Kto dziś w Słupsku wchodzi do rzymskokatolickiego kościoła Najświętszego Serca Jezusowego, staje — choć rzadko o tym wie — w najstarszym ośrodku religijnym miasta i w murach, które przez kilka stuleci były luterańską świątynią.1 Istnienie w tym miejscu pierwszej słupskiej parafii, pod wezwaniem świętego Piotra, potwierdza dokument z 1240 roku, choć sam kościół mógł powstać już w wieku XII, a może i wcześniej. Zbudowano go prawdopodobnie z drewna, w miejscu domniemanego dawnego kultu pogańskiego — na prawym brzegu Słupi, na Starym Mieście, czyli w osadzie starszej niż lokacyjny ośrodek na drugim brzegu. To stąd, od świętego Piotra, zaczynają się chrześcijańskie dzieje Słupska.
W wieku XIV drewnianą budowlę zastąpiła świątynia gotycka. Wtedy też, w mieście lokacyjnym po lewej stronie rzeki, powstała druga parafia — mariacka, dla gminy niemieckiej. Tak Słupsk podzielił się na dwa światy: starszy, prawobrzeżny, w dużej części kaszubskojęzyczny, skupiony wokół świętego Piotra, i nowszy, lokacyjny, wokół kościoła Mariackiego. Jeszcze w XVIII wieku ponad cztery piąte członków parafii świętego Piotra mówiło po kaszubsku, a nabożeństwa po polsku odprawiano tu prawdopodobnie aż do roku 1779.2
✦ ✦ ✦Reformacja dotarła do Słupska wcześnie i od dołu. Jej początki wiąże się z rokiem 1517, gdy doszło tu do poważnego sporu mieszczan z miejscowym duchowieństwem — i to w sprawie jak najbardziej przyziemnej, podatkowej.3 Ten bunt o pieniądze otworzył uszy na naukę Lutra, którą słupszczanie przyjmowali oddolnie, zanim jeszcze stała się prawem. Gdy w 1534 roku władcy Pomorza — książęta z rodu Gryfitów — oficjalnie wprowadzili reformację, kościół świętego Piotra stał się ewangelicki. Słupsk stał się też miejscem pierwszej na Pomorzu wizytacji kościelnej, którą kierował ksiądz Jan Bugenhagen, reformator tej krainy i najbliższy współpracownik Lutra; tu również ustanowiono jedną z trzech generalnych superintendentur Pomorza.3 Mały, prawobrzeżny kościół znalazł się w samym sercu tych przemian.
Na początku XVII wieku świątynię świętego Piotra do dawnej świetności doprowadziła księżna Erdmuta — i to ona jest drugą, obok samego budynku, bohaterką tej opowieści.
✦ ✦ ✦Erdmuta z Hohenzollernów (ur. 11 czerwca 1561 na zamku Zechlin, zm. 13 listopada 1623 w Słupsku) była najstarszą córką elektora brandenburskiego Jana Jerzego i jego drugiej żony, Sabiny von Ansbach.4 Wychowana na dworze, świetnie opanowała łacinę i lubiła czytać autorów klasycznych. W roku 1577 została żoną pomorskiego księcia Jana Fryderyka z rodu Gryfitów. Para prowadziła życie pełne przepychu — bale, polowania, dwory w Szczecinie, Darłowie, Koszalinie i Słupsku — ale pozostała bezpotomna. I właśnie ta bezpotomność stała się, jak podają źródła, tłem jednej z najmroczniejszych historii w jej życiu.
Według przekazu zachowanego w dziejach dworu, bezdzietność książęcej pary uczyniono podstawą intrygi wymierzonej w jednego z bliskich księciu urzędników, Melchiora Doberschütza. Jego żonę Elisabeth z domu von Strantz, znającą się na ziołach i lecznictwie, oskarżono o uprawianie czarów i o podanie chorującej księżnej „napoju czarownic”, po którym władczyni — jak twierdzili oskarżyciele — miała stać się bezpłodna. Trzeba to wyraźnie powiedzieć: mówimy tu o oskarżeniu z epoki procesów o czary, nie o ustalonym fakcie. Tak rozumiano wówczas nieszczęście bezdzietności — szukano winnego, a wiedza o ziołach łatwo zamieniała się w zarzut. Według ustaleń przytaczanych w opracowaniach regionalnych był to element dworskiej rozgrywki, a Elisabeth von Strantz stracono w Szczecinie 17 grudnia 1591 roku.4 Sama Erdmuta nie była tu oskarżycielką, lecz osobą, wokół której toczyła się intryga; historię tę przytaczamy jako świadectwo epoki, nie jako wyrok.
