W 1931 roku inżynier Adolf Martens przyszedł do kaplicy w Gdańsku po ciało swojej szwagierki. Chciał, żeby nabożeństwo pogrzebowe odbyło się po polsku. Zgodę dostał — ale z warunkiem: drzwi kaplicy muszą pozostać zamknięte przez cały czas trwania liturgii. Napis po polsku na nagrobku? Tylko po interwencji Komisarza Generalnego Rzeczypospolitej.1
To był rok 1931. Polska niepodległość miała trzynaście lat. Gdynia — miasto, które Martens pomagał budować — właśnie wyprzedzała Gdańsk przeładunkiem towarów. A polscy ewangelicy wciąż nie mieli własnej świątyni na Wybrzeżu.
Martens postanowił to zmienić. Ale żeby zrozumieć, dlaczego ta historia trwała tak długo i dlaczego skończyła się tak, jak się skończyła — trzeba zacząć od samego początku.
✦ ✦ ✦Zaczyna się w roku 1518, w Gdańsku.
Miasto było wtedy kupieckie, wielonarodowe, otwarte. Idee Reformacji płynęły tymi samymi szlakami co sukno i bursztyn z Hamburga i Amsterdamu. Pierwszy znany kaznodzieja w duchu Lutra — mnich Jakub Knade — sekularyzował się i ożenił. Wkrótce Pismo Święte zaczęto czytać po nowemu, w kościołach i domach.2
Siedem lat później, w 1525 roku, Gdańsk był już miastem ewangelickim. Mieszczanie wymusili na radzie przyjęcie tzw. artykułów: nabożeństwa publiczne mają się odbywać wyłącznie w obrządku ewangelickim. Zakony zostały rozwiązane. Zygmunt Stary przybył, wymierzył kary, formalnie przywrócił katolicyzm — ale było to przywracanie pozorne. Luteranizm trwał i rósł.2
Formalne uznanie: 4 lipca 1557 roku — Zygmunt August udzielił Gdańskowi przywileju wyznaniowego. Spośród dwunastu kościołów gdańskich — dziewięć trafiło do ewangelików.3
✦ ✦ ✦Przez niemal trzy następne stulecia Gdańsk był miastem luterańskim w stopniu, który nie pozostawiał wątpliwości.
W latach 1631–1640 luteranie stanowili 85 procent mieszkańców — ponad pięćdziesiąt trzy tysiące osób. Katolicy — niecałe sześć procent.4 W tym mieście chrzczono Jana Heweliusza, który narysował największą ówczesną mapę Księżyca, Daniela Fahrenheita — twórcę skali temperatury, i Artura Schopenhauera. Wszyscy gdańszczanie, wszyscy luteranie.
Profesor Sławomir Kościelak z Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego podsumował tę epokę jednym zdaniem:
W połowie XIX wieku na Pomorzu Gdańskim ewangeliców było więcej niż katolików: 564 tysiące wobec 531 tysięcy w 1858 roku.5 Wzrost liczby katolików od końca XIX w. oznaczał napływ polskich i kaszubskich robotników do rozwijającego się Gdańska.6
✦ ✦ ✦Był jednak w tym wielkim luterańskim Gdańsku człowiek, który walczył — po polsku — o co innego.
Krzysztof Celestyn Mrongowiusz (1764–1855) był pastorem polsko-ewangelickiej kaplicy przy kościele Świętej Trójcy w Gdańsku przez ponad pół wieku. Uczył języka polskiego w gdańskim Gymnasium Akademickim. W 1842 roku pisał petycje do króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV z prośbą o zachowanie języka polskiego w szkołach i Kościele. Władze pruskie zlikwidowały lektorat polskiego — Mrongowiusz protestował.6
Wygrał. Jego petycje i memoriały przyniosły skutek: w 1844 roku przywrócono naukę języka polskiego w szkołach elementarnych na Pomorzu. W 1852 roku Towarzystwo Historyczno-Literackie w Paryżu nadało mu członkostwo honorowe — pismo z dnia 24 lutego 1852 podpisał Adam Mickiewicz.6
Precyzja: to oficjalne pismo THL, nie prywatny list. Rok 1852, nie 1844. Oryginał prawdopodobnie w Bibliotece Polskiej w Paryżu.
