Ewangelickie Pomorze · miejsca i ludzie

Spór o klucz

Pod koniec 1972 roku w niewielkiej wsi Objezierze na pograniczu słupsko-bytowskim rozegrał się — jak zanotował kronikarz — najgłośniejszy konflikt katolicko-ewangelicki na Pomorzu od końca wojny. Poszło o jeden kościół i jedną kłódkę, a w istocie o to, czyje są opuszczone świątynie ziemi, z której odeszli ich dawni gospodarze.
Czas czytania ~8 min · źródła w przypisach

Wieczorem któregoś z grudniowych dni 1972 roku Bruno Biegissay, ewangelik z Suchorza, przyszedł pod kościół w Objezierzu z młotkiem i nową kłódką.1 Drzwi świątyni, w której od ćwierć wieku gromadzili się w niedzielę ostatni luteranie okolicy, nie miały już swojego strażnika: klucz, wydany kilka tygodni wcześniej pod niepozornym pretekstem, nie wrócił do rąk zboru. Biegissay wbił więc w odrzwia skoble i zamknął kościół na własną kłódkę. Kilka dni później kłódka była zerwana, a drzwi — zatrzaśnięte na zamek podklamkowy. Strona ewangelicka zgłosiła oficjalnie włamanie do kościoła. Tak zaczęła się sprawa, która ciągnęła się latami i skończyła się przymusową współwłasnością.

Tę historię trzeba opowiedzieć uczciwie, bo łatwo zrobić z niej opowieść o krzywdzie jednej strony. A była to przede wszystkim opowieść o epoce — o tym, co działo się z setkami poewangelickich kościołów, kiedy ich dawni wierni odeszli, a nowe państwo i nowi mieszkańcy musieli zdecydować, co z tymi murami począć. Żeby zrozumieć grudzień 1972 roku, trzeba cofnąć się do wsi, kościoła i ludzi, którzy go nie opuścili.

✦ ✦ ✦

Objezierze — z niemiecka Wobeser — wzięło nazwę od szlacheckiego rodu Wobeserów, który osiadł tu już w XVI wieku.2 Przez stulecia była to filia rozległej parafii w Kwakowie (niem. Quackenburg), starej wspólnoty, w której Reformacja zadomowiła się tak wcześnie, że podczas luterańskiej wizytacji w 1539 roku stwierdzono, iż „już zdążyła opanować parafię”.3 Kwakowski kościół miał rodowód sięgający — wedle dokumentu znalezionego w 1615 roku w gałce wiatrowskazu — aż 1208 roku. Objezierze długo musiało się zadowalać skromną kaplicą; o jej obsługę duszpasterską właściciele ziemscy spierali się z proboszczem Kwakowa przez całe wieki, aż jasną regulację wydano dopiero 1 października 1813 roku. Murowany kościół z kamienia polnego — granitu przywleczonego tu niegdyś przez lodowiec — ukończono w 1852 roku, a poświęcono w 1886. Na chorągiewce sygnaturki do dziś widnieje rok „1864”. Prosta, zwarta bryła bez wieży i wyodrębnionego prezbiterium: wiejski dom modlitwy, jakich na Pomorzu były setki.

Rok 1945 dla pomorskich parafii ewangelickich oznaczał koniec świata. Ludność niemiecka, w większości luterańska, odeszła lub została wysiedlona; na jej miejsce przybyli polscy katolicy. Ale w Objezierzu — i to jest w tej historii rys zupełnie wyjątkowy — kościół nie opustoszał. Po 1945 roku był nieprzerwanie użytkowany przez ewangelików ze zboru niepolskiego, czyli przez tych dawnych mieszkańców, którzy pozostali.1 Kiedy po 1971 roku większość Niemców wyjechała, w zborze trwało jeszcze siedem rodzin ewangelickich. Opiekował się kościołem ów Bruno Biegissay z Suchorza; duszpasterzem był ksiądz Jerzy Krawczyk ze Słupska, a na chrzty, śluby, konfirmacje i pogrzeby od 1957 roku przyjeżdżali duchowni ze Słupska.

