Huty szkła wymagają do działania dwóch rzeczy: paliwa i piasku. Na Gochach — w lesistym, luźno zaludnionym terenie na pograniczu Kaszub i Bytowszczyzny — lasu było pod dostatkiem, piasek też dawało się znaleźć. To przyciągało hutników.
W roku 1788 niejaki Piwońska, Czech z pochodzenia, uruchomił na Wieczywnie hutę szkła.1 Nazwa zakładu brzmiała: Heydemühlsche Glashütte albo Glasfabrik — huta lub fabryka szkła, zależnie od chwili i od tego, kto wystawiał dokument. Nie wiemy, ile produkowano, ani dla kogo. Wiemy, że wokół huty wyrosła osada — kilkadziesiąt rodzin, może sto pięćdziesiąt mieszkańców, możliwe że nieco więcej.1
I wiemy coś jeszcze: była to pierwsza większa skupiskowa obecność ewangelicka na Gochach.1
✦ ✦ ✦Hutnicze osady były z reguły ewangelickie. Hutnicy przybywali zazwyczaj ze Śląska lub z Czech — z regionów silnie zreformowanych, gdzie luteranizm był dla rzemieślniczych rodzin czymś naturalnym. Piwońska z Czech — i zapewne reszta jego robotników i techników — był ewangelikiem, i ewangelickiej osadzie oddał swoje umiejętności i swoje zarobki.
Na Gochach, gdzie dotąd ewangelicy mieszkali raczej rozproszeni — w gospodarstwach szlacheckich, w małych skupiskach — hutnicza osada na Wieczywnie była nowym zjawiskiem: większą, zwartą grupą luterańską w jednym miejscu. Przez kilkadziesiąt lat to miejsce miało własną społeczność, własne narodziny i własne śmierci.
Śmierci wymagają cmentarza. Cmentarz powstał.
✦ ✦ ✦Huta działała przez prawie siedemdziesiąt lat — od roku 1788 do końca lat pięćdziesiątych XIX wieku.2 Potem stopniowo zamierała: zmieniały się technologie, zmieniał się rynek, lasy wokół Wieczywna zaczynały być deficytowe. Osada traciła robotników, ci szukali pracy gdzie indziej.
Cmentarz trwał.
Trwał przez sto dwadzieścia lat po tym, jak huta zamknęła produkcję. Przed rokiem 1976 stało na nim — wedle relacji zebranych przez Benedykta Reszkę — około osiemdziesięciu do stu mogił, wiele z tablicami i żeliwnymi nagrobkowymi krzyżami.3 Stare groby. Groby hutników, ich żon, ich dzieci. Imiona wyprowadzone przez czas, ale krzyże stały.
W roku 1976 Nadleśnictwo w Osusznicy podjęło decyzję. Najpierw usunięto drzewa, które przez lata wyrosły na i wokół cmentarza — stare drzewa, pod którymi spoczywali hutnicy. Potem — zaorali. Na miejscu cmentarza posadzono las.3
Reszka odwiedził to miejsce w roku 2007. Zapisał krótko: tyle po dwustu latach pozostało z ewangelickiego cmentarza na Wieczywnie.3 Nie ma zdjęcia ruin. Nie ma zdjęcia nagrobków. Są drzewa — nowe drzewa, posadzone w 1976 roku, rosnące równo w leśnym rzędzie, bez oznaczeń, bez historii.
✦ ✦ ✦Decyzja Nadleśnictwa w 1976 roku była jedną z tysięcy takich decyzji podejmowanych w Polsce przez pierwsze trzy pokolenia po 1945 roku. Ewangelicki cmentarz był cmentarzem Niemców — tak wówczas myślano, i dlatego był niczyj, i dlatego można go było zaorać. To, że hutnicza osada na Wieczywnie była osadą roboczą — że ci ludzie pracowali, a nie rządzili, że ich potomkowie może nie urodzili się nawet w Niemczech, tylko tutaj — tego nikt nie sprawdzał.
Zostało tylko pole i las. I zapis u Reszki.
← wszystkie odcinki cyklu