Problem opisał sam ówczesny superintendent Bogdan.1 Parafie powiatu rozrosły się tak, że niejedna obejmowała ponad dwadzieścia wsi, a pastor nie był w stanie obsłużyć ich w godny i duszpasterski sposób. Zewsząd było daleko: do kościoła i na plebanię prowadziły drogi długie na milę albo dwie, w zimie często zupełnie nieprzejezdne. Najdotkliwiej cierpieli na tym konfirmanci, dla których zdrowotnie groźna bywała taka wędrówka. A ponieważ uczestnictwo w nabożeństwie wynikało już tylko z dobrej woli parafian, człowiek po tygodniu trudu nie zawsze gotów był odbyć marsz długi na milę czy dwie — nabożeństwo zaś, zaczęte rano, ciągnęło się nieraz poza nieszpory, tak że zapadał wieczór, zanim wracano do domu.
Przez długi czas poprawie przeszkadzał jedynie brak środków.2 Przełom przyniosła generalna wizytacja kościelna z 1887 roku, przeprowadzona pod kierunkiem generalnego superintendenta prowincji pomorskiej, ks. Poettera ze Szczecina. Komisja zbadała palące potrzeby na miejscu, uznała je i zwróciła się do centralnych władz kościelnych i państwowych o fundusze konieczne, by tej nędzy zaradzić. Wizytacja przyniosła zresztą całemu okręgowi synodalnemu obfity owoc, mocno ożywiając życie kościelne i religijne. Najważniejszym skutkiem było to, że dzięki ofiarnemu wsparciu konsystorza udało się utworzyć kolejno sześć wikariatów, które później przekształcono w samodzielne parafie.
✦ ✦ ✦Oto ich kalendarz.2 Już w listopadzie 1887 roku powstał wikariat w Godętowie [?] (Goddentow), w maju 1888 w Zackenzinie [?], w lutym 1889 w Świartowie [?] (Schwartow), w styczniu 1890 w Krępkowicach [?] (Krampkewitz), w październiku 1890 w Łebieniu [?] (Labehn), a w grudniu 1899 w Słuszewie [?] (Schluschow). Wikarzy często otrzymywali od właścicieli okolicznych majątków pełne albo częściowe utrzymanie — hojny i godny wdzięczności gest tych dworów.
Punktem kulminacyjnym tego ruchu był październik 1891 roku.2 W ciągu jednego tygodnia zwierzchnicy prowincji poświęcili trzy nowe kościoły: 13 października w Godętowie, 16 października w Łebieniu i 18 października w Zackenzinie. Schultz nazywa to wydarzeniem w prowincji i w okręgu synodalnym rzadkim, „może wręcz jedynym w swoim rodzaju". Później doszły kolejne świątynie — w Świartowie (1897), w Krępkowicach i Słuszewie (1906) — a obok nich kościoły pomocnicze: w Wierzchucinie [?] (1904), w Luggewiese (1909), w Lischnitz (1910) i w Schweslinie (1911). Środki na pensje wikarych dał Najwyższy Konsystorz Kościelny i minister wyznań; nowe parafie potrzebowały zaś własnych kościołów i plebanii, bo odprawianie nabożeństw w ciasnych izbach szkolnych było tylko prowizorką.
✦ ✦ ✦W ten sposób w ciągu ostatnich trzydziestu lat liczba parafii wzrosła o sześć i doszła do osiemnastu, w których pracowało dziewiętnastu pastorów; kościołów było już dwadzieścia cztery, a kaplic cztery.3 To był cichy ruch przeciwny średniowiecznym kurczeniom się. Tam, gdzie kościół w Białogardzie się zawalił, a w Garczegorzu odebrano go ewangelikom, gdzie przez stulecia szło się dwie mile przez zimowe błoto do dalekiej macierzy — koniec XIX wieku odpowiedział ruchem budowlanym: sześć nowych parafii w jedno pokolenie, trzy kościoły w jeden tydzień. To nie była ani Reformacja, ani kontrreformacja. To była cierpliwa praca Kościoła, który wreszcie mógł sięgnąć do rozproszonych wsi, zbyt długo zostawionych zbyt daleko od jakiegokolwiek ołtarza.