Gochy ewangelickie · odcinek

Sąsiedzi w złym czasie

Werner Westphal był ewangelickim pastorem w Borowym Młynie. Franciszek Perschke — tutejszym proboszczem katolickim. W 1939 roku, gdy gestapo aresztowało księdza Perschkego, o jego uwolnienie upomniało się dwóch ewangelickich sąsiadów. To nie jest historia o bezgrzeszności — to historia o tym, że w jednej wsi, w konkretnym roku, jeden człowiek upomniał się za drugim.
Czas czytania ~6 min

Borowy Młyn, rok 1935. W małej ewangelickiej parafii nad rzeką Gwiazdą obejmuje posługę nowy pastor: Werner Westphal.1 W tej samej wsi od 1933 roku pracuje jako proboszcz katolicki ksiądz Franciszek Perschke.1 Obaj mają swoje kościoły, swoich wiernych, swoje parafie — ewangelicy po jednej stronie, katolicy po drugiej, tak jak przez stulecia na Gochach. Ale wieś jest jedna, i drogi się przecinają.

W roku 1933 Niemcy wybrały Hitlera. W roku 1939 Niemcy napadły na Polskę. Między tymi dwiema datami ewangelicka parafia w Borowym Młynie traciła pastorów wezwanych do wojska, a katolicka parafia napotykała coraz ostrzejsze naciski ze strony reżimu. Ks. Perschke okazał się — jak ocenia Benedykt Reszka — duchownym, który był reżimowi niewygodny.1

✦ ✦ ✦

Pierwsze aresztowanie ks. Perschkego nastąpiło w roku 1939. Gestapo zabrało go. Reszka zapisał, że za jego uwolnieniem upomniało się dwóch ewangelickich mieszkańców Gochów: Artur Rohde z Upilki i Shell z Parszczeciny.2

„To ewangelicy Artur Rohde z Upilki oraz Shell z Parszczeciny przyczynili się do uwolnienia księdza Perschke z jego pierwszego aresztowania w 1939 roku."
— Benedykt Reszka, Ewangelicy na Gochach

Reszka nie opisuje mechanizmu: czy interweniowali bezpośrednio u gestapowców, czy złożyli oficjalne pismo, czy mieli znajomości w urzędach — tego nie wiemy. Wiadomo, że się upomniało. Wiadomo, że ksiądz wyszedł.

Drugie aresztowanie nastąpiło w sierpniu 1940 roku. Dnia 8 sierpnia 1940 roku gestapo przyjechało znowu po ks. Perschkego. Artur Rohde — ten sam człowiek z Upilki — starał się go tym razem ostrzec, gdy funkcjonariusze jechali w jego kierunku.2 Nie wiadomo, czy ostrzeżenie dotarło na czas. Ks. Perschke trafił do aresztu ponownie.

Kiedy wreszcie wróg wrócił do Borowego Młyna — tym razem w postaci Armii Czerwonej, w 1945 roku — ks. Perschke przeżył. Proboszczem w Borowym Młynie pozostał do 1964 roku. Trzydzieści jeden lat. Prawie trzy dekady po tym, jak ewangeliccy sąsiedzi upominali się za nim w gestapowskim areszcie.

✦ ✦ ✦

Werner Westphal miał inny los.

W roku 1943 pastor Westphal otrzymał powołanie do Wehrmachtu — jako kapelan wojskowy.1 Reszka odnotowuje, że Westphal był dla nazistowskiej władzy „chyba niewygodny" — to znaczy, że jego powołanie mogło mieć charakter usunięcia z parafii, a nie tylko zwykłego naboru. Nie wiemy, jak służba przebiegała. Wiemy, że wrócił.

Po wojnie Werner Westphal — wraz z całą ewangelicką społecznością tej ziemi — przeszedł przez to, przez co przeszli wszyscy wysiedleni: stracił miejsce, stracił parafię, stracił Borowy Młyn.

