Zanim na Żuławach pojawiła się reformacja, pojawił się tam pewien szczególny rodzaj człowieka: taki, który nie mógł sobie pozwolić na bierność. Wsie i majątki u ujścia Wisły, Nogatu i nad Drużnem były w całości dziełem ludzkich rąk — efektem grobli, polderów, urządzeń odwadniających i sztucznie sypanych terpów, które bez ustanku trzeba było doglądać, naprawiać i rozbudowywać.1 Nieustanna walka z wodą i lodem wymusiła organizację: stałe drużyny robocze, dyżury, warty, współodpowiedzialność, od której nikt nie mógł się uchylić. Z tego wyrosły samorządne gromady wiejskie o własnych porządkach prawnych — i wczesna, jak pisze Rainer Zacharias, „demokratyczna" współzależność mieszkańców niziny.
To właśnie ta struktura — a zapewne i rozpowszechniona niechęć do klerykalnej zwierzchności — sprawiła, że pewna siebie ludność Żuław chętnie nadstawiała ucha, gdy z wielkich miast zaczęły dochodzić pierwsze sygnały myśli reformacyjnej.2 Niosła je wędrowna kaznodziejska brać: studenci, zbiegli księża i mnisi, niekiedy ludzie z bezpośredniego otoczenia Lutra. Zdarzało się, że nowy obrządek wprowadzali sami katoliccy proboszczowie, w porozumieniu z gminą — „lecz z największą ostrożnością, bo biskupi czujnie śledzili wszelkie nowinki".
Najsilniej idea reformacyjna rozgorzała w Gdańsku. Już w 1521 roku w tamtejszym kościele Świętej Trójcy nauczał pierwszy luterański teolog, a pisma Lutra rozchodziły się po wielkim mieście z zawrotną szybkością.3 Reakcja przyszła z Krakowa: w maju 1526 roku król Zygmunt I dał na gdańskim rynku krwawy przykład tłumienia nowej nauki. Gdański magistrat oprotestował tę ingerencję i całym swoim autorytetem ujął się za sprawą luterańską — co dla całego regionu okazało się wielkim wzmocnieniem.
✦ ✦ ✦Malbork — niemiecki Marienburg — szedł tym samym tropem. Mieszczański zarząd miasta bardzo szybko stanął po stronie nowego ruchu, a ten przykład promieniował na okoliczne wsie żuławskie.4 Władza monarsza próbowała stawiać tamę. Już w 1523 roku Zygmunt I pisał do rady miejskiej Malborka, że jako chrześcijański władca chce zachować w swoich krajach religię „przekazaną przez ojców Kościoła i naszych przodków", a nauki „pewnego Lutra" zakazuje pod karą śmierci i konfiskaty majątku.
„Niech nikt nie waży się tej nauki — pod karą śmierci i konfiskaty mienia — przyjmować ani jej chronić."
Groźba groźbą, a życie toczyło się inaczej. Pierwszym luterańskim kaznodzieją w Malborku został pochodzący z Gdańska Jakub Knade. Przez dobre dwa lata sprawował urząd duszpasterza w kaplicy św. Jerzego na tak zwanym Fleischerfeld, głosił tam Słowo i udzielał Wieczerzy Pańskiej pod dwiema postaciami.5 Odtąd obok ludności, która pozostała katolicka i skupiała się wokół fary św. Jana, ukształtowała się przeważająca liczebnie społeczność protestancka z ośrodkiem w kościele św. Jerzego — ewangelicka gmina mieszczańska, nad którą patronat sprawował, i potrafił go wyegzekwować, miejski magistrat.