✦ ✦ ✦

Była to garstka, ale zostawiła po sobie świadectwo warte przytoczenia. Martin Massel, ewangelik i nauczyciel z Kwakowa, wspominał: „Po utracie przez luteran okolicznych świątyń do Objezierza schodzili się w niedzielę mieszkańcy całej okolicy. Nabożeństwa odprawiał lektor Karl Treichel, jednocześnie nauczyciel w szkole z niemieckim językiem nauczania”.4 Świeckim kaznodzieją bywał Paul Albrecht z Głobina; przyjeżdżali też lektorzy z całego powiatu miasteckiego — Paul Behnke z Turska, Fritz Doepke ze Sławna, Martha Klann z Przytocka. Lektor Treichel zmarł i został pochowany na miejscowym cmentarzu. Do tego kościoła, jednego z nielicznych, jakie ewangelikom jeszcze pozostały, „schodzili się mieszkańcy całej okolicy”. W 1967 roku zborownicy własnym sumptem przeprowadzili gruntowny remont świątyni. Aż do 1971 roku frekwencja na nabożeństwach nie była mała.

Był jednak w tym wszystkim problem prawny. Zbór niepolski nie posiadał osobowości prawnej — formalnie nie istniał jako podmiot, który mógłby cokolwiek posiadać.1 Po krótkim powojennym zamęcie wspólnota próbowała utrzymać podporządkowanie Konsystorzowi Pomorskiemu w Greifswaldzie, po niemieckiej stronie granicy; w praktyce jednak przeszła pod opiekę ośrodka ewangelickiego w Słupsku, związanego z polskim Konsystorzem Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Warszawie. Ludzie się modlili, remontowali dach i grzebali zmarłych, ale na papierze świątynia nie miała właściciela.

✦ ✦ ✦

W sprawę wkroczyła wielka polityka. 23 czerwca 1971 roku Sejm uchwalił ustawę o przejściu na własność osób prawnych Kościoła rzymskokatolickiego oraz innych kościołów i związków wyznaniowych niektórych nieruchomości na Ziemiach Zachodnich i Północnych.5 Brzmi to sucho, ale skutki były ogromne: poniemieckie kościoły i kaplice, które po wojnie stały się własnością państwa, przechodziły teraz na własność tych wspólnot religijnych, które faktycznie z nich korzystały. Na mocy tej ustawy Kościół katolicki stał się prawowitym właścicielem około 4,7 tysiąca dawnych niemieckich świątyń na tak zwanych Ziemiach Odzyskanych. Po raz pierwszy od 1945 roku status prawny opuszczonych kościołów został uporządkowany — ale uporządkowany według reguły, w której liczyło się to, kto budynek użytkuje i czy ma osobowość prawną.

Dla Objezierza ustawa oznaczała rzecz na pozór dobrą. Decyzją Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Koszalinie z 15 czerwca 1972 roku kościół, dotąd użytkowany przez ewangelików, stał się — właśnie dlatego, że zbór niepolski nie miał osobowości prawnej — własnością Konsystorza Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego.1 Świątynia zyskała wreszcie prawowitego właściciela: polski Kościół luterański, który mógł ją reprezentować wobec państwa. Ta sama logika, która oddała kościół ewangelikom, mogła go jednak oddać komuś innemu — wystarczyło, by ktoś inny zaczął go użytkować.

✦ ✦ ✦

Przed świętami Bożego Narodzenia 1971 roku przedstawiciel miejscowej wspólnoty rzymskokatolickiej zwrócił się do zwierzchnika ewangelickiej Diecezji pomorsko-wielkopolskiej z prośbą o pozwolenie na jednorazową mszę w Boże Narodzenie.1 Prośba była, trzeba przyznać, naturalna: w okolicy mieszkali teraz głównie katolicy, a kościół w Objezierzu stał. Senior, ksiądz Edward Dietz, pozwolenia udzielił. Mszę odprawił ksiądz Jan Wszołek. I tu zaczęły się rzeczy, które kronikarz opisuje z całą dosadnością źródła — a my powtórzmy je ostrożnie, pamiętając, że jest to relacja jednej strony konfliktu.

Wedle tego zapisu ksiądz Wszołek miał następnie kilkakrotnie zwracać się do ewangelickiego kościelnego o wydanie klucza „pod pretekstem” — raz to zabrania rzeczy pozostawionych po mszy, raz zamknięcia rzekomo otwartych okien. Pod takim właśnie pretekstem otrzymał klucz i 26 listopada 1972 roku, bez zgody właścicieli, odprawił mszę. Klucza już nie oddano. Wtedy właśnie Biegissay przyszedł z młotkiem i kłódką, 2 grudnia 1972 roku; tego samego dnia wikariusz Wszołek zażądał klucza do nowej kłódki, lecz go nie dostał. 4 grudnia strona ewangelicka zgłosiła oficjalnie włamanie. A 9 grudnia — mimo braku klucza i mimo braku zgody ewangelickich właścicieli — ksiądz Wszołek ponownie dostał się do budynku i odprawił mszę. Potem jednak nabożeństw zaprzestał.

