Reformacja weszła do Lęborka — wówczas Lauenburga — po cichu, jeszcze za panowania książąt pomorskich.1 Nie znamy dnia ani roku; przejście było tak łagodne, że przez pewien czas zmieniał się raczej język kazania niż obrządek. Najmocniej sprzyjał nowej nauce książę Barnim XI, panujący w latach 1523–1569, a kiedy na zjeździe stanów w Trzebiatowie (Treptow) 13 grudnia 1534 roku większość opowiedziała się za przyjęciem ewangelicko-luterańskiego wyznania, na ziemi lęborskiej miało ono już swój grunt. Cech szewski w Lęborku spisał luterańsko brzmiące artykuły swojej ustawy już w 1532 roku.1 Fara świętego Jakuba stała się kościołem ewangelickim — i pozostała nim, jak zapisano później w aktach, „sto dwadzieścia lat”.
To liczenie nie było przypadkowe. W roku 1639 nieznany mieszczanin zanotował w księgach lęborskiego zboru gorzkie zdanie: „Anno 1639, dnia 27 marca nowego kalendarza, dom Boży został nam odebrany” — a magister Mathias Rubach dodał skargę, że oto porzucenie kościołów przez ludzi nastąpiło po stu dwudziestu latach ich posiadania.2 Cofnijmy te sto dwadzieścia lat od roku 1637, a wypadnie nam rok 1517 — symboliczny początek całej Reformacji. Mieszczanie lęborscy nie tyle podawali ścisłą datę, ile określali swoją tożsamość: byliśmy luteranami od samego początku.
✦ ✦ ✦Wszystko zmieniło się w roku 1637. Dziesiątego marca w Szczecinie umarł, w pięćdziesiątym siódmym roku życia, Bogusław XIV — ostatni książę pomorski z dynastii Gryfitów.3 Sześć dni wcześniej król Polski Władysław IV wystosował do ziem lęborskiej i bytowskiej otwarte pismo z obietnicą, że połączy je z Prusami Królewskimi. Lenno wracało do Korony. Hołd odebrano 4 maja tegoż roku na zamku w Lęborku; w imieniu króla przyjmował go Melchior von Weiher, wojewoda chełmiński, z dawnej lęborsko-łebskiej linii tego rodu. Mieszkańcy domagali się wprawdzie jasnego potwierdzenia swoich praw i wysłali w tej sprawie poselstwo do Warszawy, ale rzecz dla nich najważniejsza rozstrzygnęła się gdzie indziej i wcześniej — na polu wyznania.
Zaledwie pięć tygodni po śmierci księcia, 15 kwietnia 1637 roku, biskup włocławski Maciej Łubieński przysłał swoich pełnomocników, by przejęli farę świętego Jakuba oraz wszystkie pozostałe kościoły dawnego patronatu królewskiego.2 Obowiązywała zasada cuius regio eius religio — czyje panowanie, tego wyznanie; o charakterze kościoła decydował każdorazowy patron. Skoro patronat wracał do katolickiego króla i biskupa, kościoły miały znów stać się katolickie. Stały się — ale, jak trzeźwo ujmuje to monografia, „znów katolickie, lecz bez gminy”. Wierni pozostali luteranami; zmienił się właściciel murów, nie lud, który się w nich modlił.
✦ ✦ ✦Co robi wspólnota, której odebrano świątynię? Lęborscy luteranie nie wyszli na ulicę i nie wszczęli buntu — poszli przez rynek. Najlepszym z dostępnych miejsc okazała się obszerna sala stojącego pośrodku rynku okazałego ratusza.2 Drugiego grudnia 1638 roku poświęcono ją na kościół. Nazwano go — w przeciwieństwie do zwykłych wezwań świętych — kościołem Zbawiciela, Sancti Salvatoris, „Nowym kościołem świętego Salwatora”. W aktach zboru zachował się zapis prostszy i piękniejszy niż wszelka teologia: „Anno 1638, dnia 2 grudnia, poświęcony został nasz nowy kościół, który wcześniej był ratuszem”.
Dwudziestego ósmego marca 1639 roku spisano protokół końcowy, który uznawał prawa nowej wspólnoty wobec strony przeciwnej.2 Dokument jest chłodny, niemal urzędowy — a przecież kryje się za nim ból gminy, która tłumaczyła się dopiero w trzy lata po wszystkim, jak gdyby nie mogła pojąć, że stała się rzecz tak niepojęta. Co więcej, luterańska większość miasta musiała odtąd opłacać katolickiego proboszcza: świadczenia spisano w długiej liście — konfesjonalia, ofertoria, kolendy, mszalne, dziesięcina, pieniądze na świece i na chorągwie.2 Umowę zawarto na czterdzieści lat; odnowiono ją po upływie terminu w roku 1689. Tak wyglądała codzienność tego osobliwego porządku: ewangelicy modlili się na piętrze ratusza, a z własnej kieszeni utrzymywali księdza Kościoła, do którego nie należeli.
