Pomorze · historie

Mennonici znad Wisły

Przyszli jako uchodźcy, których nikt nie chciał. Zostawili po sobie najżyźniejszą ziemię w Polsce — i świat, który przez trzy stulecia rządził się własnymi prawami.
Czas czytania ~5 min · źródła w przypisach

Jeśli dziś przejedziesz przez Żuławy Wiślane — ten płaski, zielony trójkąt między Gdańskiem, Elblągiem a Malborkiem — zobaczysz pola tak żyzne, że ciągną się po horyzont. Część tej ziemi leży poniżej poziomu morza. Sto lat temu byłaby to grzęzawisko, szuwary, woda. To, że jest inaczej, zawdzięczamy ludziom, którzy nie chcieli walczyć, nie składali przysięgi i nie chrzcili dzieci. Przyszli znad Renu i z Niderlandów, a Pomorze stało się ich domem na ponad dwa stulecia.

Byli to mennonici — jeden z najradykalniejszych nurtów reformacji. Wyrastali z ruchu anabaptystów, czyli „ponownie chrzczących": uważali, że chrzest ma sens tylko jako świadomy wybór dorosłego człowieka, nie niemowlęcia. Odrzucali przemoc, odmawiali służby wojskowej i składania przysięgi, żyli prosto i z dala od wielkiej polityki. Nazwę wzięli od Menno Simonsa (1496–1561), fryzyjskiego księdza, który porzucił katolicyzm i nadał rozproszonemu ruchowi trwałą formę.1 W katolickich i protestanckich państwach Europy XVI wieku taki zestaw poglądów oznaczał jedno: prześladowania.

✦ ✦ ✦

Od lat trzydziestych i czterdziestych XVI wieku mennoniccy uchodźcy z Niderlandów zaczęli docierać nad deltę Wisły.2 Trafili w miejsce, które potrzebowało dokładnie tego, co umieli najlepiej. Żuławy były wtedy w dużej mierze podmokłe, zalewane, niemal bezużyteczne. A przybysze pochodzili z kraju, który całe swoje istnienie wydarł morzu — znali groble, rowy, śluzy i wiatraki odwadniające jak nikt inny. Sprowadzano ich więc nie z litości, lecz z wyrachowania: jako mistrzów melioracji, którzy zamienią bagno w ziemię uprawną.

I zamienili. Pocięli Żuławy gęstą siecią kanałów i rowów, postawili wiatraki, które pompowały wodę z pól ku rzece, utrzymywali groble chroniące przed powodzią. Tam, gdzie wcześniej brodziło się po kolana, zaczęło rosnąć zboże. (Dzisiejszy żyzny krajobraz Żuław jest w prostej linii dziedzictwem tej pracy — choć system odwadniania był później wielokrotnie przebudowywany.) W zamian za swoje umiejętności mennonici dostali coś, czego w ówczesnej Europie prawie nie było: spokój. Przywilej króla Zygmunta II Augusta z 1557 roku zapewnił im tolerancję wyznaniową.2

✦ ✦ ✦

Z tej umowy — ziemia za pracę, tolerancja za użyteczność — wyrósł osobny świat. Mennonici żyli we własnych wioskach, modlili się we własnych domach modlitwy, grzebali zmarłych na własnych cmentarzach, mówili swoim dialektem. Po stuleciach ich obecności do dziś przetrwały charakterystyczne żuławskie domy podcieniowe — drewniane, z gankiem wspartym na słupach, których według badań Marty Koperskiej-Kośmickiej zachowało się około 108.3 Stoją też ich świątynie, skromne i pozbawione ozdób, jak nakazywała wiara — choćby murowany dom modlitwy w miejscowości Jezioro, dawnym Thiensdorf w gminie Markusy, wzniesiony w 1865 roku.3 Surowość kamienia zamiast złoceń ołtarza — to był ich znak.

Ale świat, który nie chce nosić broni, jest kruchy wobec świata, który tego żąda. Gdy w XVIII wieku Żuławy znalazły się pod władzą pruską, a państwo zaczęło coraz mocniej naciskać na powszechny pobór do wojska, dla pacyfistów zrobiło się ciasno. Odmowa służby wojskowej, która kiedyś była tolerowana, teraz stawała się problemem nie do obejścia.

✦ ✦ ✦

I wtedy nadeszło zaproszenie ze wschodu. Caryca Katarzyna II, chcąc zasiedlić i zagospodarować nowo zdobyte stepy nad Dnieprem, oferowała osadnikom dokładnie to, czego mennonici szukali: ziemię, ulgi i zwolnienie ze służby wojskowej. W latach 1787–1809 około pięciu tysięcy żuławskich mennonitów spakowało dobytek i ruszyło do Rosji.2 Tam, w 1789 roku, założyli kolonię Chortitza — pierwszą z całej sieci osad, które miały rozkwitnąć na ukraińskich stepach. Geny żuławskich groblistów ruszyły w świat.

Ich potomków rozrzuciło później po całej planecie — przez kolejne ucieczki przed wojną i przymusem żyją dziś w Kanadzie, Paragwaju, Niemczech. A nad Wisłą? Po dawnych mieszkańcach Żuław została żyzna ziemia, którą wydarli wodzie, garść drewnianych domów na słupach i ciche cmentarze, na których wiatr czyta po niemiecku nazwiska, jakich nikt już tu nie nosi. Ludzie, którzy nie chcieli walczyć o nic, zostawili po sobie krajobraz — i to okazało się trwalsze niż niejedno zwycięstwo.

Reformacja na Pomorzu to także historia ludzi, którzy ratowali słowo i pamięć.
Czytaj dalej: Księżna, która ocaliła słowo →
← wszystkie odcinki cyklu „Pomorze: historie”

PrzypisySkąd to wiemy

  1. Menno Simons (1496–1561), anabaptyzm, chrzest dorosłych, pacyfizm i odmowa przysięgi jako fundamenty ruchu — Wikipedia (EN): Menno Simons
  2. Osadnictwo mennonitów na Żuławach od XVI w., przywilej Zygmunta II Augusta (1557), melioracja delty Wisły oraz emigracja ok. 5000 osób do Rosji (1787–1809) i kolonia Chortitza (1789) — Wikipedia: Mennonici; por. Edmund Kizik, „Mennonici w Gdańsku, Elblągu i na Żuławach" (1994)
  3. Żuławskie domy podcieniowe (ok. 108 zachowanych — wg badań Marty Koperskiej-Kośmickiej, 2013) oraz murowany dom modlitwy w Jeziorze / niem. Thiensdorf, gm. Markusy (1865) — dziedzictwo materialne mennonitów na Żuławach.