Szymbark leży kilkanaście kilometrów na południe od Kartuz, w sercu kaszubskiej Szwajcarii — krainy moren, jezior i lasów. W dawnych niemieckich źródłach nosił nazwę Schönberg, a pod nią zapisał go Agathon Harnoch, gdy w 1890 roku spisywał kroniki i statystyki ewangelickich parafii Prus Wschodnich i Zachodnich.1 Historia tej parafii zaczyna się jednak nie od kościoła, lecz od pustki.
Wsie, które dały początek Schönbergowi — Harnoch wymienia Klobczyn i Manskau, prawdopodobnie dawną nazwę samego Schönbergu — po wojnie kończącej się w 1466 roku tak spustoszały, że, jak pisze kronikarz, cała okolica zarosła lasem.2 (Chodzi o wojnę trzynastoletnią 1454–1466, zakończoną drugim pokojem toruńskim — wyniszczyła ona Pomorze Gdańskie i pozostawiła liczne opustoszałe wsie.) Na taką ziemię — tanią, lecz pustą — trzeba było dopiero sprowadzić ludzi.
✦ ✦ ✦Uczynił to dziedzic, którego Harnoch zapisał jako pana v. Knibowskiego. Nabył on spustoszałe wsie Grabau, Recknitz i Bendomin, a następnie sprowadził z Pomorza dwadzieścia dwie rodziny luterańskie i nadał im przywilej w Grabau w październiku 1605 roku.3 Osadnicy zbudowali wieś Klobczyn i otrzymali pozwolenie na wzniesienie kościoła luterańskiego; predykantowi Mortonowi — także przybyszowi z Pomorza — dziedzic przeznaczył dwa łany ziemi.4
Wkrótce ruch osadniczy ruszył dalej. Starosta Demetrius (Dymitr) von Weiher z Berentu, czyli Kościerzyny, osadził Pomorzanami także wsie Schönberg i Beek i również pozwolił na budowę kościoła.5 Współczesne źródła potwierdzają ten obraz: w Szymbarku już w 1605 roku stanął drewniany kościół, a w 1610 roku wieś została na nowo lokowana przez starostę Wejhera wraz z osadzeniem niemieckich, ewangelickich kolonistów.6 Nazwa Schönberg (zrazu Szenberg) utrwaliła się w XVII wieku — „piękna góra", nadana przez przybyszów.7
„Pan v. Knibowski sprowadził z Pomorza dwadzieścia dwie rodziny luterańskie i nadał im przywilej w Grabau w październiku 1605 roku."
Dwie wspólnoty, dwaj predykanci tak blisko siebie — i jeden problem: na ubogiej, dopiero zasiedlanej ziemi nie sposób było utrzymać obu. Morton opuścił więc Klobczyn, mieszkańcy rozebrali swój kościół, a sami przyłączyli się do Schönbergu.8 Tak z dwóch zalążków powstała jedna parafia. (Dzisiejsza identyfikacja Klobczyna jest niepewna — nazwa zatarta w OCR fraktury; mógł to być przysiółek wchłonięty później przez Schönberg.)
✦ ✦ ✦Kościół w Schönbergu założono około 1610 roku — drewniany, szachulcowy, z oszkloną wieżą i dwoma dzwonami (z 1637 i 1774 roku).9 Z czasem wspólnota się rozrosła. Według Harnocha 19 grudnia 1785 roku poświęcono nowy, murowany kościół pod patronatem królewskim — okazałą budowlę z masywnych murów, mieszczącą do dwóch tysięcy osób, ze smukłą wieżą.10 Zachowana do dziś świątynia w Szymbarku jest jednak młodsza: to kościół neogotycki, wzniesiony jako ewangelicki w latach 1882–1884, po drugiej wojnie światowej przejęty przez katolików.11 (Przekaz Harnocha o kościele z 1785 roku i dzisiejszy obiekt neogotycki dzieli niemal stulecie — budowle następowały po sobie; szczegóły wymagają dalszej weryfikacji u historyków sztuki.)
Parafia była rozległa. W czasach Harnocha liczyła około 4725 dusz ewangelickich, prowadziła osiemnaście cmentarzy, a jej statystyka roczna sięgała blisko 185 chrztów, 120 konfirmacji, 44 ślubów i 90 pogrzebów.12 Do 1851 roku filią Schönbergu był kościół w Neu Barkoczyn (Nowym Barkoczynie) w powiecie kościerskim — odrębna karta tej samej historii ewangelickiej kolonizacji.13 Jeszcze w okresie międzywojennym ewangelicka parafia w Szymbarku liczyła ponad dwa tysiące wiernych i należała do kartuskiej superintendentury Kościoła unijnego.14
✦ ✦ ✦Warto na koniec spojrzeć na nazwy wsi, które Knibowski kupił, by je na nowo zasiedlić: Grabau, Recknitz — i Bendomin. To ostatnie to dzisiejszy Będomin, miejsce, które przeszło do historii Polski z zupełnie innego powodu: w tutejszym dworze urodził się w 1747 roku Józef Wybicki, autor słów „Mazurka Dąbrowskiego", późniejszego hymnu narodowego.15 Półtora wieku wcześniej ta sama okolica była pustką, którą dopiero dwudziestu dwóch luterańskich osadników z Pomorza zaczęło powoli przywracać do życia.
Tego, kto dziś przejeżdża przez Szymbark, przyciągną raczej widoki kaszubskiej Szwajcarii niż dawna parafialna geografia. A jednak pod nią leży cicha, dobrze udokumentowana opowieść: o ziemi, którą wojna obróciła w las, i o garstce rodzin, które przyniosły tu swoją wiarę, swojego predykanta i swój pierwszy, rozebrany później kościół — by z dwóch wspólnot uczynić jedną.