Na przełomie 1524 i 1525 roku do gotyckiego, jednonawowego kościoła w południowej części Słupska wdarł się tłum.1 Rozbito wnętrze świątyni, która od dwóch i pół wieku należała do dominikanów — i nie był to ślepy odruch gniewu, lecz akt zerwania ze starym porządkiem. Słupszczanie, nastawieni antykatolicko, dali w ten sposób odpowiedź na publiczną dysputę, którą kilka tygodni wcześniej wywołał przybyły do miasta luterański kaznodzieja. Tak zaczyna się ewangelicki rozdział w dziejach budowli, która dziś jest rzymskokatolickim kościołem świętego Jacka — a przez bez mała dwa stulecia była dworskim kościołem zamkowym pomorskiej dynastii Gryfitów, z książęcą kryptą pod ołtarzem.
Początki tego miejsca sięgają jednak głębiej. Decyzją z 1278 roku założono w Słupsku klasztor dominikanów, a przy nim wzniesiono drewniany kościół klasztorny. Po relokacji miasta w 1310 roku zabudowania zakonne znalazły się w jego południowej części. Obecną, murowaną świątynię wybudowano w pierwszej połowie XV wieku; jej jednonawowe wnętrze nakryto gwiaździstym sklepieniem — i ten gotycki zrąb przetrwał wszystkie późniejsze przemiany.
✦ ✦ ✦Człowiekiem, który poruszył Słupsk, był ksiądz Jan Amandi, znany też jako Johann Amandus.2 Pochodził z Westfalii, urodził się około 1470 roku; bywał kaznodzieją odpustowym, po święceniach księdzem w Holsztynie, a około 1523 roku — już jako zwolennik reformacji i żonaty — przebywał krótko w Królewcu. Był mówcą obdarzonym niebezpiecznym darem: z łatwością inspirował tłumy. Wiosną 1524 roku doprowadził w Królewcu do szturmu na klasztor, jesienią musiał opuścić Gdańsk z powodu radykalnych poglądów, a pod koniec listopada 1524 roku zjawił się w Słupsku. To on 24 grudnia wezwał na dysputę teologiczną miejscowych duchownych katolickich. Spotkanie odbyło się w okresie świąt Bożego Narodzenia, między 26 a 28 grudnia, i ostatecznie przekonało słupszczan do poglądów Marcina Lutra — a przy okazji doprowadziło do tumultu społecznego, w którym ucierpiało wnętrze świątyni.
Dalsze losy Amandiego są przestrogą o tym, jak cienka bywa granica między reformatorem a podżegaczem. Po opuszczeniu Słupska udał się do Szczecina, gdzie późnym latem 1525 roku prowadził rewolucyjną działalność kaznodziejską — naraził się duchowieństwu i radzie miejskiej. W styczniu 1526 roku wyjechał do Wittenbergi na spotkanie z samym Lutrem, lecz w drodze powrotnej został aresztowany i na dwa lata osadzony w Gartz nad Odrą. Wolność odzyskał w 1528 roku i osiadł jako superintendent w Goslarze, gdzie zmarł w 1530. Reformacja w Słupsku miała zresztą korzenie starsze niż jego kazania: jej początek wiąże się z poważnym sporem mieszczan z miejscowym duchowieństwem w sprawie podatkowej, datowanym na 1517 rok, a oficjalne przyjęcie luteranizmu przez słupszczan nastąpiło w 1525 roku.3
✦ ✦ ✦Po tumulcie świątynia stała nieużytkowana aż do 1602 roku. Przemianę przyniosła księżna Erdmuta, żona księcia szczecińskiego Jana Fryderyka.4 To ona konsekrowała ewangelicki, luterański kościół jako zamkowy — pod wezwaniem świętego Jana, dla uczczenia pamięci męża. Pamiątką tej konsekracji jest drewniana tablica z 1602 roku, do dziś wisząca na ścianie między nawą a kruchtą; wykonano ją z okazji poświęcenia kościoła i dla upamiętnienia księżnej. Erdmuta i Jan Fryderyk ufundowali późnorenesansowy ołtarz z cyklem obrazów „Zmartwychwstanie”, „Ostatnia Wieczerza” i „Ukrzyżowanie” oraz późnorenesansową ambonę, którą — w duchu ewangelickiej teologii Słowa — umieszczono pośrodku nawy. Naprzeciw niej ustawiono część ławek i wzniesiono dwupoziomowe drewniane empory, typowe dla kościołów ewangelickich. Wchodziło się na nie od strony organów z 1657 roku, z dekoracyjnym prospektem ufundowanym przez księcia Ernesta Bogusława von Croy; prowadzące do nich drewniane schody w tylnej części kościoła zachowały się do dziś.
