Kościół w Budowie, w gminie Dębnica Kaszubska, jest jednym z najstarszych kościołów ziemi słupskiej.1 Wzniesiono go w stylu gotyckim w XVI wieku, a wieżę dobudowano w stuleciu następnym. Stoi na fundamencie z kamieni polnych, ma czworokątną podstawę zakończoną na rogach przyporami, czworokątne okienne witryny i — od strony wieży — drzwi o zaokrąglonym sklepieniu. Kościelnie wioska aż do 1945 roku należała do superintendentury, czyli diecezji, bytowskiej. To skromny, wiejski kościół, jakich na Pomorzu były setki. A przecież wieki historii zostawiły wokół niego gęstą warstwę śladów.
Najdziwniejszy ślad kryje się pod posadzką. Pod posadzką kościoła znajdują się podziemia, a w nich — jeszcze w początkach XIX wieku — spoczywały dwa drogocenne, miedziane sarkofagi.1 W 1810 roku wyciągnięto je stamtąd i sprzedano za osiemdziesiąt talarów. Pieniądze poszły na nowe organy. Decyzja, by miedź ze szczątków dostojników zamienić na instrument do śpiewu zboru, dobrze oddaje trzeźwość pomorskiej wspólnoty.
✦ ✦ ✦Księgi kościelne prowadzono w Budowie od 1643 roku, dzięki czemu dzieje tutejszego zboru można prześledzić począwszy od czasów wojny trzydziestoletniej.1 W dużej mierze są to dzieje kolejnych pożarów. Sama wieś została doszczętnie spalona już w 1550 roku, ale kościół wtedy ocalał. Ucierpiał dopiero w czasie wojny trzydziestoletniej, gdy — jak się przypuszcza — najechały ją oddziały wojsk katolickich. Rejestr zgonów z 1656 roku zanotował, że brutalnie zabito wówczas około dwudziestu osób z Gałązni Małej i Wielkiej, Niepoględzia oraz Gałęzowa, a sam kościół spłonął. Żeby go odbudować, ogłoszono zbiórkę na całym Pomorzu; zebrano znaczną sumę. Postawiono na nowo kamienne mury i sufit, a dach kościoła i wieży pokryto gontem dębowym. W miejsce drewnianej wieży wzniesiono murowaną, z wysoką drewnianą nadbudową [wysokość do weryfikacji]. Dach poprawiano jeszcze w latach 1704 i 1740.
W 1802 roku wichura zerwała czaszę wieży i trzeba ją było przebudować; wieża, która wcześniej miała hełm w stylu francuskim, otrzymała dach namiotowy zakończony żerdzią, a na niej małą czaszę, chorągiew i miedzianą gwiazdę. Umieszczono też wskaźnik wiatru i miedzianą kopułę, w której ukryto dokumenty z historią kościoła oraz nazwiska budujących go fachowców — między innymi ze Słupska i z Dębnicy Kaszubskiej. Pod aktem podpisali się patron, Otto Georg Valentin von Zitzewitz, i ówczesny proboszcz, ksiądz Georg Homann. Niewiele to dało wobec żywiołu. Wieczorem 22 września 1815 roku kościół znów stanął w płomieniach — ogień przeniósł się z pobliskiego gospodarstwa, a drewniany, kryty gontem dach zajął się natychmiast. Spłonęła i wieża. Razem z kościołem ogień strawił dwa budynki w majątku von Zitzewitzów, dwadzieścia dalszych zabudowań folwarcznych i sześć gospodarstw rolników.
Po tej drugiej katastrofie kościół odbudowano i ponownie, uroczyście wyświęcono 1 grudnia 1816 roku. Dobudowano wtedy zakrystię od południa — poprzednia stała po stronie zachodniej, a kronikarze wspominali o zamurowanych drzwiach za ołtarzem, które prawdopodobnie do niej prowadziły. Powstała nowa ambona, dopasowana do reszty wyposażenia, i drewniana empora oparta na balach, biegnąca wzdłuż bocznych ścian i nad tylną częścią kościoła. Na emporze zainstalowano organy — te, które zamówiono jeszcze przed pożarem i które wykonał Efraim Ahrendt.1 To dla nich, można domniemywać, kilka lat wcześniej oddano miedź sarkofagów.
