Na leśnym cmentarzu w Kuleszewie, niewielkiej wsi sołeckiej w gminie Kobylnica pod Słupskiem, stoi kamień nagrobny z dwujęzycznym napisem. Po polsku i po niemiecku mówi to samo: „Wróciłam do domu. Ich bin heimgekehrt”. Pod spodem jedno nazwisko i dwie daty — Hella von Boehn, 10 marca 1921 Kuleszewo / Kulsow, 18 stycznia 2015 Hamburg.1 Między tymi dwiema datami zmieściło się prawie całe pomorskie stulecie: wojna, ucieczka, utrata domu i — po wielu latach — powrót. Żeby zrozumieć, czemu kobieta urodzona w pomorskim dworze, a zmarła w Hamburgu, kazała wyryć na swoim grobie słowa o powrocie do domu, trzeba cofnąć się o ponad cztery wieki.
Kuleszewo — w dokumentach niemieckich Kulsow, wcześniej Kullesow, Kollezew, Kulitzow — pojawia się w źródłach już pod koniec XIV wieku. W zapisie z 1393 roku wzmiankowany jest Laurenz Koske von Culsow, a w dokumencie z 13 czerwca 1397 roku — Derseke Cusseke von Culsow.2 Do końca XIV stulecia wieś należała do rozległych dóbr rodziny Kutzeke. W wieku XV majątek przeszedł w ręce rodu von Boehn — i pozostał w nich, z krótką przerwą w 1678 roku, kiedy drogą zastawu znalazł się chwilowo we władaniu Hansa Georga von Below, aż do marca 1945 roku. Niemal pięć stuleci jednej rodziny na jednej ziemi. Trudno o lepszy przykład tego, czym była pomorska szlachta: ród zrośnięty z majątkiem tak mocno, że jego dzieje stają się dziejami wsi, a kres jednego oznacza kres drugiego.3
✦ ✦ ✦Fundatorami kościoła w Kuleszewie byli w 1587 roku ówcześni właściciele wsi — Jürgen i Michel von Bohn, ten ostatni urodzony w Kuleszewie około 1545 roku i tam też zmarły w 1612.4 Datę fundacji i imiona fundatorów potwierdzają same zabytki świątyni: inskrypcje na epitafium Frantza Boehna z 1626 roku oraz napisy na kościelnych dzwonach, opisane jeszcze przed wojną przez Ludwiga Böttgera w 1894 roku. Ród nie poprzestał na zbudowaniu kościoła — przez następne stulecia wyposażał go i ozdabiał, jakby uważał to za rodzinny obowiązek. W latach 1596 i 1632 Boehnowie ufundowali dzwony. W 1866 roku Aleksander von Boehn zamówił nową, srebrną dekorację ołtarza, a jego brat Ludwig — organy. Kiedy w pierwszej wojnie światowej przetopiono na cele wojenne dzwon z 1632 roku, nowy na jego miejsce zakupili w 1925 roku Georg i Ernst von Boehn.5
Sam budynek przetrwał własne katastrofy. W 1842 roku w wieżę kościoła uderzył piorun; wieży już nigdy nie odtworzono, co — paradoksalnie — pozwoliło powiększyć wnętrze. Kościół w obecnym kształcie wzniesiono w połowie XVIII wieku, na planie krzyża, w konstrukcji szkieletowej z wypełnieniem ceglanym, z trójspadowym dachem krytym dachówką karpiówką. W czasach ewangelickich stał w nim ołtarz ambonowy z 1774 roku, a do najcenniejszego wyposażenia należały barokowy ołtarz z 1744 roku, ambona w tym samym stylu, późnogotycka rzeźba Chrystusa w ołtarzu głównym oraz płyta nagrobna — epitafium owego Frantza von Boehn, zmarłego w 1632 roku, i jego małżonki Anny z domu von Kleist. Frantz przedstawiony jest w zbroi rycerskiej, w prawej dłoni trzyma rękawice, lewą obejmuje żonę; przed parą, na uwidocznionym blacie, leży Biblia, a nad całością artysta wyrzeźbił herby rodowe.5 Rycerz i Pismo w jednym kadrze — tak ród widział samego siebie.