Państwo, które mogłoby tu rozsądzić, w praktyce się nie angażowało. 10 stycznia 1973 roku, podczas wizji lokalnej, kapitan Milicji Obywatelskiej stwierdził tylko, że kłódka założona przez ewangelików jest zerwana, a drzwi zamknięte na zamek podklamkowy.1

✦ ✦ ✦

W tym sporze — jak w wielu konfliktach tamtej epoki o opuszczone świątynie — każda ze stron miała swoje racje, choć żadna nie miała wszystkich. Ewangelicy mieli za sobą ćwierć wieku nieprzerwanej obecności: oni ten kościół remontowali, w nim chowali swoich, przy nim trwali, gdy wszystko wokół się sypało; i to oni byli jego prawowitymi, wpisanymi do akt właścicielami. Strona katolicka miała za sobą rzeczywistość demograficzną: wieś zamieszkiwali teraz w przeważającej części katolicy, dla których stojący w środku wsi kościół był po prostu kościołem — naturalnym miejscem modlitwy, a nie cudzą własnością. A ponad obiema stronami stało państwo, które tę sytuację stworzyło — najpierw wysiedlając jednych, potem nie chcąc rozstrzygać sporów między tymi, którzy zostali, a tymi, którzy przyszli.

Nie był to więc spór o złą wolę, lecz o sytuację bez dobrego wyjścia: zbyt mało wiernych jednego wyznania, zbyt wielu drugiego, jedna świątynia i państwo, które wolało nie wnikać. Takich dramatów rozegrały się na Ziemiach Zachodnich i Północnych setki. Objezierze kronikarz zapamiętał jako najgłośniejszy.

✦ ✦ ✦

Rozwiązanie, jakie ostatecznie przyjęto, nie zadowoliło chyba nikogo. Wobec braku reakcji władz państwowych i nieustępliwości strony katolickiej Kościół ewangelicki zgodził się w 1973 roku na umowę dzierżawną.1 Trzy lata później sprawa znalazła finał: decyzją Urzędu do spraw Wyznań z 11 lutego 1976 roku kościół w Objezierzu stał się współwłasnością Konsystorza Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego i miejscowej parafii rzymskokatolickiej. Tak jest do dziś. Prawo do połowy własności posiada Parafia Ewangelicko-Augsburska w Słupsku; katolickim współwłaścicielem jest Parafia rzymskokatolicka w Suchorzu. Jeden granitowy kościół z dachem z 1864 roku i dwa Kościoły, które muszą się pod nim pomieścić.

Można na tę współwłasność patrzeć jak na bliznę po sporze, w którym zerwano kłódki i wzywano milicję. Można też zauważyć, że nikt w tym sporze nie wygrał do końca kosztem drugiego — tam, gdzie historia odebrała jednej wspólnocie jej wiernych, a drugiej dała ich w nadmiarze, znaleziono w końcu formułę wspólnego trwania. W tym samym numerze parafialnego pisma, w którym opisano ten spór, na okładce widnieją słowa z Księgi Kapłańskiej: „Jeżeli w waszej ziemi zamieszka z tobą obcy przybysz, nie będziesz go gnębił”.6 Dziś w Objezierzu nie ma już ani jednej z tych siedmiu rodzin. Pozostał kościół z granitu, dzwony z 1927 roku w drewnianej dzwonnicy i cmentarz, na którym spoczął lektor Treichel — ten, który odprawiał niegdyś nabożeństwa dla okolicznych ewangelików, gdy została im już tylko ta jedna świątynia.

Kościół w Objezierzu to jeden z setek poewangelickich śladów na mapie Pomorza. Zobacz, gdzie są pozostałe.
Atlas Dziedzictwa Ewangelickiego Pomorza →
← wszystkie odcinki cyklu „Ewangelickie Pomorze: miejsca i ludzie”

