Zezenowo — dziś Cecenowo, wieś w gminie Główczyce, powiat słupski. W połowie XIX wieku był to luterański punkt na słowińskiej mapie Pomorza, gdzie kaszubski i słowiński brzmiał w domach, na polach i w kościele. Przynajmniej co dwa tygodnie odbywało się tam kazanie po kaszubsku.1
Trzydzieści pięć lat po 1842 roku nie było już w Zezenowie ani jednego kaszubskiego komunikanta — nie dlatego, że ludzie ci wyemigrowali albo wymarli, lecz dlatego, że dokonały tego pruska szkoła i pruski Kościół ewangelicki.2
✦ ✦ ✦Franz Tetzner, etnograf i językoznawca, pojechał pod koniec XIX wieku w słowińskie wioski, by zapisać to, czego nikt jeszcze nie zapisał. Rozmawiał ze starymi ludźmi, którzy pamiętali jeszcze czasy, gdy kaszubski i słowiński brzmiały w kościołach, i notował ich słowa.
W Bytowie rozmawiał z mężczyzną, który już wiele lat żył w świecie, gdzie jego język nie miał prawa do głosu. Tetzner zapisał jego słowa w kaszubskim oryginale, a potem przetłumaczył na niemiecki dla swoich czytelników.3
Oryginał brzmiał tak:
Starszy płakali i lamentowali, woni beli jesz Kaszuby, że dzieci sę muszeli po niemecku uszec, all to nic nie pomogło. Teraz to wszeki muszemy Niemcami bec, to je zły.
Tetzner przełożył: Die Alten weinten und lamentierten — sie waren noch Kaschuben —, dass sich die Kinder mussten deutsch unterrichten lassen, allein das hat nichts geholfen. Jetzt müssen wir alle Deutsche sein, das ist übel.
Po polsku: Starsi płakali i lamentowali — oni byli jeszcze Kaszubami — że dzieci muszą się po niemiecku uczyć, ale to nic nie pomogło. Teraz to wszyscy musimy Niemcami być, to jest zło.
Mężczyzna mówił to bez gniewu. Tetzner nie odnotowuje gniewu, lecz żal — ciszę po fakcie, którego nie da się już cofnąć.
✦ ✦ ✦Mechanizm był prosty. Pruska szkoła była powszechna, obowiązkowa i prowadzona po niemiecku, a Kościół ewangelicki w drugiej połowie XVIII i przez cały XIX wiek stopniowo likwidował nabożeństwa w językach lokalnych. Ci, którzy potwierdzali wiarę przed 1827 rokiem w parafii Gardna Wielka, znali jeszcze słowiński; tych, których konfirmowano po 1827 roku, język ten już omijał.4 Wystarczyła jedna pokoleniowa cezura.
Tetzner rozmawiał też z młodą kobietą z Gardny. Zapisał jej słowa po słowińsku, a potem podał po niemiecku:5
Nynia naszo staro slowinsko wiaro zatopili, wszetki nauczyceli beli niemecke, sme muszeli po niemecku weknąć.
Tetzner wyjaśniał: Jetzt ist unser alte slowinische Glaube (d. i. der Gottesdienst in slowinischer Sprache) verdrängt, alle Lehrer waren Deutsche, und wir mussten alle Deutsch lernen.
Po polsku: Teraz naszą starą słowińską wiarę — to jest: nabożeństwo w słowińskim języku — zatopili. Wszyscy nauczyciele byli Niemcami, i musieliśmy się wszyscy po niemiecku uczyć.
Słowińskie zatopić znaczy zanurzyć, utopić, zagłuszyć — w słowie kobiety z Gardny tkwiła zarazem trafna metafora i pamięć tego, co się wydarzyło.
✦ ✦ ✦W Gardnie Tetzner rozmówił się też o swojej pracy z pastorem Müllerem, który objął tutejszą parafię, przybywszy z zewnątrz, z Grosstuchen. Müller nie szukał usprawiedliwień i mówił wprost.6
— Pastor Müller z Gardny, wg Tetzner (OCR)
Po polsku: Przybyłem tu z Grosstuchen. Moim losem było w dwóch miejscach tłumić polskie.
I dodał, relacjonując słowa przełożonych: „ma być koniec z polskim na Pomorzu: chcemy tego.”
Müller nie był jakimś wyjątkowym okrutnikiem. Był urzędnikiem ewangelickiego Kościoła pruskiego, który wykonywał politykę mającą nazwę i plan, a która napotykała opór tam, gdzie Tetzner znajdował starych ludzi płaczących nad niemiecką szkołą.
✦ ✦ ✦Kazania kaszubskie i słowińskie zanikały parafia po parafii, nie nagle, lecz powoli, w ciągu kilkudziesięciu lat.7
W Smołdzinie ostatnie nabożeństwo po słowińsku odprawiono w 1832 roku, w Gardnie Wielkiej w 1845, w Łebie w 1850, w Charbrowie w 1871, a w Cecenowie w 1876; w Główczycach ostatnie kaszubskie nabożeństwo odbyło się w roku 1886. Od Smołdzina do Główczyc upłynęły pięćdziesiąt cztery lata cichego ubywania.
Ostatni człowiek, który mówił językiem słowińskim — dialektem, w którym modlili się kaszubscy luteranie tej ziemi — zmarł w Klukach w roku 1959.7
✦ ✦ ✦Tak właśnie z Kaszuby robiono Niemca: odbierając mu język w szkole i w kościele oraz nie pozwalając jego dzieciom się go uczyć. Stało za tym, jak zapamiętała żona mężczyzny z Bytowa, „xandz i szkolni” — ksiądz i nauczyciel. Trwało to przez dwa, trzy pokolenia.
Potem, w 1945 roku, przyszło wysiedlenie, a z całej tej historii pozostało jedno zdanie: „tu byli Niemcy”.
Zdanie to jest zarazem prawdziwe i niepełne. W 1945 roku ludzie ci byli już Niemcami — językiem, dokumentem i pamięcią — ale Niemcami się nie urodzili i nie chcieli nimi być. Stary Kaszuba z Bytowa powiedział o tym wyraźnie: to je zły.
← wszystkie odcinki cyklu