Żuławy Wiślane — płaski, zielony trójkąt między Gdańskiem, Elblągiem a Malborkiem — to dziś pola żyzne aż po horyzont. Część tej ziemi leży poniżej poziomu morza i jeszcze kilka stuleci temu była grzęzawiskiem i wodą. To, że jest inaczej, zawdzięczamy ludziom, którzy nie chcieli walczyć, nie składali przysięgi i nie chrzcili dzieci. Przyszli znad Renu i z Niderlandów, a Pomorze stało się ich domem na ponad dwa stulecia.
Byli to mennonici — jeden z najradykalniejszych nurtów reformacji. Wyrastali z ruchu anabaptystów, czyli „ponownie chrzczących”: uważali, że chrzest ma sens tylko jako świadomy wybór dorosłego człowieka, nie niemowlęcia. Odrzucali przemoc, odmawiali służby wojskowej i składania przysięgi, żyli prosto i z dala od wielkiej polityki. Nazwę wzięli od Menno Simonsa (1496–1561), fryzyjskiego księdza, który porzucił katolicyzm i nadał rozproszonemu ruchowi trwałą formę.1 W katolickich i protestanckich państwach Europy XVI wieku taki zestaw poglądów ściągał na nich prześladowania.
✦ ✦ ✦Od lat trzydziestych i czterdziestych XVI wieku mennoniccy uchodźcy z Niderlandów zaczęli docierać nad deltę Wisły.2 Trafili w miejsce, które potrzebowało dokładnie ich umiejętności. Żuławy były wtedy w dużej mierze podmokłe i niemal bezużyteczne, a przybysze pochodzili z kraju, który całe swoje istnienie wydarł morzu — znali groble, rowy, śluzy i wiatraki odwadniające jak mało kto. Sprowadzano ich więc nie z litości, lecz z wyrachowania, jako mistrzów melioracji, którzy zamienią bagno w ziemię uprawną.
I zamienili. Pocięli Żuławy gęstą siecią kanałów i rowów, postawili wiatraki pompujące wodę z pól ku rzece i utrzymywali groble chroniące przed powodzią. Tam, gdzie wcześniej brodziło się po kolana, zaczęło rosnąć zboże. (Dzisiejszy żyzny krajobraz Żuław jest w prostej linii dziedzictwem tej pracy — choć system odwadniania był później wielokrotnie przebudowywany.) W zamian za swoje umiejętności mennonici dostali spokój rzadki w ówczesnej Europie. Przywilej króla Zygmunta II Augusta z 1557 roku zapewnił im tolerancję wyznaniową.2
✦ ✦ ✦Z tej umowy — ziemia za pracę, tolerancja za użyteczność — wyrósł osobny świat. Mennonici żyli we własnych wioskach, modlili się we własnych domach modlitwy i grzebali zmarłych na własnych cmentarzach, mówiąc swoim dialektem. Po stuleciach ich obecności do dziś przetrwały charakterystyczne żuławskie domy podcieniowe — drewniane, z gankiem wspartym na słupach, których według badań Marty Koperskiej-Kośmickiej zachowało się około 108.3 Stoją też ich świątynie, skromne i pozbawione ozdób, jak nakazywała wiara — choćby murowany dom modlitwy w miejscowości Jezioro, dawnym Thiensdorf w gminie Markusy, wzniesiony w 1865 roku.3 Surowy kamień zamiast złoceń ołtarza był ich znakiem.
Wspólnota, która nie chce nosić broni, jest jednak krucha wobec państwa, które tego żąda. Gdy w XVIII wieku Żuławy znalazły się pod władzą pruską, a władze zaczęły coraz mocniej naciskać na powszechny pobór do wojska, dla pacyfistów zrobiło się ciasno. Odmowa służby wojskowej, kiedyś tolerowana, stawała się problemem nie do obejścia.
✦ ✦ ✦Wtedy nadeszło zaproszenie ze wschodu. Caryca Katarzyna II, chcąc zasiedlić nowo zdobyte stepy nad Dnieprem, oferowała osadnikom to, czego mennonici szukali: ziemię, ulgi i zwolnienie ze służby wojskowej. W latach 1787–1809 około pięciu tysięcy żuławskich mennonitów spakowało dobytek i ruszyło do Rosji.2 Tam, w 1789 roku, założyli kolonię Chortitza — pierwszą z całej sieci osad, które miały rozkwitnąć na ukraińskich stepach.
Ich potomków rozrzuciło później po całym świecie — przez kolejne ucieczki przed wojną i przymusem żyją dziś w Kanadzie, Paragwaju i Niemczech. Nad Wisłą po dawnych mieszkańcach Żuław została żyzna ziemia wydarta wodzie, garść drewnianych domów na słupach i ciche cmentarze z niemieckimi nazwiskami, których nikt już tu nie nosi. Ludzie, którzy nie chcieli walczyć, zostawili po sobie cały krajobraz.