PrzypisySkąd to wiemy

  1. Przebieg sporu o kościół w Objezierzu (prośba o jednorazową mszę w Boże Narodzenie 1971; wydanie klucza ks. Janowi Wszołkowi „pod pretekstem” i msza 26 XI 1972; nieoddanie klucza; zabicie skobli i założenie kłódki przez Bruno Biegissaya 2 XII 1972; zgłoszenie włamania 4 XII 1972; msza 9 XII 1972 mimo braku zgody właścicieli; wizja lokalna MO 10 I 1973; decyzja Prezydium WRN w Koszalinie z 15 VI 1972 o przejściu kościoła na własność Konsystorza KEA wobec braku osobowości prawnej zboru niepolskiego; umowa dzierżawna 1973; decyzja Urzędu ds. Wyznań z 11 II 1976 ustanawiająca współwłasność katolicko-ewangelicką; obecny podział własności PEA Słupsk i parafia rzymskokatolicka w Suchorzu) — za: Jan Wild, „Ewangelickie Pomorze — miejsca i ludzie”, Informator Parafialny Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Słupsku, nr 3 (268)/2025, s. 8–13. Relacja oparta na źródle parafialnym, opisującym konflikt z perspektywy strony ewangelickiej; określenia takie jak „pod pretekstem” oddają jej ujęcie. Niezależnej dokumentacji tego konkretnego sporu nie udało się odnaleźć w źródłach ogólnodostępnych; daty i akty (decyzje WRN i UdsW) traktujemy jako podane przez kronikarza.
  2. Zarys dziejów Objezierza (niem. Wobeser) jako posiadłości rodu Wobeser, dane o właścicielach od XVI w. po XIX w., dane ludnościowe, przynależność do powiatu miasteckiego, a obecnie do gminy Trzebielino w powiecie bytowskim — za: Jan Wild, jw., s. 9–10. Lokalizację administracyjną potwierdza Wikipedia: Objezierze (powiat bytowski).
  3. Parafia Kwakowo (niem. Quackenburg): kościół o rodowodzie sięgającym wedle dokumentu z 1615 r. roku 1208; stwierdzenie podczas luterańskiej wizytacji w 1539 r., że Reformacja „już wcześniej zdążyła opanować parafię”; Objezierze i kaplica jako filia Kwakowa; regulacja obsługi duszpasterskiej z 1 X 1813 r.; budowa murowanego kościoła w Objezierzu (ukończona 1852, konsekracja 1886, data „1864” na chorągiewce) z granitu polodowcowego — za: Jan Wild, jw., s. 8–13.
  4. Wspomnienie Martina Massela, ewangelika i nauczyciela z Kwakowa, o gromadzeniu się wiernych z całej okolicy w Objezierzu „po utracie przez luteran okolicznych świątyń”; lektor Karl Treichel (nauczyciel w szkole z niemieckim językiem nauczania, zmarł i pochowany na miejscowym cmentarzu); świecki kaznodzieja Paul Albrecht z Głobina; lektorzy z powiatu miasteckiego; nieprzerwane użytkowanie kościoła przez ewangelików ze zboru niepolskiego po 1945 r.; siedem rodzin ewangelickich po 1971 r.; opieka Bruno Biegissaya z Suchorza; duszpasterstwo ks. Jerzego Krawczyka ze Słupska; przyjazdy duchownych ze Słupska od 1957 r.; gruntowny remont kościoła własnym sumptem zborowników w 1967 r. — za: Jan Wild, jw., s. 12.
  5. Ustawa z dnia 23 czerwca 1971 r. o przejściu na osoby prawne Kościoła Rzymskokatolickiego oraz innych kościołów i związków wyznaniowych własności niektórych nieruchomości położonych na Ziemiach Zachodnich i Północnych (Dz.U. 1971 nr 16 poz. 156): nieodpłatne przejście na własność wspólnot religijnych nieruchomości pozostających w ich faktycznym posiadaniu na 1 I 1971 r.; na jej mocy Kościół katolicki uzyskał własność ok. 4,7 tys. dawnych niemieckich kościołów i kaplic na Ziemiach Zachodnich i Północnych — za: „Urząd do spraw Wyznań a kwestia własności kościelnych majątków poniemieckich na Ziemiach Zachodnich i Północnych”, Zeszyty Naukowe UPH w Siedlcach, seria Administracja i Zarządzanie, nr 100 (2014). Kontekst prawny ustawy potwierdza, że wspólnota bez osobowości prawnej (jak zbór niepolski w Objezierzu) nie mogła być właścicielem użytkowanej świątyni — co stało się prawną osią opisanego sporu.
  6. Hasło biblijne miesiąca na okładce Informatora: 3 Mż 19,33 (Księga Kapłańska 19,33): „Jeżeli w waszej ziemi zamieszka z tobą obcy przybysz, nie będziesz go gnębił” — za: Jan Wild / Informator Parafialny PEA w Słupsku, nr 3 (268)/2025, okładka i s. 1.

Materiał opracowany na podstawie cyklu Jana Wilda za jego wiedzą i zgodą. Tekst źródłowy ukazał się w Informatorze Parafialnym Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Słupsku, nr 3/2025. Spór opisano z intencją ekumeniczną — jako dramat całej epoki, w którym obie wspólnoty chrześcijańskie były zarazem stronami i ofiarami sytuacji stworzonej przez powojenne przesiedlenia i politykę wyznaniową państwa.