Gdy w poprzednim odcinku łódzki fabrykant Edward Herbst kupował w Sopocie willę przy dawnej Schulstraße, sprzedawał mu ją ktoś, kto na tej historii zasługuje na osobny rozdział. Bo człowiek, od którego Herbst nabył parcelę, sam zostawił w Sopocie ślad trwalszy niż niejedna willa — to na podarowanej przez niego ziemi stanął ewangelicki kościół. Nazywał się Johannes Ick i był spedytorem.
Urodził się 19 grudnia 1840 roku w Toruniu, w domu mistrza krawieckiego, przy dzisiejszej ulicy Chełmińskiej.1 Wyuczył się handlu i trafił na praktykę do toruńskiej firmy spedycyjnej Hugona Daubena. To stamtąd, pod koniec lat siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku, poprowadziła go droga do Gdańska — miasta, które wtedy żyło ze zboża, drewna i wielkiego ruchu towarowego między Królestwem Polskim a portami Bałtyku.
✦ ✦ ✦W lutym 1870 roku zarejestrowano w Gdańsku firmę „Dauben & Ick”, w której Ick został wspólnikiem. Dwa lata później Dauben się wycofał, a w 1880 roku nazwa brzmiała już po prostu: „Johannes Ick Speditions- und Commissionsgeschäft”, z siedzibą przy Schäferei — dzisiejszej ulicy Szafarnia.2 Ick obsługiwał frachty fabryk włókienniczych Łodzi i Warszawy — przez jego magazyny szły maszyny i surowce dla bawełnianych imperiów. Jednym z jego najlepszych klientów był właśnie Edward Herbst.2
Interes rósł. W 1885 roku Ick kupił własny parowiec „Livonia”, niespełna dwustutonowy, który wynajmował na linie do Rotterdamu i Antwerpii.2 Trzy lata później postawił filię w Nowym Porcie, z nowoczesnymi magazynami. Jest w tej biografii drobny, ale wymowny szczegół: w 1892 roku firma Icka jako pierwsza w Gdańsku testowała maszynę do pisania.2 Człowiek, który zaczynał od ksiąg prowadzonych ręcznie, kończył karierę w świecie, który właśnie wchodził w epokę biura. Na emeryturę przeszedł w 1903 roku, po trzydziestu trzech latach pracy.
✦ ✦ ✦Sopot wciągnął go wcześnie. Już około 1880 roku skupował tu parcele — przy dzisiejszych ulicach Kościuszki, Władysława IV, Lipowej, Dębowej i Chrobrego.3 Pierwszą willę postawił około 1884 roku przy Schulstraße, dzisiejszej Kościuszki 29, z okazałym ogrodem; sam był zresztą członkiem Towarzystwa Hodowców Róż.3 To właśnie tę posiadłość sprzedał w 1891 roku Edwardowi Herbstowi — i tak zaczyna się historia z poprzedniego odcinka. Potem przyszły kolejne: neobarokowa willa z wieżyczką przy Bädecker Weg (dziś Władysława IV, 1893) i dom przy Dębowej 9 (1905), zaprojektowany przez Heinricha Dunkla. Tę ostatnią ulicę przemianowano nawet na Johannesstrasse — jak podają źródła, „na cześć jej najznamienitszego mieszkańca”.3 (To akurat ładny detal z lokalnej tradycji — wart przytoczenia, lecz nie traktowania jak pewnik.)
Ale najtrwalszy ślad zostawił nie w kamieniu własnych willi, lecz w ziemi oddanej innym. Gdy w połowie lat dziewięćdziesiątych dziewiętnastego wieku sopoccy ewangelicy postanowili wznieść nowy, duży kościół, Ick znalazł się w pierwszym składzie komitetu budowy.4 14 sierpnia 1895 roku oficjalnie przekazał plac pod świątynię przy Charlottenstrasse — dzisiejszej Dębowej. Gdy później budowę przeniesiono na „wzgórze morskie”, nie wycofał daru: przejął własną wcześniejszą darowiznę i dołożył pięć tysięcy marek na wykupienie nowej parceli.4 Bez tego gestu kościół, o którym opowiadają inne odcinki tego cyklu, mógłby nie powstać tam, gdzie stoi.
✦ ✦ ✦Johannes Ick zmarł nagle 11 czerwca 1908 roku w swoim Sopocie, mając sześćdziesiąt osiem lat; zostawił żonę i dwie córki.5 Nie był magnatem na miarę Herbsta i nie ufundował organów, na których do dziś czyta się czyjeś nazwisko. Był kimś innym — człowiekiem, który zarabiał na cudzych towarach przepływających przez port, a w decydującej chwili oddał kawałek własnej ziemi pod wspólne dobro. Dziś po jego firmie nie ma śladu, statki dawno poszły na żyletki, a wille noszą inne nazwiska. Został kościół — i ziemia pod nim.