18 listopada 1632 roku z gdańskiej oficyny przy ulicy w sercu miasta wyszła książka, która miała przeżyć swoich twórców o stulecia. Była to Biblia Gdańska — pierwszy protestancki przekład całego Pisma Świętego na język polski, dzieło zborów ewangelickich Rzeczypospolitej, wydrukowane w drukarni Andreasa Hünefelda.1 Powstała w mieście wielu narodów, wielu języków i — co wtedy nieoczywiste — wielu wyznań. I właśnie tu, nad Motławą, polszczyzna protestantów dostała swój kanon.
Gdańsk XVII wieku był jednym z największych i najbogatszych miast Rzeczypospolitej — portem, do którego ściągało zboże z połowy Europy Środkowej, i tyglem, w którym mieszały się niemiecki, polski, niderlandzki i łacina. Miasto miało własne drukarstwo, własną tradycję intelektualną i własną, w przeważającej mierze luterańską, tożsamość. Drukowanie polskiej Biblii w takim miejscu nie było paradoksem — było logiką. Gdańsk był po prostu jednym z nielicznych ośrodków, gdzie spotykały się jednocześnie kapitał, warsztat i wolność religijna potrzebne do takiego przedsięwzięcia.
✦ ✦ ✦Bo wolność tu była — i miała swoją datę. Konfederacja warszawska z 1573 roku zagwarantowała w Rzeczypospolitej pokój religijny, czyniąc z państwa polsko-litewskiego jeden z najbardziej tolerancyjnych krajów ówczesnej Europy.2 W czasach, gdy w Niemczech i Francji trwały wojny wyznaniowe, a stosy płonęły od Hiszpanii po Anglię, polscy i pomorscy protestanci mogli tłumaczyć, drukować i czytać Pismo we własnym języku. Biblia Gdańska jest dzieckiem tej wolności — bez niej nie miałaby ani drukarni, ani czytelników.
Za samym przekładem stał człowiek nazwiskiem Daniel Mikołajewski — duchowny ewangelicko-reformowany, który kierował tłumaczeniem Nowego Testamentu i czuwał nad rewizją całości.1 Nie była to praca jednego pióra. Biblia Gdańska wyrosła ze współdziałania zborów protestanckich Rzeczypospolitej — i reformowanych, i luterańskich — które chciały mieć jeden, wspólny, wiarygodny tekst. Drukarzem był Andreas Hünefeld, kalwinista rodem z Halberstadtu, który osiadł w Gdańsku i tu prowadził swoją oficynę aż do śmierci w 1666 roku.1 Tłumacz, rewizorzy i drukarz — różne wyznania, jeden cel.
✦ ✦ ✦I tu zaczyna się to, co w tej historii najważniejsze. Bo Biblia Gdańska nie była tylko księgą religijną — stała się narzędziem językowym. Przez kolejne stulecia była podstawowym przekładem dla polskich protestantów: czytano ją w domach, śpiewano z niej w kościołach, uczono z niej dzieci czytać. Pokolenie po pokoleniu słyszało te same zdania, te same rytmy, te same słowa. A tekst, który wszyscy znają na pamięć, przestaje być tylko tekstem — staje się fundamentem mowy.
Rolę, jaką Biblia Gdańska odegrała dla polszczyzny protestantów, najłatwiej zrozumieć przez porównanie. Dla Niemców tym, co utrwaliło i ukształtowało język literacki, była Biblia Lutra. Dla polskich ewangelików tę samą funkcję pełnił przekład gdański — utrwalał słownictwo, składnię, frazę.1 W społeczności, która z biegiem czasu coraz częściej mówiła po niemiecku na co dzień, ta jedna księga trzymała przy życiu polskie słowo. Język bywa pierwszym, co ginie — i ostatnim, co zostaje.
✦ ✦ ✦Czternastu z poprzedniego odcinka tego cyklu zginęło, walcząc o to, by w Gdańsku wolno było wierzyć po swojemu. Sto lat później ich miasto dało polskim protestantom coś, czego nie da się ściąć na placu — księgę, której nie sposób odebrać, bo nosi się ją w pamięci i w mowie. Biblia Gdańska przetrwała zabory, przetrwała wojny, przetrwała zniknięcie świata, który ją wydał. Bo to nie mury, nie granice i nie państwa najtrwalej trzymają tożsamość. Trzyma ją język. A język bywa najpewniej ocalony wtedy, gdy ktoś zapisze go w księdze, którą inni będą czytać przez trzysta lat.