Mrongowiusz jest pochowany na cmentarzu kościoła Zbawiciela na Zaroślaku w Gdańsku.
✦ ✦ ✦Ale Mrongowiusz to już wiek XIX. Żeby go zrozumieć — trzeba cofnąć się jeszcze o sto lat i posłuchać sporu, który zaczął się przy ambonach gdańskich kościołów pod koniec XVII stulecia.
W roku 1692 Samuel Schelwig — rektor Gimnazjum Akademickiego i pastor kościoła Świętej Trójcy, człowiek ortodoksji luterańskiej — napisał przedmowę do pisma skierowanego przeciw pewnym nowym prądom. Owe prądy nosiły nazwę pietyzmu: Philipp Jakob Spener rok wcześniej (1675) wydał w Frankfurcie Pia desideria, nawołując do żywej wiary, kółek biblijnych i osobistego nawrócenia. Naprzeciwko Schelwiga stanął Konstantin Schütz — pastor kościoła Mariackiego — zwolennik tych idei.
Spór trwał ponad dekadę. Zakończył się formalnym pojednaniem w 1703 roku, ale pytanie, które postawił — czym jest żywa wiara? dobrymi uczynkami, ortodoksją, czy osobistym doświadczeniem Boga? — nie zniknęło nigdy z luterańskiej teologii. Gdańsk był jednym z pierwszych miast Rzeczypospolitej, które ten spór przeżyło na własnej skórze.*
Ten sam protestancki Gdańsk XVIII wieku zbudował coś jeszcze — system opieki nad biednymi, który w tamtych czasach nie miał odpowiednika w miastach katolickich. W roku 1699 Urząd Dobroczynności otworzył Dom Dobroczynności i Sierot: przez niemal sto lat jedyne schronienie dla bezdomnych starszych i dzieci bez „prawego urodzenia". W 1752 roku król August II zrównał w prawach dzieci z nieślubnego łoża z dziećmi „z prawego łoża". Luter pisał: każde miasto powinno troszczyć się o swoich ubogich. Gdańsk to robił — w swoim pruskim, biurokratycznym, luterańskim stylu.*
W roku 1831 cystersi opuścili Oliwę.
Klasztor istniał od XII wieku. Rząd pruski przejął majątek po kasacie — kościół klasztorny pozostał przy katolikach — ale gotycki kościół Świętego Jakuba oddano ewangelikom. Pierwsze nabożeństwo ewangelickie odbyło się tam 30 listopada 1834 roku. Nowa parafia oliwska objęła swym zasięgiem ogromny teren: Oliwę, Wrzeszcz, Zaspę, Nowy Port — i Sopot, który wtedy był jeszcze małą rybacką wsią zamieniającą się właśnie w kąpielisko.*
Ten cud przemiany Sopotu ze wsi w kurort miał swoje imię: Jean Georges Haffner (1775–1830) — alzacki lekarz, chirurg armii Napoleona, który w 1807 roku przybył do Gdańska z wojskami. Ale Haffner był katolikiem. To paradoks godny zapamiętania: alzacki katolik stworzył miasto, które przez następne 120 lat będzie przede wszystkim ewangelickie. Finansował kurort z własnej kieszeni, czekał na obiecane wsparcie pruskie, które nigdy nie przyszło. Umarł w 1830 roku na gruźlicę, prawdopodobnie zrujnowany. Jego wdowa padła rok później w epidemii cholery. Miasto, które stworzył, gmina odkupiła od spadkobierców dopiero w 1877 roku.
Ewangelicy sopoccy przez niemal czterdzieści lat jeździli na nabożeństwa do Małego Kacka — a latem zbierali się na nabożeństwa polowe w miejscu, gdzie dziś stoi ich kościół.
