Historia ewangelickich rodzin na Gochach — w etnograficznym regionie na pograniczu Kaszub i Pomorza, gdzie przez stulecia żyli luteranie różnych narodowości — jest często historią osiadania i zakorzenienia. Rodzina przychodziła, budowała, trwała. Budowała dom, potem warsztat, potem może sklep, może karczmę, a gdy wspólnota stała się dość liczna — kościół.
Strömerowie z Borowego Młyna byli właśnie taką rodziną.
✦ ✦ ✦Johann Strömer osiedlił się w Borowym Młynie w roku 1820.1 Nie wiemy, skąd przyszedł ani co go tu sprowadziło — może był to młyn, może ziemia, może rodzinne kontakty. Borowy Młyn, wieś nad rzeką Gwiazdą, leżał w głębi Gochów i przez całe XIX stulecie rozwijał się stopniowo jako ośrodek ewangelickiej społeczności tej okolicy.
Przez kilka pokoleń rodzina Strömerów rosła razem z tą społecznością. W roku 1889 stanął w Borowym Młynie kościół ewangelicki — i to właśnie Carl Strömer, syn Johanna, był wśród tych, którzy do jego budowy się przyczynili.1 Nie wiemy, czy finansował go w całości, czy dołożył do zbiórki parafialnej — ale jego imię łączy się z tą budową w zachowanych przekazach.
Karl Strömer — kolejne pokolenie — był pierwszym przewodniczącym Rady Kościelnej nowego kościoła.1 To stanowisko zaufania. Wybierało się do niego ludzi, którym wspólnota ufała — którym Kościół powierzał swoje sprawy finansowe i organizacyjne.
✦ ✦ ✦Lipiec 1914 roku. W Sarajewie zastrzelono arcyksięcia, w Berlinie mobilizacja, w całej Europie pociągi wiozły żołnierzy. Na Gochach, jak wszędzie, wszystko zmieniło się w ciągu kilku tygodni. Mężczyźni szli na front. Rodziny zostawały. Niepewność była powszechna.
O tym, co działo się z Karlem Strömerem w tamtych dniach, Benedykt Reszka — który w końcu XX i na początku XXI wieku zbierał materiały o ewangelikach na Gochach — napisał ostrożnie: że życie ewangelickich rodzin w Borowym Młynie było w tamtym czasie depresyjne, i że depresja ta pogłębiła się po wybuchu I wojny światowej.2
— Benedykt Reszka, Ewangelicy na Gochach
Dwudziestego siódmego sierpnia 1914 roku — cztery tygodnie po wypowiedzeniu wojny — Karl Strömer powiesił się na strychu dworu, w którym się urodził.2 Z bliżej nieznanych przyczyn — tak napisał Reszka. Nie wiemy, czy dostał powołanie do wojska. Nie wiemy, czy był chory. Nie wiemy, czy widział w wojnie coś, czego inni jeszcze nie widzieli — a on już nie chciał patrzeć. Reszka nie spekuluje. Rejestruje datę i słowo: powiesił się.
Jego małżonka opuściła dom.
Tak — w sierpniu 1914 roku, po prawie stu latach pobytu rodziny w Borowym Młynie — zakończyła się obecność Strömerów w tej wsi.
✦ ✦ ✦Kościół, który stanął w 1889 roku dzięki tej rodzinie i innym rodzinom ewangelickim w Borowym Młynie, stał przez kolejne dziesięciolecia. Przetrwał I wojnę, przetrwał II wojnę. Rozebrany został w roku 1967 — dwadzieścia dwa lata po końcu świata, który go zbudował.
Na cmentarzu ewangelickim w Borowym Młynie jeszcze w roku 2000 stało dwanaście żeliwnych krzyży. Reszka zapisał nazwiska z nich — o tym jest osobny odcinek. Jeden z tych krzyży mógł być krzyżem Strömerów. Nie wiadomo, który — ani czy w ogóle.
Wiadomo tylko, że w sierpniu 1914 roku pewna linia się urwała. Nie na froncie, nie w okopach, nie od kuli. Na strychu dworu, nad rzeką Gwiazdą, w środku wsi, cztery tygodnie po tym, jak zaczęła się pierwsza w historii Europy wojenna machina masowej śmierci. Z bliżej nieznanych przyczyn.
← wszystkie odcinki cyklu