✦ ✦ ✦Kościół Zbawiciela dzielił budynek z całym życiem miasta. Parter ratusza mieścił pomieszczenia urzędu i wagę miejską, a sala na piętrze służyła wyłącznie nabożeństwu.2 Taki dom modlitwy okazał się jednak kruchy. Pierwszy wielki pożar 24 kwietnia 1658 roku, drugi w 1682 roku — za każdym razem trzeba było odbudowywać. W roku 1712 wdowa Katharina Elisabeth Karlstädt zapisała kościołowi tysiąc guldenów, z wymownym zastrzeżeniem: gdyby kiedyś dom Boży wrócił, jak dawniej, do ratusza, a kościół przeniesiono na inne miejsce, kapitał ma iść za świątynią, bo „przeznaczony jest jedynie na chwałę Bożą”. Stało się tak dopiero w 1866 roku. W 1874 roku cały ratusz rozebrano — gmina i jej duszpasterz znaleźli już wówczas godniejsze miejsce. A po trzydziestu czterech latach na placu po ratuszu wzniesiono pomnik Wielkiego Elektora.
Jest w tym ironia, której kronikarz nie podkreśla, ale która sama się narzuca. To właśnie Wielki Elektor, Fryderyk Wilhelm, mocą traktatów welawsko-bydgoskich z lat 1657–1660 wprowadził ziemię lęborską w orbitę brandenbursko-pruską — a więc z powrotem w świat, w którym protestancka większość nie musiała już opłacać obcego sobie proboszcza.3 Na miejscu sali, w której przez dwa stulecia luteranie śpiewali nad wagą i izbą radziecką, stanął posąg tego, którego panowanie ich z tego położenia wyzwoliło.
✦ ✦ ✦A co działo się tymczasem z odzyskaną przez katolików farą świętego Jakuba? Biskup Maciej Łubieński poświęcił ją na nowo 10 października 1640 roku.4 Liczbę katolickich dusz podniósł początkowo starosta Kasper Denhoff, obsadzając liczne katolickie prebendy — ale duchowni dali kościół zaniedbać i obsługiwali go przez wikariuszy. Wielkie pożary 1658 i 1682 roku obrabowały farę z najpiękniejszej ozdoby: runęło sklepienie gwiaździste i część wieży. Zawalony hełm dźwignął na nowo dopiero zasłużony proboszcz Lniski, który własnym kosztem postawił też ambonę i ołtarze w latach 1756 i 1790. Po huraganie z 1818 roku dach kładziono jeszcze raz w 1822 i 1831 roku, aż w 1907 roku podjęto gruntowną odbudowę za blisko pięćdziesiąt tysięcy talarów; świątynię poświęcono ponownie 13 września 1910 roku i jest dziś najokazalszą ozdobą miasta.
Listę katolickich proboszczów po roku 1640 czyta się jednak jak kronikę nieobecności.5 Pierwszy, Juditzki, niemal zawsze był nieobecny. Około 1684 roku proboszcz Franciszek von Chambaudiere popadł w konflikt z ewangelicką ludnością, został raniony i schronił się na zamku, nie doczekawszy się spodziewanej pomocy starosty zamkowego; po niemiecku mówił słabo, więc do polskich kazań utrzymywał wikarych. Po nim szli kolejni — aż po księdza Hopfa (1860–1896), znanego jako wrażliwy autor pieśni religijnych, i doktora teologii Borschkiego, dawnego profesora seminarium duchownego w Pelplinie. Katolicka gmina miasta topniała: filie w Nowej Wsi, Białogardzie, Garczegorzu, Łebuni i Brzeźnie oraz połowa parafii rozłazińskiej zostały w pierwszej połowie XVIII wieku uznane za wygasłe, a w 1784 roku katolicka wspólnota Lęborka liczyła zaledwie sto czterdzieści dwie dusze.5 Po stronie ewangelickiej zaś rok 1695 przyniósł pierwszemu duchownemu w Lęborku prawo ordynacji, a w 1775 roku pierwszy z tamtejszych pastorów, nazwiskiem Fleischer, został inspektorem miasta i wsi należących do urzędu.
✦ ✦ ✦Tak domyka się ta historia. Wspólnota, która liczyła swoje trwanie od symbolicznego początku Reformacji, straciła kościół na rzecz odległego biskupa — i przez dwa stulecia odprawiała nabożeństwa nad wagą miejską, w sali będącej zarazem rynkiem i świątynią, opłacając przy tym księdza, którego nie uznawała za swojego. Nie było w tym ani męczeństwa, ani tryumfu — była uparta, mieszczańska cierpliwość, która woli przejść przez rynek niż wszcząć awanturę. Kiedy wreszcie ratusz rozebrano, a salę Zbawiciela zastąpił prawdziwy kościół, na pustym placu stanął pomnik władcy, który tę ziemię odmienił. Lębork zdążył w tym czasie zmienić panów, języki kazań i wyznania swoich kościołów — a sala nad wagą miejską pozostała w pamięci jako dowód, że dom Boży można urządzić wszędzie, byle tylko miał w sobie wspólnotę.