Są na Pomorzu wsie, które dziś niczym się nie wyróżniają — przejeżdża się przez nie nie zwalniając — a które jeszcze sto lat temu były całymi światami: z własną szkołą, własnym kościołem, własną gazetą parafialną i własnym językiem nabożeństwa. Takie były Czarna Dąbrówka i Nożyno, dwie miejscowości w dzisiejszej gminie Czarna Dąbrówka w powiecie bytowskim, należące przez wieki do jednej rozległej parafii ewangelickiej. Aby zrozumieć, czym była ewangelicka wieś na tym pograniczu, trzeba je opowiedzieć razem — bo razem żyły, razem się modliły i niemal w jednym roku przestały być ewangelickie.1
Czarna Dąbrówka — po niemiecku Schwarz Damerkow — to dawna wieś szlachecka, lokowana przez Krzyżaków w roku 1346. Przez stulecia przechodziła z rąk do rąk pomorskich rodów: w 1457 roku była własnością Marcina von Puttkamera, w 1517 wzmiankowana jest rodzina Zitzewitz, w wiekach XVI i XVII bywała lennem rodów Lettow, Wobeser i Stojentin. Około 1780 roku podzielono ją nawet na Dąbrówkę A i Dąbrówkę B, każdą w innych rękach Puttkamerów. Do roku 1945 była gospodarczym centrum południowo-wschodniej części powiatu słupskiego: działały tu kasa oszczędnościowo-pożyczkowa, kilka spółdzielni, tartak, młyn i piekarnia, a własne warsztaty prowadzili elektryk, malarz, rymarz, ślusarz, krawiec, stolarz, kowal, kominiarz i rzeźnik. Był dentysta i położna, w sklepach handlowano towarami kolonialnymi, wyrobami żelaznymi i rowerami, na dworcu kolejowym mieściła się restauracja, a podróżni mogli przenocować w trzech zajazdach. Zwykła, zamożna pomorska wieś — taka, jakich już nie ma.1
✦ ✦ ✦Kościół ewangelicki w Czarnej Dąbrówce był młody — wzniesiono go dopiero w latach trzydziestych XX wieku, w samej dobie wielkiego kryzysu gospodarczego. To rzadki przypadek, gdy o budowie wiejskiej świątyni wiemy niemal wszystko, bo zachowała się treść jej księgi pamiątkowej. Dedykowano ją Maxowi Pieperowi, jednemu z najgorliwszych orędowników budowy, a uczynił to ksiądz Winfried Behling, ewangelicki proboszcz z Nożyna. Pieper był nauczycielem w trzyklasowej szkole ludowej, działającej tu od 1932 roku, i „starszym kościoła” (Kirchenältester) — czyli członkiem rady parafialnej; za zasługi przy budowie otrzymał specjalne wyróżnienie od władz pomorskiej prowincji Kościoła ewangelickiego. Stronę tytułową księgi zdobiła rycina kościoła i hasło, do którego odwoływano się przez cały czas budowy: „Wznosimy pracą i ofiarą”. Ostatnie dwie strony zawierały osiemdziesiąt trzy podpisy członków wspólnoty parafialnej — cała wieś podpisana pod jednym dziełem.1
Według spisu z 1939 roku z nowego kościoła miało korzystać blisko siedmiuset parafian z samej Czarnej Dąbrówki, do których dochodzili wierni z Jerzkowic i Podkomorzyc. Zdecydowaną większość stanowili luteranie — katolików deklarowało zaledwie 3,4 procent mieszkańców. To była więc wieś ewangelicka niemal w całości, i taka pozostała aż do wojny.1
✦ ✦ ✦Drugą połową tej historii jest Nożyno — po niemiecku Groß Nossin — wieś sołecka oddalona o siedemnaście kilometrów od Bytowa, dawne dobra rycerskie ze stacją pocztową i telegraficzną. W końcu XIX wieku działały tu cegielnia, gorzelnia, piec wapienny i huta szkła nosząca dumną nazwę „Slupp Glashütte”. Ale prawdziwą rangę nadawał wsi kościół — i to on, a nie folwark, czyni Nożyno miejscem ważnym dla dziejów pomorskiego ewangelicyzmu. Świątynię w Nożynie wspominają już protokoły wizytacji ewangelickich superintendentów z lat 1539 i 1590, co znaczy, że była tu parafia luterańska niemal od zarania reformacji na Pomorzu.2