Cały ten zespół wyposażenia skupiono we wschodniej części budynku. Część zachodnią, oddzieloną ścianą, przeznaczono w XVIII wieku na browar — dziś jest tam kruchta. Najcenniejszym dziełem w kościele pozostaje barokowy, marmurowy nagrobek księcia Ernesta Bogusława, datowany na 1682 rok; z tego samego roku pochodzi epitafium księżnej Anny de Croy, ufundowane przez jej syna. Autorstwo obu dzieł przypisuje się gdańskiemu rzeźbiarzowi Hansowi Casparowi Gockhellerowi.5
✦ ✦ ✦Pod ołtarzem kryje się to, co czyni ten kościół miejscem szczególnym dla dziejów Pomorza — krypta Gryfitów.5 Spoczęła w niej między innymi księżna Maria, Piastówna z dynastii mazowieckiej, która po śmierci męża samodzielnie sprawowała rządy w księstwie słupskim, a jej sarkofag odnaleziono podczas prac remontowych w 1788 roku i — niestety — spalono. Pochowano tu także księżną Zofię, córkę Bogusława IX, która pod koniec życia na stałe osiadła w Słupsku, oraz księżną Annę de Croy i jej syna, księcia Ernesta Bogusława von Croy. Ten ostatni — urodzony w 1620 roku w Lotaryngii, kamieński biskup koadiutor, a potem tytularny ewangelicki biskup kamieński, brandenburski i pruski namiestnik — był ostatnim potomkiem dynastii Gryfitów. W słupskim zamku zgromadził wielką bibliotekę i ufundował organy w kościele zamkowym świętego Jana. Cynowe sarkofagi Anny i Ernesta Bogusława przeniesiono w 1976 roku do Muzeum Pomorza Środkowego. Po śmierci księcia w 1684 roku kościół przestał pełnić funkcję zamkowego: utworzono przy nim dwie parafie — jedyną w mieście ewangelicko-reformowaną dworską (1685) i trzecią słupską ewangelicko-luterańską (1693). Od 1817 roku oba zbory weszły w skład Kościoła ewangelicko-unijnego.
✦ ✦ ✦Mury tej świątyni słyszały głosy ludzi, którzy wykraczają daleko poza historię regionalną. W latach 1802–1804 proboszczem parafii ewangelicko-reformowanej przy kościele zamkowym był ksiądz Friedrich Schleiermacher — ojciec nowożytnej hermeneutyki, uznawany także za ojca nowoczesnej teologii ewangelickiej, tłumacz Platona na język niemiecki.6 Warto tu rozwiać nieporozumienie: Schleiermacher nie był słupszczaninem. Urodził się 21 listopada 1768 roku we Wrocławiu, a w Słupsku spędził dwa lata jako duszpasterz niewielkiego zboru reformowanego — i właśnie ten słupski czas znalazł się na jego życiowej drodze między studiami w Halle a wielką karierą uniwersytecką. To stąd, ze słupskiej ambony, wypowiadał się około 1802 roku w sprawie języka liturgicznego dla Kaszubów, a później należał do inicjatorów unii między Kościołami ewangelickimi z 1817 roku. Jeden z najwybitniejszych umysłów protestanckiej teologii nowożytnej był więc przez dwa lata zwykłym proboszczem pomorskiego miasteczka.
W okresie międzywojennym obie parafie zamkowe skupiały po około cztery tysiące słupszczan. Ostatnim proboszczem parafii reformowanej był ksiądz doktor Werner de Boor (1899–1976), niemiecki teolog ewangelicki, który pełnił tę służbę aż do 1945 roku.7 Jego biografia to świadectwo odwagi w czasie, gdy wymagała ona najwięcej. W latach 1933–1945 był aktywnym członkiem Kościoła Wyznającego i jego Rady Bractwa Rzeszy — tej części niemieckiego protestantyzmu, która sprzeciwiła się próbie podporządkowania Kościoła ideologii nazistowskiej. W 1937 roku znalazł się wśród sygnatariuszy deklaracji dziewięćdziesięciu sześciu przywódców Kościoła wymierzonej przeciwko Alfredowi Rosenbergowi, głównemu ideologowi nazizmu. Po wojnie służył w Meklemburgii, a w 1956 roku założył bractwo ewangelizacyjne tamtejszego Kościoła Krajowego; zasłynął pracą przy serii komentarzy biblijnych. Jego syn, Carl-Wilhelm Reinhold de Boor, urodzony w Słupsku w 1937 roku, został niemiecko-amerykańskim matematykiem światowej sławy, twórcą teorii funkcji sklejanych — w opisie tego rodu artykuł podkreśla, że był „synem antyfaszysty”, słupskiego proboszcza reformowanego.
✦ ✦ ✦Wojna oszczędziła mury, choć nie świat, który je wypełniał. Pożar Starego Miasta w 1945 roku nie spowodował większych zniszczeń kościoła — dlatego już w 1946 roku świątynia została konsekrowana jako rzymskokatolicka i otrzymała wezwanie świętego Jacka.1 Niemiecki, ewangelicki Słupsk odchodził; w jego miejsce przychodził Słupsk polski i katolicki. Dawna plebania parafii reformowanej przy ulicy Dominikańskiej stała się plebanią rzymskokatolickiej parafii mariackiej, a przy ulicy Zamkowej ocalał dom dawnej parafii luterańskiej. W sąsiednim domu mieszkała słupska poetka ewangelicka Marta Aluchna-Emelianow — jeden z ostatnich głosów świata, który tu dogasał.
Tak zamyka się ten łuk: od dominikańskiego klasztoru, przez tłum, który rozbił ołtarze i przyjął Lutra, przez dworski kościół Gryfitów z renesansową amboną pośrodku nawy i książęcą kryptą pod ołtarzem, przez ambonę, z której kazał Schleiermacher i sprzeciwił się Hitlerowi de Boor — aż po rzymskokatolicką świątynię świętego Jacka, w której nadal modlą się słupszczanie. Można czytać te dzieje jako pasmo zerwań: katolicki klasztor, luterański kościół zamkowy, reformowany zbór, znów katolicka parafia. A można i tak, że pod jednym gotyckim sklepieniem przetrwała pamięć o wszystkich, którzy się tu modlili — i że dom Boży, raz wzniesiony, służy dalej, choćby zmieniały się ręce, które trzymają klucze. Krypta Gryfitów milczy pod ołtarzem; ołtarz wciąż stoi. Pomorze potrafi przekazywać swoje świątynie z rąk do rąk, nie tracąc ich.