✦ ✦ ✦Kościół żył darami wspólnoty. Mieszkańcy przekazali mu cynowe lichtarze na ołtarz — z 1692 roku od Urszuli von Pirchen i z 1816 roku od Wilhelma Gottberga — a chrzcielnicę ufundowała rodzina von Marwitz z Unichowa.1 W 1923 roku odnowiono wnętrze: projekt wykonał znany architekt Berg z Berlina, a realizacji podjął się dwudziestodwuletni malarz Geffe z Budowa. Zawieszono wtedy dzwony odlane w 1683 roku w Dreźnie — zanim trafiły do Budowa, służyły parafii w Torgawie. Z darów patronów i parafian pochodziły też kolorowe witraże w oknach prezbiterium z 1900 roku i chrzcielnica z miedzianą misą. Przed wejściem do kościoła stała latarnia wykonana przez Loebera, kowala z Motarzyna. Na bocznych ścianach empory umieszczono pamiątkowe tablice z nazwiskami poległych — w pierwszej wojnie światowej, w wojnach napoleońskich i w wojnie prusko-francuskiej 1870 roku. Tych tablic już nie ma; nie przetrwały.
Parafia była duża i niemal w całości ewangelicka. W 1940 roku liczyła 4357 wiernych z okolicznych miejscowości: Jaworów, Gałęzowa, Gałązni Małej i Wielkiej, Motarzyna, Niepoględzia i Unichowa.1 Patronat nad kościołem sprawowali okoliczni właściciele ziemscy — przede wszystkim von Zitzewitzowie z Budowa, Motarzyna, Kotowa i obu Gałązni, a obok nich von Marwitzowie z Unichowa, von Machowie z Jaworów i von Puttkamerowie z Niepoględzia. W 1925 roku w samym Budowie, obok ewangelickiej większości, mieszkało jeszcze dwóch katolików i dwóch Żydów. Ten świat rozpadł się w ciągu kilku miesięcy 1945 roku.
✦ ✦ ✦W 1945 roku wnętrze kościoła zostało zdewastowane, choć mury i część okien zniosły to lepiej niż reszta wioski i majątku, które spalono i splądrowano.1 Po przejęciu tych ziem przez Polskę zmieniły się stosunki wyznaniowe: większość ewangelików opuściła rodzinne strony. Nieliczni, którzy zostali, przenieśli swoje życie nabożeństwowe z Budowa do Motarzyna i Unichowa. Z początku nabożeństwa odprawiali świeccy kaznodzieje, w Kościele ewangelicko-augsburskim nazywani lektorami, potem ordynowani duchowni dojeżdżający ze Słupska. W latach 1954–1957 zbór motarzyński skupiał około dwustu wiernych; w 1957 roku powstał jego filiał w Unichowie, obejmujący około pięćdziesięciu osób. Nabożeństwa odprawiano w mieszkaniach prywatnych — w Motarzynie u Sengerów, w Unichowie u Schultzów i Chrzanów. Do 1968 roku zbór unichowski stopniał do dwudziestu luteranów — wspólnota, która jeszcze ćwierć wieku wcześniej liczyła ponad cztery tysiące wiernych.
Listę proboszczów budowskich da się odtworzyć źródłowo aż do Reformacji: od księdza Nathanaela Hechta z 1564 roku, przez kilkanaście pokoleń duchownych — między innymi długą dynastię Homannów — po ostatniego niemieckiego proboszcza, księdza Waltera Bielensteina, sprawującego urząd w latach 1921–1945.2 Bielenstein był Bałtem — urodził się w 1872 roku w Dobele na Łotwie, studiował teologię w Dorpacie, a po latach pracy duszpasterskiej w Mežotne trafił przez Wolne Korpusy na Pomorze. W marcu 1945 roku dotarł z rodziną ambulansem do Ustki, skąd ewakuowano go drogą morską do Danii; był tam jeszcze kapelanem obozów dla uchodźców, a życie zakończył na emeryturze w Reutlingen w 1961 roku, do końca działając w środowisku wysiedlonych Pomorzan. Jego droga — rozproszenie, ewakuacja morzem, obczyzna — była drogą całej parafii.
✦ ✦ ✦Z tej jednej wiejskiej wspólnoty wyrosły jednak biografie, które sięgnęły daleko poza Pomorze. Najdawniejsza to Jakub von Zitzewitz — urodzony w Motarzynie w 1507 roku, zmarły w Szczecinie 10 marca 1572 roku, najwybitniejszy bodaj pomorski mąż stanu epoki Reformacji.3 W latach 1522–1538 odbył wielką europejską podróż połączoną ze studiami na uniwersytetach i pobytami na dworach, a od 1538 lub 1539 roku służył na dworze księcia Barnima, później zaś księcia wołogoskiego Filipa I. W latach 1546–1558 piastował urząd kanclerza księstwa, a potem związał się z dworem księcia Jana Fryderyka. W czasie wojny o Inflanty wspierał króla Zygmunta Augusta, prowadził mediacje między walczącymi stronami i był współtwórcą kończącego wojnę kongresu szczecińskiego w 1570 roku. Historycy uważali go za dyplomatę nieprzeciętnego talentu — i tym dotkliwszy był jego koniec: ruina po niespłaceniu pożyczki przez króla i bankructwie szczecińskiego domu bankowego Loitzów doprowadziły go do samobójstwa. Mimo to książę Jan Fryderyk wyprawił swojemu wieloletniemu kanclerzowi okazały pogrzeb i pochował go w kościele Mariackim w Szczecinie.3
Trzy stulecia później ta sama ziemia wydała pruskiego generała. Johannes Georg Cornelius Adalbert von der Marwitz urodził się w 1856 roku w Nożynku pod Słupskiem, a zmarł w 1929 roku w Unichowie — w rodowym majątku von Marwitzów, tych samych, którzy ufundowali budowską chrzcielnicę.4 Wstąpił do armii pruskiej w 1875 roku, dowodził pułkiem ułanów gwardii, awansował na generała, a w pierwszej wojnie światowej dowodził kolejno korpusami i armiami na froncie zachodnim i wschodnim — pod Cambrai w 1917 roku odparł brytyjski atak, a od jesieni 1918 do końca wojny stał na czele 5. Armii pod Verdun. Po klęsce Niemiec wycofał się z życia publicznego i osiadł w Unichowie, gdzie zmarł. Tak przez jednego ze swoich panów wieś związała się z największymi bitwami europejskiego stulecia.
