Ewangelickie Pomorze · miejsca i ludzie

Głowa rycerza i trzy tablice

Pod jednym kościołem na środkowym Pomorzu splatają się trzy opowieści o śmierci i pamięci: krwawa legenda o ściętym rycerzu, którego głową miano grać w piłkę; proces pastora oskarżonego o czary; i komplet trzech tablic poległych, który przeleżał na strychu wieży całą wojnę — i przetrwał. Historia wsi Zimowiska i Grabno, dawnego Wintershagen.
Czas czytania ~7 min · źródła w przypisach

Opowiadano, że głową ściętego rycerza mieszczanie grali w piłkę.1 Tak — w polskim przekazie i w niemieckiej tradycji okolicy — zapamiętano koniec Borharda von Winterfelda, dziedzica wsi Wintershagen, dzisiejszych Zimowisk i Grabna nieopodal Ustki. Czy gra w głowę zabitego naprawdę się odbyła, czy dorobiła ją późniejsza, wzburzona pamięć — tego dziś nie rozstrzygniemy; brzmi to jak podanie, jak opowieść, która urosła wokół prawdziwej zbrodni. Faktem pozostaje, że rycerza pojmano i stracono. Reszta jest legendą — taką, jaka przylega do miejsc, gdzie raz przelano krew.

Trzeba ją opowiedzieć ostrożnie, bo to historia o trzech rzeczach naraz: o przemocy dawnego pogranicza, o tragedii epoki polowań na czarownice i o tym, co potrafi przetrwać — schowane na strychu kościelnej wieży. Wszystkie trzy zdarzyły się pod jednym dachem, w kościele konsekrowanym jeszcze w połowie XIV wieku.

✦ ✦ ✦

Zacznijmy od rodu. Od XIV wieku Wintershagen należało do rodziny von Winterfeld, która przybyła tu z Pomorza Przedniego (niemieckie Vorpommern); współwłaścicielami wsi bywały też rody Ramel i Schwaven.2 Winterfeldowie nie byli mile widzianymi sąsiadami miast. Na pograniczu książęcego Pomorza rycerstwo osiadłe pod murami często wchodziło w spory z mieszczanami, a spory te raz po raz przeradzały się w starcia zbrojne. W taki właśnie konflikt wpadł Borhard von Winterfeld. W 1485 roku został pojmany i ścięty w Sławnie, pod Bramą Słupską — za rabunek, jak głosi przekaz.1

Tu kończy się legenda, a zaczyna ślad sprawdzalny. Niezależne opracowania potwierdzają, że Borchard (taką formę imienia notują źródła niemieckie) von Winterfeld z Zimowisk został w 1485 roku schwytany i stracony przez mieszczan Sławna, a po jego śmierci miasto musiało zapłacić rodzinie odszkodowanie, wysłać przedstawicieli na pokutną pielgrzymkę do Rzymu i postawić krzyże przed bramami.3 Wersja parafialna dorzuca, że pomorski książę Bogusław X, którego rycerz był lennikiem, nałożył na winnych surową pokutę — między innymi pielgrzymkę do Rzymu i na pobliski Rowokół, świętą górę pomorskich pielgrzymek, oraz odprawianie mszy za Borharda co rok, „aż do końca świata”.1 Czy mieszczanie naprawdę grali jego głową w piłkę — pozostaje w sferze podania. Pewne jest, że krew rycerza kosztowała miasto wiele i na długo.

Pamięć o nim zeszła pod ziemię — dosłownie. Pod kościołem w Zimowiskach znajdowała się krypta, a w niej nagrobek z 1614 roku. Pochowano w niej Damiana von Winterfelda, jego żonę Sophię von Krummel oraz synów Georga i Niclausa; krypta rodu skrywa prawdopodobnie także szczątki samego Borharda.1 Druga płyta nagrobna leżała pośrodku wejścia do kościoła — i napisy na niej zatarły się od stóp wiernych, którzy przez stulecia wchodzili na nabożeństwo, nie wiedząc, że depczą czyjąś pamięć.

