Pomorze · historie

Szkot zwany Danzig Willie

Pewien kupiec z Aberdeen dorobił się fortuny na bałtyckim drewnie — z bazą w Gdańsku. Za te pieniądze postawił sobie w Szkocji zamek, który stoi do dziś. A przezwisko, które do niego przylgnęło, zdradzało, skąd przyszły pieniądze.
Czas czytania ~5 min · źródła w przypisach

W szkockim hrabstwie Aberdeenshire, pośród łagodnych wzgórz, stoi jeden z najpiękniejszych zamków na Wyspach — Craigievar. Różowa, smukła wieża zwieńczona lasem wieżyczek i szczytów, jak z bajki braci Grimm. Ale jego elegancja ma nieoczywiste źródło. Tej budowli nie wzniósł ani książę, ani biskup, ani stary ród rycerski. Postawił ją kupiec. A kupiec ten miał przezwisko, które mówiło wszystko: Danzig Willie — Wilhelm z Gdańska.

Nazywał się William Forbes i pochodził z Aberdeen.1 Majątek zbudował na handlu bałtyckim — przede wszystkim drewnem — a głównym węzłem jego interesów był Gdańsk, po niemiecku Danzig. Stąd właśnie wzięło się przezwisko. W Aberdeen nie było tajemnicą, skąd płynęły pieniądze tego człowieka: ze szlaku, który łączył szkockie porty z największym miastem handlowym nad Bałtykiem.

✦ ✦ ✦

Forbes nie był wyjątkiem — był wręcz typowym przedstawicielem zjawiska znacznie większego, niż dziś się pamięta. W XVII wieku Rzeczpospolita była dla Szkotów tym, czym dwa stulecia później miała się stać Ameryka: krajem szans. Kupcy, rzemieślnicy, domokrążcy i żołnierze najemni ruszali na wschód tysiącami. Osiedlali się w Gdańsku, Toruniu, Krakowie, w setkach mniejszych miasteczek, gdzie szkocki kramarz stał się postacią tak powszechną, że wszedł do języka i obyczaju. Szacunki liczebności tej diaspory są mocno rozbieżne; dla szczytu, dla lat czterdziestych XVII wieku, zwykle podaje się rząd wielkości do około trzydziestu tysięcy osób — to jednak liczba z górnej półki, a nie pewnik.2

Dla Szkota, który chciał się dorobić, Gdańsk był naturalnym celem. Miasto wisiało na końcu Wisły jak lejek, przez który spływał cały eksport zbożej i leśnej Rzeczypospolitej — zboże, klepka dębowa, smoła, popiół, no i drewno. Drewno na okręty, na beczki, na budowle. A na Wyspach, gdzie własne lasy kurczyły się z każdym pokoleniem, bałtyckie drewno było towarem na wagę złota. Człowiek, który potrafił je sprowadzać tanio i regularnie, bogacił się szybko. William Forbes potrafił.

✦ ✦ ✦

Gdańscy Szkoci nie żyli jednak w próżni religijnej. Wielu z nich było kalwinami — wyznawcami tego samego nurtu reformacji, który w ich ojczyźnie zapuścił najgłębsze korzenie. W Gdańsku społeczność reformowana, w tym Szkoci i Anglicy, istniała od końca lat sześćdziesiątych XVI wieku.3 Głównym ośrodkiem kultu dla wyspiarzy był kościół świętych Piotra i Pawła na Starym Przedmieściu, gdzie księgi metrykalne prowadzono już od 1573 roku.3 Bywa to opisywane jako gmina „prezbiteriańska", ale to określenie anachroniczne — gdańscy Szkoci byli częścią miejscowej gminy ewangelicko-reformowanej, czyli kalwińskiej. To tam chrzczono ich dzieci, tam ich grzebano, tam — między nabożeństwem a transakcją — splatały się wiara i handel.

William Forbes do tego świata należał całym sobą: szkocki kalwin, kupiec bałtycki, człowiek Gdańska. Ale ambicje miał szersze niż kantor i nabrzeże. Pieniądze zarobione na Wiśle chciał zamienić w coś trwałego — w pozycję, w ród, w kamień. I tu wracamy do Craigievar.

✦ ✦ ✦

W 1610 roku Forbes kupił niedokończony zamek Craigievar od zubożałej rodziny Mortimerów, która nie zdołała udźwignąć kosztów budowy.1 Tam, gdzie szlachecki ród się załamał, kupiecki kapitał dokończył dzieła. Forbes ukończył budowę około 1625–1626 roku, nadając wieży jej ostateczny, baśniowy kształt.1 Sam awansu rodu do arystokracji już nie dożył: zmarł około 1627 roku, niedługo po ukończeniu zamku. Dopiero trzy lata później, w 1630 roku, korona przypieczętowała pozycję rodziny — tytuł baroneta Forbes of Craigievar utworzono dla jego syna, również Williama, który odziedziczył fortunę i zamek.1 Tak więc to majątek kupca znad Bałtyku, a nie on sam, uczynił z Forbesów dziedziczną arystokrację.

To jest właśnie sól tej opowieści. Najpiękniejszą szkocką wieżę tamtej epoki postawiono nie z łupów wojennych ani z rodowej ziemi, lecz z gdańskiej klepki i bałtyckiego drewna. Gdy dziś stoimy pod różowymi murami Craigievar, patrzymy w istocie na Wisłę, na nabrzeża Motławy, na szkockich kramarzy roznoszących towar po mazowieckich wsiach. Pomorze i Szkocja były wtedy połączone szlakiem tak mocnym, że odcisnął się w kamieniu — i w przezwisku człowieka, którego do końca życia, mimo barona i zamku, nazywano po prostu Szkotem z Gdańska.

Reformacja na Pomorzu to także historia ludzi, którzy ją tworzyli i ratowali.
Czytaj dalej: Księżna, która ocaliła słowo →
← wszystkie odcinki cyklu „Pomorze: historie”

PrzypisySkąd to wiemy

  1. William Forbes „Danzig Willie" (ok. 1566–1627), kupiec z Aberdeen wzbogacony na handlu bałtyckim; zakup niedokończonego zamku Craigievar od Mortimerów (1610), ukończenie budowy (ok. 1625–1626). Tytuł baroneta Forbes of Craigievar (Baronetage of Nova Scotia) utworzono 20 kwietnia 1630 roku — już po śmierci „Danzig Williego" — dla jego syna Williama, który odziedziczył zamek i fortunę — Wikipedia: Craigievar Castle
  2. Szkocka diaspora w Rzeczypospolitej w XVII wieku (kupcy, rzemieślnicy, żołnierze); szacunki liczebności i ich rozbieżność — Wikipedia: Scottish diaspora
  3. Społeczność kalwińska w Gdańsku od końca lat 60. XVI w.; kościół św. Piotra i Pawła na Starym Przedmieściu jako ośrodek kultu Szkotów i Anglików, księgi metrykalne od 1573 — Gedanopedia: Kalwini w Gdańsku