✦ ✦ ✦Parafia ewangelicka w Kuleszewie powstała w okresie Reformacji i miała status parafii filialnej, afiliowanej do parafii w Sierakowie Słupskim.6 Należeli do niej — prócz mieszkańców samego Kuleszewa — wierni z Ciechomic, Giełdonia, Kozłówka i Zagórek; patronat kościelny nad nią sprawowali junkrzy, właściciele majątków w Kuleszewie i Zagórkach, a więc znów Boehnowie. W 1924 roku wykazywano tu 592 zborowników, w 1932 składki opłacały 743 osoby, a w 1940 roku parafia liczyła 658 wiernych. Kres jej działania przyniosło wysiedlenie sierakowskiego proboszcza, księdza Siegfrieda Finkbeina, 1 września 1946 roku. Niemiecki, ewangelicki świat Pomorza Środkowego dogasał — a wraz z nim kończyła się obecność rodu, który ten świat przez wieki współtworzył.
By zrozumieć tę obecność, warto przyjrzeć się jednej linii rodziny. Constantin von Boehn (1856–1931), pruski szambelan królewski, absolwent słupskiego gimnazjum, w 1881 roku przejął majątek w Kuleszewie. Zbudował tu gorzelnię — destylarnię alkoholu przemysłowego — i przebudował dwór. Jego syn, Georg Alexander Ernst von Boehn (1886–1946), urodzony w Kuleszewie, przejął rodowy majątek w 1914 roku i to za jego czasów zastąpiono najstarsze, ciasne skrzydło dworu nowym, z przestronnymi pokojami i salą balową.7 Pod koniec drugiej wojny majątek obejmował 882 hektary: 548 hektarów ziemi ornej, 100 łąk, 143 lasu, a w zabudowaniach folwarcznych stało 61 koni, 200 krów i 307 owiec.8 Liczby te wyglądają dziś jak inwentarz utraconego świata — i nim właśnie są.
✦ ✦ ✦A potem przyszedł rok, który ten świat zburzył. Georg von Boehn zapisał się w pamięci jako antyfaszysta — człowiek, który nie ukrywał krytyki wobec systemu hitlerowskiego. Po nieudanym zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 roku, kiedy przez Niemcy przetoczyła się fala aresztowań i represji wobec wszystkich, których reżim uznał za nieprzychylnych, Georg von Boehn został zatrzymany za krytykę systemu faszystowskiego i osadzony na trzy miesiące w areszcie w Słupsku.9 Źródło parafialne wiąże jego aresztowanie z represjami po zamachu z 20 lipca 1944 roku; nie ma natomiast podstaw, by zaliczać go do uczestników samego spisku — był jednym z wielu, których w atmosferze powszechnej podejrzliwości po zamachu zatrzymano za otwarty sprzeciw wobec władzy. Po zamachu na Hitlera w całej Rzeszy stracono ponad dwieście osób, a aresztowania objęły rzesze dalszych — wojna z własnym narodem trwała aż do ostatnich dni III Rzeszy.10
Najgorsze dla rodziny przyszło jednak wraz z końcem wojny, gdy front dotarł na Pomorze. Żoną Georga była Ilse Anna Luise Bertha z domu von Natzmer (1888–1945), poślubiona mu 29 września 1910 roku w Berlinie. W marcu 1945 roku, podczas ucieczki przed gwałtem, została zastrzelona przez żołnierza radzieckiego.11 Miejsce jej pochówku do dziś znaczy kamień w północnej części parku dworskiego: prosty głaz upamiętniający Ilse von Boehn, zamordowaną w marcu 1945 roku. Sam Georg — mimo aresztowania córki świata, który właśnie się walił — jeszcze przez rok kierował majątkiem; od marca 1945 do maja 1946 robił to na zlecenie czerwonoarmistów, którzy potrzebowali kogoś, kto zna gospodarstwo. 10 maja 1946 roku aresztowała go polska milicja i wydała zakaz powrotu do Kuleszewa. Zmarł w Słupsku na dyfteryt 4 października 1946 roku, a pogrzeb — co znamienne — odbył się na koszt jego dawnych poddanych, na rodowym cmentarzu.12 Ludzie, którzy przez pokolenia żyli w cieniu dworu, odprowadzili ostatniego pana na rodzinną ziemię.
