gdańsku jako Friedrich Oskar, syn Johanna, rusznikarza, później królewskiego mistrza płatnerskiego w Strasburgu, i Eveline ze Schumannów.2 Miał brata bliźniaka, Hansa Erica. Uczył się w humanistycznym gimnazjum w Strasburgu, teologię studiował w Greifswaldzie i w Lipsku, a po seminarium kaznodziejskim w Wittenberdze obronił w 1917 roku doktorat z teologii. Lata pierwszej wojny światowej spędził w służbie sanitarnej — od prostego sanitariusza po inspektora szpitali polowych — i w 1917 roku odznaczono go Krzyżem Zasługi Wojennej.
Wyświęcono go 12 września 1918 roku w kościele Najświętszej Marii Panny w Gdańsku — w tej samej gdańskiej farze, pod której sklepieniami toczyły się dzieje protestanckiego miasta od czasów reformacji.2 Pierwszą jego placówką był Nowy Barkoczyn (Neu Barkoschin) na Kaszubach, gdzie służył pięć lat. Dopiero 1 października 1923 roku objął parafię na Stogach — i pozostał z nią do końca, to znaczy do dnia, w którym tej parafii już nie było.
✦ ✦ ✦Aby zrozumieć, co czekało gdańskich ewangelików, trzeba cofnąć się do roku 1933. Po dojściu Adolfa Hitlera do władzy w Rzeszy także w niemieckim Kościele ewangelickim ruszyła fala uległości wobec nowej ideologii. Jej rzecznikami byli tak zwani Deutsche Christen — Niemcy-chrześcijanie — ruch zawiązany w 1932 roku, który próbował zlać chrześcijaństwo z rasizmem i antysemityzmem, usunąć z Kościoła duchownych żydowskiego pochodzenia i podporządkować Ewangelię polityce.3 W odpowiedzi we wrześniu 1933 roku powstał w Niemczech Pfarrernotbund — Związek Pastorów w Potrzebie — a na synodzie w Wuppertalu-Barmen pod koniec maja 1934 roku z tego sprzeciwu narodził się Kościół Wyznający (Bekennende Kirche). Jego wyznawcy odrzucali łączenie wiary z doktryną państwa: Chrystus, nie wódz, miał być Panem Kościoła.
Wolne Miasto Gdańsk, formalnie odrębne od Rzeszy, nie pozostało na uboczu tego sporu — przeciwnie. Już w listopadzie 1933 roku siedmiu gdańskich pastorów założyło tutejszą filię Pfarrernotbundu; jej pierwszym celem była pomoc duchownym żydowskiego pochodzenia, zagrożonym pozbawieniem urzędu.4 Wśród tych, którzy przystąpili do ruchu od listopada 1933 roku, był pastor ze Stogów. W połowie maja 1934 roku gdański Kościół Wyznający ukonstytuował się z Radą Braci na czele — i właśnie wtedy Oskar Schattat został do niej wybrany.2 Nazwisko skromnego pastora z piaszczystego przedmieścia stanęło obok najważniejszych postaci gdańskiego oporu: przywódcy ruchu Kurta Waltera, Paula Kalweita z kościoła Mariackiego, Ottona Eichela od świętego Jana.4
✦ ✦ ✦Nie był to gest bez ceny. Pierwsze nabożeństwo gdańskiego Kościoła Wyznającego we wrześniu 1934 roku, w kościele świętej Trójcy, zgromadziło około trzech tysięcy wiernych; „Czerwoną Kartę”, deklarację przynależności do ruchu, podpisało z czasem około pięciu tysięcy gdańszczan.4 Ruch wydawał własny biuletyn, Rundbrief, prowadził godziny biblijne wymierzone w hitlerowską propagandę, chrzcił Żydów. Władze odpowiadały represjami: senat Wolnego Miasta zablokował próbę zwołania synodu, a po aresztowaniu Kurta Waltera w 1942 roku działalność niemal zamarła pod naciskiem terroru. Schattat trwał przy swojej wspólnocie przez te wszystkie lata, łącząc codzienne duszpasterstwo w niewielkim Bethausie z obowiązkami, jakie nakładała na niego Rada Braci.
Pozostały też ślady jego pracy bardziej namacalnej. W latach 1937–1938 nadzorował budowę kaplicy z kostnicą na ewangelickim cmentarzu na Krakowcu — jednej z tych skromnych, użytkowych budowli, w których wiara spotyka się z najprostszą ludzką troską o godne pożegnanie zmarłych.2 Tak wyglądała większość kapłańskiego życia: nie w blasku wielkich wystąpień, lecz w trwaniu przy ludziach od chrztu po pogrzeb.
✦ ✦ ✦Potem przyszedł rok 1945 i koniec niemieckiego Gdańska. Schattat dotrwał na posterunku do samego końca: jako ostatni niemiecki pastor opuścił Gdańsk 4 września 1945 roku.2 Z tą datą zamyka się nie tylko jego służba na Stogach, ale i kilkuwiekowa obecność ewangelicka w tej części miasta. Kościół, któremu poświęcił dwadzieścia dwa lata, nie został po wojnie przekazany Kościołowi katolickiemu — wobec braku wiernych budynek wkrótce rozebrano, a na jego miejscu stanęło przedszkole.1 Po ewangelickim domu modlitwy w Heubude nie pozostał kamień na kamieniu.
Sam pastor osiadł w zachodnich Niemczech. Od listopada 1945 roku przebywał w Hagen, a w 1949 roku objął parafię w Kuhstedt w Dolnej Saksonii, gdzie służył aż do śmierci.2 Do końca utrzymywał kontakty z dawnymi towarzyszami oporu — z Kurtem Walterem, z biskupem Ottonem Dibeliusem w Berlinie, z Hannsem Liljem w Hanowerze, postaciami, które wspólnie odbudowywały protestancki Kościół w powojennych Niemczech. Oskar Schattat zmarł 25 czerwca 1953 roku w Heinschenwalde, niedaleko swojej ostatniej parafii.2
Po świątyni na Stogach nie ma śladu; po wspólnocie, która się w niej modliła — także niewiele. A jednak warto wymienić to jedno nazwisko. W czasie, gdy łatwiej było milczeć albo przytaknąć, pastor z piaszczystego przedmieścia wybrał stronę Kościoła Wyznającego — i pozostał na niej do końca. Pomorze ewangelickie to nie tylko ceglane kościoły i zarosłe cmentarze. To również ludzie, którzy w godzinie próby umieli powiedzieć, czyją własnością jest Kościół.