✦ ✦ ✦

Nie była to jedyna gwałtowna śmierć w dziejach tej parafii. Półtora wieku po ścięciu rycerza, w 1652 roku, tutejszy proboszcz ksiądz Christian Wirker — duszpasterz Wintershagen w latach 1639–1652 — został oskarżony o czary, ścięty, a jego zwłoki spalono na stosie.4 To jedna z najbardziej wstrząsających kart pomorskiego ewangelicyzmu: luterański pastor, sługa Słowa, zginął śmiercią, jaką epoka rezerwowała dla czarownic. Jego losy opowiadamy osobno — w odcinku o Ustce i cieniu, jaki padł nad portem. Tu wystarczy powiedzieć, że ten sam kościół, w którym modlono się za ściętego rycerza, widział później proces i kaźń własnego duszpasterza. Tragedia epoki, nie wina miejsca.

A kościół trwał mimo wszystko. Konsekrowano go w 1356 roku — choć inne źródła wmurowanie kamienia węgielnego datują rok wcześniej — nadając mu za patronów Jana Chrzciciela i świętego Mikołaja z Miry.5 Według niemieckiego historyka Hellmutha Heydena wybór Jana Chrzciciela nie był przypadkiem: patronem diecezji w Kamieniu Pomorskim był właśnie Chrzciciel, a biskupstwo kamieńskie, sięgając tu po prawa do ziemi słupskiej, znaczyło swoją obecność wezwaniami kościołów. Konsekracja miała się odbyć w obecności dwunastu biskupów — co także miało wzmacniać pozycję Kościoła pomorskiego. Kościół i wieżę postawiono na fundamencie z polnego kamienia; w ścianie wieży, przy wejściu, do dziś tkwi wmurowany kamień młyński. Nawę przebudowano w 1613 roku, a wraz z reformacją — przyjętą na ziemi słupskiej w 1525 roku — świątynia stała się luterańska i pozostała nią aż do roku 1945.

✦ ✦ ✦

I tu dochodzimy do trzeciej opowieści — tej, która jest właściwie o ocaleniu. W 1996 roku na strychu kościelnej wieży w Zimowiskach odnaleziono trzy dębowe tablice. Przeleżały tam, w ukryciu, całą drugą wojnę światową. W 2001 roku, odnowione mimo złego stanu, zawisły z powrotem we wnętrzu kościoła.6 To nie są zwykłe epitafia. Trzy tablice tworzą — jak podaje cykl, z którego czerpiemy — komplet unikalny w skali ogólnopolskiej: kolejne pokolenia parafian upamiętniły na nich swoich poległych w trzech różnych wojnach.

Pierwsza tablica jest najstarsza. Na czarnym tle, białym i czarnym ozdobnym pismem kursywą, poświęcono ją żołnierzom tej parafii, którzy zginęli w wojnie wyzwoleńczej spod władzy Napoleona w latach 1813–1814. Polski przekład inskrypcji brzmi: „Poświęcone pochodzącym z tej parafii żołnierzom poległym za Króla i Ojczyznę w kampaniach 1813 i 1814”. Druga tablica upamiętnia poległych w wojnach o zjednoczenie Niemiec, toczonych z Austrią i Francją; w jej narożach umieszczono cztery wizerunki Krzyża Żelaznego, a całość ujęto prostą złotą ramą. Trzecia — najbardziej poruszająca — to drewniane epitafium w formie tryptyku, poświęcone poległym w pierwszej wojnie światowej. Na trzech czarnych tablicach wypisano złotem rangi, nazwiska i daty śmierci żołnierzy z trzech wsi tworzących parafię: Niestkowa, Przewłoki i samego Wintershagen, czyli Grabna i Zimowisk. Nad tablicami widnieje napis: „Polegli śmiercią bohaterską za Ojczyznę”.6

Pomyślmy, co to znaczy. Te nazwiska to konkretni ludzie — synowie, mężowie, ojcowie ze wsi, w których dziś po niemieckiej ludności nie ma już prawie śladu. Gdy w 1945 roku Wintershagen zajęli żołnierze radzieccy, mieszkańcy musieli opuścić domy, a do 2 września 1946 roku wysiedlono ich do Westfalii.7 Świat, który wyrył te nazwiska w dębie, przestał istnieć. A jednak ktoś — w pośpiechu czy w trosce, dziś już nie wiemy — wyniósł trzy tablice na strych wieży i schował. Przeleżały tam pół wieku. Przetrwały, choć ludzie, których upamiętniały, dawno odeszli, a ci, którzy je odnaleźli, nie znali z nich nikogo.