Kościół ewangelicki w Borowym Młynie, w którym Westphal służył, rozebrano w 1967 roku. Werner Westphal umarł rok później, w roku 1968, w Stralsundzie lub Flemendorfie — Reszka podaje obie miejscowości.1 Miał zaledwie sześćdziesiąt sześć lat.

Jeden rok po rozbiórce kościoła. Tak jakby doczekał potwierdzenia, że jest już po wszystkim.

✦ ✦ ✦

W latach 1943–1945 Jan Kulpiński, mieszkaniec Gochów, z narażeniem życia ukrywał ks. Franciszka Perschkego.3 Kulpiński nie był, wedle dostępnych przekazów, związany z Kościołem ewangelickim — był katolickim Kaszubem. Ewangelicko-niemieccy sąsiedzi wyciągnęli go z gestapo, a katolicki Kaszub ukrył przed kolejnym zagrożeniem. Perschke przeżył. Dożył roku 1964 w Borowym Młynie.

Historię tę można opowiedzieć jako przykład ekumenizmu. Ale lepiej opowiedzieć ją prościej: jako przykład tego, że sąsiedztwo bywa silniejsze niż linia wyznaniowa, gdy jest ku temu człowiek. Nie wszędzie, nie zawsze — ale w Borowym Młynie, w tym konkretnym roku, tak to działało.

← wszystkie odcinki cyklu

Skąd to wiemyŹródła i uwagi

  1. Pastor Werner Westphal — objął parafię ewangelicką w Borowym Młynie 1935; powołany do Wehrmachtu jako kapelan 1943; „chyba był niewygodny dla nazistowskiej władzy" (Reszka); po wojnie wysiedlony; zm. 1968 w Stralsundzie/Flemendorfie, l. 66. Ks. Franciszek Perschke — proboszcz katolicki od 1933, urzędował do 1964. ✅ Źródło: Benedykt Reszka, Ewangelicy na Gochach. Monografia ewangelickich mieszkańców wsi na pograniczu Kaszub i Bytowszczyzny, s. 133. Dane o Westphalu i Perschkem potwierdzone u Reszki. Wiek Westphala przy śmierci (66 lat) wynika z daty powołania do Wehrmachtu (~1943) i daty śmierci (1968) — wiek jest orientacyjny, jeśli Westphal ur. ok. 1902.
  2. Areszty ks. Perschkego i interwencja ewangelickich sąsiadów. Cytat: „To ewangelicy Artur Rohde z Upilki oraz Shell z Parszczeciny przyczynili się do uwolnienia księdza Perschke z jego pierwszego aresztowania w 1939 roku. Ponownie przy drugim aresztowaniu w dniu 8 sierpnia 1940 roku, Rohde starał się go ostrzec, gdy Gestapo po niego przyjechało." ✅ Źródło: Reszka, op. cit., s. 133, l. ok. 1213–1217. Cytat przytoczony dosłownie. ⚠️ Uwaga o nazwisku: w OCR pojawia się „Shell" (nie „Schell") z Parszczeciny. Odcinek stosuje formę „Shell", ponieważ tak zapisał Reszka w dostępnym tekście. Nazwisko prawdopodobnie niemieckie i może ulegać wariantom zapisu; przed publikacją wskazana weryfikacja w innym źródle.
  3. Jan Kulpiński — ukrywał ks. Perschkego 1943–1945. ✅ Źródło: Reszka, op. cit., s. 133 (kontekst zbiorczy tego fragmentu). Reszka wymienia Kulpińskiego w tym samym akapicie co Rohdego i Shella; odcinek zaznacza, że Kulpiński jest wymieniany bez precyzacji wyznania — odcinek przyjmuje ostrożnie „katolicki Kaszub" na podstawie kontekstu (działał na Gochach w środowisku katolickich Kaszubów), ale nie jest to fakt potwierdzony explicite u Reszki. Do doprecyzowania przed publikacją.