W 1945 roku wszystko to dobiegło końca w dwóch następujących po sobie etapach. Najpierw przyszły wysiedlenia: ludność ewangelicka Pomorza, w znacznej większości już całkowicie zgermanizowana po stu latach pruskiej szkoły, opuściła te ziemie — bądź z własnej woli przed frontem, bądź decyzją nowych władz. Kościoły opustoszały, a cmentarze zostały bez opiekunów.
Potem nastąpiło przekształcenie. Kościoły ewangelickie przejmował Kościół katolicki albo państwo, część rozebrano na cegłę, a cmentarze zamieniano na parki miejskie, zaorywano pod pola lub zasypywano pod nową zabudowę. W Wejherowie i w Kartuzach powstały parki,1 w Nowej Wsi Lęborskiej tartak, który przez dziesięciolecia pracował na gruzach nagrobków,1 a w Borowym Młynie kościół stojący od pokoleń rozebrano w 1967 roku.1
Nie wszędzie wyglądało to tak samo. Niektóre kościoły przetrwały i służą nowym parafiom do dziś, część cmentarzy ocalała, choć rzadko mają one opiekuna. Z reguły jednak nowa epoka nadawała tym miejscom nową tożsamość i niewiele zostawiała po dawnej.
✦ ✦ ✦Powojenne tabu miało dość czytelną strukturę. Ewangelika utożsamiano z Niemcem, a Niemca w roku 1945 i w kolejnych dziesięcioleciach z wrogiem i sprawcą. Wspominanie tych ludzi z szacunkiem uchodziło za politycznie podejrzane, pielęgnowanie ich grobów za co najmniej dziwne, a pytanie o to, kim byli, zanim stali się Niemcami, przez całe pokolenie nie pojawiało się w przestrzeni publicznej.
Wnioskowano z tego prosto: skoro Niemiec był wrogiem, a ewangelik Niemcem, to ewangelickie cmentarze i kościoły uchodziły za cmentarze i kościoły wrogów, a ewangelicką historię tej ziemi traktowano jak historię obcych, którzy odeszli, a nie tutejszych, którym odebrano dom i tożsamość, by ich potem ponownie przeklasyfikować.
Wymazywanie przebiegało zarazem w wymiarze materialnym, w kamieniu, cegle i bruku, oraz w wymiarze języka, przez milczenie, przemianowywanie i zapominanie. Jedno i drugie wymagało czasu.
✦ ✦ ✦Historycy odnotowują, że po 1945 roku polityka wobec języka kaszubskiego w szkole i administracji była w wielu miejscach restrykcyjna — kaszubski był rugowany z przestrzeni publicznej, nauczanie w nim ograniczane.2 To jest udokumentowany historycznie wzorzec; relacje starszych Kaszubów, którzy pamiętają zakazy i naciski z czasów PRL, należą do żywej pamięci kulturowej — świadectwom tych ludzi należy się szacunek i uważność.
Obserwacja ta ma znaczenie dla naszej opowieści, ponieważ ukazuje ciągłość pewnego sposobu myślenia. Przez cały XIX wiek pruscy pastorzy i urzędnicy tłumili kaszubski w imię narodowej jedności, a w XX wieku inna władza i inni urzędnicy postępowali podobnie, kierując się tym samym przekonaniem, że język, który nie pasuje, powinien zniknąć.
Wynikła z tego gorzka sytuacja. Kaszubscy ewangelicy, których XIX wiek zniemczył, odeszli w 1945 roku jako Niemcy, a kaszubscy katolicy, których ten sam wiek traktował jako Polaków, zostali, lecz przez kilka dziesięcioleci mówili o ewangelikach tak, jak im powiedziano: że byli po prostu Niemcami.
✦ ✦ ✦Atlas poewangelicku.pl obejmuje ponad tysiąc sto obiektów — kościoły, kaplice i cmentarze, a także miejsca, w których kościołów już nie ma i gdzie na mapie pozostał jedynie znak zapytania oraz data rozbiórki.3
Atlas ten jest aktem pamięci, a nie polemiką czy rozrachunkiem. Stara się przywrócić imiona miejscom, które kiedyś je miały, i powiedzieć, że żyła tu wspólnota, że ludzie chrzcili tu dzieci, grzebali rodziców i śpiewali po kaszubsku oraz po polsku pieśni z kancjonału Krofeja, oraz że jest to fragment historii tej ziemi, któremu należy się pamięć tak samo jak całej reszcie.
Nie chodzi o to, by powiedzieć: „byli tu wprawdzie, ale to byli Niemcy i już ich nie ma”. Chodzi o to, by uznać, że byli, że byli różni, że mieli swój język i że nie prosili ani o germanizację, ani o wysiedlenie. Tyle przynajmniej możemy im dziś powiedzieć — prawdę.
← wszystkie odcinki cyklu