Najdalej wyszedł ewangelikom naprzeciw Zygmunt II August. W przywileju z 27 kwietnia 1569 roku zezwolił całej „ekonomii obu Żuław Malborskich" głosić Ewangelię „wedle nauki Chrystusa i apostołów" w posiadanych i przyszłych kościołach oraz sprawować sakramenty chrztu i ołtarza „wedle formy i sposobu Konfesji Augsburskiej, bez przeszkód ze strony duchownych i świeckich".6 Pozwolił obsadzać urzędy uczonymi, pobożnymi kaznodziejami wyznania augsburskiego, zapewnił im wynagrodzenie i przyjął ich „pod naszą królewską opiekę". (Zacharias zaznacza zarazem, że tego rodzaju zapewnienia nie miały trwałego charakteru — kolejni królowie wydawali odmienne edykty, a sądy orzekały niekiedy surowo kontrreformacyjnie.)
✦ ✦ ✦Po wsiąknięciu idei luterańskich w Malbork i okoliczne wsie przyszły dziesięciolecia — wręcz stulecia — najostrzejszych sporów między zwierzchnością i biskupami katolickimi z jednej strony a tymi, którzy z całą stanowczością powoływali się na Konfesję Augsburską, z drugiej.7 Najlepiej radziły sobie miasta, mogące liczyć na osłonę zamożnych magistratów. Dla ludności wiejskiej sytuacja wyglądała znacznie groźniej: układy, dekrety i wyroki z trudem składały się na wciąż kruchy pokój, bo wielu ustaleń zwierzchność po prostu nie dotrzymywała — istniały tylko na papierze. Źródłem licznych ucisków była działalność jezuitów, obecnych w Malborku z wyraźnie antyewangelickim zapałem od 1618 roku; w roku 1652 dla powiększenia ich wpływów oddano im do użytku sam zamek.
Mimo to wspólnota nie tylko trwała — ona się organizowała. Ewangelickie gminy, wydzielone z biskupiej struktury katolickiej, były samookreślającymi się społecznościami wyznaniowymi: z własnej mocy powoływały kaznodziejów i nauczycieli, urządzały — nawet pod największym uciskiem — miejsca kultu i formy pobożności.8 Pastor z Lindenau (Lipinki), Abraham Hartwich, w pierwszą niedzielę adwentu 1703 roku założył w swojej gminie Wielkich Żuław „naukę dla dzieci" — nabożeństwa dziecięce z lekcjami religii i przygotowaniem do konfirmacji — a dla dorosłych otworzył „za zgodą gminy" publiczną godzinę pokuty i modlitwy.
Jego największym dziełem dla całego regionu malborskiego stała się jednak wydana w 1722 roku Landesbeschreibung — „opis kraju" czytany niczym vademecum.9 Hartwich starannie pouczał w nim ludność o jej prawach i obowiązkach jako wiernych ewangelickich, przekazywał wiedzę o rodzinnych stronach, a nade wszystko szczegółowo spisał historię reformacji w mieście i poszczególnych wsiach powiatu. Liczący 550 stron tom — obok Pisma Świętego — leżał, jak można sądzić, pod ręką w bardzo wielu domach i we wszystkich gminach. O sile więzi świadczyło i to, jak gęsto spleciona była rodzinami sama pastorska społeczność: duchowni znali się nawzajem, wspierali, byli spokrewnieni i spowinowaceni, a po śmierci żony pastora — co zdarzało się często — następczynię szybko znajdowano w innej rodzinie duszpasterskiej. Te więzy stanowiły żywe nici między wsią a miastami delty Wisły; ośrodkiem zdawał się być Malbork z kościołem św. Jerzego.
✦ ✦ ✦Do tej mozaiki wyznaniowej należy doliczyć przybyłych z Holandii mennonitów, reprezentujących odrębny nurt reformacyjny.10 Jako znawcy budowy wałów i urządzeń wodnych byli na Żuławach mile widzianymi fachowcami; osiadali na grząskich gruntach, które zamieniali w urodzajne pola, i zakładali własne gminy. Z ludnością ewangelicką żyli na ogół w dobrym sąsiedztwie, choć wyraźnie się od niej odgraniczali — a różnice wyznania i obrządku, jak również rywalizacja o gospodarność, bywały źródłem ostrych kontrowersji. Jako wspólnota pokoju mennonici z przyczyn wiary odmawiali służby wojskowej i udziału w obronie kraju. (Zacharias odnotowuje, że współżycie ewangelików, mennonitów i pozostałej przy katolicyzmie ludności wcale nie było wolne od napięć.)