W 1871 roku zbudowali pierwszą własną świątynię. Kaplica Pokoju (Friedenskapelle) — poświęcona 18 sierpnia, z inicjatywy ks. Schnaase'a — była pierwszym budynkiem sakralnym w Sopocie w ogóle. Nazwę wybrali z namysłem: „Pokoju" — bo kilka tygodni wcześniej, 10 maja 1871 roku, podpisano pokój frankfurcki kończący wojnę z Francją. Parafia usamodzielniła się 23 grudnia 1890 roku. Zaczęła rosnąć szybko.*
W 1899 roku zaczęto budować kościół — zakończono w 1901, z udziałem cesarzowej Augusty Wiktorii. W 1913 roku zaczęto budować kolejny: Heilandskirche (Kościół Zbawiciela), ukończony w roku 1919, projekt Adolfa Bielefeldta. I to właśnie ten kościół — jedyny ocalały spośród ewangelickich świątyń Trójmiasta — jest dziś siedzibą biskupa diecezji pomorsko-wielkopolskiej. Stoi na wzgórzu nad Zatoką Gdańską i patrzy na morze.*
W roku 1857 parafia ewangelicka Kościoła Zbawiciela w Gdańsku zrobiła coś ważnego.
Ufundowała szpital dziecięcy. Fundatorem był Georg Friedrich Abegge — gdański filantrop ewangelicki. Sześć łóżek. Wynajęty budynek. Mały początek.
Trzy lata później szpital przeprowadził się na ulicę Nowe Ogrody. W 1871 roku wmurowano kamień węgielny nowego budynku (projekt: arch. Bruno Eberhardt, koszt 75 000 marek). W 1875 roku — otwarcie przy Nowych Ogrodach 3–5. Z Meklemburgii przyjeżdżały diakonisy — kobiety stanu wolnego, pielęgniarki-zakonnice ewangelickie, w czarnych nakryciach głowy i błękitnych sukniach. W roku 1900 w gdańskim szpitalu służyły 73 diakonisy. Szpital przyjmował rocznie 1500–2000 pacjentów. Królowa Prus Wiktoria Augusta objęła nad nim patronat.
Kościół ewangelicki — ten, który przez trzy stulecia budował w Gdańsku szpitale, domy dla sierot, kasy ubogich, instytucje dobroczynne — wiedział, że wiara bez uczynków jest martwa. Diakonisy były żywym tego dowodem.*
A przy okazji — pewien istotny fakt historyczny. W 1817 roku król pruski Fryderyk Wilhelm III połączył luteranów z kalwinistami w jeden Kościół Ewangelicko-Unijny. Nie z powodów teologicznych. Po prostu: sam był kalwinistą, a jego żona, królowa Luisa — luteranką. Razem nie mogli przystępować do komunii. Edykt rozwiązał problem dynastyczny. Stworzył nową instytucję, która na Pomorzu miała wielkie konsekwencje.6
✦ ✦ ✦W 1920 roku Pomorze Gdańskie wróciło do Polski. Świat zmienił się dla ewangelickich mieszkańców tego terenu nagle i gruntownie.
Dotąd należeli do wyznania dominującego w Prusach: religia państwowa, luteranin z reguły na tronie, urzędnicy państwowi, wojskowi — ewangelicy. Teraz stali się mniejszością w katolickim kraju.
Wejherowo wróciło do Polski 10 lutego 1920 roku. Niemieccy urzędnicy, nauczyciele, kupcy — wyemigrowali. W ciągu jednej dekady liczba ewangelickich mieszkańców Wejherowa runęła z 2500 do 480.7 Ktoś, kto pisał przewodnik po Wejherowie w 1923 roku, zatrzymał się przy ewangelickim kościele i zanotował:
Ewangelicy = Niemcy. Tymczasem parafia ewangelicka istniała w Wejherowie od roku 1643 — na ponad sto lat przed I rozbiorem.
Sytuację komplikowało to, że na Pomorzu działały dwa różne kościoły ewangelickie. Kościół Ewangelicko-Unijny z konsystorzem w Poznaniu obejmował zdecydowaną większość parafii — autochtoni, niemcojęzyczni, tożsamość niemiecka, łączność z Berlinem. Jego generalny superintendent podczas zmiany granic był aktywnym działaczem proniemieckiej partii politycznej.6
Kościół Ewangelicko-Augsburski (KEA) z konsystorzem w Warszawie reprezentował inną tradycję: luteranizm ziemiasty polskiego, przez stulecia wierny Polsce. Jego generalny superintendent, bp Juliusz Bursche, aktywnie lobbował za polskością ewangelicyzmu — w 1919 roku jeździł do Paryża na konferencję pokojową, przekonując mocarstwa, że ewangelicy mogą być lojalnymi polskimi obywatelami.