✦ ✦ ✦Z dwóch sąsiednich wsi tej samej parafii wyszły też dwie postacie, które na swój sposób wyprzedziły epokę. Pierwsza to Marie Raschke — urodzona w 1850 roku w Jaworach (niem. Gaffert) pod Słupskiem, należących do parafii budowskiej, zmarła w 1935 roku w Berlinie.5 Była nauczycielką, która zdała egzamin nauczycielski dla wyższych szkół żeńskich, a potem zaczęła walczyć — przeciw obowiązkowemu celibatowi nauczycielek i przeciw niższemu wynagrodzeniu kobiet niż mężczyzn. Ponieważ kobiety nie mogły wówczas w Niemczech zapisać się na studia, od 1896 roku uczęszczała na wykłady z prawa jako studentka gościnna i współtworzyła stowarzyszenia ruchu kobiecego. W 1899 roku ukończyła prawo na uniwersytecie w Bernie, broniąc doktoratu o oszustwie w prawie cywilnym. Po powrocie do Berlina prowadziła kursy prawne dla kobiet i reprezentowała klientki w sądzie, dopóki w 1920 roku nie musiała ze względów zdrowotnych przejść na emeryturę. Zmarła niezamężna. Informator parafialny nazywa ją „pierwszą niemiecką prawniczką”; ostrożniej powiedzieć, że była jedną z pierwszych — studia prawnicze i egzaminy państwowe otwarto kobietom w Niemczech dopiero po 1908 roku, dlatego doktorat musiała robić za granicą.
Druga postać należy już do samego kościoła. Najbardziej szanowanym budowskim pastorem — sławnym, jak zapisano, „nawet daleko poza Pomorzem” — był Georg Gotthilf Jacob Homann, proboszcz Budowa w latach 1800–1842, syn poprzedniego tutejszego pastora, Johanna Jacoba Homanna.6 Urodził się w Budowie w 1774 roku, studiował teologię w Halle i przez ponad cztery dekady prowadził budowską parafię. Ale dziełem jego życia nie była teologia, lecz botanika: w latach 1828–1835 wydał trzytomową „Florę Pomorza” — pierwsze całościowe opracowanie roślinności tej krainy, ułożone według systemu Linneusza. Był członkiem towarzystwa przyrodniczego w Halle, a obok roślin zbierał i zapisywał potoczne słowa oraz zwroty rodzinnych stron — pracował więc i jako folklorysta, ratujący od zapomnienia mowę swoich parafian. Tekst źródłowy w jednym miejscu nazywa pastora-botanika „Jakobem Homannem”; biogram wskazuje jednoznacznie, że autorem „Flory Pomorza” był Georg Gotthilf Jacob Homann (1774–1851), proboszcz Budowa 1800–1842 — i jego przyjęto tu za autora dzieła.
✦ ✦ ✦Taki jest obraz tej jednej wspólnoty. Gotycki kościół na kamieniach polnych, dwa razy obrócony w zgliszcza i dwa razy postawiony na nowo ze składek całego Pomorza. Miedziane sarkofagi zamienione na organy. Dynastia pastorów, z których jeden opisał florę całej krainy i zapisał jej mowę. Kanclerz, który mediował między książętami i królami, i generał, który dowodził armiami pod Verdun. Nauczycielka z Jaworów, która po dyplom prawniczy musiała pojechać aż do Szwajcarii. Wreszcie garstka luteranów odprawiająca nabożeństwa w cudzych mieszkaniach, u Sengerów, Schultzów i Chrzanów, aż i ona stopniała. Dzieje trzech wsi zmieściły się wokół jednego wiejskiego kościoła.