Żeliwne krzyże nagrobne są ciężkie. Odlane z żeliwa, często z dekoracją — koronką, plecionką, napisem — wbite głęboko w ziemię, trwają przez dekady tam, gdzie drewniane nagrobki dawno zgniły, a kamienne runęły. Na starych ewangelickich cmentarzach Pomorza są czasem jedynym, co zostało z imion.
Na ewangelickim cmentarzu w Borowym Młynie — przy kościele wybudowanym w 1889 roku, rozebranym w 1967 — do jesieni 2000 roku stało takich krzyży dwanaście.1
Benedykt Reszka, który dokumentował ewangelickie miejsca na Gochach, ustalił z dziesięciu z nich nazwiska.1 Dwanaście krzyży, dziesięć imion. To nie jest wiele. Ale to jest coś.
✦ ✦ ✦W 2000 roku Reszka i inni zaangażowani w dokumentację ewangelickich cmentarzy zaproponowali, by przy kościele — tym katolickim, który przejął po wojnie dawne ewangelickie miejsce — powstało lapidarium: wyodrębniony, oznaczony fragment, gdzie można by ustawić żeliwne krzyże jako element historii miejsca.
To jest prośba skromna. Nie o oddanie kościoła, nie o organizowanie nabożeństw, nie o zmianę granic parafii. O lapidarium — kilka metrów ziemi i kilka krzyży, z tabliczką informacyjną. Żeby człowiek, który tu żył, miał swoje imię na ziemi, na której żył.
Jesienią 2000 roku miejscowy proboszcz, ks. Jacek Halman, zabrał dwanaście krzyży z ewangelickiego cmentarza i przewiózł je na teren plebanii.2 W dokumentacji określono cel: „porządkowanie" cmentarza.
— Benedykt Reszka, Ewangelicy na Gochach
Cudzysłów przy słowie „porządkowanie" jest u Reszki. Nie przytaczamy go jako oceny ks. Halmana jako osoby. Przytaczamy go jako zapis, że usunięcie trwałych nagrobków z cmentarza — bez pytania rodzin, bez uzgodnienia z dokumentatorami, bez wiadomości o docelowym miejscu — jest formą „porządku", która zaciera historię.
✦ ✦ ✦W roku 2006 — sześć lat po zabraniu krzyży — ks. Halman napisał pismo do biskupa pelplińskiego. Reszka cytuje to pismo:
Zapewniam Jego Ekscelencję, że krzyże mam stosownie zabezpieczone i w okresie wiosny wrócą one na nasze lapidarium.3
„Nasze lapidarium" — w przyszłości, w czasie teraźniejszym wiosennym.
Wiosna minęła. Minęło kolejnych siedemnaście lat. Reszka, piszący w roku 2007, odnotowywał: Minęło siedem lat. Pozostały tylko obietnice i puste słowa.3
Dziś mija ponad ćwierć wieku od jesieni 2000 roku. Gdzie są krzyże — nieznane.
✦ ✦ ✦Reszka odnotowuje też, że w tym samym procesie „porządkowania" usunięto z cmentarza w Borowym Młynie trzydzieści krzyży ofiar II wojny światowej.4 To zapis szczególnie gorzki: nie tylko ewangelickie groby sprzed 1945, ale też groby ludzi, którzy zginęli w wojnie — groby, które w pewnym sensie powinny chronić ich jako ofiary, bez względu na wyznanie.
Dwanaście żeliwnych krzyży. Z dziesięciu z nich znamy imiona. Imiona te są zapisane u Reszki — w książce, która jest dostępna, która jest źródłem tego odcinka. Na razie jedynym miejscem, gdzie te imiona są.
Lapidarium nie powstało.
← wszystkie odcinki cyklu