W roku 1243 legat papieski Wilhelm z Modeny podzielił podbite ziemie pruskie na cztery diecezje. Jedną z nich — położoną między Warmią a ziemią chełmińską — nazwano pomezańską, od pruskiego terytorium Pomezania. Jej stolicą i siedzibą biskupa oraz kapituły katedralnej został gród nad Wisłą, który Niemcy nazwali Marienwerder, a Polacy Kwidzynem.1 Z tym miejscem wiążą się dzieje gotyckiej katedry, twierdzy krzyżackiej i niewielkiej luterańskiej parafii, która powstała tu kilka stuleci później.
Pierwszy zamek na wiślanej kępie Quidin był drewniany; rychło przeniesiono go na dzisiejsze, wyniosłe miejsce.2 Kościół katedralny — wedle starej tradycji wzniesiony już około 1236 roku — był z początku, jak i sam zamek, ledwie z drewna, niegodny rangi katedry. Biskup Berthold von Pomesanien nazwał go bez ogródek budowlą „pokorną, zrujnowaną i całkiem nieprzystojną katedrze” (humilis ruinosa et penitus indecens ecclesie cathedralis fabrica) i postanowił wystawić świątynię większą i okazalszą.3 Na jej budowę przeznaczył w grudniu 1343 roku biskupią wieś Wolterspory.
Dzieło ciągnęło się przez pokolenia. Najpierw chór, poświęcony Najświętszej Pannie i świętemu Janowi Ewangeliście, z myślą, by służył biskupom za miejsce pochówku; potem korpus nawowy między chórem a zamkiem, wznoszony za biskupów Arnolda i Mikołaja. Poświęcenie całości przyjmuje się za pewne pod biskupem Janem I Mnichem (1376–1409).4 Tak powstała jedna z najpotężniejszych gotyckich katedr Prus — z masywną, prawie pięćdziesięciometrową wieżą od zachodu i z kryptą pod chórem, która stała się grobem dla siedmiu biskupów pomezańskich.
„Ora pro nobis sancte Johannes” — głosi napis na zakrystyjnym dzwonie z czasów zakonnych, z herbem biskupstwa pomezańskiego i datą 1410.✦ ✦ ✦
Z tą katedrą związał się jeden z najsłynniejszych żywotów średniowiecznego Pomorza — Doroty z Mątowów. Urodzona w 1347 roku we wsi Montau (Mątowy) nad Nogatem, w diecezji pomezańskiej, po śmierci męża i powrocie z rzymskiej pielgrzymki osiadła w Kwidzynie pod kierownictwem duchowym kanonika Jana — niegdyś profesora praskiego uniwersytetu, prepozyta kapituły kwidzyńskiej, znanego jako Johannes Marienwerder.5 Za jego poparciem uzyskała u biskupa zgodę na całkowite odcięcie się od świata. 2 maja 1393 roku wprowadzono ją uroczyście do celi (rekluzorium) wymurowanej w katedrze od strony prezbiterium.
W tej celi, bez ogrzewania i bez obuwia, przeżyła czternaście miesięcy i zmarła 25 czerwca 1394 roku.6 Pochowano ją w krypcie, którą odtąd zwano „kaplicą Doroty”. Do jej grobu ściągali pielgrzymi; cztery kapituły katedralne Prus prosiły nawet papieża o jej kanonizację — wówczas bezskutecznie. Wspominamy o tym z szacunkiem należnym pamięci dawnych wieków, choć ze świadomością, że to pobożność katolickiego średniowiecza, nie nasza luterańska — kult świętych i pielgrzymki do grobów należą do świata, z którym Reformacja się rozeszła. (Wątki cudów i objawień Doroty podajemy jako tradycję hagiograficzną, nie jako fakt historyczny.)