✦ ✦ ✦

Tablice nie są tu zresztą same. W 1958 roku kościół przejęli katolicy i 14 grudnia poświęcili go na nowo — ale dawne luterańskie wyposażenie w większości ocalało, tworząc zestaw, jakiego, jak głosi przekaz, nie spotka się nigdzie indziej na Pomorzu.8 Ołtarz z 1615 roku, na którego predelli namalowano Ostatnią Wieczerzę z herbami fundatorów, a wyżej Ukrzyżowanie i Zmartwychwstanie. Okazałe, dwukondygnacyjne empory boczne z 1614 roku, które wcześniej pełniły rolę ław kolatorskich — miejsc dla rodzin patronackich. Empora organowa wsparta na siedemnastowiecznych filarach. Osiemnastowieczna ambona. Płyty nagrobne i tablice erekcyjne. I dzwon odlany w 1614 roku, ozdobiony herbami rodów von Winterfeld i von Krummel — tych samych, których przedstawiciele spoczęli w krypcie pod posadzką.

I tak zamyka się ten potrójny łuk. Najpierw przemoc: rycerz, którego głowa stała się legendą. Potem niesprawiedliwa kaźń: pastor spalony jako czarownik. A na końcu — pamięć, cierpliwa i milcząca, która przeczekała wojnę na strychu wieży i wróciła na ściany kościoła. Można w tym widzieć trzy oddzielne historie. Ale można i jedną: że to miejsce, tyle razy świadkujące śmierci, nigdy nie przestało jej pamiętać. Najpierw modlitwą za ściętego rycerza „aż do końca świata”, potem trzema tablicami z nazwiskami poległych, których nikt już nie odwiedza — a które ktoś jednak ocalił. Pomorze nieraz traciło swoje świątynie i swoich zmarłych. Tu pamięć okazała się twardsza od wojny.

Kościół w Zimowiskach to jeden z setek ewangelickich śladów na mapie Pomorza. Zobacz, gdzie są pozostałe.
Atlas Dziedzictwa Ewangelickiego Pomorza →
← wszystkie odcinki cyklu „Ewangelickie Pomorze: miejsca i ludzie”

