Puck — dawny Puzig, portowe miasto przy Zatoce Puckiej — przez stulecia był miastem katolickim. Pod panowaniem polskim, a potem brandenburskim i pruskim, katolicyzm był tu normalnym stanem rzeczy: Kościół, proboszcz, cmentarz Świętego Jerzego i rytm roku liturgicznego. Ewangelicy, o ile w ogóle tu mieszkali, byli nieliczni i pozbawieni własnej infrastruktury.
To zaczęło się zmieniać po roku 1772, gdy Prusy przejęły te ziemie w pierwszym rozbiorze Polski.
✦ ✦ ✦Pod rządami Fryderyka Wielkiego zmieniło się kilka rzeczy naraz. Przede wszystkim: dysydenci — to znaczy ewangelicy w katolickim otoczeniu — dostali nowe prawa. Fryderyk uwolnił ich od opłat na rzecz katolickiego duchowieństwa przy chrztach, ślubach i pogrzebach. Pozwolił ewangelickim kaznodziejom odwiedzać swoich chorych i udzielać im sakramentów. Zaczęto rozwiązywać kwestię cmentarzy i miejsc kultu.1
W Pucku działająca tu od niedawna ewangelicka wspólnota od razu próbowała skorzystać z nowej sytuacji. Złożono petycję o zwrot lub przyznanie cmentarza Świętego Jerzego. Proboszcz katolicki, ks. Greca (Gränk), odpowiedział — i to odpowiedź potwierdzona dokumentem z 30 kwietnia 1773 roku złożonym do Marienwerderu — że cmentarz Świętego Jerzego jest własnością parafii katolickiej.1 Marienwerderer potwierdził. Ewangelicy musieli cofnąć roszczenie.
Dwudziestego lutego 1773 roku gmina złożyła petycję o budowę własnego kościoła, lecz odmówiono jej z powodu braku funduszy.2 Wniesiono więc kolejną, skromniejszą prośbę — o przynajmniej jeden pusty pokój w zamku na odprawianie nabożeństw — i 26 marca 1773 roku wyrażono na to zgodę.2
✦ ✦ ✦Administrator zamku, Krause, otrzymał stosowne instrukcje i udostępnił pomieszczenie.2 Było to to, co Schultz — historyk Pucka i okolic, piszący pod koniec XIX wieku — nazywa „sog. Amtsstube”, czyli tak zwaną izbą biurową.2 Nie była to ani kaplica, ani sala z prezbiterium, lecz zwykłe biuro: pokój z biurkiem i zapewne kilkoma krzesłami, w którym na co dzień załatwiano administracyjne sprawy zamku.
Na początku kwietnia 1773 roku Jacob Luttermann, kaznodzieja z pobliskiego Bohlshau, odprawił w tej izbie pierwsze publiczne ewangelickie nabożeństwo w Pucku.2
Schultz dodaje, że sala była bardzo ciasna i że Luttermann nie mógł przyjeżdżać często, bo mieszkał w Bohlshau.2 Nie znamy liczby uczestników tego pierwszego nabożeństwa ani żadnego rejestru — pozostało nam tylko jedno zdanie u Schultza: że się odbyło.
✦ ✦ ✦Bohlshau — dziś Bolszewo, wieś w gminie Wejherowo — był w drugiej połowie XVIII wieku centrum okolicznej szlachty. Schultz opisuje tę okolicę obszernie w swojej monografii; rodzina Bulszewskich wzięła od Bohlshau swoje nazwisko.3 Jacob Luttermann — prawdopodobnie osiedlony tu kaznodzieja lub nauczyciel — miał dość kompetencji i autorytetu, żeby poprowadzić nabożeństwo dla nowej puckiej gminy.
Poza tym zdaniem u Schultza nie wiemy o nim nic: ani kiedy i skąd przybył w te okolice, ani jak długo prowadził posługę. Wiadomo tylko, że w pierwszym kwartale 1773 roku był dostępny, a mieszkając w Bohlshau, musiał do Pucka dojeżdżać albo bywać tam dowożony.
✦ ✦ ✦Historia puckiej gminy ewangelickiej po roku 1773 rozwijała się powoli i z trudnościami. Własny kościół, o który prosili w lutowej petycji z 1773 roku, otrzymali dopiero po latach.4 Izba biurowa miała być rozwiązaniem tymczasowym, a służyła im dłużej, niż ktokolwiek by chciał.
Z roku 1773 został więc jeden paragraf w monografii Schultza: w ciasnym biurze zamkowym, przy ledwie dostępnym kaznodziei z odległego Bohlshau, pruska administracja pozwoliła luteranom zebrać się po raz pierwszy w Pucku jawnie, legalnie i w wyznaczonym miejscu. Nie były to warunki idealne, ale dawały punkt wyjścia.
← wszystkie odcinki cyklu