Dzieje tego kościoła to pasmo pożarów i odbudów. W 1638 roku spłonął wraz z budynkami parafialnymi, a odbudowę ukończono dopiero w 1774. Spłonął ponownie w latach trzydziestych XIX wieku i zastąpiono go nowym budynkiem w konstrukcji szachulcowej — z muru pruskiego — z wieżyczką nad dachem. Ten skromny kościół nie miał starego wyposażenia; jako cenne odnotowano w nim jedynie mosiężną misę chrzcielną z 1836 roku, ozdobioną gwiazdą i imionami na krawędzi, oraz dzwony z berlińskiej odlewni żeliwa, opatrzone pruskim orłem i napisami z lat 1834 i 1835. Dzisiejszy, neogotycki kościół Nożyna wzniesiono na miejscu poprzedniego w 1902 roku, a nową plebanię dobudowano w 1934, kosztem dwudziestu siedmiu tysięcy marek.2
✦ ✦ ✦Najciekawsze w Nożynie jest jednak nie to, jak kościół wyglądał, lecz w jakim języku w nim mówiono. Parafia nożyńska, obejmująca także Czarną Dąbrówkę, skupiała w 1932 roku aż dwa tysiące siedmiuset siedemdziesięciu sześciu wiernych i należała od 1871 roku do synodu bytowskiego — synod był tu odpowiednikiem diecezji. A do około 1860 roku ewangeliccy Kaszubi zamieszkujący tę parafię używali w liturgii dwóch języków: niemieckiego i polskiego.2 To zdanie ze źródła parafialnego warto zatrzymać dłużej, bo kryje się za nim cały zapomniany świat. Bo ewangelicy na Kaszubach nie byli wyłącznie Niemcami. Reformacja przyniosła tu druk w mowie miejscowej już w XVI wieku: w 1586 roku Szymon Krofey, ewangelicki pastor z okolic Bytowa, wydał kancjonał przełożony z niemieckiego na słowiańską mowę, pełen kaszubskich form i słów.3 Przez następne trzy stulecia w kościołach takich jak nożyński śpiewano i czytano Pismo nie tylko po niemiecku — aż do połowy XIX wieku, gdy postępująca germanizacja stopniowo wyparła polszczyznę z nabożeństwa.
Listę proboszczów Nożyna prowadzono pieczołowicie od połowy XVI wieku: od księdza Michaela Quandta (1558–1560), przez całe pokolenia duszpasterzy o nazwiskach Krampe, Ehler, Schwichtenberg, Dreisow, Adloff — aż po ostatniego, księdza Winfrieda Behlinga, który objął parafię w 1933 roku i pełnił służbę do 1945.2 Behling jest postacią, w której odbija się cały dramatyczny wiek dwudziesty tego pogranicza. Był bowiem niemieckim uchodźcą z Rygi — w 1913 roku, jako młody człowiek, zgłosił się na ochotnika do walki o wyzwolenie Łotwy. Dwadzieścia lat później, 15 kwietnia 1933 roku, powierzono mu tymczasową administrację parafii w Nożynie, a wkrótce został jej proboszczem. To jego ręką spisana jest dedykacja księgi pamiątkowej kościoła w Czarnej Dąbrówce — duszpasterz, który przybył z drugiego końca Bałtyku, by przez dwanaście ostatnich lat istnienia ewangelickiej parafii być jej pasterzem.2
✦ ✦ ✦Koniec przyszedł szybko i niemal jednocześnie dla obu wsi. Po drugiej wojnie światowej Czarna Dąbrówka i Nożyno zostały uznane za tereny kaszubskie — i to przesądziło o losie kościołów. Uznanie obszaru za kaszubski, a więc rdzennie słowiański, oznaczało w realiach roku 1945 zakaz odprawiania nabożeństw ewangelickich w języku niemieckim. Pozostała tu jeszcze ludność ewangelicka musiała odtąd jeździć na nabożeństwa do zborów na terenie powiatu słupskiego.2 Kościół w Nożynie przejęty został przez katolików w 1946 roku. Kościół w Czarnej Dąbrówce — ten młody, zbudowany „pracą i ofiarą” całej wsi — przejęto i poświęcono dla Kościoła rzymskokatolickiego 6 stycznia 1947 roku; dziś jest siedzibą parafii pod wezwaniem świętego Stanisława Kostki.4
Trzeba to powiedzieć rzeczowo, bez żalu kierowanego ku komukolwiek. Niemieccy ewangelicy zostali z tych ziem wysiedleni, ich domy zajęli polscy osadnicy, a opustoszałe świątynie — często jeszcze ciepłe od ostatniego nabożeństwa — przejmowali nowi mieszkańcy, by mieć gdzie się modlić. To był skutek przegranej wojny, granic przesuniętych w Poczdamie i wielkiej wędrówki ludów, jaką Europa Środkowa przeżyła w latach czterdziestych. Murowane ściany przetrwały; zmienił się tylko język modlitwy i imię, pod którym je poświęcono. Kościół, raz wzniesiony ku chwale Bożej, służy jej dalej — choć inaczej i w innej wspólnocie.