Najcięższe próby przyniosły wojny XVII i XVIII wieku. Wkroczenie szwedzkiego króla Gustawa II Adolfa do wojny trzydziestoletniej dało ewangelikom Prus Królewskich w latach 1626–1635 chwilowe wzmocnienie — okupione jednak ogromnymi zniszczeniami.11 Symbolem tej dwuznacznej „pomocy" stał się akt z 19 lipca 1626 roku, gdy król własnoręcznie, siekierą, wyrąbał wejście do zaryglowanej katolickiej fary św. Jana w Malborku, by odprawić w niej ewangelickie nabożeństwo. Druga i trzecia wojna polsko-szwedzka (1654–1660 i 1700–1721) dopełniły ruiny kraju; konflikt o panowanie nad wschodnim Bałtykiem, przeobrażony w wielką wojnę północną, spotęgowała jeszcze zaraza z lat 1709–1711. Miasto i okolica cierpiały od kontrybucji nakładanych przez wszystkie strony, a do tego dochodziły klęski żywiołowe: przerwania grobli, powodzie, pochody lodów i wciąż niszczony most na Nogacie, który w 1743 roku runął całkowicie.
✦ ✦ ✦A jednak — i to jest może najbardziej zaskakujące — dokumenty z pierwszej ćwierci XVIII wieku ukazują nie zanik, lecz rozkwit ewangelickiego życia, zwłaszcza w samym mieście.12 Gmina, wbrew wszelkim niedolom, najwyraźniej rosła liczebnie i miała środki, by realizować projekty. Z życiorysów pastorów św. Jerzego wiadomo, że od pierwszych chwil reformacji głoszono tu Słowo zarówno po niemiecku, jak i po polsku. Pierwszym, o którego dwujęzyczności zachował się przekaz, był Johannes Schröder (w Malborku 1564–1599); później Christian Roemer został w 1693 roku powołany wprost jako kaznodzieja polski. W roku 1702 magistrat i gmina postanowiły, że odtąd zawsze powoływać się będzie trzech kaznodziejów, z których jeden ma głosić po polsku i po niemiecku. (Hartwich odnotowuje, że ku polskojęzycznej posłudze przychylała się sama ludność Wielkich Żuław — co Zacharias wiąże z tym, że coraz częściej ku wierze ewangelickiej zwracali się ludzie z polskiej części mieszkańców.)
Sam dom modlitwy miał skromne początki. Kościół ewangelickiej gminy urządzono w pozostałościach pochodzącego z czasów zakonnych szpitala św. Jerzego, przed południowymi murami miasta, przy drodze do Sztumu.13 Zniszczony w 1658 roku, w czasie drugiej wojny polsko-szwedzkiej, odbudowany został w niezbyt okazałej formie w latach 1669–1670, a od 1707 roku rozbudowywany, „bo gmina, wielce się rozrósłszy, nie miała w nim wiele miejsca". Prace, wstrzymane przez zarazę i opory strony katolickiej, ukończono dopiero w 1712 roku. Ponieważ przy ówczesnych stosunkach trudno było zebrać fundusze, magistrat wysłał dwóch kwestarzy w protestancki świat — od Hesji, Hamburga i Holsztynu po Śląsk i Prusy — „aby na tę budowę zebrać dostateczne wsparcie". 25 listopada 1712 roku budowla otrzymała hełm wieży, w którego miedzianej gałce zamknięto łacińską dokumentację dziejów kaplicy i kościoła.