✦ ✦ ✦Z Georga i Ilse rodu zrodziło się dziecko, które miało zamknąć tę opowieść klamrą pojednania. Hella von Boehn przyszła na świat 10 marca 1921 roku w Kuleszewie — córka ostatnich właścicieli majątku.13 Wojna wyrzuciła ją z rodzinnych stron: od 1945 roku zamieszkała w Hamburgu. Mogła, jak wielu jej współziomków, zostawić za sobą utraconą ziemię i nigdy do niej nie wracać. Wybrała inaczej. Wielokrotnie odwiedzała Kuleszewo, a kiedy w latach dziewięćdziesiątych XX wieku okazało się, że ściany rodowego kościoła — po błędnie przeprowadzonym remoncie — uległy zawilgoceniu i zmurszeniu, to ona zainicjowała ratunek. 10 sierpnia 1994 roku doprowadziła do powstania Społecznego Komitetu Odbudowy Kościoła.14
Ratunek okazał się drastyczny: kościół rozebrano niemal do fundamentów i zbudowano od nowa. Rekonstrukcję — prowadzoną przez słupską pracownię konserwatorską Plintus — sfinalizowano w ciągu czterech lat. Z dawnej, ewangelickiej struktury ocalała ściana tylna z dekoracją ornamentalną, niewielki krucyfiks i — co podkreślają opisy — szczęśliwie zachowana zabytkowa ambona, ustawiona dziś w bocznej przestrzeni świątyni, która służy obecnie wiernym Kościoła rzymskokatolickiego. Tak właśnie wygląda dziedzictwo poewangelickie w swojej najuczciwszej postaci: kościół zbudowany przez luterańskich junkrów w 1587 roku, uratowany przez ich wygnaną wnuczkę w 1994, modli się dziś pod innym wyznaniem — ale stoi. A to, czy stoi, okazało się dla Helli von Boehn ważniejsze niż to, czyje będą w nim ołtarze.
✦ ✦ ✦Hella von Boehn zmarła 18 stycznia 2015 roku w Hamburgu, w wieku niespełna 94 lat. Zgodnie z jej życzeniem urnę z prochami przewieziono do Kuleszewa. 28 lipca 2015 roku, na leśnym cmentarzu we wsi, w obecności córki i wnuczki zmarłej oraz znajomych i mieszkańców Kuleszewa, urnę złożono do ziemi. Pogrzeb poprowadził ksiądz Wojciech Froehlich, proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Słupsku, a na organach grał Rafał Przybyło.1 W obrzędzie spotkały się trzy pokolenia kobiet z rodu, który tę ziemię trzymał przez pięć stuleci — i ksiądz tego samego Kościoła, w którego wierze kościół w Kuleszewie kiedyś zbudowano.
Na kamieniu nagrobnym kazała umieścić zdanie, którym najlepiej zamknąć tę historię — bo sama nim swoją historię zamknęła. „Wróciłam do domu. Ich bin heimgekehrt”.1 Dla kobiety, którą wojna wygnała jako dwudziestoczteroletnią dziewczynę i która siedemdziesiąt lat przeżyła z dala od rodzinnych stron, dom nie był już ani majątkiem, ani narodowością, ani nawet wyznaniem — tych rzeczy nie dało się odzyskać i ona dobrze o tym wiedziała. Domem była ta jedna ziemia i ten jeden kościół, który ocaliła, żeby było dokąd wracać. Wróciła. I tym jednym, prostym zdaniem powiedziała o pojednaniu Pomorza więcej niż niejeden uczony traktat.