✦ ✦ ✦Z tej małej parafii wyszedł człowiek, którego nazwisko znają dziś klasyczni filolodzy całego świata. Karl Wilhelm Krüger urodził się w Nożynie 28 września 1796 roku i wychowywał w domu dziadka ze strony matki, Johanna Strenge. Od dziecka wykazywał talent do języków i zamiłowanie do historii; ukończył gimnazjum w Szczecinie, a w 1813 roku, jako siedemnastolatek, zaciągnął się na ochotnika do wojen wyzwoleńczych przeciw Napoleonowi, w szeregach 1. Pułku Strzelców Pomorskich. 15 czerwca 1815 roku został ranny pod Waterloo. Ze względu na świetne wyniki zwolniono go z matury; studiował filologię w Halle, gdzie w 1819 roku obronił doktorat.5
Resztę życia poświęcił grece. W latach 1827–1838 był profesorem berlińskiego Gimnazjum Joachimsthalskiego, gdzie uczył wyłącznie z własnych opracowań; w 1831 roku habilitował się na Uniwersytecie Berlińskim. Zasłynął badaniami nad starożytnym historykiem Dionizjosem z Halikarnasu oraz edycjami Tukidydesa, Herodota, Ksenofonta i Arriana; jego dwutomowe „Nauczanie języka greckiego w szkołach” (Berlin 1842–1856) przez pokolenia było podręcznikiem składni greckiej. Życie naukowca przecięła seria tragedii rodzinnych — w ciągu trzech dni stracił żonę i trzech synów na cholerę — a sam zmarł na udar mózgu w 1874 roku w Weinheim, zdruzgotany śmiercią ukochanej córki. Chłopiec z kaszubskiej wsi ewangelickiej, ranny pod Waterloo, stał się jednym z filarów niemieckiej filologii klasycznej.5
✦ ✦ ✦Trzeci wątek tej opowieści prowadzi do Słupska, lecz korzeniami tkwi w tych samych rodach, które przez wieki władały Czarną Dąbrówką. Ewangelicka Fundacja von Lettow-Pomeiske powstała z czysto chrześcijańskiego odruchu: miała nieść pomoc ludziom ubogim i samotnym. Założył ją 5 czerwca 1841 roku generał Ewald Georg Alexander Friedrich von Lettow z Pomyska Wielkiego, pruski wojskowy i właściciel majątków w Pomysku i Karzcinie. Ciężko chory i bezdzietny, w testamencie przekazał na cel fundacji cały swój majątek — sześćdziesiąt tysięcy talarów. Kuratorami spadku i wykonawcami testamentu byli kolejni słupscy landraci, czyli starostowie, a wśród nich nazwiska brzmiące jak spis pomorskiej szlachty: von Gottberg, von Richthofen, von Puttkamer, von Finckenstein, von der Marwitz.6
Ród von Lettow należał do najstarszej szlachty Pomorza Tylnego; z tego samego pnia wyrasta późniejsza linia von Lettow-Vorbeck, której najsłynniejszym przedstawicielem był generał Paul von Lettow-Vorbeck.7 Dom fundacji wzniesiono w Słupsku, przy ówczesnej Butowerstraße — dziś ulica Lutosławskiego 23 — na działce kupionej w 1875 roku; budowę prowadzono w latach 1887–1889 ściśle według zaleceń fundatora. Bryła zyskała renesansowy charakter, a elewację z ceramicznej okładziny ułożono w dwukolorowe pasy; główne wejście ozdobiono herbami rodowymi fundatora oraz jego żony z rodu von Zitzewitz. Wewnątrz mieściło się dwadzieścia mieszkań dla ubogich z własnymi ogródkami: sześć przeznaczono dla słupszczan, dwanaście dla mieszkańców powiatu — wyłącznie wyznania chrześcijańskiego, w praktyce więc ewangelickiego. Każdy z pensjonariuszy otrzymywał pokój z kuchnią, piwnicę, mały ogródek, trzysta marek miesięcznie, bezpłatne lekarstwa i darmowy pogrzeb. Fundacja co roku otrzymywała wsparcie z budżetu miasta Słupska i pełniła swą funkcję aż do roku 1940, gdy umieszczono w niej robotników przymusowych. Po 1945 roku budynek zaadaptowano na szkołę — i tak jest do dziś: mieści się w nim słupska Szkoła Podstawowa numer 1.6
Trzy historie, jeden krajobraz. Dwie wsie, w których ewangeliccy Kaszubi modlili się raz po niemiecku, raz po polsku, aż umilkł i jeden, i drugi głos. Uczony, który z wiejskiej parafii doszedł do katedry filologii. I fundacja, w której pomorski generał kazał karmić i grzebać najuboższych z miasta. Po roku 1945 kościoły zmieniły wyznanie, dom fundacji stał się szkołą, a po dawnych mieszkańcach zostały księgi parafialne, dzwony z pruskim orłem i kilka dat na mosiężnej misie chrzcielnej. Tyle wystarczy, by pamiętać, że żyli.