Gdańsk był przez stulecia miastem wielu wyznań. Obok katolików i — od XVI wieku — przeważających tu luteranów żyli kalwiniści, mennonici znad Wisły, wyznawcy judaizmu. Ale była jeszcze jedna wiara, która pojawiała się nad Motławą rzadziej i ciszej, zawsze przybywając ze wschodu: prawosławie. Przez długi czas nie miała tu domu. Była wiarą przejezdnych — rosyjskich kupców, dyplomatów, załóg statków, które zawijały do gdańskiego portu. Trzeba było wielkiej katastrofy XX wieku, żeby stała się wreszcie wiarą mieszkańców.
Jej najwcześniejsze ślady są epizodyczne. W epoce nowożytnej Gdańsk — największy port Rzeczypospolitej — odwiedzali rosyjscy dyplomaci i kupcy, a w czasie wielkiej wojny północnej bywał tu sam car Piotr I, żywo zainteresowany portem, stocznią i okrętami.1 (Źródła opisują wizyty cara w mieście i jego obecność na nabożeństwach w kościołach gdańskich; nie należy z tego jednak wyciągać wniosku, że istniała wtedy stała cerkiew — prawosławie pozostawało tu wiarą gości, nie zorganizowaną wspólnotą.) Wschodnia liturgia rozbrzmiewała nad Motławą okazjonalnie, tam gdzie akurat zatrzymał się ktoś ze wschodu.
✦ ✦ ✦Pierwsza trwalsza obecność miała charakter konsularny. Według ustaleń Encyklopedii Gdańska początki prawosławnej kaplicy wiążą się z rosyjskim konsulatem: około połowy XVIII wieku — podaje się rok 1734, gdy rozpoczął działalność rosyjski konsulat generalny — wydzielono miejsce dla prowizorycznej kaplicy św. Mikołaja Cudotwórcy, patrona żeglarzy, obsługującej głównie załogi rosyjskich statków i okrętów.2 Była to kaplica dyplomatyczna, nie parafia: służyła rosyjskiej kolonii i marynarzom, a jej los zależał od polityki, nie od miejscowych wiernych. W okresie międzywojennym, już w Wolnym Mieście Gdańsku, władze miały zamknąć kaplicę w 1926 roku, a niewielka wspólnota rosyjskich emigrantów szukała dla siebie kolejnych miejsc.2
Wszystko zmieniło się po roku 1945. Gdańsk — wyludniony, zniszczony, opuszczony przez dawnych niemieckich mieszkańców — zaczął się zaludniać na nowo. Wśród przybyszów byli ludzie, dla których prawosławie nie było wiarą gości, lecz wiarą rodzinną, wyniesioną z domu: przesiedleńcy i repatrianci z dawnych Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej, utraconych na rzecz ZSRR, a także osoby przesiedlone w ramach akcji „Wisła".2 Przywieźli ze sobą nie tylko węzełki i wspomnienia, ale i potrzebę własnej świątyni.
✦ ✦ ✦Organizacja ruszyła szybko. Według dostępnych przekazów już 3 czerwca 1945 roku utworzono Polską Parafię Prawosławną w Gdańsku, z czasową siedzibą w Sopocie; pierwsze nabożeństwa odprawiano gościnnie w sopockim kościele ewangelickim.2 W 1946 roku parafia przejęła obiekt przy ulicy Sienkiewicza 8 we Wrzeszczu, a urządzoną tam kaplicę poświęcono 6 grudnia 1948 roku — w dzień św. Mikołaja Cudotwórcy, dawnego patrona carskiej kaplicy sprzed dwóch stuleci.2 Tym samym wezwanie, które niegdyś osłaniało rosyjskich marynarzy, wróciło — tym razem nad głowami przesiedleńców z Wileńszczyzny, Wołynia i Podlasia.
Obecną świątynię parafia otrzymała kilka lat później. Źródła rozchodzą się co do daty: podaje się rok 1953 (Encyklopedia Gdańska) lub 1954 (parafia) — wtedy prawosławni przejęli budynek dawnego krematorium przy ulicy Traugutta 45, wzniesiony jeszcze przed I wojną światową jako poniemiecka, ewangelicka kaplica cmentarna.2 3 Jest w tym coś z całej historii Gdańska: poewangelicki mur, w którym zamieszkała wschodnia liturgia, przyniesiona przez ludzi ze wschodu do miasta, które przez wieki było luterańskie. Dziś działa tu prawosławna parafia św. Mikołaja Cudotwórcy.3
✦ ✦ ✦To opowieść o tym, jak wiara zapuszcza korzenie. Przez dwieście lat prawosławie było nad Motławą gościem — przypływało i odpływało razem ze statkami, zależne od konsulów i traktatów. Trwałą wspólnotę dało mu dopiero nieszczęście: wygnanie setek tysięcy ludzi z ziem, na których ich rodziny modliły się od pokoleń. Przyjechali do obcego, zburzonego miasta i zrobili to, co robią ludzie, którzy stracili dom — zbudowali nowy wokół tego, co przywieźli ze sobą. Wokół ikon, śpiewu i wezwania świętego Mikołaja.
Gdańsk i całe Pomorze były przez wieki mozaiką wyznań — katolicy, luteranie, kalwiniści, mennonici, żydzi. Po 1945 roku do tej mozaiki doszły jeszcze kamyki ze wschodu: prawosławni i grekokatolicy, przyniesieni tu przez te same powojenne przesiedlenia. Wschodnia wiara nad Motławą nie jest więc reliktem carskiej dyplomacji. Jest pamiątką po wielkiej wędrówce ludów, która przetoczyła się przez Polskę w połowie XX wieku — i która, jak każda wędrówka, gdzieś musiała się wreszcie zatrzymać.