Zacznijmy od dróg najzwyklejszych — tych, które codziennie pokonuje ktoś, kto pracuje daleko od domu. Damian Rzeszutko, elektryk z Gliwic, opisał w kilku odsłonach życie pracownika wynajmowanego — po niemiecku Leiharbeitera, Fachleiharbeitera — który podjął pracę w Niemczech, dojeżdżając do najbliższych co dwa, trzy tygodnie przez tysiąc kilometrów.1 To świadectwo tułaczki między kwaterami, życia okrojonego do niezbędnego minimum i utraty zawodowej tożsamości w bezosobowym systemie agencji pracy.
Autor nie zatrzymuje się jednak na skardze. Zestawia swoją sytuację z biblijną myślą o tożsamości, którą człowiekowi nadaje nie pracodawca, lecz Bóg — i ze słowami Ewangelii Mateusza o gromadzeniu skarbów w niebie.2 Dochodzi do wniosku, który zna każdy, kto pracował z dala od bliskich: że prawdziwym domem jest miejsce, gdzie są serce i najbliżsi, a nie kwatera ani adres zameldowania. Pisze przy tym z wdzięcznością — za żonę, za zdrowie, za bezpieczeństwo w podróży.
Tym bardziej że zdrowia nie było mu dane w nadmiarze. W osobnym świadectwie ten sam autor — pasjonat roweru, który przejechał dziesiątki tysięcy kilometrów — opowiada, jak jeździ mimo stwardnienia rozsianego.3 Rower staje się dla niego narzędziem zmagania z chorobą, a relacja z jego podróży — od dzieciństwa wśród śląskich lasów i poniemieckich bunkrów, przez wyprawę nad Morze Azowskie jeszcze w 1989 roku przez Lwów, Kijów i Charków, po codzienne dojazdy — zamienia się w zbiór praktycznych, po chrześcijańsku ujętych rad o bezpieczeństwie i o postawie wobec innych ludzi na drodze.
Prawdziwym domem jest miejsce, gdzie są serce i najbliżsi — a nie kwatera, do której wraca się co trzeci tydzień po tysiącu kilometrów.✦ ✦ ✦
Są jednak drogi wiary o wiele cięższe — te, które wiodą przez prześladowanie. Słupska gazetka kilkakrotnie otwierała okno na Kościół cierpiący w świecie. Najsilniejszy z tych głosów przyszedł z Indonezji: Desri Maria Sumbayak, wiceprezydentka Światowej Federacji Luterańskiej z Azji, w kazaniu wygłoszonym w parafii w Tychach opowiedziała o losie luterańskiego kościoła w prowincji Aceh na Sumatrze, spalonego w 2015 roku przez muzułmańską większość.4 Z budynku ocalały tylko ołtarz, krzyż i Biblia. Nabożeństwa odprawiano potem pod palmami, przy ruinach — a wspólnota mimo prześladowań rosła.
Z całego kościoła ostały się ołtarz, krzyż i Biblia. Pod palmami, przy zgliszczach, wspólnota nie tylko przetrwała — rosła.
Pamięć o prześladowanych wracała też w świadectwach bliższych. Dagmara Grajczak, przy okazji Dnia Modlitwy za Prześladowany Kościół, pisała o tym, jak docenia wolność posiadania i studiowania Biblii — wolność, której na co dzień się nie zauważa, dopóki nie spojrzy się na tych, którym jej odmówiono.5 W innym tekście przybliżyła historię pięcioletniej Cristiny, ofiary zamachu z 2011 roku, która kolekcjonuje listy wsparcia od chrześcijan z całego świata — zachęta do udziału w akcji pisania listów do prześladowanych, prowadzonej przez organizację Open Doors.6 Dziecko, które ze skrzyni listów buduje sobie poczucie, że nie jest samo — to obraz, który zostaje.
✦ ✦ ✦Bywa wreszcie, że kościół sam staje na linii frontu. W relacji z 2014 roku słupska gazetka opisała niemiecką parafię ewangelicko-luterańską w Kijowie, której świątynia stała w centrum starć Majdanu, naprzeciw pałacu prezydenckiego.7 Pod kierunkiem proboszcza, księdza Ralfa Haski, parafia trzymała drzwi otwarte dla obu stron konfliktu — i demonstrantów, i milicji — wydając herbatę, gotując posiłki, udostępniając ciepłe pomieszczenia i prowadząc wieczorne modlitwy. W mieście rozdartym na pół kościół wybrał rolę najtrudniejszą: nie stanąć po stronie, lecz pozostać domem dla wszystkich.
✦ ✦ ✦A na końcu są drogi, którymi idzie się dobrowolnie i z radością — pielgrzymki śladami Pisma. W styczniu 2023 roku dwadzieścia pięć osób z parafii słupskiej, a także z Gdańska i Torunia, wyruszyło do Izraela i Palestyny.8 Herodion, Pole Pasterzy, Grota Narodzenia; Jerozolima ze Wzgórzem Świątynnym, Grobem Pańskim, sadzawką Betezda, Ogrodem Oliwnym, Ścianą Płaczu i Yad Vashem; Masada, Morze Martwe, Galilea, Nazaret, źródła Jordanu. W kościele ewangelickim Zbawiciela odprawiono nabożeństwo spowiednio-komunijne. Relacja jest osobista i refleksyjna — to nie sprawozdanie z trasy, lecz zapis spotkania z miejscami, które dotąd znało się tylko z kart Biblii.
Dwa lata później, w lutym 2025 roku, dwudziestoośmioosobowa grupa ruszyła do Grecji śladami Apostoła Pawła.9 Klasztory w Meteorach, Saloniki, Filippi i miejsce chrztu Lidii nad rzeką Zygakti, Delfy, Korynt z zachowaną bemą — trybuną sądową, przed którą stanął Paweł — Mykeny i wreszcie Ateny: Akropol i Areopag, gdzie Apostoł wygłosił mowę wobec ołtarza „Nieznanemu Bogu” (Dz 17). Zapowiedziano kolejną wyprawę — śladami Marcina Lutra. Bo wiara, która zostawiła po sobie te wszystkie świadectwa, lubi być w drodze: do pracy i do domu, przez prześladowanie i mimo choroby, ku grobowi Pańskiemu i ku miejscom, w których po raz pierwszy zabrzmiała Ewangelia.