W czerwcu 2020 roku grupa ludzi z łopatami i szczotkami klęczała na wschodnim skraju Sierakowa Słupskiego i wydobywała z ziemi to, czego nikt nie szukał od półwiecza: żeliwne krzyże i kamienne tablice z grobów ewangelickich mieszkańców wsi.1 Pochówki dawnego cmentarza zlikwidowano w latach siedemdziesiątych XX wieku, nagrobki przez długie lata leżały w zapomnieniu pod warstwą gruntu. Członkowie Słupskiego Stowarzyszenia Eksploracyjno-Historycznego „Gryf” odnaleźli ich kilka, oczyścili, zakonserwowali — i postanowili, że te kamienie znów staną pionowo, twarzą do żywych. Tak zaczęła się odbudowa, która jest właściwym sercem tej opowieści: pamięć wykopana z ziemi po to, by przestała być niczyja.
Żeby zrozumieć, co tu ocalono, trzeba cofnąć się daleko — bo Sierakowo, dziś licząca ćwierć tysiąca mieszkańców wioska w gminie Kobylnica, należy do najstarszych wsi regionu słupskiego.2 W dokumentach przewija się przez wieki pod zmiennymi nazwami: Suracowe w 1267 roku, Cirghowe w 1301, Zirchow w wersji niemieckiej. Pierwsza pewna wzmianka pochodzi z 1287 roku, z dokumentu księcia Mszczuja, potwierdzającego nadanie wsi klasztorowi w Bukowie. Wieś rozłożyła się na planie ulicówki, otoczona pagórkami, łąkami i zaroślami, które — jak zanotowano — latem tworzyły piękny element krajobrazu.
✦ ✦ ✦Przez stulecia Sierakowo przechodziło z rąk do rąk pomorskiej szlachty. W 1495 roku stanowiło lenno rodu von Wobeser, w którego posiadaniu — z przerwami — pozostawało aż do 1717 roku, gdy przeszło do Heinricha Albrechta von Blumenstahl.2 Potem byli von Schiebelsteinowie, Boninowie (Aleksander Bonin sprzedał wieś w 1842 roku za trzydzieści dziewięć tysięcy talarów), wreszcie rodzina Siemers. W roku 1939 wieś liczyła czterdzieści cztery gospodarstwa rolne i dwustu pięćdziesięciu dziewięciu mieszkańców; była tu jednoklasowa szkoła, poczta, posterunek żandarmerii podlegał Kobylnicy, a sąd — Słupskowi. Zwyczajna pomorska wieś folwarczna, jakich były setki.
A jednak ta zwyczajna wieś wydała dwóch generałów armii pruskiej — i obaj nosili nazwisko von Wobeser, obaj urodzili się tutaj, w Sierakowie. Georg Boguslav von Wobeser (1653–1722) doszedł do stopnia generała-porucznika i był komendantem twierdzy Piława; w kampanii tureckiej eksplozja miny pozostawiła mu blizny na twarzy, a w 1712 roku otrzymał Order Pour le Mérite — najwyższe odznaczenie wojskowe Prus.3 Pół wieku później z tej samej wsi wyszedł Joachim Wocislaus von Wobeser (1685–1746), generał-major, który walczył pod Höchstädt i Malplaquet oraz w oblężeniach Kaiserswerth, Mons i Oudenarde — w wielkich bitwach wojny o sukcesję hiszpańską.4 Z jego rodu wywodziła się też linia prowadząca do generała Georga Henninga von Puttkamera. Mała wieś nad Słupią okazała się kuźnią oficerów dla całego pruskiego państwa.
✦ ✦ ✦W centrum wsi, po zachodniej stronie drogi, stoi kościół, którego wieża pochodzi prawdopodobnie z XV wieku.5 Dolna część wieży, wzniesiona z polnych kamieni, wyglądała — jak opisywano ją w XIX wieku — niczym średniowieczna warownia; górną dzieliły spiczaste łuki z licznymi otworami dźwiękowymi, a dach miał formę siodłową. W 1736 roku świątynię gruntownie przebudowano, wznosząc istniejącą do dziś nawę; nad południową ścianą wieży umieszczono wówczas inskrypcję z dewizą reformacji — Soli Deo Gloria, „samemu Bogu chwała”. Na początku XX wieku dobudowano trójboczną apsydę i powiększono okna. Wnętrze obudowano emporami, a uwagę przyciągała empora ze ścianą szczytową i ozdobnymi przyporami.
Z dawnego, bogatego wyposażenia świątyni zachowało się zaskakująco wiele: barokowa, siedemnastowieczna ambona, cynowa misa chrzcielna z 1618 roku na granitowej podstawie z wieku XIV, organy, które Christian Friedrich Voelkner z Duninowa zbudował jako swój opus 142, oraz zegar wieżowy z końca XVIII stulecia.5 Stała tu też tablica z wykazem ewangelickich proboszczów z lat 1547–1912 — kamienna pamięć o czterech wiekach kaznodziejów, którzy z tej ambony nauczali. Witraże nosiły herby pomorskich rodów: Wobeserów, Puttkamerów. To wnętrze nie było pustą skorupą — było żywym archiwum miejscowej wspólnoty.