✦ ✦ ✦Po dotarciu Reformacji katedrę w Kwidzynie podzielono na części. Pierwszego ewangelickiego proboszcza, Simona Kleina, wymienia kronika; od 1537 roku działał tu Hans von Gada, niemieccy diakoni od 1586, polscy od 1560 roku.7 Świątynię rozdzielono na trzy strefy: katolikom przypadł chór wysoki, oddzielony od korpusu murem; w zachodniej części nawy, za kratą, w latach 1547–1576 nabożeństwa odprawiali czescy bracia — uchodźcy. Jedne organy służyły naraz gminie niemieckiej i czeskiej.8
Dzieje katedry to też pasmo wojennych zniszczeń. Zamek i kościół broniono z powodzeniem przed Polakami w latach 1414 i 1416; przy szturmie 1478 roku miasto ucierpiało ciężko, a sklepienia świątyni się zawaliły. Oblężenie 1520 roku znów obróciło kryptę w gruzy — runęło sklepienie, pogruchotały płyty nagrobne wmurowane w posadzkę. W 1807 roku Napoleon zamienił katedrę w magazyn furażu i ujeżdżalnię.9 Dopiero dzięki ofiarom rzędu czterdziestu tysięcy talarów świątynię odrestaurowano. W końcu XIX wieku ewangelicka parafia liczyła ponad pięć tysięcy komunikantów; pieczę nad nią sprawowali trzej duchowni — proboszcz, archidiakon i diakon miejski — a miasto miało gimnazjum i wyższą szkołę dla dziewcząt z seminarium nauczycielskim.10
✦ ✦ ✦Niespełna trzydzieści kilometrów na północ leży Sztum — po niemiecku Stuhm — miasto w pagórkowatej okolicy, z zamkiem założonym przez zakon krzyżacki najpewniej w drugiej połowie XIII wieku. Krzyżacki zamek, wzniesiony po 1331 roku i przebudowany w 1414, bywał letnią rezydencją wielkich mistrzów.11 Reformacja przyszła tu wcześnie: zmianę nabożeństwa przeprowadził rychło sam starosta Achacy von Cema, oddany Ewangelii, a w 1570 roku miasto otrzymało od króla Zygmunta Augusta przywilej religijny.12
Z początku — za zgodą królewską — ewangelicy odprawiali nabożeństwa w szpitalnym kościele Świętego Ducha, niezakłóceni aż do jedenastego roku panowania Zygmunta III. W 1599 roku świątynię tę trzeba było jednak oddać katolikom.13 Odtąd gmina luterańska tułała się: nabożeństwa odprawiano w ratuszu, a gdy ten spłonął — w szkole i w domach prywatnych. Dopiero w roku 1818, na miejscu zgorzałego ratusza pośrodku rynku, stanął nowy ewangelicki kościół, poświęcony 18 października. Murowany, w stylu romanizującym, z wieżą, dwoma dzwonami i organami o szesnastu głosach z 1876 roku.14 Pod koniec XIX stulecia parafia liczyła około dwóch tysięcy komunikantów.
Powiśle było ziemią pograniczną — między dawnym państwem zakonu a Koroną, a zarazem między językami. W 1635 roku w pobliskiej Sztumskiej Wsi zawarto rozejm sztumdorfski kończący wojnę polsko-szwedzką, co świadczy o strategicznym położeniu okolicy.15 W okolicznych kościołach kazania głoszono długo i po niemiecku, i po polsku: w Sztumie po polsku do roku 1778, a w sąsiednim Großen Krebs (Wielkie Krebsy) ludność polska słuchała Słowa Bożego z ust kwidzyńskiego diakona. Ewangelicyzm tej ziemi nie był zatem wyłącznie niemiecki. Była to wspólnota wielojęzyczna, jak całe Powiśle.
✦ ✦ ✦Dziś katedra w Kwidzynie znów jest kościołem rzymskokatolickim, pod wezwaniem świętego Jana Ewangelisty, a w sztumskim kościele na rynku mieści się muzeum. Niemieckojęzyczne wspólnoty luterańskie, które przez kilka stuleci modliły się w tych murach, przestały istnieć w czasie przemian dwudziestego wieku. Pozostały po nich konkretne ślady: chór katedry rozdzielony kratą, miejsce czeskich braci za przegrodą, polskie i niemieckie kazania głoszone pod jednym dachem. Na Powiślu Dolnym granica wyznania i granica języka rzadko biegły tą samą linią, a dziedzictwo bywało wspólne także tam, gdzie pamięć została podzielona.