✦ ✦ ✦Po nagłej śmierci męża, 9 lutego 1600 roku, Erdmuta osiadła w oprawie wdowiej na zamku w Słupsku — i tu zaczyna się jej najtrwalszy ślad.4 Zamek upiększyła, zakładając przy nim wspaniały ogród; z energią modernizowała wdowi majątek, nakazując budowę młynów i zakładanie folwarków. Odbudowała popadający w ruinę kościół podominikański w Słupsku (1602), a z własnych środków podźwignęła także kościół świętego Piotra. Już wcześniej, w 1596 roku, zebrała modlitwy dla swej przyrodniej siostry Zofii, tworząc jeden z pierwszych ewangelickich modlitewników przeznaczonych dla kobiet. W 1608 roku weszła w posiadanie dóbr smołdzińskich; tam, we dworze w Smołdzinie, spędzała letnie miesiące i erygowała nową parafię ewangelicką. Dla upamiętnienia męża ufundowała ołtarz i ambonę w kościele zamkowym, nazwanym kościołem świętego Jana — od imienia Jana Fryderyka. W ostatnim roku życia, 1623, przyjęła do swego domu księżną Annę de Croy i jej syna Ernesta Bogusława — ostatniego z linii, w której zmieszała się krew Gryfitów.
Świątyni świętego Piotra, którą tak hojnie wsparła, los nie oszczędził. Już w 1616 roku gotycki kościół spłonął; odbudowano go dopiero w 1697 roku. W 1860 roku rozebrano starą budowlę, a w 1869 wzniesiono w jej miejsce kościół znacznie większy — na tysiąc dwieście miejsc siedzących, z wieżą sięgającą czterdziestu ośmiu metrów. Jego bryła do dziś łączy dwa style: nad neoromańskim, ceglanym korpusem wznosi się strzelista, neogotycka wieża, a jednoprzestrzenne wnętrze przypomina pseudobazylikę.1 Z czasów ewangelickich zachowały się tu drewniane empory.
✦ ✦ ✦W latach trzydziestych XX wieku przez Kościół ewangelicki na Pomorzu Środkowym przeszła linia podziału, która rozdarła całą Rzeszę. Po jednej stronie stanął ruch Niemieckich Chrześcijan, który próbował podporządkować Kościół ideologii narodowego socjalizmu; po drugiej — opozycyjny Kościół Wyznający (Bekennende Kirche). Symbolem pierwszego nurtu na Pomorzu był Karl Thom (ur. 20 marca 1900 w Iławie, zm. 2 lutego 1935 w Greifswaldzie), duchowny ewangelicki, członek partii nazistowskiej od 1931 roku.5 W 1932 stanął na czele Niemieckich Chrześcijan na Pomorzu, a 5 października 1933 — w wieku zaledwie trzydziestu trzech lat — został biskupem kamieńskim. Współcześni opisywali go bez ogródek jako człowieka niedoświadczonego, którego jedyną zasługą było członkostwo w NSDAP. Zmarł na chorobę nowotworową; po uroczystościach żałobnych w Szczecinie jego pogrzeb odbył się w kościele świętego Piotra w Słupsku.
W tym samym kościele służył człowiek, który stał po przeciwnej stronie. Ksiądz Otto Gehrke (ur. 23 marca 1889 w Białym Borze, zm. 11 października 1953 w Bremerhaven) był od 1931 roku proboszczem pierwszego zboru przy świętym Piotrze i jednocześnie superintendentem diecezji Słupsk-Stare Miasto — obejmującej najstarsze, najdłużej zachowujące dawne języki parafie powiatu.6 W czasach rządów nazistowskich zaangażował się w działalność opozycyjną w ramach Kościoła Wyznającego. Tak oto pod jednym dachem zeszły się dwie drogi pomorskiego protestantyzmu: biskup, który oddał Kościół ideologii, i superintendent, który się jej nie poddał. Po 1945 roku Gehrke znalazł się w Bremerhaven; zmarł w 1953, w prezbiterium, przed ołtarzem, w trakcie nabożeństwa.
✦ ✦ ✦Kres ewangelickiego Słupska przyszedł wraz z końcem wojny. Po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną w 1945 roku kościół świętego Piotra na kilka tygodni zamieniono w obóz dla ludności niemieckiej.1 Dopiero po jego likwidacji i uprzątnięciu świątyni odprawiano tu jeszcze — od 20 maja 1945 do 1947 roku — nabożeństwa ewangelickie; prowadzili je duchowni z okolicznych wiosek, a pomagał im, rzecz znamienna dla tamtego splątanego czasu, niewidomy katolicki wikariusz, inwalida wojenny. Potem kościół przemianowano na rzymskokatolicką świątynię Najświętszego Serca Jezusowego, którą pozostaje do dziś; w latach 1967–1970 dobudowano przy niej zespół salek katechetycznych, a wnętrze ozdobiono witrażami wzorowanymi na dwunastowiecznych z Chartres.
I tak zamyka się ten ponadsiedmiowieczny łuk. Od drewnianej budowli na miejscu pogańskiego kultu, przez gotycką świątynię kaszubskich i polskich nabożeństw, przez kościół podźwignięty ręką wdowiej księżnej, przez pożary i odbudowy, przez czarną dekadę, w której biskup i superintendent stanęli po dwóch stronach tego samego progu — aż po obóz roku 1945 i nowych wiernych innego wyznania. Mury zostały te same; zmieniali się ci, którzy pod nimi szukali Boga. Pomorze nieraz traciło swoich dawnych mieszkańców. Ich świątynie, jak ta, służą dalej.