✦ ✦ ✦A tymczasem w Gdyni rosło nowe polskie miasto — i rosły w nim polskie ewangelickie ambicje.
W 1922 roku przyjechał tu inżynier Adolf Martens z żoną Wandą. Gdynia miała wtedy niespełna tysiąc mieszkańców. Martens przyszedł budować. Przez następne dziesięć lat odkrył, że polskich ewangelickich w Gdyni zbiera się coraz więcej, a nie ma gdzie słuchać Słowa Bożego w ojczystym języku.
Zebrał dane: ok. 300 polskich ewangelickich w Gdyni — przy 475 protestantach ogółem (1,5% mieszkańców wobec 97% katolików). Napisał do biskupa Burschego. I dostał odpowiedź — przyszedł pastor.
Dnia 19 lipca 1931 roku, w sali Szkoły Handlu Morskiego i Techniki Portowej przy ulicy Morskiej 79, odbyło się pierwsze nabożeństwo Polskiego Zboru Ewangelicko-Augsburskiego w Gdyni. Liturgię sprawował ks. prefekt Otton Krenz z Warszawy, kazanie wygłosił ks. senior Gustaw Manitius z Poznania.1
Dwa dni później Komisariat Rządu w Gdyni przyznał zborowi hektar lasu witomińskiego na cmentarz i działkę przy ulicy Leśnej 16 pod kościół.
Kościół zaprojektował — modernistyczny, z wieżą — gdyński architekt Tadeusz Jędrzejewski. Na pocztówce rozsyłanej do parafii w całej Polsce, w czterech językach: „Prosimy o ofiarę na budowę tego kościoła ewangelickiego w Gdyni!"
Parafia rosła. Przybywali budowniczowie portu, urzędnicy PKP, prawnicy z Łodzi, Kalisza, Lwowa, Warszawy. W 1935–36 roku zbór liczył ok. 318 wiernych.1 Od 1937 roku nabożeństwa odbywały się w kaplicy Domu Marynarza Szwedzkiego — w ekumenicznym geście kapelana ze Szwecji, ks. Daniela Cederberga.
11 listopada 1938 roku ks. Jerzy Kahané, gdyński proboszcz, odprawił w Gdańsku pierwsze polskie luterańskie nabożeństwo od 67 lat — od 1871 roku.1
Tego samego dnia — 11 listopada — w całej Polsce obchodzono rocznicę odzyskania niepodległości. Sześć miesięcy później Hitler zażądał Gdańska.
✦ ✦ ✦Ale zanim opowiemy o tym, co nastąpiło — jest jeszcze jedna historia z tamtych lat, którą Gdańsk powinien pamiętać.
21 marca 1934 roku w kościele świętego Jana w Gdańsku odbyła się uroczysta intronizacja nowego biskupa Kościoła ewangelickiego. Kościół udekorowano — jak zanotowały źródła — „wielkimi flagami ze swastyką". Nowy bishop, Johannes Beermann, wstąpił do NSDAP 1 lutego 1932 roku — był pierwszym pastorem ewangelickim w Gdańsku, który to zrobił. Jego numer partyjny: 926 777.8
W tym samym Kościele ewangelickim, w tym samym roku 1934, zawiązała się grupa pastorów, którzy powiedzieli nie. W 1933 roku, gdy naziści przejęli władzę, tylko 6 spośród 70 gdańskich pastorów zdecydowało się na opór. Jednym z tych sześciu był Kurt Walter, ordynowany w 1919 roku w Bazylice Mariackiej, od 1930 roku pastor kościoła Marcina Lutra w Gdańsku Wrzeszczu.8
Naprzeciwko Beermanna i flag ze swastyką stanął Kościół Wyznający — pastorzy, którzy odmówili. Na synodzie w Barmen w maju 1934 roku uchwalono: jedynym Panem Kościoła jest Chrystus, nie Führer. W Gdańsku zapisało się ok. 5000 osób. Na czele stanął Walter.8
Spotykali się od marca 1935 roku na stałe w kościele świętej Katarzyny — najstarszym kościele Gdańska. Wydawali okólnik „Rundbrief". Gdy gestapo robiło rewizje w domu Walterów, żona Gertrud zostawiała kilka egzemplarzy dla policjantów, żeby mogli coś zabrać szefowi i nie demolować mieszkania.8
Walter pomagał też Żydom — udzielał chrztu. Kościół Wyznający w Gdańsku prowadził krąg studencki (studenci WST, Akademii Rolniczej, medycyny) — spotykali się m.in. w okolicach Gdańska. Zebrania, rozciągające się na kilka dni, w 1939 roku zaczęło nadzorować gestapo.8
W 1937 roku Walter dostał wyrok: trzy miesiące więzienia i 1800 guldenów grzywny — za informowanie wiernych o sytuacji Kościoła. Na przesłuchaniu powiedział:
7 kwietnia 1942 roku — Wielki Wtorek — gestapo aresztowało go po raz ostatni. Trafił do bloku duchownych w KL Dachau. Żona i dzieci zostały w Gdańsku. W obozie napisał świadectwo, które wydał po wyzwoleniu pod tytułem „Gott im Konzentrationslager" (1946). Połączyli się z rodziną dopiero w 1946 roku.8
Kurt Walter przeżył. Trumna na jego pogrzebie w Stuttgarcie w 1963 roku była okryta gdańską flagą.