✦ ✦ ✦Parafia ewangelicka w Sierakowie powstała w okresie reformacji; pierwsze zapisy o wizytacji władz kościelnych pochodzą z 1539 roku.6 Obejmowała, prócz samej wsi, pięć okolicznych miejscowości — Kończewo, Kuleszewo, Łosino, Zajączkowo i Zagórki — a w Kuleszewie działała parafia filialna. Patronat kościelny sprawowali junkrzy, właściciele majątków w Kuleszewie i Zagórkach, a parafia należała do diecezji słupskiej. Nie była mała: w 1924 roku wykazywano tu tysiąc siedmiuset osiemdziesięciu sześciu zborowników, w 1932 składki opłacało dwa tysiące pięćdziesiąt pięć osób, a jeszcze w 1940 roku — w piątym roku rządów nazistowskich i pierwszym roku wojny — parafia liczyła tysiąc osiemset dziewiętnaście wiernych. To była tętniąca życiem wspólnota.
Jej kres wyznacza jedna data i jedno nazwisko. Ostatnim ewangelickim proboszczem Sierakowa był ksiądz Siegfried Finkbein, który objął parafię 1 lipca 1912 roku.6 Po wojnie, gdy niemiecka ludność Pomorza była wysiedlana, a struktury dawnego Kościoła rozpadały się wraz z całym tamtejszym światem, on jeszcze trwał. Ostatnie nabożeństwo odprawił 1 września 1946 roku — w siódmą rocznicę wybuchu wojny, która ten świat zniszczyła. Wkrótce potem został wysiedlony. Resztę życia spędził jako pastor parafii Świętej Marii w Stederdorfie; zmarł 4 lutego 1978 roku, daleko od wsi, w której kazał przez trzydzieści cztery lata. Wraz z jego odejściem zamilkła ambona, z której nauczano od 1547 roku.
✦ ✦ ✦Po wspólnocie zostały cmentarze — a tych w samym Sierakowie na przestrzeni wieków powstały cztery.1 Najstarszy założono na wzniesieniu wokół kościoła, jeszcze w czasach średniowiecznych; nie zachował się po nim żaden nagrobek, choć jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku mieścił zespół żeliwnych krzyży i krat ogrodzeniowych. Drugi, prawdopodobnie najwcześniejszy z wiejskich, leży w zachodniej części miejscowości, jego granice wytycza naturalne ukształtowanie terenu. Trzeci położony jest na północ od wsi. Czwarty — ten wschodni — wydzielono na przełomie 1892 i 1893 roku z prywatnego majątku rodziny Siemers i przekazano w zarząd gminie. To właśnie jego pozostałości zlikwidowano w latach siedemdziesiątych, a nagrobki zniknęły pod ziemią.
I tu wraca początek tej opowieści. Jesienią 2020 roku, po odnalezieniu krzyży, stowarzyszenie „Gryf” rozpoczęło budowę lapidarium w sąsiedztwie dawnego, wschodniego cmentarza.1 Prace zakończono z końcem kwietnia 2021 roku. Z cegły klinkierowej wzniesiono murek, w który wbudowano odkopane kamienie pamiątkowe — ocalałe fragmenty płyt nagrobnych — oraz tablicę upamiętniającą. Uporządkowano teren, wyrównano skarpę, wykonano nasadzenia, ustawiono ławki, wytyczono ścieżkę. A 18 czerwca 2021 roku słupski proboszcz ksiądz Wojciech Froehlich dokonał poświęcenia lapidarium upamiętniającego ewangelickich mieszkańców Sierakowa.1 Po blisko osiemdziesięciu latach milczenia nad tymi grobami znów wybrzmiało słowo modlitwy — tym razem po polsku.
Stowarzyszenie „Gryf” działa od 2012 roku i skupia około trzydziestu pasjonatów, którzy uporządkowali już blisko dwadzieścia nekropolii w powiecie słupskim.7 Czyszczą zaniedbane — nierzadko celowo zniszczone — cmentarze ewangelickie, konserwują tablice, tworzą lapidaria. Robią to nie z nostalgii za niemieckim Pomorzem, lecz z prostego przekonania, że zmarły człowiek zasługuje na pamięć niezależnie od tego, w jakim języku się modlił i pod jaką flagą żył. W Sierakowie ich praca dopełniła to, czego nie zrobiła historia: przywróciła zerwaną ciągłość. Generałowie von Wobeser mają swoje hasła w encyklopediach, kościół stoi i można go zobaczyć — ale zwykli wieśniacy z czterech cmentarzy nie mieli już nikogo. Teraz mają murek z klinkierowej cegły, kilka ocalonych krzyży i tablicę, przy której da się stanąć i pomyśleć: tu żyli ludzie, i ktoś o nich pamięta.