Mały Katechizm z 1529 roku Marcin Luter napisał po niemiecku, lecz jednym z jego głównych założeń reformatorskich było przekonanie, że każdy człowiek powinien słyszeć Słowo Boże we własnym języku — w mowie domu, kołyski i codziennej rozmowy. Zasada ta, prosta w teorii, miała na Pomorzu nieoczekiwane skutki, które przybrały postać konkretnych ludzi, dat i wydanych ksiąg.
✦ ✦ ✦Szymon Krofey był pastorem parafii w Bytowie, gdy w roku 1586 wydał w gdańskiej drukarni Jakuba Rhode swój kancjonał. Pełny tytuł brzmiał po staropolsku: Duchowne piesnie Dra Marcina Luthera i inszich naboznich męzow. Był to zbiór pieśni reformacyjnych przełożonych na język kaszubski — i był to, jak oceniali późniejsi badacze, pierwszy drukowany zabytek piśmiennictwa kaszubskiego w ogóle.1
Znaczenie tej daty trzeba rozumieć w odpowiednim kontekście: pismo kaszubskie zrodziło się w Kościele luterańskim — nie jako polityczny protest ani nowoczesny manifest narodowy, lecz z duszpasterskiej konieczności. Krofey pisał dla wiernych, których rozumiał i którzy rozumieli jego język, bo Reformacja w Bytowie potrzebowała kaszubskiego, by dotrzeć do ludzi. Tę prawidłowość badacze potwierdzą wieki później, stwierdzając, że pierwsze zabytki piśmiennictwa kaszubskiego powstawały właśnie wśród Kaszubów wyznania luterańskiego.2
Kilkanaście lat po Krofeyu, w roku 1610, do małego kościoła w Smołdzinie nad jeziorem Gardno przybył nowy pastor. Michał Mostnik — zwany też Pontanusem lub Brückmannem, sam siebie podpisywał: Michał Mostnik alias Pontanus albo Brückmann — urodził się w 1583 roku w Słupsku i był synem środowiska, które znało kaszubski od pokoleń.3 Powołali go do Smołdzina jeszcze książęta z rodu Gryfitów; jego najsłynniejszą patronką stała się jednak później księżna Anna de Croy — ostatnia z tego rodu, dziedziczka dóbr słupskich od 1622 roku i fundatorka tamtejszego kościoła — której zależało na posłudze w języku ludu i na której zlecenie Mostnik przełożył w 1643 roku Mały Katechizm Lutra.
Pontanus spędził w tej parafii resztę życia. Prowadził nabożeństwa po kaszubsku i tłumaczył teksty katechetyczne na język swoich wiernych. Żadna z tych prac nie przetrwała do dziś w całości — wiemy o nich ze wzmianek u późniejszych autorów. Ale wzmianki są wyraźne: przez cztery dekady, do śmierci 7 września 1654 roku, pastor Pontanus mówił do swojej parafii jej własnym językiem.
✦ ✦ ✦Gdańsk rozwijał równoległy tor. Miasto było wielojęzyczne: mieszczaństwo pruskie i niderlandzkie po niemiecku, szlachta Rzeczypospolitej po polsku, żydowska diaspora w jidysz. W tej wielojęzycznej tkance luteranizm polski zakorzenił się na ponad trzy wieki.
Jedną z jego głównych postaci był Samuel Dambrowski, urodzony w 1577 roku, autor Postylli chrześcijańskiej wydanej w Toruniu w latach 1620–1621.4 Postylla, zbiór kazań na cały rok kościelny, była przez dziesięciolecia jedną z podstawowych lektur polskich luteranów w Prusach Królewskich. Dambrowski pisał dla czytelnika, który był równocześnie Polakiem i luteraninem, w rzeczywistości tamtych wieków nie widząc w tym żadnej sprzeczności.
Gdańsk wydał także Roberta Fiedlera, autora Kazań na wszystkie święta (1844) i Vademecum pastorale (1850).5 Piśmiennictwo ewangelicko-polskie trwało więc przez cały wiek XIX, nieprzerwanie, choć coraz mniej widocznie, a jego kres przyniosła dopiero śmierć Krzysztofa Celestyna Mrongowiusza.
✦ ✦ ✦Mrongowiusz urodził się 19 lipca 1764 roku w Olsztynku. Był językoznawcą, leksykografem i tłumaczem, a zarazem pastorem. Dwudziestego maja 1798 roku objął stanowisko polskiego kaznodziei przy kaplicy Świętej Anny, należącej do kościoła Świętej Trójcy w Gdańsku, i okazał się ostatnim, który je piastował.6
Przez ponad pół wieku głosił kazania po polsku dla tych gdańszczan, którzy tego języka potrzebowali lub pragnęli. Tłumaczył Pismo Święte, pisał słowniki i dbał o polskie słowo w mieście, które coraz mniej chętnie go słuchało. Gdy 3 czerwca 1855 roku zmarł, stanowisko polskiego kaznodziei w Gdańsku zlikwidowano, a czterystuletni wątek polskojęzycznego luteranizmu nad Motławą się urwał.
✦ ✦ ✦Gdy pruski król Fryderyk Wilhelm I nakazywał w 1735 roku, by nabożeństwa uwzględniały potrzeby wiernych mówiących po kaszubsku,7 czynił to nie z sentymentu do języków mniejszościowych, lecz dlatego, że Kościół ewangelicki kierował się zasadą, iż Słowo Boże dociera do człowieka przez jego własny język. To właśnie w tej zasadzie Kaszubi i polskojęzyczni ewangelicy Gdańska przez całe wieki znajdowali miejsce dla siebie.
Miejsce to zaczęło zanikać w XIX stuleciu. O tym, jak przebiegał ten proces i co pozostało po ludziach, którzy to miejsce zajmowali, opowiada następny odcinek.
← wszystkie odcinki cyklu