Rok później, w 1713, gmina sprawiła sobie nowy dzwon — odlany przez gdańskiego ludwisarza Beniamina Wittwercka, poświęcony 15 kwietnia, kosztujący niemało, bo 789 guldenów.14 Jego łacińska inskrypcja LAVDATE IN CYMBALIS BENE SONANTIBUS pochodzi z końca Psalmu 150, a na płaszczu wypisano nazwiska zasłużonych: rajców, czterech ojców kościelnych i trzech pastorów z czasu budowy — Salomona Hermsona, Christiana Roemera i Leonharda Waechtera. Ten sam dzwon — co warto zaznaczyć — do dziś codziennie odzywa się w dawnym kościele św. Jerzego, dziś katolickiej świątyni Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Malborku.
✦ ✦ ✦W tym samym 1713 roku ukazał się też nowy śpiewnik, opracowany przez miejscowego kaznodzieję Leonharda Wächtera: Verbessertes Marienburgisches Gesangbuch.15 Zebrał 546 pieśni niemieckich i 16 łacińskich oraz mnóstwo modlitw na wszelkie okoliczności życia, zajmujących blisko połowę tomu. Przeznaczony do nabożeństwa, szkoły i domowych nabożeństw rodzinnych, służył gminie św. Jerzego i sąsiednim gminom obu Żuław — duchowo wiążąc wiernych miasta i wsi. Gdy w 1756 roku zastąpiło go nowe wydanie pióra Nathanaela Ephraima Froma, również ono nosiło na frontyspisie widok miasta. Na obu rycinach Malbork jawi się jako warowna twierdza w średniowiecznych jeszcze murach: po prawej, poza wspólnotą mieszczańską, leży obszar zamkowy — symbol katolickiej zwierzchności, biskupiej administracji i sądów; po lewej, na południowym skraju, wznosi się kościół św. Jerzego z nową wieżą — przestrzeń ewangelickiej wolności.
Tę pewność siebie wspólnoty utrwalał też wystrój wnętrza. Od 1689 roku malborski mieszczanin i malarz George Horck, a po 1721 roku Johann Martin Günther, ozdobili balustrady empor 72 obrazami scen biblijnych i symbolicznych.16 Jeden z nich mówi szczególnie wiele: młodzieniec stoi na spłaszczonym szczycie skały, prawą rękę wznosi w geście błogosławieństwa, lewą wskazuje za siebie, jakby odpędzał wrogów. Wokół skały kłębią się postacie śmierci i diabła z widłami i włóczniami, lecz fundament jest pewny — u stóp mężczyzny leży otwarta Biblia. To Marcin Luter, ukazany jako nowy Piotr; według badacza Bartłomieja Butryna obraz ożywia słowa Ewangelii Mateusza: „Ty jesteś Piotr, i na tej skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą".
Ta sama dbałość o czystość nauki miała jednak twardą stronę. W malborskich zapiskach zachowały się ślady surowości: dwóch pastorów — Johanna Georga Fiedlera i Johanna Pohlanda — wydalono z miasta jako zbyt „nowatorskich" i przez to niewygodnych, a proces Pohlanda na rok wstrząsnął gminą i głęboko ją podzielił.17 Reformacyjna etyka czuwała też nad obyczajem: Hartwich przytaczał kazanie piętnujące „pychę i mody" żuławskich kobiet, ich kosztowne, naśladujące szlachtę stroje, złote czepce i drogie guziki — jako obrazę Boga i drogę do długów. Ewangelik miał trwać w swoim stanie i nie przekraczać jego granic.
✦ ✦ ✦Tak przez ponad dwa stulecia, między ujściem Wisły a Nogatem, żyła wspólnota, która naukę o usprawiedliwieniu z łaski przez wiarę przekładała na codzienność — na wychowanie dzieci, duszpasterstwo i klimat duchowy, dający, jak pisze Zacharias, „moc do przezwyciężenia niekiedy ciężkich warunków bytowych". Pierwszy rozbiór Polski w 1772 roku zamknął ten okres dziejów Malborka pod polską koroną, lecz nie kres samej wspólnoty. A jej najtrwalszym śladem pozostał dzwon, który nie wie o podziałach wyznań i wciąż — w katolickim już kościele — zwołuje malborczan na modlitwę słowami psalmu: chwalcie Go na cymbałach dźwięcznych.