PrzypisySkąd to wiemy

  1. Legenda o ściętym rycerzu i pokucie nałożonej na mieszczan: pod kościołem w Zimowiskach krypta z nagrobkiem z 1614 r. (Damian von Winterfeld, żona Sophia von Krummel, synowie Georg i Niclaus), prawdopodobnie też szczątki Borharda von Winterfeldta, ściętego w 1485 r. w Sławnie pod Bramą Słupską za rabunek; przekaz, że „głową rycerza mieszczanie grali w piłkę”, oraz pokuta nałożona przez księcia Bogusława X (pielgrzymka do Rzymu i na Rowokół, doroczne msze za Borharda) — za: Jan Wild, „Ewangelickie Pomorze — miejsca i ludzie”, Informator Parafialny Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Słupsku, nr 5 (282)/2026, s. 8–12. Wątek gry głową rycerza przedstawiamy jako legendę/podanie, nie jako fakt historyczny — sam fakt pojmania i ścięcia jest potwierdzony niezależnie (zob. przyp. 3).
  2. Przynależność wsi Wintershagen do rodu von Winterfeld od XIV w. (ród przybyły z Pomorza Przedniego), współwłasność rodów Ramel i Schwaven, kolejni właściciele majątku (von Podewils, Kratz, von Uckermann) — za: Jan Wild, jw., s. 8–9. Pochodzenie i osadnictwo rodu na ziemi słupskiej potwierdza: Pomorski Wehikuł Czasu — „Von Winterfeld”.
  3. Niezależne potwierdzenie ścięcia: Borchard von Winterfeld z Zimowisk pojmany i stracony przez mieszczan Sławna w 1485 r.; po jego śmierci miasto zobowiązano do odszkodowania, pokutnej pielgrzymki do Rzymu i postawienia krzyży przed bramami — za: Pomorski Wehikuł Czasu — „Borchard von Winterfeld”; por. Wikipedia (de): Winterfeld (Adelsgeschlecht). Źródła niemieckie notują formę imienia „Borchard”; w cyklu Wilda występuje zapis „Borhard”.
  4. Ks. Christian Wirker, proboszcz w Wintershagen (Zimowiskach) w latach 1639–1652; w 1652 r. oskarżony o czary, ścięty, a jego zwłoki spalone na stosie — za: Jan Wild, jw., s. 13. Szerzej o jego losach: odcinek „Pastor, którego spalono — Ustka, czary i cienie nad portem”.
  5. Konsekracja kościoła w 1356 r. (wedle innych źródeł wmurowanie kamienia węgielnego w 1355 r.), patronowie Jan Chrzciciel i św. Mikołaj z Miry; interpretacja wezwania wg historyka Hellmutha Heydena (związek z patronatem diecezji kamieńskiej i prawami biskupstwa do ziemi słupskiej), konsekracja w obecności dwunastu biskupów; pierwszy proboszcz ks. Nicolaus Rutinck; budowa na fundamencie z polnego kamienia, wmurowany kamień młyński, przebudowa nawy w 1613 r.; przyjęcie reformacji na ziemi słupskiej w 1525 r. — za: Jan Wild, jw., s. 9–10.
  6. Trzy dębowe tablice odnalezione w 1996 r. na strychu kościelnej wieży, gdzie przeleżały od II wojny światowej, zawieszone ponownie w 2001 r. po renowacji; „unikalny w skali ogólnopolskiej komplet trzech tablic” upamiętniający poległych w kolejnych wojnach: (1) kampanie 1813–1814 przeciw Napoleonowi, (2) wojny o zjednoczenie Niemiec z Krzyżem Żelaznym w narożach, (3) tryptyk poległych w I wojnie światowej z nazwiskami żołnierzy z Niestkowa, Przewłoki i Wintershagen (Grabna i Zimowisk) — za: Jan Wild, jw., s. 10–11. Tożsamość obiektu i jego zabytkowy charakter potwierdza: „Cmentarze ewangelickie w powiecie słupskim — Zimowiska”.
  7. Zajęcie wsi przez wojska radzieckie 8 III 1945 r., przymusowa ewakuacja mieszkańców (czasowe schronienie w Widzinie, Pieszczu, Reblinie), powrót do ograbionych domów, osiedlenie pierwszych Polaków w lipcu 1945 r., podział i przemianowanie na Zimowiska i Grabno, wysiedlenie ludności niemieckiej do Salzkotten w Westfalii do 2 IX 1946 r. — za: Jan Wild, jw., s. 9.
  8. Przejęcie kościoła przez katolików i poświęcenie 14 XII 1958 r.; zachowane wyposażenie luterańskie: ołtarz z 1615 r. (predella z Ostatnią Wieczerzą i herbami fundatorów, Ukrzyżowanie, Zmartwychwstanie), dwukondygnacyjne empory boczne z 1614 r. (dawne ławy kolatorskie), empora organowa na XVII-wiecznych filarach, ambona z XVIII w., płyty nagrobne, tablice erekcyjne, dzwon z 1614 r. z herbami rodów von Winterfeld i von Krummel — za: Jan Wild, jw., s. 11–12.

Materiał opracowany na podstawie cyklu Jana Wilda za jego wiedzą i zgodą. Tekst źródłowy ukazał się w Informatorze Parafialnym Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Słupsku, nr 5 (282)/2026.