Gdy dziś jedzie się przez ziemię człuchowską — od Człuchowa przez Czarne i Biały Bór ku Chojnicom — trudno odgadnąć, że przez większą część swoich nowożytnych dziejów była to kraina ewangelicka. A jednak była. Luteranizm pojawił się tu wkrótce po wystąpieniu Marcina Lutra, a w połowie XVI wieku rozwijał się intensywnie dzięki poparciu starostów: człuchowskich, białoborskich i czarneńskich.1 Najwięcej zawdzięczał Januszowi Latalskiemu, możnowładcy, który rządził starostwem człuchowskim w imieniu króla polskiego od 22 lutego 1546 roku. Latalski sam przeszedł na ewangelicyzm, czynnie go popierał i wprowadzał na zarządzanym terenie. Stąd ostrożny, lecz uzasadniony wniosek: w kaplicy zamku człuchowskiego, siedzibie starosty, nabożeństwa luterańskie odprawiano już od 1546 roku.
Jeszcze gorliwszy okazał się jego syn, Stanisław Latalski, który objął starostwo w 1557 roku i zarządzał nim przez czterdzieści jeden lat. Skutecznie nakłaniał poddanych do przyjęcia luteranizmu — i nie był w tym osamotniony. Za starostami poszła miejscowa szlachta, również ta pochodzenia kaszubsko-pomorskiego: Bornowie, Doręgowscy, Podewilsowie, Ciecholewscy, Waldowie obsadzali pastorami parafie, nad którymi sprawowali patronat, a Winklerowie, Hertzbergowie, Beckerowie-Gockowscy, Manteuflowie i Kleistowie budowali ewangelickie kościoły po wsiach.2 Pierwszym znanym z nazwiska głosicielem reformacji w samym Człuchowie był od 1551 roku chojniczanin, ksiądz Kasper Geschkau, absolwent uniwersytetu w Lipsku. Parafię ewangelicką odnotowano tu oficjalnie w 1564 roku, a jej sytuację prawną umocniły przywileje religijne uzyskane dla miast Prus Królewskich w latach 1569–1570.
✦ ✦ ✦Czas spokojnego wzrostu nie trwał jednak wiecznie. Po śmierci Stanisława Latalskiego w powiecie człuchowskim ruszyła ożywiona działalność kontrreformacyjna, a wraz z nią odbieranie świątyń protestantom — wówczas liczebnie dominującym.2 I tu dochodzimy do wydarzenia, które źródło parafialne opisuje jako „tragiczny w skutkach protest”. W Białoborku — dzisiejszym Białym Borze, niemieckim Baldenburgu — mieszkańcy przeszli na luteranizm i już w 1560 roku oficjalnie powołali zbór. W okresie kontrreformacji kościół został im odebrany. W odwecie, w roku 1640, tamtejszy ksiądz katolicki został zastrzelony podczas odprawiania mszy.3
To zdarzenie trzeba opowiedzieć ostrożnie i bez triumfu którejkolwiek ze stron. Nie był to spór teologiczny, lecz akt przemocy — i jako taki pozostaje tragedią, nie chwałą. Należy go widzieć w realiach epoki: pogranicze wyznaniowe XVII wieku było miejscem, gdzie decyzje o tym, kto modli się w danym kościele, zapadały na styku władzy królewskiej, patronatu szlacheckiego i emocji całych społeczności. Gdy odbierano wspólnocie świątynię, w której od pokoleń się modliła, napięcie potrafiło wybuchnąć z gwałtownością, jakiej dziś trudno pojąć. Ofiarą padł duchowny przy ołtarzu — człowiek, który pełnił swoją posługę. Z perspektywy ekumenicznej, którą wyznajemy dzisiaj, takie wydarzenie wolno wspominać tylko jako przestrogę: dowód, jak daleko może zajść wspólnota, gdy wiarę miesza się z przymusem i rachunkiem krzywd. Wydarzenie znamy z relacji parafialnej Jana Wilda; w dostępnych źródłach publicznych nie udało się go potwierdzić niezależnie, dlatego podajemy je z zastrzeżeniem co do szczegółów.