A bp Beermann? Po 1945 roku złożył urząd i zamieszkał w Getyndze. Zmarł tam 23 stycznia 1958 roku. Bez żadnego procesu. Bez żadnej denazyfikacji.
✦ ✦ ✦W tym samym czasie, gdy Kurt Walter siedział w Dachau, w Gdyni toczyła się ostatnia wielka uroczystość polskiej parafii ewangelickiej.
Wiosną 1939 roku, 21 marca, zmarł inż. Adolf Martens — założyciel zboru, budowniczy Gdyni. Pochowano go na ewangelickim cmentarzu w Witominie.
W czerwcu 1939 roku, w dniach 10–12 czerwca, odbyła się wielka uroczystość: poświęcenie kamienia węgielnego pod budowę kaplicy. Bp Juliusz Bursche wmurował puszkę z aktem erekcyjnym. Na uroczystości obecni byli Wicekomisarz Rządu, komendant miasta, dyrektor Szkoły Morskiej, konsul duński, szwedzcy pastorzy z Gdańska.9
Zebrano 16.337 złotych i 99 groszy. Wśród ofiarodawców: Prezes Rady Ministrów gen. Felicjan Sławoj-Składkowski (100 zł), uczennice liceum i gimnazjum im. Marii Konopnickiej w Cieszynie. Projekt kościoła stworzył miejscowy architekt Tadeusz Jędrzejewski.9
3 sierpnia 1939 roku parafia podpisała akt kupna-sprzedaży działki — stała się prawnym właścicielem terenu pod kościół.
Było to 29 dni przed wybuchem II Wojny Światowej.
✦ ✦ ✦Wrzesień 1939 roku.
Inż. Fryderyk Ernest Rupp — parafianin, budowniczy portu w Gdyni, por. artylerii — zginął 11 września 1939 roku w obronie Wybrzeża pod Kartuzami. Pochowany na cmentarzu katolickim w Gdyni Orłowie — jedyny parafianin ewangelicki w tym miejscu, nagrobek z katolickim emblematem.9
Ks. Jerzy Kahané — proboszcz — wysiedlony w listopadzie 1939 roku do Warszawy. W 1940 roku aresztowany przez gestapo przy łóżku chorej żony w Szpitalu Ewangelickim. Pawiak → Stutthof → Sachsenhausen → Sonnenstein. Dnia 11 lipca 1941 roku zamordowany w komorze gazowej w Pirnie. Miał czterdzieści lat.9
Ks. Gustaw Manitius — ten który wygłosił kazanie na pierwszym nabożeństwie w Gdyni w 1931 roku — aresztowany przez gestapo w październiku 1939 roku, zabity w Forcie VII w Poznaniu w lutym 1940 roku.9
Bp Juliusz Bursche — ten który wmurował kamień węgielny w Gdyni 11 czerwca 1939 roku — zamordowany w Sachsenhausen w 1942 roku.9
W ciągu trzech lat od czerwcowej uroczystości w Gdyni — wszyscy trzej zginęli z rąk nazistów.
