W spisie ewangelickich kościołów Prus Wschodnich i Zachodnich, który Agathon Harnoch ogłosił drukiem w 1890 roku, między parafiami diecezji wejherowskiej kryje się jedno krótkie hasło, łatwe do przeoczenia: Friedenau, früher Karczemten — Friedenau, dawniej Karczemty.1 Trzy słowa, a w nich cała historia miejsca, które najpierw przemianowano, potem zabudowano świątynią, a na końcu — po cichu — rozebrano. Dziś wieś nazywa się znów po swojemu: Karczemki. Leży na Kaszubach, w gminie Szemud, niedaleko Chwaszczyna i Kielna, przy szosie biegnącej w stronę Gdańska.2
Nazwa „Friedenau" znaczy tyle co „niwa pokoju", „błonie pokoju". Brzmi jak obietnica. I właśnie tę obietnicę zapisano w samym sercu wsi 21 września — w jednym z lat sześćdziesiątych XIX wieku — gdy poświęcono tu nowy ewangelicki kościółek.3 (Dzienną datę Harnoch podaje pewnie: 21 września; cyfra roku jest w odbitce fraktury zatarta i daje się odczytać tylko jako „186…".)
Harnoch opisuje tę świątynię z czułością kronikarza, który najwyraźniej ją widział: „przyjazny kościółek, otoczony starymi drzewami, resztą dawnego lasu".3 Był filią większej parafii — należał do Klein Katz, czyli Małego Kacka, dziś dzielnicy Gdyni. Budowla nie miała świeckiego patrona; postawiono ją w konstrukcji szachulcowej, z muru pruskiego, z niewielką wnęką ołtarzową. Dwa dzwony zawieszono w osobnej, wolno stojącej dzwonnicy. Organy liczyły sześć głosów. Nabożeństwa odprawiano po niemiecku.4
„Friedenau, dawniej Karczemty — przyjazny kościółek, otoczony starymi drzewami, resztą dawnego lasu, poświęcony jako filia Małego Kacka."✦ ✦ ✦
Kim byli ludzie, dla których go zbudowano? To nie była ludność miejscowa. Na początku XIX wieku sprowadzono w te strony niemieckich osadników — kolonistów z dalekiej Wirtembergii, ze Szwabii. To oni stworzyli tutejszą ewangelicką wspólnotę i to dla ich rosnących rodzin postawiono najpierw cmentarz, a potem świątynię.8 Liczby Harnocha, choć w odbitce miejscami niewyraźne, mówią o żywej, niewielkiej parafii: rocznie kilkanaście chrztów i ślubów, a w całym okręgu kościelnym około pięciuset pięćdziesięciu dusz.5 (Dane statystyczne odczytane z zaszumionego OCR fraktury — podaję rząd wielkości, nie cyfrę co do jednego.)
Z początku Karczemki nie miały własnego duchownego. Dopiero od 1873 roku przysyłano tu administratora parafii — Pfarrverwesera — a metryki, czyli księgi chrztów, ślubów i pogrzebów, prowadzono jeszcze przez kilka lat w macierzystym Małym Kacku, aż do roku 1877.6 Uposażenie pastora było skromne: większość pensji pochodziła nie z majątku parafii, lecz z ogólnokościelnego funduszu składkowego. Mieszkania dla duchownego, jak skrupulatnie odnotowuje kronikarz, po prostu brakowało.6
Dzieci uczyły się w dwóch szkołach okręgu, a tuż obok — co Harnoch zapisuje bez emocji, bo dla niego to oczywista mapa wyznań Kaszub — stały kościoły katolickie sąsiednich wsi: w Kielnie i w Chwaszczynie.7 Ewangelicy i katolicy żyli tu przemieszani, wieś przy wsi, krzyż przy krzyżu — szwabscy przybysze pośród kaszubskich gospodarzy.
✦ ✦ ✦Żeby zrozumieć Friedenau, trzeba spojrzeć na jego macierz — na parafię w Małym Kacku, jedną z najstarszych ewangelickich placówek tej części wybrzeża. Jej rodowód sięga średniowiecza: już 9 stycznia 1383 roku komtur gdański Giselbrecht von Dudelsheim nadał rycerzowi Peterowi von der Rage czterdzieści dziewięć łanów w trzech wsiach — Wielkim i Małym Kacku oraz Kolibkach.9 Sam kościół w Małym Kacku wzniosła zapewne między rokiem 1550 a 1600 rodzina von Rosenberg, z nieciosanego kamienia, z szachulcową wieżą i dwoma stalowymi dzwonami. Pierwszego ewangelickiego pastora odnotowano tam już w 1630 roku.9
I tu zaczyna się rzecz zastanawiająca. Friedenau nie było jedyną „pokojową" fundacją tej parafii. W tym samym czasie, w pobliskim, rozkwitającym kurorcie nad Bałtykiem, ta sama wspólnota z Małego Kacka postawiła drugą świątynię o bliźniaczej nazwie. W Sopocie — wzmiankowanym już w 1283 roku w wielkim przywileju dla klasztoru oliwskiego jako Sopoth — stowarzyszenie imienia Gustawa Adolfa wzniosło Friedenskapelle, „Kaplicę Pokoju", poświęconą 18 sierpnia 1871 roku, osiemset kroków od brzegu morza.10 Nabożeństwa odbywały się w niej co trzecią niedzielę, dojazdem z Małego Kacka.
Dwie świątynie, dwie nazwy od jednego słowa — Friede, pokój. Jedna na piaszczystej wydmie modnego kąpieliska, druga w cieniu leśnej resztki pod Chwaszczynem. Ta sama parafia, ten sam czas, to samo marzenie o ostoi. Los obu okazał się jednak skrajnie różny.
✦ ✦ ✦Sopocka Kaplica Pokoju przetrwała — i trwa do dziś jako kościół, w którym swoją siedzibę ma parafia ewangelicko-augsburska, sięgająca opieką duszpasterską całe Trójmiasto. Karczewski kościółek nie miał tyle szczęścia. W okresie międzywojennym należał do superintendentury wejherowskiej Ewangelickiego Kościoła Unijnego.11 Po 1945 roku, gdy niemiecka ludność tych ziem odeszła albo została wysiedlona, świątynia osierociała — i została rozebrana. Plebanię obok niej zamieniono na szkołę.11
Po kościele nie ma śladu. Został za to cmentarz — ten najstarszy ślad osadników, liczący już około dwustu lat, przy ulicy Gdańskiej.12 Dziś to zarośnięta drzewami łąka, dostępna jako miejsce spacerów. W trawie tkwi jeszcze kilka kamiennych nagrobków i żelazny krzyż — ostatni twardy znak, że ktoś tu kładł swoich zmarłych „ku pokojowi".12
Jest w tym gorzka symetria. Wieś nazwano „niwą pokoju" — i niwą się stała: zieloną, cichą łąką, po której nikt już nie chodzi w niedzielę na nabożeństwo. Nazwa okazała się trwalsza od muru. A że w okolicy o tych sprawach mówi się półgłosem albo wcale, warto powiedzieć je wprost i spokojnie: stał tu kościół, modlili się w nim ludzie, leżą tu ich groby. To nie jest temat wstydliwy. To po prostu część pomorskiej pamięci — tej samej, w której kaszubski gospodarz, szwabski kolonista i gdański komtur dzielili jedną ziemię.