Dział · Dziedzictwo
Pomorze to ziemia pogranicza. Przez wieki przesuwały się tędy granice — państw, języków, wyznań. Mieszkali tu od dawna Kaszubi i Słowińcy, a osadnicy przybywali i ze wschodu, i z zachodu: Polacy i Niemcy. Sercem tego świata był Gdańsk: bogaty, tolerancyjny port, do którego od XVI wieku ściągali ludzie z całej Europy. Holenderscy i fryzyjscy mennonici osuszyli bagienne Żuławy i pokryli je wiatrakami. Szkoci prowadzili handel, francuscy protestanci szukali schronienia przed prześladowaniem, obok siebie żyli Niemcy, Polacy, Kaszubi i Żydzi. Miasto dawało miejsce różnym wyznaniom, bo różnorodność się opłacała.
Ewangelicy — luteranie — byli jedną z warstw tego pogranicza, i to warstwą wielką: przez cztery stulecia współtworzyli miasta, wsie i krajobraz Pomorza. Zostawili po sobie kościoły, cmentarze i szkoły — dziś w większości pod innym wezwaniem albo zarastające. Ten dział jest o nich i o tym, co po nich zostało.
poewangelicku.pl · przewodnik dla czytelnika
Przez pięć wieków ewangelicy i katolicy żyli na Pomorzu obok siebie. Po dawnych parafiach ewangelickich zostały kościoły, cmentarze i pamięć, a wspólnoty luterańskie istnieją tu do dziś. W siedmiu rozdziałach wyjaśniamy, w co luteranie wierzą, jak tu trafili i co się z nimi działo — spokojnie i po kolei, bez namawiania kogokolwiek do zmiany wyznania.
Dwie rzeczy warto powiedzieć na początku. Ewangelik na Pomorzu nie był synonimem Niemca — po ewangelicku modlili się także Kaszubi, Słowińcy i Polacy. A samo Pomorze nigdy nie było jednym organizmem politycznym: Gdańsk i Prusy Królewskie należały do Rzeczypospolitej aż do rozbiorów, a ziemia słupska i lęborska znalazły się pod panowaniem brandenbursko-pruskim znacznie wcześniej. Dla przejrzystości dzielimy tę historię na pięć epok.