Po tym akcie — jak zwięźle podsumowuje źródło — przez ponad trzy wieki ewangelicy stanowili w Białym Borze zdecydowaną większość. Pod koniec drugiej wojny światowej Baldenburg wraz z filiałem w Grabowie liczył 4200 dusz, co stanowiło ponad 90 procent mieszkańców.3 Podobnie było w sąsiednim Hamersztynie — dzisiejszym Czarnem, niemieckim Hammersteinie — gdzie nabożeństwa ewangelickie wprowadzono co najmniej od 1550 roku, a samodzielną parafię utworzono w 1645. Tu również luteranie pozostali większością aż do 1945 roku, kiedy miasteczko i okolicę opuściło około 5400 ewangelików, blisko 87 procent ogółu mieszkańców.
✦ ✦ ✦Sytuacja ewangelików na ziemi człuchowskiej poprawiła się trwale dopiero po włączeniu jej do Prus. Znany z tolerancji religijnej Fryderyk Wielki, panujący w latach 1740–1786, wprowadził prawo samodzielnego wyboru i przynależności do wspólnoty wyznaniowej.2 Po pierwszym rozbiorze Polski napłynęła nowa fala luteran — kolonistów ściąganych tam, gdzie brakowało rąk do pracy. Przybywali tkacze i fachowcy od lnu, młynarze, ogrodnicy, rolnicy i robotnicy rolni, kołodzieje, siodlarze i kowale, a z nimi nauczyciele, artyści, lekarze, położne i pielęgniarki. Liczby mówią same za siebie: w 1818 roku powiat człuchowski zamieszkiwało 12 089 ewangelików, czyli 55 procent ogółu; w 1858 było ich już blisko 29 600, w 1910 — ponad 34 000.
Rosła też ich obecność w samym Człuchowie. To właśnie w tym mieście — niemieckim Schlochau — stanął kościół, którego dzieje warto przywołać, bo łączą wielką architekturę pruską z miejscowym dziedzictwem. W latach 1826–1828 wzniesiono tu ewangelicką świątynię na miejscu dawnej kaplicy zamkowej, dobudowując ją do potężnej wieży krzyżackiego zamku, którą zamieniono na dzwonnicę. Projekt rewidował — jak zgodnie podają źródła — wybitny architekt Karl Friedrich Schinkel, czołowy twórca pruskiego klasycyzmu i neogotyku.4 W 1843 roku wieżę obniżono do 46 metrów i zwieńczono krenelażem; do dziś wiszą na niej cztery dzwony z XIX wieku. W okresie międzywojennym ta parafia liczyła około 6500 wiernych, a w 1933 roku pracowało w Człuchowie trzech duchownych ewangelickich: superintendent diecezji ksiądz Martin Hanasky, proboszcz ksiądz Wilhelm Büttcher i wikariusz ksiądz Rudolf Wilhelm, a przy nich diakonisa, siostra Klara Arnold.5 Samodzielna superintendentura — czyli diecezja ewangelicka — działała w Człuchowie od 1892 do 1945 roku i na początku XX wieku skupiała trzynaście parafii i dwanaście filiałów.
✦ ✦ ✦A potem nadeszły lata trzydzieste i z nimi czas, który wystawił człuchowski ewangelicyzm na próbę inną niż wszystkie dotychczas. W całym niemieckim Kościele ewangelickim ścierały się wówczas dwa nurty: profaszystowscy Niemieccy Chrześcijanie — Deutsche Christen — usiłujący podporządkować Kościół ideologii narodowego socjalizmu, oraz Kościół Wyznający, niemiecki Bekennende Kirche, który się temu przeciwstawiał.6 Ten ostatni narodził się z synodu w Barmen w maju 1934 roku i z wyznania sformułowanego przez teologów Karla Bartha i Hansa Asmussena: że Kościół winien posłuszeństwo jednemu tylko Słowu Bożemu, nie żadnemu wodzowi ani państwu. Na Pomorzu jego najgłośniejszym świadkiem był Dietrich Bonhoeffer, który w latach 1935–1937 prowadził nielegalne seminarium kaznodziejskie w Finkenwalde pod Szczecinem, dzisiejszych Zdrojach — jedno z kilku takich seminariów Kościoła Wyznającego w Trzeciej Rzeszy.