Kościół nie powstał.
✦ ✦ ✦Wiosna 1945 roku. Kilka tygodni.
W marcu 1945 roku, gdy wojska radzieckie wkraczały do Wejherowa, burmistrz napisał pismo do proboszcza parafii katolickiej:
W maju 1945 roku Kościół Zbawiciela w Sopocie — najpiękniejsza ewangelicka świątynia Trójmiasta — przekazany Kościołowi Katolickiemu. Mimo że, jak pisał po latach ks. bp Michał Warczyński, „większość ewangelików była jeszcze w Sopocie".3
Z ponad 178 ewangelickich obiektów sakralnych w województwie pomorskim sprzed 1939 roku — w 2008 roku Kościół Ewangelicko-Augsburski posiadał ich dziesięć. Spośród 78 kościołów dawnego WMG — 48 przejął Kościół Katolicki. W 33 przypadkach bez uprzedniej decyzji władz.10
Cmentarze ewangelickie były likwidowane — w Wejherowie, Tczewie, Lęborku, Kościerzynie, Chojnicach — pomimo protestów miejscowej ludności. Cmentarz wejherowski (1826–1951): groby wyrównane, obsiane trawą, ławki parkowe. Płyty nagrobne — materiał budowlany.7
Gdy komunistyczne władze przez trzydzieści lat odmawiały zwrotu kościoła w Wejherowie tamtejszej wspólnocie, jednym z argumentów był następujący: „przekazanie go ewangelikom mogłoby wywołać ferment wśród ludności miejscowej (Kaszubi)".7
✦ ✦ ✦Co zostało?
W Sopocie ocalał jeden kościół — kościół Pokoju przy nadmorskim parku. Do dziś jedyna ewangelicka świątynia w Trójmieście. Od listopada 1945 roku służy jako centrum diecezji Pomorsko-Wielkopolskiej.3
W Gdyni Orłowie stoi kościół z kamienia polnego, wzniesiony ok. 1568–1572 roku — najstarszy sakralny budynek w granicach dzisiejszego miasta. Mieści się w nim Parafia Matki Boskiej Bolesnej. Oryginalna ambona z 1648 roku stoi tam do dziś. Księgi kościelne z lat 1661–1943 można znaleźć w Centralnym Archiwum Ewangelickim w Berlinie.1
W Wejherowie przy ulicy Jana III Sobieskiego, w Parku Kaszubskim, stoi głaz z napisem w trzech językach — polskim, niemieckim i kaszubskim:
Na ul. Leśnej (dziś Wolności) w Gdyni — działka, na której miał stanąć kościół. Kościół nigdy nie powstał.
Przy cmentarzu w Gdyni Orłowie — zbiorowa mogiła marynarzy szwedzkich z granitu prowincji Bohuslän, poświęcona w 1933 roku przez arcybiskupa Uppsali Erlinga Eidema.
✦ ✦ ✦Ks. bp prof. Marcin Hintz, zwierzchnik Diecezji Pomorsko-Wielkopolskiej, rozmawiał z Marią Drapellą w Sopocie 9 listopada 2011 roku.
Powiedział: „Bo w 1945 roku zmieniła się zupełnie polska mapa religijna. Ze społeczeństwa, które przez kilkaset lat było wieloreligijne, wielowyznaniowe, multikulturowe, staliśmy się monolitem."11
Powiedział: „Żyliśmy w syndromie oblężonej twierdzy. Na zewnątrz mogliśmy wyjść dopiero po roku 1989."11
Powiedział też coś osobistego: „Mój dziadek służył jako duchowny na Mazurach, od 1950 roku do śmierci — do 1972 roku. (...) Spędzałem u nich wakacje. Wszystko to rozgrywało się na moich oczach — jako dziecko widziałem pełny kościół, potem już tylko garstkę ludzi, później kościół odebrano."11
I na koniec marzenie — zdanie, które jest tytułem całej rozmowy:
Dziś Kościół Ewangelicko-Augsburski w Polsce liczy ok. 70 tysięcy wiernych — ok. 0,2% społeczeństwa. Nabożeństwa w kościele Pokoju w Sopocie, w niedzielę o godzinie 10.30.