W powiecie człuchowskim — co warto podkreślić — przewagę mieli duchowni antyfaszystowscy.7 I właśnie tu doszło do wydarzenia, które zasługuje na osobną pamięć. W 1935 roku aresztowano dziewięciu pastorów. Reakcja wiernych była natychmiastowa i masowa: protesty były tak liczne i zdecydowane, że zmusiły hitlerowców do wypuszczenia uwięzionych duchownych. Główną siłą napędową miejscowego oporu był ewangelicki proboszcz Czarnego. Na znak protestu przeciwko naciskom ideologicznym 28 kwietnia 1939 roku z Kościoła wystąpił Werner Koch, powiatowy inspektor szkolny, z wykształcenia nauczyciel religii ewangelickiej. To obraz rzadki i poruszający: zwykłe wspólnoty wiejskie i małomiasteczkowe, które stanęły murem za swoimi pasterzami i zmusiły aparat państwa policyjnego do ustąpienia. Wiara okazała się tu nie sprawą prywatną, lecz wspólnotową odwagą.
Reorganizacja administracyjna szła tymczasem swoim torem. W 1938 roku człuchowską superintendenturę włączono do Pomorskiego Kościoła Ewangelickiego, a w 1941 podporządkowano ją konsystorzowi w Szczecinie, z filią w Pile. Taka struktura przetrwała do 1945 roku — do końca, który zamknął ponad cztery wieki ewangelickiej obecności na tej ziemi.
✦ ✦ ✦Po 1945 roku człuchowski ewangelicyzm zszedł do podziemia.8 Niemiecka, w przeważającej mierze luterańska ludność odeszła; pozostali nieliczni, a wraz z nimi przybysze ewangelickiego wyznania z innych stron. Świątynie zamykano lub przeznaczano na inne cele — człuchowski kościół Schinkla zamieniono na salę widowiskową, kino, wreszcie salę muzealną; duży kościół w Debrznie, ten z 1886 roku, rozebrano; rozebrano też kościoły w Czarnem i Białym Borze. Nabożeństwa luterańskie nie miały gdzie się odbywać legalnie.
Legalizacja nadeszła dopiero w 1952 roku — i to nie w mieście, lecz w skromnym, wiejskim kościele w Gockowie.8 Władze wojewódzkie w Koszalinie zezwoliły wtedy także na nabożeństwa w kościele zamkowym w Człuchowie. Początkowo posługę w Cierzniach i Gockowie sprawował świecki lektor Juliusz Tober, a następnie — już tylko w Gockowie — duchowni dojeżdżający ze Słupska: ksiądz Maksymilian Otto Cybulla, później ksiądz Gustaw Burchart i ksiądz Eryk Smoleński. Drewniany, ryglowy kościół w Gockowie, wzniesiony około 1800 roku w stylu klasycystycznym, przetrwał wojnę i lata powojenne, pozostając czynną świątynią aż do końca lat sześćdziesiątych; rozebrano go dopiero około 1970 roku, mimo że figurował w rejestrze zabytków. Dziś ewangelicy z powiatu człuchowskiego objęci są opieką duszpasterską parafii w Bydgoszczy i filiału w Szczecinku.
I tak zamyka się ten łuk — cztery wieki od pierwszego luterańskiego nabożeństwa w zamkowej kaplicy Latalskiego po ostatni dzwon w wiejskim kościółku. Ziemia człuchowska nie zachowała swoich ewangelickich świątyń: spłonęły, rozebrano je, przerobiono na kina i muzea. Ale zachowała pamięć o czymś trudniejszym do zburzenia. O tym, że wiara potrafiła tu być większością cichą i pracowitą — i że potrafiła też, gdy przyszła próba, stanąć dziewięciu uwięzionym pasterzom w obronie. Między tragicznym wystrzałem w białoborskim kościele a masowym, pokojowym protestem roku 1935 leży cała lekcja tej krainy: jak wiele zależy od tego, czy wiara sięga po przymus, czy po odwagę.